Zagrałem w The Sinking City 2 - Zmiany, zmiany…

Michał Myszasty Nowicki
2026/05/12 16:00
0
0

Mniej Sherlocka, więcej Residenta.

Mam jakąś słabość do gier Frogwares. Nie zawsze są to pozycje udane, daleko im też do pierwszej ligi, ale - niezależnie od tematu - nie brak im klimatu. A to dla mnie zawsze jeden z głównych składników, tuż obok szeroko pojętej grywalności. O odpowiednio cthulhowy, mokry i gęsty nastrój nowej gry nie musiałem się więc obawiać.

The Sinking City 2 – WORK IN PROGRESS
The Sinking City 2 – WORK IN PROGRESS

Przyznam jednak, że sporo obaw zrodziło się w momencie, gdy studio ogłosiło, że dwójka będzie mniej przygodową grą akcji z detektywistycznym zacięciem, a bardziej klasycznym survival horrorem. Tym bardziej, że walki w poprzedniczce były jednym z najsłabszych elementów rozgrywki. Tutaj zaś główny akcent położono właśnie na potyczki z przeciwnikami, przerywane rozwiązywaniem zagadek. Przyznacie, że ryzykowny ruch?

The Sinking City 2 – WORK IN PROGRESS
The Sinking City 2 – WORK IN PROGRESS

No więc The Sinking City 2 jest survival horrorem w mocno residentowym stylu i potwierdzam to z pełną mocą. Udostępnionej mi rozgrywki nie było za wiele, raptem około dwóch godzin w dwóch różnych lokacjach z początku i środka fabuły. Spoilerował nie będę, powiem tylko, że wcielamy się w nowego bohatera, a miejscem akcji będą głównie zalane wodą ulice Arkham. Sama historia, poza oczywiscie Mitami, nie ma też ponoć nic wspólnego z poprzednią opowieścią.

Zróbmy to inaczej

Już na starcie czujemy, że to inny typ rozrywki. Dość szybko trafiamy na pierwszych przeciwników, mamy bardzo ograniczone sloty ekwipunku, a na normalnym poziomie trudności zasobami trzeba jednak gospodarować. Wszystko tutaj zresztą tak bardzo krzyczy, “chcę być jak RE!”, że pod wieloma względami nowe Sinking City jest po prostu kopią pomysłów i mechanik z ostatnich remaków i najnowszej części japońskiej serii.

The Sinking City 2 – WORK IN PROGRESS
The Sinking City 2 – WORK IN PROGRESS

Mamy więc ten minimalny, ale możliwy do powiększenia inwentarz, mamy prosty crafting oparty na kilku surowcach, mamy skrzynie do przechowywania nadmiaru dóbr wszelakich, umieszczone w bezpiecznych pokojach wraz z gramofonem służącym do sejwowania. Nic zaskakującego, same sprawdzone już w boju przez innych mechaniki, które również tutaj, w tej konwencji sprawdzają się dobrze.

The Sinking City 2 – WORK IN PROGRESS
The Sinking City 2 – WORK IN PROGRESS

Poruszamy się ze standardowym w dzisiejszych czasach widokiem zza pleców postaci, a zabawę urozmaicają nam różne zagadki. I te - po małej próbce z demo - mogą być akurat satysfakcjonujące, choć te z którymi się spotkałem, były raczej łatwe. Mam nadzieję, że w pełnej grze będzie nieco więcej główkowania. Cieszę się też, że nie zrezygnowano całkiem z elementów detektywistycznych, mamy więc typowy dla Frogwares “pałac pamięci”, gdzie zbieramy dokumenty, informacje i poszlaki, które pomagają nam rozwiązywać zagadki, ale także zdobywać punkty talentów.

The Sinking City 2 – WORK IN PROGRESS
The Sinking City 2 – WORK IN PROGRESS

Wydajemy je na dodatkowe umiejętności, pozwalające na przykład szybciej przeładować broń, czy nieco zwiększające odporność na obrażenia. Aby aktywować wykupione umiejętności, umieszczamy je w nielicznych slotach maski, która nosi przy sobie bohater. Nie możemy więc mieć wszystkiego na raz, co akurat bardzo mi się podoba. Tak wygląda rozwój postaci.

The Sinking City 2 – WORK IN PROGRESS
The Sinking City 2 – WORK IN PROGRESS

Mapa jest również w mocno residentowym stylu, łącznie z oznaczeniami otwartych/zamkniętych drzwi, ważnych miejsc, czy nawet leżących przedmiotów. Poza znanym już z jedynki pływaniem łódką między poszczególnymi ważnymi obszarami, eksplorujemy obszary na nogach, a przeskakiwanie przeszkód, czy wchodzenie na wyższe poziomy może się odbywać tylko w oznaczonych miejscach. Nie ma typowych niewidzialnych ścian, zazwyczaj zamaskowano je różnymi rupieciami, stertami gruzu, czy innym złomem. Tak, średnio ogarnięty człowiek by przez to bez problemu przeszedł, ale to grzech designu tak powszechny i w sumie mało szkodliwy, że oczywiście wybaczam.

Chlupie woda w butach

No dobra, a jak tam z tą walką, skoro ona taka ważna teraz. Ano tak se… Na pewno jest o niebo lepiej, niż w pierwszym Sinking City. O to jednak nietrudno. Najważniejsze, że całkiem dobrze poradzono sobie z największym chyba grzechem poprzedniczki, czyli okropną kamerą. Nie jest idealnie, ale bodaj tylko raz miałem z nią jakieś poważniejsze jazdy, był to zresztą glitch. To na plus. Także nasz bohater potrafi teraz choćby uskoczyć, walnąć kolbą, czy pociągnąć leżącemu z laczka. Trudno jednak pozbyć się wrażenia, że łącznie ze strzelaniem wszystko jest jakieś takie zbyt miękkie, lekko zamulone i nie do końca precyzyjne. Poziom RE9 to na pewno nie jest, ale też jest to jednak grywalne. Przydałoby się to podszlifować zdecydowanie przed letnią premierą.

The Sinking City 2 – WORK IN PROGRESS
The Sinking City 2 – WORK IN PROGRESS

Także nad animacjami twarzy twórcy mogliby jeszcze sporo popracować. Mam tu podobne odczucia, jak w przypadku naszego Dawnwalkera - nawet jeśli emocje słychać, to na twarzach ich aż tak nie widać. Drewniano jakby trochę pod tym względem, a i twarz naszego herosa też jakaś taka… nijaka jest. Pewnie miał być “przystojny, ale z charakterem”, a wyszedł taki sztuczny Vito Scaletta z chińskiego sklepu. Dobra, wiem, czepiam się. Ale animacje twarzy warto poprawić.

The Sinking City 2 – WORK IN PROGRESS
The Sinking City 2 – WORK IN PROGRESS

GramTV przedstawia:

Nie będę zbyt wiele pisał o tym, jak gra działa, bo twórcy sami zastrzegli, że to build daleki od optymalizacji. Nie było wszakże źle, przy maksymalnych ustawieniach na RTX 4080 Super w 3440x1440 z DLSS i FG było zazwyczaj między 60 a 100 fps, co jak build preview nie jest złym wynikiem. Jest więc nadzieja. Tym, co mnie tylko nieco zasmuciło, były scenki fabularne przycinane z boku do proporcji 16:9, co jednak zawsze psuje nastrój.

The Sinking City 2 – WORK IN PROGRESS
The Sinking City 2 – WORK IN PROGRESS

The Sinking City 2, to zupełnie nowa formuła. Już przy poprzedniej grze narzekałem, że jest w niej… za dużo walk. Teraz są one kwintesencją rozgrywki. Przyznam, że bardziej podobała mi się chyba jednak poprzednia, z większym naciskiem na rozwiązywanie tajemnic i grzebanie w bibliotecznych archiwach. Rozumiem jednak czemu Frogwares idzie w residentowym kierunku - wszak survival horrory sprzedają się jednak zdecydowanie lepiej, niż detektywistyczne przygodówki. Czekam z coraz większym zainteresowaniem, bo tak się składa, że lubię obydwa gatunki. Latem przekonamy się, co tam Frogwares w trudnych wojennych warunkach dla nas wysmażył.

The Sinking City 2 – WORK IN PROGRESS
The Sinking City 2 – WORK IN PROGRESS

Komentarze
0



Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!