W świecie Star Trek są wątki, które do dziś wywołują wśród fanów ogromne emocje. To jeden z nich.
Fani Star Trek przez lata nie mogli pogodzić się z tym, jak potraktowano jedną z postaci Star Trek: Voyager. I trudno się dziwić — dla wielu był to jeden z najbardziej absurdalnych i frustrujących wątków w historii całej marki.
Harry Kim
Harry Kim w końcu awansował. Wszystko dzięki Star Trek: Starfleet Academy
24 maja 2000 roku wyemitowano odcinek Unimatrix Zero z serialu Star Trek: Voyager. Dla wielu widzów był to po prostu ważny epizod o Borgu — słynnej rasie cybernetycznych przeciwników Federacji. Ale właśnie wtedy serial wyjątkowo mocno zirytował fanów jednej z postaci. Chodzi o Harry’ego Kima.
Harry Kim był młodym oficerem służącym na pokładzie Voyagera — statku zagubionego tysiące lat świetlnych od domu. Przez cały serial bohater wielokrotnie ratował załogę, uczestniczył w niebezpiecznych misjach i należał do najważniejszych członków ekipy. Pomimo tego przez wszystkie sezony pozostawał na najniższym oficerskim stopniu. Fani przez lata uznawali to za coś dalece niesprawiedliwego.
GramTV przedstawia:
Szczególnie mocno problem wybrzmiał właśnie w odcinku Unimatrix Zero. Inny bohater serialu — Tom Paris — odzyskał wtedy wcześniejszy awans i ponownie został porucznikiem, mimo że wcześniej zdegradowano go za złamanie rozkazów. A Harry Kim? Pozostał chorążym. Dla wielu widzów wyglądało to absurdalnie. Bohater przez lata wiernie służył załodze, a mimo to scenarzyści konsekwentnie odmawiali mu jakiegokolwiek rozwoju kariery.
Z czasem stało się to wręcz internetowym żartem wśród fanów Star Treka. Harry Kim zaczął funkcjonować jako „wieczny chorąży”. Co ciekawe, serial przez długi czas nigdy tego nie naprawił. Dopiero w 2026 roku — czyli aż 26 lat później — twórcy postanowili symbolicznie zamknąć temat. W pierwszym odcinku nowego serialu Starfleet Academy pokazano mural prezentujący najwybitniejszych oficerów Gwiezdnej Floty. Wśród nich znalazł się Harry Kim. Okazało się, że bohater ostatecznie został admirałem — czyli osiągnął jeden z najwyższych możliwych stopni w świecie Star Treka. Dla postronnych widzów może wydawać się to drobiazgiem. Ale dla fanów Voyagera był to symboliczny moment.
Dziennikarz filmowy, krytyk. Lubi otwarte podejście do kina i popkultury. Fantastykę w każdej postaci przeplata seansami klasyki. Gdy akurat nie gra w Diablo 4, nie pogardzi dobrym komiksem i książką.
Ekhem... A co z Lower Decks? Był tam odcinek, gdzie jeden z wielu chorążych Kimów z różnych rzeczywistościkrzyknął, że jeden z nich ma dwa nity. Poza tym, są jeszcze odcinki Voyagera, gdzie przedstawiono przyszłość (które de facto nie istnieją przez samego Kima oraz Janeway) gdzie był porucznikiem/kapitanem.
Dodatkowo na Voyagerze była tylko jedna ceremonia awansu, Toma Parisa, po uprzedniej jego degradacji, Janeway przywróciła jego stopień. Mogła sobie na to pozwolić w jego przypadku w przeciwieństwie do innych członków załogi ponieważ Flota była poza zasięgiem jeśli chodzi o kwestie awansów/degradacji, papiery Toma by się dzięki temu w żaden sposób nie zmieniły w przypadku powrotu do kwadrantu.
Voyager nie zapomniał o Kimie, lecz tu chodzi o kwestię potencjalnej biurokracji w przypadku zmiany stopnia.