Urwisko – recenzja filmu. Krwawa zemsta na Karaibach

Radosław Krajewski
2026/02/23 18:00
0
0

Na Amazonie debiutuje nowy akcyjniak, tym razem inspirujący się Johnem Wickiem, ale osadzony w erze piratów. Oceniamy, czy film dostarcza oczekiwane emocje.

Zemsta pirata

Popularność Johna Wicka spowodowała, że każdy chciał powtórzyć sukces filmu z Keanu Reevesem, przez co powstało wielu mniej lub bardziej udanych naśladowców kultowej już serii akcyjniaków. Niewielu udało się przebić do świadomości widzów, szczególnie gdy twórcom tych dzieł brakowało odwagi, aby jakkolwiek odróżnić swoją produkcję od przygód słynnego zabójcy. Na nietypowy pomysł wpadli reżyser Frank E. Flowers oraz producenci bracia Russo, którzy postanowili przenieść stylistykę Johna Wicka do ery piratów podbijających wysepki na Karaibach. Pomysł wydawał się prosty, ale skuteczny, gdyż historie o piratach często powiązane są z motywem zemsty i próbie zerwania z przeszłością. Niestety Urwisko popełnia masę błędów swoich poprzedników, którzy próbowali nawiązywać do serii z Reevesem. To pełen schematów i szczątkowej fabuły akcyjniak, który nawet nie najlepiej radzi sobie w ukazywaniu tego, co powinno być najważniejsze, czyli scen walk.

Urwisko
Urwisko

T.H. Bodden (Ismael Cruz Cordova) wraz ze swoją załogą zostają zaatakowani na pełnym morzu przez piratów rządzonych przez okrutnego kapitana Connora (Karl Urban), mężczyzny poszukującego skradzionego skarbu. Pech chciał, że Bodden posiada sztabkę złota podpisaną imieniem pirata. Mężczyzna sprowadza wyjętych spod prawa korsarzy na wyspę Cayman Brac, gdzie mieszka jego żona Ercell (Priyanka Chopra Jonas) wraz z ich niepełnosprawnym synem Isaackiem (Vedanten Naidoo) oraz siostrą Elizabeth (Safia Oakley-Green). Piraci chcąc odzyskać złoto, zabijają każdego, kogo spotkają na swojej drodze. Jednak Ercell stawia im opór, bezlitośnie rozprawiając się z bandytami. Okazuje się, że dziewczyna jest legendarną piratką, która porzuciła swój zbójnicki fach i postanowiła założyć rodzinę. Connor nie zamierza jej odpuszczać i wykorzystuje wszystkie środki, aby rozprawić się z dawną partnerką w zbrodni. Ercell raz jeszcze musi wejść na wojenną ścieżkę i tym razem walczyć już nie tylko o złoto, ale również swoją rodzinę.

Otrzymujemy więc historię starą jak świat, w której mroczna przeszłość upomina się o bohatera (w tym przypadku bohaterkę) w najbardziej brutalny i bezwzględny sposób. Zresztą cała fabuła w Urwisku złożona jest ze schematów i gatunkowych klisz. Zarówno pod względem typowego akcyjniaka, kina zemsty, jak i motywów pirackich. Twórcom ewidentnie zabrakło choć krzty oryginalności i pomysłowości, aby nadać swojemu dzieło jakikolwiek unikatowy charakter. To film pozbawiony własnej tożsamości, stylu, energii i autorskiego sznytu, doskonale wpisując się w określenie, że to generyczna produkcja ery streamingu. Nawet pirackie okoliczności nie wpływają zbytnio na urozmaicenie zarówno historii, postaci, jak i pomysłów na kolejne sceny akcji. Wszystko to już było i widzieliśmy to wiele razy, choć tym razem gunfight został zamieniony na bladefight w całkiem urokliwych okolicznościach przyrody.

Urwisko
Urwisko

Film mógłby dużo zyskać, gdyby miał odpowiednio wyreżyserowane sceny akcji. Niestety kuleje nie tylko ich choreografia, co również realizacja. Co najgorsze, pierwsza scena akcji z udziałem Ercell wcale nie zapowiada, że późniejsze będą co najwyżej prezentowały średni poziom. To właśnie w tej sekwencji widać, że twórcy mieli jakieś pomysły i nie bali się ich zaprezentować, nawet jeżeli są one dosyć absurdalne, a przy tym krwawe. Szkoda, że z każdą kolejną sceną dostajemy coraz gorzej zmontowaną akcję, która nie daje się wykazać aktorom, a dynamika wynika przede wszystkim z szybko zmieniających się ujęć, które często powodują chaos. John Wick i jego najlepsi naśladowcy wiedzieli, że płynny ruch kamery, a najlepiej statyczne ujęcia, są kluczowe w prezentowaniu scen akcji. Co prawda Urwisku nie dochodzi do takich niedorzeczności jak w Uprowadzonej 3, ale liczba cięć w jednej scenie akcji jest zbyt duża, aby propozycję od Amazoan można było postawić na tej samej półce, co przygody bohatera Keanu Reevesa.

Przeklęte złoto

Wciąż dałoby się wykrzesać z tego jakieś emocje, gdyby historia, a co za tym idzie, również postacie były lepiej napisane. Niestety konflikt Ercell z kapitanem Connorem do najciekawszych nie należy. Łączy ich wspólna przeszłość, ale nie jest do końca zdefiniowana, a skrótowe momenty retrospekcji nie pomagają, aby jakkolwiek zbudować całe tło fabularne. Dodatkowo film marnuje legendę o piratce, która mogłaby dodatkowo podbudować tę postać, robiąc z niej pełnokrwistą antybohaterkę. Ercell jedyne czym może się popisać, to niezwykłymi umiejętnościami w zabijaniu swoich przeciwników, ale cała reszta mocno kuleje. Jeszcze mniej interesujący jest Connor, który owładnięty jest żądzą nie tylko zemsty, ale również odzyskania skarbu. To najbardziej przeciętny, niedający się zapamiętać antagonista. Pozostałe postacie przewijają się na ekranie, ale szybko wylatują z pamięci. Najlepiej wypada jeszcze kwatermistrz Lee, grany przez Temuerę Morrisona, który miał wyraźny pomysł na swojego bohatera.

Urwisko
Urwisko

GramTV przedstawia:

Filmowi brakuje też pirackiego klimatu. Samotna karaibska wyspa trochę jej nadaje, ale już same wilki morskie pod banderą kapitana Connora niespecjalnie się od siebie różnią. Do tego scenografie wypadają trochę biednie, co szczególnie widać po niewielkiej wiosce w Cayman Brac, a kostiumy nie robią większego wrażenia, nawet komandorskie odzienie Connora, czy też metaliczna zbroja głównej bohaterki. Jeżeli film robi coś dobrze, to głównie w wykorzystaniu wysokiej kategorii wiekowej. Krew leje się gęsto, brutalności w starciach odmówić nie można, a film potrafi czasami pod tym względem zszokować.

Po Urwisku miałem spore oczekiwania. Spodziewałem się Johna Wicka w klimatach Piratów z Karaibów, ale z legendarną serią Disneya film nie ma nic wspólnego. Z kolei do Johna Wicka chce aspirować, ale twórcom wyraźnie brakowało umiejętności, pomysłu, oryginalności i odwagi. To mógł być udany akcyjniak, gdyby tylko dopracowano sceny akcji, pozwalające aktorom się wykazać, jak i samą historię, aby nadać jej więcej głębi, a nie pogrążając ją w nudnych schematach i gatunkowych kliszach. Na wieczorny seans zdecydowanie lepiej wybrać powtórkę którejś części Johna Wicka.

3,0
Urwisko ma ambicję zostać pirackim Johnem Wickiem, ale na aspiracjach się skończyło.
Plusy
  • Johna Wicka w pirackich klimatach jeszcze nie było
  • Pierwsza scena akcji
  • Brutalności nie można filmowi odmówić
  • Niezłe naturalne plenery
Minusy
  • Wtórna, schematyczna fabuła
  • Słabo zrealizowane sceny akcji
  • Niewykorzystany potencjał historii bohaterki
  • Kiepski antagonista
  • Mało wyraziste postacie drugoplanowe
  • Niespełnione oczekiwania
Komentarze
0



Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!