Powstający od trzech lat i wielokrotnie przekładany nowy film Guya Ritchiego w końcu zadebiutował w kinach. Oceniamy, czy było warto tyle czekać.
Fuszerka
Guy Ritchie stał się kolejnym twórcą, który w pełni korzysta na streamingowej rewolucji. Chociaż reżyser nadal kręci filmy kinowe, to nie ma też nic przeciwko, aby jego produkcje trafiały od razu na streaming, jak miało to miejsce w przypadku Fontanny Młodości od Apple TV. Ritchie rozwija również się jako twórca seriali, żeby tylko wspomnieć o Dżentelmenach, czy równie docenionej Strefie gangsterów. Reżyser łapie się wielu projektów naraz i można było się zastanawiać, czy przypadkiem nie stanie się nowym Taylorem Sheridanem, który ilość przekłada nad jakość. Gdy jego seriale święcą triumfy, tak o wiele gorzej jest w przypadku filmów, które są drogie, a do tego nierentowne. Chociaż na analizę wyników finansowych Zawodowców przyjdzie jeszcze czas, to już sam skomplikowany i niesamowicie przedłużający się proces produkcji najnowszego filmu Ritchiego wskazuje, że to może być jego kolejna problematyczna produkcja. Zawodowcy na papierze mają wszystko, aby odnieść sukces, ale ostatecznie film zapada się pod ciężarem własnych ambicji.
Zawodowcy
Historia opowiada o Rachel Wild (Eiza González), specjalistce od odzyskiwania ogromnych sum pieniędzy od ludzi, które zwykle są zbyt bogaci, a przy tym żyją w brutalnym świecie, aby ktokolwiek odważył się im zagrozić. Kobieta działa na pograniczu prawa i przestępczości, wykorzystując zarówno procedury prawne, jak i zwyczajną przemoc. Pewnego dnia otrzymuje zlecenie od grupy nowojorskich inwestorów, mając odzyskać dług od mieszkającego na prywatnej wyspie i dysponującego własną armią miliardera Manny’ego Salazara (Carlos Bardem). W odzyskaniu skradzionego miliarda dolarów pomagają Rachel doświadczeni i niezwykle wyszkoleni Sid (Henry Cavill) oraz Bronco (Jake Gyllenhaal). Wspólnie opracowują plan na odzyskanie długu, nie zdając sobie jednak sprawy, że Salazar przygotował się na wizytę nieproszonych gości. Rozpoczyna się walka o życie, z której tylko jedna grupa może wyjść cało.
Sam punkt wyjścia historii jest idealny dla stylu Guya Ritchiego. Kolejny raz mamy do czynienia z wyrafinowanym oszustem, przebiegłymi i silnymi bohaterami, emocjonującymi negocjacjami ubarwionymi lufami pistoletów i karabinów, a także malowniczej, rajskiej wyspie, na której toczy się większość akcji filmu. Co dziwne, Zawodowcy wcale nie przypominają klasycznego kina akcji, a zamiast licznych scen strzelanin, bijatyk i pościgów, których oczywiście tutaj też nie brakuje, w większej mierze reżyser buduje swój film na zasadach thrillera spod znaku heist movie. Historia koncentruje się na opracowaniu skomplikowanego planu infiltracji wyspy Salazara przez Sida i Bronco oraz kilku ich kompanów, testowaniu sprzętu, przygotowywaniu kolejnych wariantów ucieczki, czy też ćwiczeń na wypadek sytuacji kryzysowych. Nieco inaczej wygląda to w wątku Rachel, która zajmuje się bardziej prawną, finansową i przy tym psychologiczną stroną prowadzenia wojny z miliarderem. Dzięki temu film chwilami bardziej przypomina opowieść o skomplikowanej operacji logistycznej niż typowe kino sensacyjne.
Zawodowcy
Śledzenie losów bohaterów potrafi sprawiać frajdę. Ritchie od dawna potrafi podkreślać kompetencje swoich bohaterów, przedstawiać ich jako ludzi niemal perfekcyjnych w swoim fachu, którzy doskonale wiedzą co i jak robią. Problem jednak w tym, że w Zawodowcach reżyser poszedł o krok za daleko i tym postaciom brakuje charakteru. Są oni zbyt idealnie, zbyt zimnokrwiści, niemal pozbawieni ludzkich emocji, więc widzowi ciężko im kibicować, skoro wiadomo, że i tak są w stanie błyskawicznie rozwiązać każdy, nawet największy problem. Ciężko więc reżyserowie było wytworzyć jakiekolwiek napięcie w poszczególnych scenach, a historia bywa na tyle przewidywalna, że podchodzi się do niej z obojętnością. Z pozoru wszystkie elementy są tu na swoim miejscu, ale Ritchie nie potrafił tchnąć w nich ducha, aby Zawodowcy stali się kinem akcji z prawdziwego zdarzenia, a nie jedynie pustką, pozbawioną emocji wydmuszką.
Finał ze zbyt dużymi oczekiwaniami
Sporym problemem Zawodowców jest sam finał. Gdy większa część filmu koncentruje się na wspomnianych wcześniej przygotowaniach, przesuwaniu pionków w niebezpiecznej rozgrywce, czy ustawianiu pułapek, co buduje oczekiwania na efektowne zakończenie, finał okazuje się zbyt pośpieszny i mało angażujący. Ze względu na wcześniejsze sceny można byłoby oczekiwać dynamicznych starć bohaterów z przeciwnikami, spektakularnego chaosu, czy też zaskakujących zwrotów akcji, które budowałyby napięcie. Niestety trzeci akt filmu sprawia wrażenie stworzonego na szybko i niedopracowanego. Zawodowcy przeszli przez produkcyjne piekło i film wielokrotnie powracał na plan, aby nakręcić nowe sceny. Wydaje się, że twórcy najczęściej modyfikowali właśnie wielką kulminację, która wciąż pozostała niedogotowana.
Zawodowcy
GramTV przedstawia:
Jeszcze większym problemem Zawodowców jest naiwność całej fabuły. W filmie, zarówno na początku, jak i w drugim akcie, a także samym finale, dochodzi do wielu scen, które przekraczają granice zdrowego rozsądku. Nie chodzi o klasyczne przesadzanie w scenach akcji, tzw. “przeskakiwanie rekina”, ale naginanie zasad rządzących tym światem, w które ciężko jest czasami uwierzyć. Już samo to, że nasza grupa herosów rozbija obóz w jakiejś dżungli, gdzie testują pułapki i ćwiczą wszystkie możliwe scenariusze, w tym otwarte strzelaniny z przeciwnikami, nie zwraca uwagi nikogo z mieszkańców wyspy, włącznie z policją. Takich przypadków naiwności i lekceważenia inteligencji widza jest niestety o wiele więcej.
Na szczęście film może pochwalić się całkiem niezłymi aktorskimi kreacjami. Szczególnie dobrze wypada tu duet Jake Gyllenhaal – Henry Cavill, którzy szybko odnajdują ze sobą odpowiednią chemię i dobrze współgrają ze sobą w konwencji zaproponowanej przez Guya Ritchiego. Cavill ponownie gra z charakterystycznym dla siebie stoickim spokojem, któremu nie drgnie nawet brew przy najbardziej ekstremalnych sytuacjach. Kontrastuje to z Bronco granym przez Gyllenhaala, który jest bardziej ekspresyjny, a przy tym energiczny. To właśnie ten bohater generuje sporo humoru, który zdecydowanie może się podobać. Warto docenić także starania Eizy González, której postać zostaje sprowadzona do wygłaszania długich ekspozycyjnych dialogów, a w drugiej połowie filmu do roli damy w opałach, ale sama aktorka robi co może, aby Rachel nadać trochę charakteru i wyrazistości.
Zawodowcy są filmowym odpowiednikiem potwora Frankensteina. Widać, że pierwotne założenia były inne niż to, co ostatecznie otrzymaliśmy. Według plotek wcześniejsze wersje były jeszcze gorsze, więc problemem okazuje się nie sama realizacja, ale scenariusz, który tym razem Guy’owi Ritchiemu ewidentnie nie wyszedł. Film ma swoje momenty, szczególnie w „bracholskiej” relacji Sida i Bronco, ale też potrafi znudzić zbyt długimi i żmudnymi przygotowaniami, które ostatecznie w finale nie otrzymują satysfakcjonującego rozwiązania. Technicznie to kawał niezłej roboty i chociażby tropikalne plenery mogą się podobać, ale nie przykrywa to marnej historii, zmarnowanego potencjału w głównej bohaterce i samej akcji, która ani nie generuje napięcia, ani też większych emocji. Zawodowcy cierpią więc na dosyć podobne problemy jak ostatnie filmy Ritchiego z Fontanną młodości na czele.
5,0
Zdecydowanie nie jest to zawodowa robota od Guya Ritchiego. Tym razem reżyserowi się nie udało.
Plusy
Świetna chemia między Henrym Cavillem a Jake’em Gyllenhaalem
Wątki z planowaniem akcji potrafią zaciekawić
Niezłe tempo w pierwszej połowie
Sprawnie zrealizowane sceny akcji
Lekka, niezobowiązująca propozycja dla fanów kina sensacyjnego
Minusy
Niesamowicie naiwny
Za dużo ekspozycji i skupienie się na planowaniu, zamiast realizacji planu
Historia pozostawia widza obojętnym
Słaby, pozbawiony polotu finał
Główna bohaterka zawodzi
Kiepski antagonista
Brakuje tu napięcia i większych emocji
Widać, że film przeszedł zbyt długą produkcyjną drogę
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!