Jeden z najbardziej znanych krytyków nie miał litości dla kultowego filmu Petera Jacksona.
Richard Roeper, jeden z najbardziej znanych amerykańskich krytyków filmowych, ma na koncie nie tylko miłość do ambitnego science fiction, ale też wyjątkowo długą listę tytułów, które jego zdaniem spektakularnie zawiodły w tym gatunku. Po zakończeniu blisko czterdziestoletniej kariery w Chicago Sun-Times i rozpoczęciu współpracy z serwisem RogerEbert.com krytyk wrócił wspomnieniami do najgorszych filmów science fiction, jakie przyszło mu oceniać na przestrzeni lat. Wśród nich znalazły się zarówno wielkie blockbustery, jak i produkcje z ambitnymi twórcami w tle, które kompletnie nie spełniły oczekiwań.
Jupiter: Intronizacja
Najgorsze filmy science fiction – uznany krytyk wybrał dziesięć produkcji
Roeper przez lata był kojarzony z programem At the Movies, gdzie zastąpił Gene’a Siskela i przez osiem lat współprowadził audycję u boku Rogera Eberta. Choć często bronił kina gatunkowego i z entuzjazmem podchodził do science fiction, wielokrotnie nie zostawiał suchej nitki na filmach, które jego zdaniem rozmijały się z własnymi ambicjami.
Jednym z bardziej zaskakujących przykładów była pierwsza część filmowej trylogii Władcy Pierścieni. Roeper uznał, że mimo imponującej oprawy wizualnej film grzęźnie w nadmiarze postaci i patetycznych przemówień, a całość niepotrzebnie się dłuży. Krytyk przyznał po latach, że dopiero kolejne odsłony sagi pozwoliły mu naprawdę zaangażować się w losy bohaterów, choć jego negatywna opinia o pierwszym filmie pozostała niezmienna. Nie wiadomo jednak, dlaczego Roeper zaklasyfikował dzieło Petera Jacksona właśnie do gatunku science fiction.
Znacznie ostrzej wypowiadał się o kolejnych częściach Transformersów. O ile pierwszą odsłonę potraktował jeszcze jako ciekawostkę technologiczną, o tyle kontynuacje określał jako męczące, pozbawione sensu widowiska. Szczególnie nie oszczędził trzeciej części, zarzucając jej niekończący się, pozbawiony emocji chaos i bohaterów, z którymi nie da się nawiązać żadnej więzi.
Wyjątkowo negatywnie zapamiętał także space operę sióstr Wachowskich z 2015 roku. W recenzji Jupiter: Intronizacja bez przyznania jakiejkolwiek gwiazdki dał jasno do zrozumienia, że film obraża widza chaotyczną narracją i kompletnie niezrozumiałą fabułą.
Byłem wręcz moralnie urażony jako widz tym, co zobaczyłem na ekranie – pisał krytyk, nie kryjąc irytacji skalą twórczego chaosu.
Nie lepiej potraktował ekranizację powieści Stephena Kinga Łowca snów. Mimo imponującej obsady i nazwisk stojących za kamerą uznał film za jeden z najbardziej spektakularnych przykładów zmarnowanego potencjału.
Nie pamiętam, żeby od czasu Smoochy’ego tylu utalentowanych ludzi narobiło takiego bałaganu – podsumował bezlitośnie.
GramTV przedstawia:
Na liście najgorszych znalazło się też kilka głośnych produkcji z ostatnich lat. Szczególnie mocno Roeper uderzył w wysokobudżetowe science fiction Netflixa, The Electric State, zarzucając wizualną nijakość, płaskie postacie i kompletny brak sensownego komentarza na temat sztucznej inteligencji czy wirtualnej rzeczywistości. Co ciekawe, według przecieków The Electric State powalczy w kilku kategoriach na tegorocznych Złotych Malinach.
Nie mogłem przestać myśleć o tym, że za 320 milionów dolarów można było dać dziesięciu zdolnym twórcom po 32 miliony i zobaczyć, co naprawdę potrafią – pisał w swojej recenzji.
W zestawieniu nie zabrakło również filmów, które początkowo oceniał łagodniej, jak druga część Facetów w Czerni. Z perspektywy czasu krytyk przyznał jednak, że pochopnie przyznał jej pozytywną ocenę i dziś żałuje tamtej decyzji.
Roeper nie oszczędził także ambitnych, ale chaotycznych projektów pokroju Koniec świata z 2006 roku, czy prób budowania nowego kosmicznego uniwersum przez Zacka Snydera w dwóch częściach Rebel Moon. W tych przypadkach zarzucał twórcom przerost formy nad treścią, wizualny chaos i kompletny brak spójnej historii.
Jednym z najcięższych kalibrów pozostaje jednak Bitwa o Ziemię, który krytyk uznał za jeden z najgorszych filmów XXI wieku. Jego zdaniem John Travolta nie tylko stworzył kompromitującą kreację aktorską, ale też stał się symbolem całkowicie chybionego projektu.
W tym absurdalnie głupim filmie science fiction Travolta zalicza najgorszy występ w całej swojej nierównej karierze– pisał.
Dodał, że Bitwa o Ziemię zamiast stać się nowymi Gwiezdnymi wojnami, powstało jako odpowiednik Plan dziewięć z kosmosu dla nowego pokolenia. Plan dziewięć z kosmosu to niesławny film w reżyserii równie niesławnego Edward D. Wood Jr., uznawanego za najgorszego reżysera w historii.
Roeper i ambitne kino? To się wzajemnie wyklucza. I definitywnie nie jest to żaden ceniony krytyk. Był dodatkiem do Eberta jak zmarł Siskel. I niczym więcej nie pozostał. Jak zmarł Ebert został wielkim nikim.