16 lat temu, nim został Kapitanem Ameryką, zagrał w tym kompletnie zapomnianym filmie DC. Ta obsada robi ogromne wrażenie

Jakub Piwoński
2026/04/10 10:30
1
1

Cztery wielkie nazwiska kina komiksowego w jednym filmie. Mało kto o nim pamięta.

Zanim Chris Evans stał się jedną z twarzy Marvel Cinematic Universe jako Kapitan Ameryka, miał już na koncie kilka komiksowych epizodów – w tym jeden, o którym dziś mówi się zaskakująco rzadko. Chodzi o The Losers: Drużyna potępionych, produkcję DC z 2010 roku, która przeszła bez większego echa, ale z perspektywy czasu zyskuje zupełnie nowe znaczenie.

The Losers: Drużyna potępionych
The Losers: Drużyna potępionych

The Losers: Drużyna potępionych – 16 lat od premiery

Film bazował na komiksowej serii autorstwa Andy’ego Diggle’a i Jocka i opowiadał historię elitarnej jednostki sił specjalnych, zdradzonej przez własnych przełożonych i pozostawionej na pewną śmierć. Bohaterowie, działający poza systemem, dostają jednak drugą szansę – tajemnicza kobieta oferuje im możliwość zemsty. To punkt wyjścia dla dynamicznej, pełnej akcji historii, która łączy militarne realia z komiksową przesadą i czarnym humorem.

Choć sam film nie odniósł większego sukcesu i spotkał się z mieszanym odbiorem, dziś zwraca uwagę z zupełnie innego powodu. W obsadzie znaleźli się bowiem aktorzy, którzy później stali się prawdziwymi gwiazdami kina komiksowego. Obok Evansa pojawili się m.in. Idris Elba, Zoe Saldaña oraz Jeffrey Dean Morgan. Każde z tych nazwisk ma dziś na koncie znaczące role w adaptacjach komiksów – od Marvela po DC.

GramTV przedstawia:

Saldaña zasłynęła jako Gamora w Strażnikach Galaktyki i Avengersach, Elba wcielił się w Heimdalla w serii Thor, a Morgan pojawił się m.in. w Watchmen oraz Batman v Superman. Sam Evans przed rolą Kapitana Ameryki grał także w Fantastycznej Czwórce, ale to dopiero MCU uczyniło go globalną gwiazdą.

Co ciekawe, The Losers wyprzedziło swoje czasy. Styl filmu – brutalny, dynamiczny i momentami czarnokomediowy – przypomina produkcje, które kilka lat później zdobyły ogromną popularność, jak John Wick czy Bullet Train. Mimo to produkcja nigdy nie doczekała się większej rehabilitacji w oczach widzów. A szkoda, bo dziś można ją traktować jako ciekawą kapsułę czasu – moment, w którym kilku przyszłych gigantów kina komiksowego spotkało się na ekranie, zanim osiągnęli największą sławę.

Komentarze
1
de_jesus
Gramowicz
Dzisiaj 13:50

Macie najbardziej wkurwiajacy autoplayer w calym internecie.