Guitar Hero: On Tour - nasze wrażenia
Guitar Hero zdążyło pojawić się już na wszystkich konsolach stacjonarnych, jednak handheldy jakoś wciąż pozostawały poza obszarem zainteresowań Activision, przynajmniej jeżeli chodzi o tę serię. Aż do teraz.

Najważniejszym (w końcu to za niego Activision liczy sobie dodatkową stówę) elementem zestawu Guitar Hero: On Tour jest z pewnością specjalna przystawka o wdzięcznej nazwie Guitar Grip. Cztery przyciski, "rzepowe" zapięcie na dłoń i schowek na specjalny stylus w kształcie kostki do gry. Całość wygląda całkiem przyzwoicie i porządnie, ale część, która łączy Guitar Grip z konsolą, nie jest dopasowana zbyt dobrze – przy intensywniejszej grze bardzo łatwo o rozłączenie się obu urządzeń. W takiej sytuacji trzeba zresetować DS-a i od nowa odpalać grę, a to raczej jako środek uspokajający stosowane być nie może. Jeżeli chodzi o komfort samej gry – jest w porządku, ale do momentu wypięcia dłoni z całego tego ustrojstwa. Już półgodzinna sesja zabawy w Guitar Hero: On Tour może przysporzyć niemałego bólu dłoni.