Oddaj swój głos w plebiscycie GRAM AWARDS 2022

Cyberpunk 2077 mógł zostać ponownie opóźniony! Afera o crunch u RED-ów

Radosław Krajewski
2020/10/10 14:30
15
0

Listopadowa premiera Cyberpunka 2077 była zagrożona. Pracownicy zdecydowali, że utrzymają dotychczasową datę premiery.

Pod koniec ubiegłego miesiąca dowiedzieliśmy się, że ekipę RED-ów czeka crunch przed premierą Cyberpunka 2077. Zjawisko intensywnej pracy po godzinach nie jest niczym nowym, ani też zaskakującym w branży gier. Pomimo tego powstała afera, bo prezesi studia w rozmowie sprzed roku z Jasonem Schreierem zapewnili, że prace nad ich produkcją obędą się bez crunchu. Sprawa ucichłaby, gdyby nie nowe informacje, które właśnie ujrzały światło dzienne. Liana Ruppert z Game Informera w podcaście GI Show ujawniła, że studio rozważało ponowne przełożenie daty premiery gry.

Cyberpunk 2077 mógł zostać ponownie opóźniony! Afera o crunch u RED-ów

Dziennikarka rozmawiała z kilkoma pracownikami studia, którzy przekazali jej, że w firmie trwały dyskusje, czy należy po raz kolejny przełożyć premierę Cyberpunka 2077. Drugą z opcji był crunch, na który właśnie zgodziła się większość pracowników. Wydłużyło to im tydzień pracy o dodatkowy dzień, co pozwoliło firmie utrzymać listopadową datę premiery ich tytułu.

Ruppert wzięła w obronę RED-ów i ich decyzję twierdząc, że crunch w polskiej branży różni się od tego, który znamy z amerykańskich studiów. Za oceanem deweloperzy stawiani są w niezwykle trudnej sytuacji, gdzie są wykorzystywani i nie mają wpływu na to, czy będą zostawać w pracy po godzinach, czy też nie. To właśnie dobrowolny wybór pracowników CD Projekt RED i sam fakt, że brali udział w dyskusji nad crunchem, pokazuje ogromną przepaść w podejściu polskiej firmy i zagranicznych. Sytuacja nagłośniona przez media była jednak tak napięta, że niektóre osoby pracujące nad grą obawiały się świętowania zakończenia prac, bo mogłoby to zostać źle odebrany przez społeczność, branżowych dziennikarzy, a nawet znajomych.

Wywołany do tablicy poczuł się Jason Schreier, który w odpowiedzi na słowa dziennikarki opublikował maila z Adamem Badowskim pochodzącym z czerwca, w którym znajdują się przeprosiny dla rodzin deweloperów za ich wydłużone godziny pracy. Zaznaczył, że crunch nie sprawia, że CD Projekt RED stało się złą firmą, ale nigdy nie widział tylu ludzi, którzy broniliby konkretnych twórców i ich grę.

Wczytywanie ramki mediów.

GramTV przedstawia:

Kilka godzin później Schreier opublikował kolejny wpis na Twitterze, w którym wyjaśnia, że zapytał kilku deweloperów RED-ów o całą sytuację z crunchem. Powiedzieli mu, że rozmowa o wydłużonym tygodniu pracy nigdy nie miała miejsca. Jeden z pracowników firmy przyznał, że dostali maile, odbyły się spotkania z liderami zespołów, ale nie było dyskusji i pytań.

Wczytywanie ramki mediów.

Niedługo później odpowiedziała mu Liana Ruppert, która przyznała, że jest zawiedziona postawą kolegi po fachu. Jej słowa nie były kierowane do niego, ani też nie miały krytykować jego rewelacji. Jak przyznała dziennikarka, w podcaście jedynie omawiali słowa deweloperów.

Wczytywanie ramki mediów.
Wczytywanie ramki mediów.
Wczytywanie ramki mediów.

Przypomnijmy, że Cyberpunk 2077 zadebiutuje na komputerach osobistych, konsolach obecnej generacji PlayStation 4 i Xbox One, a także sprzęcie nowej generacji, czyli PlayStation 5 i Xbox Series X już 19 listopada 2020 roku. Zainteresowanych zapraszamy również do lektury naszego obszernego kompendium na temat produkcji, które zostało zaktualizowane o nowe informacje.

Komentarze
15
Xelos_Iterion
Gramowicz
14/10/2020 17:01
Andrzej Pulaski napisał:

Większość tych dzieł - o ambicjach artystycznych - powstaje w wyjątkowym napięciu, ciągłych rozterkach i „mękach twórczych", które nie znają pojęć jak: planowanie, metodologia, systematyczność - bo zabijają wenę twórczą..!

Nie zgadzam się. Sam wywodzę się ze środowiska artystycznego, trudnię się też pisaniem, i tzw. "wena twórcza" jest przeważnie mocno przejaskrawiana. Rzeczywiście jednego dnia idzie lepiej, drugiego gorzej, jednego dnia ma się lepsze pomysły, a drugiego gorsze. Ale tak jest ze wszystkim. Więc zrzucanie wszystkiego na karb tej mitycznej "weny" jest przesadą.

Nie jest również prawdą, że w dziele artystycznym nie ma planowania czy metod podejścia. Są. W pisarstwie beletrystycznym są wypracowane pewne zasady, które pomagają budować klimat tekstu i uwypuklają fabułę, podkreślają bohaterów itd. Są gradacje, punkty szczytowe (climax), rozwiązania i inne. W muzyce z klasyczną harmonią istnieją zasady, które podpowiadają, w którym miejscu, na jakim stopniu, powinna znajdować się tonika, w którym subdominanta, a w którym dominanta, bo to wszystko razem wytwarza w odbiorcy efekt, na którym może nam zależeć. Systematyczność w końcu pozwala z wprawą nadawać kształt temu, co sobie wyśnimy, bo ujrzaną oczami wyobraźni scenę potrafimy rozłożyć na części pierwsze i wiemy, jak to przedstawić na popierze. Jedni robią to dość naturalnie, nieświadomie wręcz, dlatego może się wydawać, że działa tu tylko "wena twórcza". Inni wypracowują taką percepcję.

Inaczej ma się też taka artystyczna praca w wielkich firmach, tutaj w branży videogamingowej. Wielkich artystów jest tam ledwie kilku, a reszta zajmuje się realizowaniem poleceń, co czyni ich bardziej rzemieślnikami. Jest polecenie: wymyśl quest, w którym koniecznie znajdą się Murzyn, Latynos i Azjata i będą robili to i to. - A nie mogą być dwaj biali i czarnoskóry? - Nie. - Ale to nie pasuje, jest na siłę i bez sensu! - Nieważne. I tak to bardzo często wygląda. Ma to niewiele wspólnego z klasycznie rozumianym artystycznym podejściem. Ale też nie ma się co dziwić. Nie można pozwolić sobie na zupełną swobodę, bo nie ma na to czasu. Trzeba więc narzucać sobie pewne ramy. 

Andrzej Pulaski
Gramowicz
13/10/2020 21:16

Widać, że większość ludzi nie nie rozumie i nie ma zielonego pojęcia o TWÓRCZOŚCI ARTYSTYCZNEJ..!

Wprawdzie gamedev (ze względu na wyjątkowo skomplikowaną złożoność artystycznych środków wyrazowych oraz procesów technicznych)  jest po części projektem produkcyjnym... Ale jest to raczej podobieństwo do tworzenia sztuki teatralnej, filmu czy koncertu filharmonicznego.. a nie do produkcji śrubek czy programików użytkowych..!

Większość tych dzieł - o ambicjach artystycznych - powstaje w wyjątkowym napięciu, ciągłych rozterkach i „mękach twórczych", które nie znają pojęć jak: planowanie, metodologia, systematyczność - bo zabijają wenę twórczą..!

Cały ból du*y (takiej firmy artystycznej) polega na konieczności zatrudnienia proporcjonalnie dużej ilości pracowników technicznych...! Jest ich znacząco więcej niż w teatrze, filharmonii czy studio filmowym. To oni jako poukładani inżynierowie - ludzie z „innej planety" - również nie rozumieją tych artystowskich uniesień.. Oni też w większości do artystycznego studia przychodzą jak „do fabrycznej roboty" a nie do „świątyni westchnień", z czego się nawet nabijają... Stąd każda nadgodzina, zmiana czy przeciąganie projektu albo czekanie na  focha artysty - to dla nich nieznośny i niezrozumiały crunch..!!

Moim zdaniem - jedynym wyjściem jest outsourcing większości programowania i innych zadań technicznych..

Artyści marzą tym klimacie nielimitowanej swobody twórczej, sami przeciągają godziny aktu twórczego czyli auto-crunchu, w którym czują się spełnieni i swobodni jak ryba w wodzie..

Bambusek
Gramowicz
12/10/2020 19:06
dariuszp napisał:

Życie. Z graczami prawda jest taka że nigdy nie są zadowoleni.​

Nie nazywajmy Schreiera graczem. Raz, że on graczy szczerze nienawidzi dwa, że z wzajemnością. 

Gdyby ego pozwalało latać, facet obecnie by orbitował w okolicach Jowisza (i to jest wersja ostrożna). Uważa się za Pana Dziennikarza, a jest zwykłą kanalią, nie mającą najmniejszego problemu z oczernianiem innych, zwłaszcza, jak nie są ideologicznie po tej samej stronie, co on. 

Jego kompas moralny wygląda tak, że jak jeszcze pracował w Kotaku to potrafił rzucić tweetem, że bycie miliarderem powinno być nielegalne, ale kiedy tylko serwis zaczął tonąć to natychmiast zwiał pracować dla Bloomberga. Bloomberg to taki pan, co wydał miliard dolarów (i nawet tego nie odczuł) na kampanię prezydencką w USA (a właściwie to na pre kampanię, znaczy kandydował do bycia kandydatem Demokratów). Którą przegrał z kretesem.  

Xelos_Iterion
Gramowicz
11/10/2020 15:42

Wiedźmin 3 wyszedł z "blockerem" w dniu premiery na jednej ze ścieżek, mnóstwem błędów lokalizacyjnych i funkcjonalnych. Można się spodziewać powtórki z rozgrywki w przypadku Cyberpunka, który - na domiar złego dla firmy - jest jednak nowym środowiskiem. 

fenr1r
Gramowicz
11/10/2020 10:22
Khalid napisał:

Pewnie masz rację. Po prostu myślę, że w przypadku takiej produkcji dobrze jest sobie zostawić pewien bufor, a nie cisnąć na siłę z datą premiery.

Zawsze jest bufor, bo nie wszystko da się przewidzieć w wysoko-poziomowych planach i estymacjach. Mimo to, pojawiają się nieprzewidziane problemy, a pewne rozwiązania okazują się znacznie trudniejsze niż początkowo zakładano. Projekt z pewnością jest realizowany w określonym budżecie i ramach czasowych. Niby można przenosić deadline, ale w pewnym momencie trzeba powiedzieć stop, dokończyć ficzery i wydać produkt, bo zrobi się z gry kolejny Star Citizen. ;)

Kafar
Gramowicz
11/10/2020 08:28
Khalid napisał:

Ja tylko nie rozumiem pewnej sprawy. W gamedevie ma się nad sobą deweloperów, udziałowców itd. To jest wielka machina. W CD-P RED z tego co wiem nie ma takich problemów. Mają swój wielki budżet. Nikt nie siedzi im nad głowami i nie wymusza presji. Sami są sobie panem. W takim razie po co było podawanie premiery zbyt wcześnie a potem przekładanie jej kilka razy. Od początku REDzi mówili, że chcą dać nam dopracowany produkt. Troche mnie to dziwi.

No jak to, przecież są na giełdzie, więc sporo osób siedzi im nad głowami. Jasne mogą mieć luźniejsze podejście do tego ale koniec końców mają presje której nie mogą obejść.

Sanders-sama
Gramowicz
10/10/2020 20:22

Ja nie wierzyłem w ten 19 listopada, i tylko czekałem na 3 obsuwę.

I prawie się sprawdziło.

Khalid
Gramowicz
10/10/2020 19:59

Pewnie masz rację. Po prostu myślę, że w przypadku takiej produkcji dobrze jest sobie zostawić pewien bufor, a nie cisnąć na siłę z datą premiery.

Żeby nie było ja też wolę poczekać dłużej i mieć dopracowany produkt. Po prostu gdyby to przełożyli już 3 raz to straciliby troche w oczach nie tylko graczy. Trzymam za nich kciuki.

dariuszp
Gramowicz
10/10/2020 19:38

Ja mam bardzo prosty argument dla Was.

Wyobraźcie sobie że zaplanowaliście grę. Firma robi ją 4 lata. I na koniec czwartego roku chce ją oddać. Załóżmy że po 3,5 roku możne w grę już normalnie grać mimo baboli.

Grasz, grasz i... tu byś coś poprawił. Tam byś coś zmienił. To byś naświetlił. Tam byś skrócił bo się dłuży. Jakiś element był fajny na papierze ale realnie już taki fajny nie jest. Ktoś wpadł na fajny pomysł ale już jest trochę późno.

A tu pasuje premierę podać. Ludzie się pytają gdzie projekt. Inwestorzy chcą widzieć zysk ze sprzedaży i pre-orderów. Itp.

Takie są realia tego.

Prawda jest taka że CDPR robi kolejny świetny RPG. Uznali że potrzebują więcej czasu i wzięli więcej czasu. Później uznali że potrzebują jeszcze trochę ale zbyt mało żeby przekładać premierę. I ot jest crunch na ostatniej prostej.

Życie. Z graczami prawda jest taka że nigdy nie są zadowoleni.

  • Jakby gra zaliczyła kolejne opóźnienie to wszyscy by narzekali że gra jest opóźniona.
  • Jakby wydali ją niedokończoną jak to robią inne studia, z mnóstwem błędów i problemów to ludzie by narzekali że nie skończyli gry.
  • A jak zrobili nadgodziny żeby ją skończyć to ludzie narzekają że robią nadgodziny.

Nie uważacie że to trochę nie fair że jedyna sytuacja gdzie wyjce nie wyją z jakiegoś powodu to jeżeli wszystko absolutnie pójdzie idealnie? Znacie jakiś długoletni projekt gdzie wszystko poszło absolutnie idealnie a finalny produkt wyszedł perfekcyjny?

wolff01
Gramowicz
10/10/2020 19:28
Khalid napisał:

Ja tylko nie rozumiem pewnej sprawy. W gamedevie ma się nad sobą deweloperów, udziałowców itd. To jest wielka machina. W CD-P RED z tego co wiem nie ma takich problemów. Mają swój wielki budżet. Nikt nie siedzi im nad głowami i nie wymusza presji. Sami są sobie panem. W takim razie po co było podawanie premiery zbyt wcześnie a potem przekładanie jej kilka razy. Od początku REDzi mówili, że chcą dać nam dopracowany produkt. Troche mnie to dziwi.

Skoro tego nie rozumiesz to możliwe że nie pracowałeś w IT. Nie dość że masz presję udziałowców, to jest jeszcze coś takiego jak risk managment. Poszczególne zespoły tworzą elementy gry i raportują na jakim etapie są. Wyznacza się terminy, ale pojawiają się problemy, terminy oddania poszczególnych etapów trzeba przedłużać. Dział QA zgłasza problemy (np. że coś nie może wyjść w obecnej postaci), ocenia ich wpływ na projekt, podejmowane są decyzję odn. dalszych czynności, czyli właśnie risk managment. Najwyraźniej osoby decyzyjne w oparciu o raporty poszczególnych zespołów zadecydował, że termin będzie utrzymany o ile zwiększą obroty, ale zdążą. W IT bardzo rzadko wszystko idzie zgodnie z planem, nawet jeśli zespoły dwoją się i troją żeby takie ryzyko zminimalizować... ale NIKT nie jest w stanie dokładnie zaplanować wszystkich ewentualności. Takie decyzje trzeba czasem podejmować, co nie jest łatwe biorąc pod uwagę jak nagłośniono sprawy crunchy (chociaż tak jak ktoś inny wspomniał, jest różnica jak "crunch" może wyglądać w różnych firmach). Oczywiście mówimy o dobrze działającej firmie, a nie yolo, równie dobrze może po prostu u Redów przyszedł szef i powiedział "ma być i już, więc proszę zapierdzielać". Tego nie wie nikt kto tam nie pracuje. Ja chcę wierzyć że być może po prostu nie chcą więcej zawodzić fanów, w końcu premierę przesunięto już dwa razy (a podobno preordery jakoś super nie idą) więc cisną...

MisticGohan_MODED
Gramowicz
10/10/2020 19:17

Mamy coraz większe obawy że gra w dniu premiery zaliczy wielką wtopę.

Muradin_07
The King of Iron Fist
10/10/2020 16:52
Khalid napisał:

Ja tylko nie rozumiem pewnej sprawy. W gamedevie ma się nad sobą deweloperów, udziałowców itd. To jest wielka machina. W CD-P RED z tego co wiem nie ma takich problemów. Mają swój wielki budżet. Nikt nie siedzi im nad głowami i nie wymusza presji. Sami są sobie panem. W takim razie po co było podawanie premiery zbyt wcześnie a potem przekładanie jej kilka razy. Od początku REDzi mówili, że chcą dać nam dopracowany produkt. Troche mnie to dziwi.

Jak to nie mają? Mają udziałowców, bo są spółką giełdową, są również oczekiwania graczy oraz zapewne też osób, z którymi współpracują - twórcy merchu, akcji marketingowych itp. To jest wielka machina, która przy okazji wykorzystuję pracę wielu osób spoza CDP RED. 

I teraz tak - zmiana terminu premiery to również zmiana w wielu różnych sferach. Przykład pierwszy z brzegu - Monster Energy miało partię puszek z dodatkami do Halo Infinite, ale jak widać w HI nie zagramy w tym roku... no ale energetyki już od dawna są w sprzedaży, niektórzy nawet mają kody. Ogólnie więc mówiąc to pierwsze przepalone w pewien sposób pieniądze, które się średnio zwrócą tym, że gracze będą grali w grę. Podobnie jest z całą masą innych elementów :) 

Usunięty
Usunięty
10/10/2020 16:34

W lewo, w lewo, aż zatoczą krąg... Indoktrynacja trwa.

Khalid
Gramowicz
10/10/2020 16:10

Ja tylko nie rozumiem pewnej sprawy. W gamedevie ma się nad sobą deweloperów, udziałowców itd. To jest wielka machina. W CD-P RED z tego co wiem nie ma takich problemów. Mają swój wielki budżet. Nikt nie siedzi im nad głowami i nie wymusza presji. Sami są sobie panem. W takim razie po co było podawanie premiery zbyt wcześnie a potem przekładanie jej kilka razy. Od początku REDzi mówili, że chcą dać nam dopracowany produkt. Troche mnie to dziwi.

wolff01
Gramowicz
10/10/2020 15:32

Jak każda duża firma CD Projekt Red ma swoje za uszami, po prostu przy tylu osobach i przy takiej premierze nie da się uniknąć pewnych decyzji. Tu chodzi o ogromna kasę, przedłużenie premiery to straty na giełdzie, spadek zainteresowania i koszty marketingowe. Znajomy ma kolegę deva który pracuje w CD Projekt Red (zresztą myślę że kto zna ludzi z IT i gamedevu w Warszawie ten na pewno ma i znajomych tam pracujących, to duża firma) i opowiadał mi że nie jest tam jakoś super różowo. Kto pracuje w większych firmach w branży IT wie że są niestety pewne mechanizmy które pomijają dobro jednostki. Ale coś za coś. Stawki nie są złe, nadgodziny mogą być płatne a w razie czego zawsze można spróbować zmienić firmę.