Oddaj swój głos w plebiscycie GRAM AWARDS 2022

Blizzard to kultura crunchu i połowa projektów lądujących w koszu – przekonuje Mike Morhaime

LM
2019/06/28 10:50

Morhaime w październiku minionego roku ustąpił ze stanowiska prezesa firmy na rzecz J. Allena Bracka.

Niedawno wspominaliśmy o przyczynach stojących za usunięciem obiecującej gry MMO Blizzarda zatytułowanej Titan, które wyjaśnił nam były już prezes firmy w czasie odbywającej się w Barcelonie konferencji Gamelab. To jednak nie wszystkie tajniki pracy w Blizzardzie, którymi podzielił się z nami Mike Morhaime. Ten w czasie prelekcji poruszył także temat przepracowujących się deweloperów i częstotliwości z jaką Blizzard Entertainment wypuszcza na rynek kolejne gry.

Blizzard to kultura crunchu i połowa projektów lądujących w koszu – przekonuje Mike MorhaimeBlizzard nie miałby takiej pozycji na rynku, gdyby nie crunch – przekonuje Morhaime. Przyznaje, że początki istniejącej już niemal 30 lat na rynku firmy były usłane okresami, w których deweloperzy przez całą dobę poświęcali się jedynie pracy, by dowieźć projekty na czas. Wtedy Blizzard nie był jeszcze znaną marką, a jego żywot był ściśle uzależniony od powodzenia kolejnego przedsięwzięcia, więc najważniejsze było, by każdy dał z siebie wszystko. Z punktu widzenia dzisiejszych standardów nie wydaje się to zdrowym podejściem, zauważa były prezes Blizzarda, ale na tych fundamentach Blizzard ewoluował przez lata. Obecnie masa nawet mniejszych studiów ma wystarczające środki, by zatrudnić tylu pracowników ilu potrzebuje i odpowiednio podzielić pracę, ale wtedy czasy były inne. Przekonuje przy tym, że w chwili gdy projekt zbliża się do finału naprawdę trudno jest dostrzec elementy, które wciąż wymagają poprawek, dlatego sporo dodatkowej pracy pojawia się nagle, a przy zbliżającej się dacie premiery musi być zrobione na wczoraj. Dlatego takich epizodów nie da się uniknąć w zupełności.

Przy okazji Mike Morhaime wspomniał też o wewnętrznych, czasem nawet nieujawnianych szerszej publice projektach Blizzarda. Zauważył, że jedynie połowa z nich ostatecznie trafia na rynek. Wspomniał tu popularne powiedzenie, że „lepsze jest wrogiem dobrego” i wyjaśnił, że większość porażek Blizzarda wynika bezpośrednio z wypiętrzonych ambicji deweloperów, a także oczekiwań wobec produktu końcowego. Tymczasem niezależnie od śmiałych planów produkt musi trafić na rynek, by na siebie zarobić, a trudno to zrealizować, gdy odpowiedzialne za niego ekipy wciąż widzą potencjał dla ulepszania go. Morhaime przyznał przy tym, że niektóre projekty wylądowały w koszu, bo okazało się, że nie będą pasować do panujących na rynku realiów, a konkurencja w branży jest ogromna.

GramTV przedstawia:

Cóż, rolą prezesa jest podejmowanie czasem trudnych decyzji i nawet jeśli gracze obejdą się smakiem na wieść o skasowaniu czegoś, co w ich wyobrażeniach byłoby genialne, to deweloperzy muszą mierzyć zamiary na siły, nieco podkoloryzować je okresem morderczego crunchu, a potem zmonetyzować efekty swoich wytężonych wysiłków. Jako krótką dygresję warto tu wspomnieć niedawną wypowiedź John Highta z Blizzarda, który przyznał, że studia od dłuższego czasu wdrażają politykę unikania crunchu, ale wciąż nie można mówić o jej całkowitym sukcesie. Hight przekonuje jednak, że starania włodarzy firmy przynoszą już odczuwalne dla deweloperów efekty.

Mamy za mało gier od Blizzarda? A może nie miałyby takiego kultowego statusu, gdybyśmy co roku dostawali nową odsłonę?


Sprawdź bogatą ofertę gier na PC i konsole w sklepie Sferis.pl.

Komentarze
6
ZubenPL
Gramowicz
28/06/2019 18:28
sebba99 napisał:

Nie chodzi o nagłówek - ale o czytanie między wierszami marketingowego bełkotu : ..."deweloperzy muszą mierzyć zamiary na siły, nieco podkoloryzować je okresem morderczego crunchu, a potem zmonetyzować efekty swoich wytężonych wysiłków." ... po przełożeniu na język pracownika - PM dali ciała bo nie uwzględnili ryzka projektowego bo senior management nawet nie chce o tym słyszeć opieprzając ich na cotygodniowych spotkaniach. Dodatkowo dostali nakaz by j#$ć testy automatyczne i dokumentację bo po wypuszczeniu na rynek i tak każdy będzie miał to w d&#e, a że lista błędów pod koniec projektu rośnie w tempie wykładniczym - wina deweloperów - bo nie pisali testów... 

Ale ty dalej pomiasz kontekst on mówi o czasach gdy byli mała firmą żyjącą o projektu do projektu gdy on  sam głównie się zajmował pracą programisty i bez pośrednio nad grami a nie zarządzaniu firmą.

"Blizzard zdecydowanie ewoluował wokół crunchu. Na wczesnym etapie crunchowaliśmy przez szaloną liczbę godzin, żeby kończyć gry. Uważam, że jeśli jesteś małym studiem i zasadniczo żyjesz lub giniesz dzięki sukcesowi kolejnego produktu, to wymaga to naprawdę wiele, wręcz nadludzkiego wysiłku – przynajmniej tak było u nas. "

sebba99
Gramowicz
28/06/2019 16:17
ZubenPL napisał:
sebba99 napisał:

No sorka - ale czy ten gość robi sobie jaja ? Szef pisze o crunchu i wyrzucaniu projektów do kosza ? Kolo opisuje własną niekompetencję i brak inicjatywy do zmiany sytuacji w firmie i usprawnieu procesów. Mentalność pani Heli z ważywniaka za rogiem przeszczepiona do dużej firmy IT zatrudniającej kilkaset osób. W kontekście tego co facio powiedział - powinien zostać zwolniony już dawno temu .. ciągłe gadanie o dowiezieniu projektów na czas to bzdura bo terminy są wyimaginowane, mówimy o zmieszczeniu się w kosztach a to nie oznacza dowiezienie na czas ....... Menadżerski ignorant na kierowniczym stanowisku, a ja myślałem, że takie rzeczy to tylko w Polsce...

On mówił o latach 90 gdy byli mały studiem mającym kilku pracowników wiedziałbyć gdybyś przeczytał tekst a nie clickbaitowy nagłówek.

Nie chodzi o nagłówek - ale o czytanie między wierszami marketingowego bełkotu : ..."deweloperzy muszą mierzyć zamiary na siły, nieco podkoloryzować je okresem morderczego crunchu, a potem zmonetyzować efekty swoich wytężonych wysiłków." ... po przełożeniu na język pracownika - PM dali ciała bo nie uwzględnili ryzka projektowego bo senior management nawet nie chce o tym słyszeć opieprzając ich na cotygodniowych spotkaniach. Dodatkowo dostali nakaz by j#$ć testy automatyczne i dokumentację bo po wypuszczeniu na rynek i tak każdy będzie miał to w d&#e, a że lista błędów pod koniec projektu rośnie w tempie wykładniczym - wina deweloperów - bo nie pisali testów... 

 

ZubenPL
Gramowicz
28/06/2019 15:30
sebba99 napisał:

No sorka - ale czy ten gość robi sobie jaja ? Szef pisze o crunchu i wyrzucaniu projektów do kosza ? Kolo opisuje własną niekompetencję i brak inicjatywy do zmiany sytuacji w firmie i usprawnieu procesów. Mentalność pani Heli z ważywniaka za rogiem przeszczepiona do dużej firmy IT zatrudniającej kilkaset osób. W kontekście tego co facio powiedział - powinien zostać zwolniony już dawno temu .. ciągłe gadanie o dowiezieniu projektów na czas to bzdura bo terminy są wyimaginowane, mówimy o zmieszczeniu się w kosztach a to nie oznacza dowiezienie na czas ....... Menadżerski ignorant na kierowniczym stanowisku, a ja myślałem, że takie rzeczy to tylko w Polsce...

On mówił o latach 90 gdy byli mały studiem mającym kilku pracowników wiedziałbyć gdybyś przeczytał tekst a nie clickbaitowy nagłówek.

sebba99
Gramowicz
28/06/2019 15:28

No sorka - ale czy ten gość robi sobie jaja ? Szef pisze o crunchu i wyrzucaniu projektów do kosza ? Kolo opisuje własną niekompetencję i brak inicjatywy do zmiany sytuacji w firmie i usprawnieu procesów. Mentalność pani Heli z ważywniaka za rogiem przeszczepiona do dużej firmy IT zatrudniającej kilkaset osób. W kontekście tego co facio powiedział - powinien zostać zwolniony już dawno temu .. ciągłe gadanie o dowiezieniu projektów na czas to bzdura bo terminy są wyimaginowane, mówimy o zmieszczeniu się w kosztach a to nie oznacza dowiezienie na czas ....... Menadżerski ignorant na kierowniczym stanowisku, a ja myślałem, że takie rzeczy to tylko w Polsce...

MisticGohan_MODED
Gramowicz
28/06/2019 15:13
wolff01 napisał:

Tyle, że albo to świat sie zmienił (zbyt wielkie wymagania graczy) albo Blizzard po prostu nie reprezentuje już tego samego poziomu.

Patrząc na to w co ludzie chętnie grają (fortnite, overwatch, pugb, minecraft, goat simulator, cod itp. ) to wymagania graczy stoją na niesamowicie niskim poziomie. Blizzard od lat nie może niczego wielkiego zaprezentować. Grubo sie stoczyli odkąd się połączyli z activision xp

wolff01
Gramowicz
28/06/2019 12:06

Tyle, że albo to świat sie zmienił (zbyt wielkie wymagania graczy) albo Blizzard po prostu nie reprezentuje już tego samego poziomu. Niby na pierwszy rzut oka ich gry to dalej hity, z charakterystyczym poziomem jakości. Ale jak się w nie wgłębisz to wcale nie jest tak różowo: Battle of Azeroth jest powszechnie krytykowany jako najsłabszy dodatek do WoW w historii, z beznadziejnym scenariuszem i kontrowersyjnymi mechanikami (m. in. tak zwany leniwy design). W Heartshtone gra wielu ludzi, ale sama gra własciwie na meta poziomie nie idzie do przodu: owszem, zmiany są ale nie tak szybko jak gracze by chcieli (no i wciąż brakuje trybów o które gracze prosza już od dawna) a konkurencja rośnie, choćby MtG Arena. Overwatch wciąż cierpi na brak fabularyzowanej kampani, no i wiadomo, Fortnite. HotS praktycznie nie istnieje, zresztą bardzo ograniczono zespół odpowiadający za grę. O Starcrafcie i Diablo już nie ma co nawet wspominać...

Oczywiście, wiele firm chciałoby mieć takie problemy jak Blizzard, który wciąż jednak się liczy i generuje olbrzymie przychody. Ale zarówno ich gry jak i ich PR (nikt im nie zapomni Diablo Immortal) są w dużym dołku, a we mnie już praktycznie zostały tylko resztki dawnego entuzjazmu wobec gier tej marki... Kultowy status wypracowali sobie kiedy faktycznie ich gry były czymś wielkim, a marka kojarzyła się z bastionem jakości pośród chciwej i taśmowo produkującej gry konkurencji.