10 najgorszych filmów science fiction. Z jakiegoś powodu oberwało się również Władcy Pierścieni

Radosław Krajewski
2026/01/13 15:40
1
0

Jeden z najbardziej znanych krytyków nie miał litości dla kultowego filmu Petera Jacksona.

Richard Roeper, jeden z najbardziej znanych amerykańskich krytyków filmowych, ma na koncie nie tylko miłość do ambitnego science fiction, ale też wyjątkowo długą listę tytułów, które jego zdaniem spektakularnie zawiodły w tym gatunku. Po zakończeniu blisko czterdziestoletniej kariery w Chicago Sun-Times i rozpoczęciu współpracy z serwisem RogerEbert.com krytyk wrócił wspomnieniami do najgorszych filmów science fiction, jakie przyszło mu oceniać na przestrzeni lat. Wśród nich znalazły się zarówno wielkie blockbustery, jak i produkcje z ambitnymi twórcami w tle, które kompletnie nie spełniły oczekiwań.

Jupiter: Intronizacja

Najgorsze filmy science fiction – uznany krytyk wybrał dziesięć produkcji

Roeper przez lata był kojarzony z programem At the Movies, gdzie zastąpił Gene’a Siskela i przez osiem lat współprowadził audycję u boku Rogera Eberta. Choć często bronił kina gatunkowego i z entuzjazmem podchodził do science fiction, wielokrotnie nie zostawiał suchej nitki na filmach, które jego zdaniem rozmijały się z własnymi ambicjami.

Jednym z bardziej zaskakujących przykładów była pierwsza część filmowej trylogii Władcy Pierścieni. Roeper uznał, że mimo imponującej oprawy wizualnej film grzęźnie w nadmiarze postaci i patetycznych przemówień, a całość niepotrzebnie się dłuży. Krytyk przyznał po latach, że dopiero kolejne odsłony sagi pozwoliły mu naprawdę zaangażować się w losy bohaterów, choć jego negatywna opinia o pierwszym filmie pozostała niezmienna. Nie wiadomo jednak, dlaczego Roeper zaklasyfikował dzieło Petera Jacksona właśnie do gatunku science fiction.

Znacznie ostrzej wypowiadał się o kolejnych częściach Transformersów. O ile pierwszą odsłonę potraktował jeszcze jako ciekawostkę technologiczną, o tyle kontynuacje określał jako męczące, pozbawione sensu widowiska. Szczególnie nie oszczędził trzeciej części, zarzucając jej niekończący się, pozbawiony emocji chaos i bohaterów, z którymi nie da się nawiązać żadnej więzi.

Wyjątkowo negatywnie zapamiętał także space operę sióstr Wachowskich z 2015 roku. W recenzji Jupiter: Intronizacja bez przyznania jakiejkolwiek gwiazdki dał jasno do zrozumienia, że film obraża widza chaotyczną narracją i kompletnie niezrozumiałą fabułą.

Byłem wręcz moralnie urażony jako widz tym, co zobaczyłem na ekranie – pisał krytyk, nie kryjąc irytacji skalą twórczego chaosu.

Nie lepiej potraktował ekranizację powieści Stephena Kinga Łowca snów. Mimo imponującej obsady i nazwisk stojących za kamerą uznał film za jeden z najbardziej spektakularnych przykładów zmarnowanego potencjału.

Nie pamiętam, żeby od czasu Smoochy’ego tylu utalentowanych ludzi narobiło takiego bałaganu – podsumował bezlitośnie.

GramTV przedstawia:

Na liście najgorszych znalazło się też kilka głośnych produkcji z ostatnich lat. Szczególnie mocno Roeper uderzył w wysokobudżetowe science fiction Netflixa, The Electric State, zarzucając wizualną nijakość, płaskie postacie i kompletny brak sensownego komentarza na temat sztucznej inteligencji czy wirtualnej rzeczywistości. Co ciekawe, według przecieków The Electric State powalczy w kilku kategoriach na tegorocznych Złotych Malinach.

Nie mogłem przestać myśleć o tym, że za 320 milionów dolarów można było dać dziesięciu zdolnym twórcom po 32 miliony i zobaczyć, co naprawdę potrafią – pisał w swojej recenzji.

W zestawieniu nie zabrakło również filmów, które początkowo oceniał łagodniej, jak druga część Facetów w Czerni. Z perspektywy czasu krytyk przyznał jednak, że pochopnie przyznał jej pozytywną ocenę i dziś żałuje tamtej decyzji.

Roeper nie oszczędził także ambitnych, ale chaotycznych projektów pokroju Koniec świata z 2006 roku, czy prób budowania nowego kosmicznego uniwersum przez Zacka Snydera w dwóch częściach Rebel Moon. W tych przypadkach zarzucał twórcom przerost formy nad treścią, wizualny chaos i kompletny brak spójnej historii.

Jednym z najcięższych kalibrów pozostaje jednak Bitwa o Ziemię, który krytyk uznał za jeden z najgorszych filmów XXI wieku. Jego zdaniem John Travolta nie tylko stworzył kompromitującą kreację aktorską, ale też stał się symbolem całkowicie chybionego projektu.

W tym absurdalnie głupim filmie science fiction Travolta zalicza najgorszy występ w całej swojej nierównej karierze– pisał.

Dodał, że Bitwa o Ziemię zamiast stać się nowymi Gwiezdnymi wojnami, powstało jako odpowiednik Plan dziewięć z kosmosu dla nowego pokolenia. Plan dziewięć z kosmosu to niesławny film w reżyserii równie niesławnego Edward D. Wood Jr., uznawanego za najgorszego reżysera w historii.

Komentarze
1
Yosar
Gramowicz
Wczoraj 20:35

Roeper i ambitne kino? To się wzajemnie wyklucza. I definitywnie nie jest to żaden ceniony krytyk. Był dodatkiem do Eberta jak zmarł Siskel. I niczym więcej nie pozostał.  Jak zmarł Ebert został wielkim nikim.