17 lat temu ta gra marnie udawała GTA i zmieniła podejście do adaptacji filmów. Pokazała, czego NIE robić

Jakub Piwoński
2026/04/08 09:30
1
0

Miała powtórzyć sukces poprzednika, ale zamiast tego stało się przestrogą dla całej branży.

Jeszcze kilkanaście lat temu adaptacje filmów były stałym elementem rynku gier. Każda większa premiera kinowa często dostawała własną produkcję, która miała wykorzystać popularność marki. Dziś to zjawisko niemal zniknęło – i nie bez powodu. Jednym z najlepszych przykładów, dlaczego tak się stało, jest The Godfather 2. Kontynuacja całkiem dobrze przyjętej pierwszej części, o której pisaliśmy niedawno.

The Godfather 2
The Godfather 2

The Godfather 2 – jedna z najgorszych gier na bazie filmu

Gra zadebiutowała 7 kwietnia 2009 roku i była adaptacją jednego z najlepszych filmowych sequeli w historii, czyli Ojciec chrzestny 2. Oczekiwania były spore, zwłaszcza że pierwsza część gry zebrała całkiem dobre opinie. Niestety, sequel nie sprostał zadaniu i szybko zyskał opinię rozczarowania.

Podobnie jak poprzednik, produkcja pozwalała wcielić się w postać związaną z rodziną Corleone, jednak tym razem twórcy znacznie bardziej odeszli od wydarzeń znanych z filmu. Zamiast wiernie rozwijać historię, gra zaczęła przypominać luźną wariację na jej temat, w której kluczowe postacie schodzą na dalszy plan. Nawet Michael Corleone pełni tu raczej funkcję tła niż centralnej postaci.

Problemem okazała się także konstrukcja fabularna. W przeciwieństwie do pierwszej części, która umiejętnie wplatała nowego bohatera w znane wydarzenia, tutaj historia została podporządkowana nowej postaci i jej szybkiemu awansowi w mafijnej hierarchii. To zaburzyło równowagę i odebrało opowieści autentyczność.

GramTV przedstawia:

Pod względem rozgrywki The Godfather 2 również nie zachwycało. Choć pojawiły się ciekawe pomysły, jak elementy zarządzania czy wpływy inspirowane serią GTA, całość była toporna i niedopracowana. W efekcie gra nie była w stanie konkurować z najlepszymi produkcjami tamtych lat.

Największym problemem okazało się jednak to, że tytuł zatracił ducha oryginału. Filmowa historia była opowieścią o rodzinie, władzy i konsekwencjach wyborów, podczas gdy gra sprowadziła ją do prostszej fantazji o zdobywaniu wpływów. Brak kluczowych wątków i emocjonalnej głębi sprawił, że całość wydawała się niepełna.

Słabe przyjęcie i rozczarowujące wyniki sprzedaży sprawiły, że plany kolejnej części zostały porzucone. Dziś The Godfather 2 jest często przywoływane jako przykład tego, jak trudno przenieść złożoną historię filmową na język gier. To także przypomnienie, dlaczego współczesny rynek odszedł od bezpośrednich adaptacji filmów. Choć zdarzały się świetne wyjątki, jak Spider-Man 2 czy GoldenEye 007, nie każda historia nadaje się do przełożenia na interaktywną formę.

Komentarze
1
dariuszp
Gramowicz
Ostatni środa

Jak dla mnie to zrobienie sandboxa o Mafii nie powinno być problemem. Zresztą jest kilka udanych gier. 

Robienie przysług, rozkręcanie biznesu jak produkcja alkoholu, zbieranie haraczu. Walki o terytoria. System relacji itp. Było to robione wielokrotnie. 

I tylko wpleść w to wszystko historię z ojca chrzestnego. Najlepiej niech gracz albo zaczyna nową organizację w mieście albo niech zaczyna w którejś rodzinie. 

Obie wersje mają potencjał. W wypadku rodziny, po prostu wykonujesz dla nich misje i dbasz o dzielnice które przejąłeś. Masz przynosić kasę co jakiś czas i to ile przyniesiesz ma konsekwencje. Pniesz się i np. endgame to utworzenie własnej rodziny. 

W wypadku tworzenia od razu nowego gangu czy rodziny musisz współpracować z rodzinami, albo się kryć. Rozwijać biznes. Znajdywać ludzi. Twój cel to osiągnięcie takiej siły organizacji by inne rodziny nie mogły cię po prostu zniszczyć. 

I na takiego sandboxa nakładasz fabułę. I masz grę niemal idealną. 

Dodatkowo wiele mechanik z Godfathera się przyda. Np. starałeś się przycisnąć kogoś ale nie za mocno żeby nie trzeba było go zabić. Wg klasyki gatunku - martwy człowiek nie przynosi pieniędzy. 

Dodatkowa frakcja to policja. I rząd federalny. Możesz robić kłopoty w mieście ale jak przesadzisz to federalni wkraczają do akcji i masz przerąbane. Ale lokalna policja jest przekupna. 

To też jest świetny money sink. Finansowanie polityków, policji itp. Prowadzenie "legalnych" biznesów by prac brudne pieniądze. 

Jest ogromne pole do popisu. W zasadzie trudno coś takiego spieprzyć jak się zastanowisz. 

Zwłaszcza że nawet jako studio indie możesz się ograniczyć tylko do specyficznej działalności.