Jeśli tak ma wyglądać oczekiwanie na dwunastą odsłonę serii Dragon Quest to przybijam Square Enix pieczątkę aprobaty. Na 40 rocznicę serii otrzymaliśmy remake siódemki, który pokusił się o znacznie więcej niż tylko odświeżenie grafiki.
Dragon Quest VII przeszło bardzo długą drogę. Najpierw pojawiła się oryginalna wersja na PS1. W tę pozycję nigdy nie zagrałem, aczkolwiek nie raz słyszałem, że jest to najdłuższa, a przede wszystkim najbardziej przeciągnięta odsłona serii. Moja pierwsza styczność z siódmą częścią Dragon Questa pojawiła się wraz z premierą Fragments of the Forgotten Past. Była to pierwsza próba odświeżenia gry, przy czym nadal miałem to samo poczucie o którym wszyscy mówili w kontekście oryginału – produkcja była niesamowicie rozwleczona, zwłaszcza początek, co potrafiło przyćmić całkiem fajny gameplay.
Dragon Quest VII Reimagined jest zatem drugą próbą Square Enix na przystosowanie gry do dzisiejszego odbiorcy oraz do nowszych sprzętów. Rzecz w tym, że studio postawiło przed sobą bardzo ambitne zadanie, ponieważ chcieli zachować to za co gracze pokochali siódemkę, ale jednocześnie wprowadzając pewne usprawnienia i skracając ją tam gdzie według Square było to zasadne. Uważam, że tej części nie mogło przytrafić się nic lepszego.
Dragon Quest VII Reimagined
Słowem przypomnienia o co toczy się walka
Dla tych co nie pamiętają lub nie mieli styczności z tą produkcją, przypominam, że Dragon Quest VII opowiada historię młodego chłopaka z wyspy Estard, która wydaje się być jedynym istniejącym lądem na świecie. Gdy wraz z przyjaciółmi nasz bohater odkrywa tajemnicze kamienne fragmenty w starożytnych ruinach, przypadkowo przywraca do istnienia zapomniane wyspy, które przed wiekami zostały wymazane przez potężne zło. Bohaterowie podróżują między przeszłością, a teraźniejszością, pomagając mieszkańcom kolejnych krain przezwyciężyć tragedie, klątwy i konflikty, a ich działania stopniowo odbudowują cały świat. W tle tych lokalnych historii rozwija się większa opowieść o demonicznej sile odpowiedzialnej za zniszczenie cywilizacji oraz o przeznaczeniu bohatera, który musi zmierzyć się z ostatecznym zagrożeniem i przywrócić światu jego utraconą pełnię.
Dragon Quest VII Reimagined
Krócej wcale nie oznacza gorzej
Nie wiem na ile lubicie takie przygody, ale mnie taki zarys fabuły przekonuje, zwłaszcza, że główny zły wywołuje takie emocje, że sami mielibyście ochotę wejść do gry i zlikwidować go na sto różnych sposobów – byle skutecznie. Historia moim zdaniem jest bardzo dobra, ale pierwotnie była ciężko opowiadana, a przede wszystkim o wiele za długo. Od razu mówię, że nie jestem osobą, która potrzebuje zastrzyku dopaminy co 10 sekund, bo inaczej nie czuje, że żyje. Lubię czytać i poznawać różne światy, dlatego chętnie sięgam po gry RPG lub jRPG, ale poprzedni Dragon Quest VII faktycznie mnie zmęczył. Reimagined bardzo sprawnie poprawia sposób opowiadania historii. Fabuła zachowała sens, ale tym razem całość została podana w bardziej dynamiczny sposób, dzięki czemu prawie w ogóle nie ma momentów znużenia i niepotrzebnych linijek dialogowych, które niczego nie wnosiły.
Dragon Quest VII Reimagined
Żeby jednak być bardziej szczegółowym, zaznaczę, że Reimagined trochę namieszało (nadal pozytywnie), dlatego historię podzielono na mniejsze fragmenty, co oznacza, że na każdej wyspie na jaką trafimy, zaznamy innego klimatu, a mieszkańcy będą zmagali się z innymi problemami. Dlatego można mieć poczucie przechodzenia kolejnych zamkniętych etapów, zamiast jednej wielkiej liniowej historii. Czasami nawet moment wprowadzenia różnych postaci potrafi się różnić od pierwowzoru, ale wszystko zostało tak dopieszczone, że nie narusza spójności fabuły. Szacowało się, że pierwotny Dragon Quest VII potrzebował zawrotnych około 100 godzin na ukończenie, pierwsze odświeżenie już około 75, a mnie zajęło to teraz 44 godziny. To spora zmiana, ale gra wcale na tym nie ucierpiała. Być może teraz mniej osób odbije się od gry, ponieważ szansa na wynudzenie gracza w pierwszych godzinach spadła niemal do zera. Usunięto wiele niepotrzebnych questów, skrócono niektóre podziemia, a nawet usunięto niektóre, mniej ciekawe lokacje. Finalnie to bardzo dobra zmiana, która usprawniła prowadzenie gry.
Dragon Quest VII Reimagined
Klasyczne starcia w nowym wydaniu
W kwestii pojedynków, Dragon Quest VII Reimagined, postawiło na bezpieczne, klasyczne wręcz rozwiązanie, choć z lekkim dopieszczeniem pewnych elementów. System walki nadal pozostaje turowy, ale na lepsze zmieniła się dynamika starć. Przede wszystkim możemy radzić sobie całkowicie samemu, wydając polecenia każdemu członkowi zespołu osobno, ale możemy także ustawić konkretne polecenia swoim towarzyszom, dzięki czemu ich tury będzie ogarniał “komputer”, a my skupimy się wyłącznie na naszym głównym bohaterze. Oznacza to, że możemy kazać czarodziejce priorytetowo traktować leczenie drużyny, a jakiemuś wojownikowi korzystać głównie ze skilli bazujących na manie. Jest kilka opcji do wyboru, więc na pewno każdy znajdzie odpowiednią taktykę dla siebie. Jeśli chodzi o sztuczną inteligencję to radziła sobie całkiem nieźle, faktycznie starając się realizować wyznaczone przeze mnie zadania podczas walki. Mimo wszystko lubię samemu trzymać rękę na pulsie, więc nie sprawdzałem jakoś długo tej opcji.
Dragon Quest VII Reimagined
GramTV przedstawia:
Jest dostępna także auto walka, ale z tym zawsze będę się kopał, bo zwyczajnie nie lubię samograjów. Z drugiej strony, jeśli kogoś interesuje wyłącznie fabuła i ma w głębokim poważaniu jakiekolwiek starcia – taka opcja może być wybawieniem. W Reimagined wrogowie są teraz widoczni na mapie, więc możemy zdecydować czy chcemy z nimi walczyć, czy spróbujemy ich jednak ominąć. Oczywiście oni próbują nas gonić, jak choćby w Ni No Kuni, ale da się ominąć sporo niepotrzebnych walk. To kolejna dobra zmiana, która potrafi zmniejszyć poziom irytacji gracza. Jest też opcja zaczerpnięta choćby z gier Persona, a mianowicie możemy wykonać przed walką pierwszy cios. Wówczas są dwie opcje: albo zbijemy wrogowi kilka punktów życia na starcie, albo całkowicie go pokonamy, jeśli jesteśmy wystarczająco silni. Same walki są szybsze, a animacje znacznie płynniejsze niż w ostatniej wydanej odsłonie siódemki. Osobiście uważam, że teraz starcia prowadzi się po prostu niesamowicie przyjemnie i rzadko kiedy stają się przykrym obowiązkiem, aby przejść gdzieś dalej. Niestety jest jeden mały minus. Gra szybko staje się łatwa. Troszkę przypadkowego grindu, lepszego sprzętu i okazuje się, że od pewnego momentu nawet bossowie padają na kilka hitów. Myślę, że można byłoby nieco podnieść poziom trudności, żeby dłużej zachować wyzwanie.
Dragon Quest VII Reimagined
Świetny pomysł zmarnowany przez poziom trudności
Całkowitą nowością, którą Square Enix postanowiło wprowadzić do gry to system rozwoju klas. Oznacza to, że bohaterowie nie muszą już rozwijać się wyłącznie w ramach jednej klasy, ale mogą łączyć dwie. Dzięki temu jesteśmy w stanie stworzyć kapłana, który jednocześnie świetnie będzie władał mieczem. Być może wychodzi to poza pewne ramy i czasem wygląda dziwnie, ale przynajmniej daje graczowi szeroki wachlarz możliwości podczas starć. Niestety z jakiegoś powodu postanowiono zrezygnować ze zmiany wyglądu postaci po zmianie klasy, co było już w starszych odsłonach. Szkoda. Do tego dorzucono dusze potworów, które modyfikują zdolności, a także możliwość odblokowania zaawansowanych profesji. Pole do tworzenia wyjątkowych buildów jest ogromne. Tylko wracając do poprzedniego akapitu – tak zaawansowana zabawa rozwojem trochę traci sens w momencie, gdy gra jest łatwa. To jak z Pokemonami, gdzie na pewnym etapie ognistym atakiem rozwalicie każdego wodnego stworka, chociaż w teorii powinniście być na straconej pozycji. Tutaj można się pobawić, ale jeśli tego nie zrobicie to nic się nie stanie, nadal przejdziecie grę bez jakichkolwiek przeszkód.
Dragon Quest VII Reimagined
Bajeczna diorama
Największą zmianą jaka z pewnością rzuca się w oczy już od pierwszej chwili po włączeniu gry to oprawa graficzna. Twórcy wykorzystali popularny ostatnio w jRPG styl dioramy i jakże by inaczej, w Dragon Quest VII sprawdza się to wyśmienicie. Gra wygląda obłędnie i to do tego stopnia, że widać wszędzie tak drobne detale jak choćby faktura ubrań, mebli lub innych elementów otoczenia, na które być może nawet nie zwrócilibyśmy uwagi. Mimo wszystko te detale składają się na piękną całość, która cieszy oczy. Reimagined świetnie pracuje światłem i cieniem, dzięki czemu poszczególne lokacje mają głębię i wyglądają po prostu obłędnie. Bohaterowie także prezentują się bardzo dobrze, choć niektórzy mają nieco karykaturalnie wyglądające twarze, jak choćby książę. Powiedziałbym nawet, że przypominał mi Lorda Farquaada ze Shreka. Tak czy inaczej, ruchy postaci, animacje, wygląd ich ubranek i tym podobne, stoją na bardzo wysokim poziomie. Wizualnie nie ma się do czego przyczepić.
Dragon Quest VII Reimagined
Inne usprawnienia
Naturalnie usprawniono cały interfejs, aby wyglądał nieco nowocześniej i przede wszystkim żeby był bardziej funkcjonalny. W zdecydowanej większości się to udało, ale mały minusik postawiłbym jedynie przy przełączaniu się między zakładkami podczas handlu. Za dużo tam klikania i cofania się, ale da się do tego przyzwyczaić. Generalnie jest wygodnie, przejrzyście i nowocześnie. Gra posiada pełny dubbing co jest miłym zaskoczeniem, ale niestety nie pogramy w języku polskim, co z pewnością może być dla wielu osób utrudnieniem. Jeśli jednak gralibyście na PC (ja grałem na PS5) to daję cynk, że powstało już fanowskie spolszczenie do gry, więc można się ratować w ten sposób. Pod kątem technicznym Reimagined to majstersztyk. Gra działa płynnie w 60 klatkach na sekundę, a w trakcie ponad 40 godzin gry nie przytrafiła mi się żadna wtopa czy nawet malutki bug. Myślę, że to nawet nie jest kwestia szczęścia, a po prostu Square przyłożyło się do pracy, za co duży plus.
Dragon Quest VII Reimagined
Podsumowanie
Po takim remake’u mogę cierpliwe poczekać na dwunastą odsłonę serii – póki co jestem zaspokojony. Dragon Quest VII Reimagined jest świetnym przykładem, że można coś odświeżyć nie skupiając się wyłącznie na grafice, ale także na cięciu i dodawaniu zawartości. Nie powiem, że to remake doskonały, ale na pewno jeden z najlepszych jakie się pojawiły. Gameplay jest przyjemny i płynny, fabuła w końcu odpowiednich rozmiarów, ale z poszanowaniem oryginału, więc zarówno fani serii jak i nowi gracze powinni być zadowoleni. To kawał dobrego jRPG!
Dragon Quest VII Reimagined
8,5
Dragon Quest VII w końcu otrzymało wersję, która powinna zadowolić zarówno weteranów serii jak i nowych graczy.
Plusy
Bardziej skondensowana, ale nadal spójna, ciekawa fabuła
Bardziej dynamiczny system walki
Sporo możliwości taktycznych w trakcie pojedynków
Sztuczna inteligencja towarzyszy sumiennie wykonuje nasze rozkazy, bez żadnych wpadek
Znacznie bardziej czytelny interfejs
Piękna grafika w stylu dioramy
Pełny japoński i angielski dubbing
Świetny stan techniczny na PS5
Dodanie nowych usprawnień i mechanik
Super rozwój klas postaci...
Minusy
...ale nie ma kiedy z skorzystać z jego efektów, ponieważ gra jest za łatwa
Brak zmiany wyglądu po zmianie klasy bohatera, co było we wcześniejszych wersjach
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!