Tym razem wielki powrót po latach się nie udał. Szósta część Strasznego filmu potężnie rozczarowuje.
Słaby film
Współczesny świat potrzebuje komedii. Ten niegdyś niezwykle popularny gatunek filmowy przez ostatnie dwie dekady stracił na swojej sile. Jeżeli już jakaś komedia sprzedawała się w kinie, to głównie romantyczna, zaś czystej próby komedie stały się domeną streamingu. Jednak ubiegłoroczna Naga broń udowodniła, że wciąż jest miejsce nawet dla parodii, które mogą zaproponować widzom coś świeżego, a przy tym w duchu swoich pierwowzorów sprzed wielu lat. W tegorocznym sezonie letnim ten sam sukces miała powtórzyć szósta część Strasznego filmu. Poprzedniczka z 2013 roku nie była zbyt udana, nie tylko za sprawą zupełnie nowej obsady. Tym razem mieli powrócić oryginalni aktorzy, w tym Marlon Wayans, który obiecywał, że film nie będzie bał się poprawności politycznej i widzowie mogą oczekiwać równie wulgarnych, bezkompromisowych oraz wyśmiewających wszystko i wszystkich żartów. Swoją obietnicę spełnił tylko szkoda, że w zalewie tych wszystkich gagów, ktoś zapomniał dopisać fabuły, więc całą historię ściągnięto z Krzyku 5. Straszny film 6 jest więc praktycznie niskobudżetowym odtworzeniem piątej odsłony Krzyku z kilkoma oderwanymi od całości scenami, które mają wyśmiewać również inne popularne horrory z ostatnich lat.
Straszny film (2026)
Tegoroczny Straszny film odwołuje się więc do pierwszej odsłony serii z 2000 roku, która również pełnymi garściami brała z oryginalnego Krzyku. W przeciwieństwie jednak do tamtej produkcji, tym razem otrzymujemy prostą zrzynkę, a nie pewną bazę fabularną, do której dopasowywane są poszczególne elementy z innych horrorów. W najnowszej, szóstej części twórcy też próbują wyśmiewać innych przedstawicieli kina grozy, żeby tylko wspomnieć o Uciekaj!, Substancji, Kod zła, Terrifier, czy Grzeszników, ale robią to najczęściej w krótkich, oderwanych od głównej fabuły scenach, które nie tylko parodiują charakterystyczne momenty ze wspomnianych filmów, co również żywcem je odtwarzając, jedynie hiperbolizując. W wielu momentach twórcy Strasznego filmu 6 przesadzają, przez co gubi się gdzieś humor, a dodatkowo nie pomaga ich realizacja, jakby były skeczami z SNL. Chociaż nienawidzę tego porównania, gdyż jest nadużywane we współczesnym dyskursie dotyczącym kina, to w przypadku tego filmu ciężko o lepsze określenie.
Straszny film (2026)
Twórcy próbują naśmiewać się nie tylko ze sławnych horrorów z ostatniego dziesięciolecia, ale również z obecnej politycznej i społecznej sytuacji, głównie tej z amerykańskiego podwórka. Nie brakuje więc żartów z amerykańskich służb migracyjnych, ataku na Kapitol, czy nieco bardziej uniwersalnych tematów, jak pandemii, sztucznej inteligencji, bitcoinów, rasizmu, czy zaimków. W Strasznym filmie 6 dostaje się każdemu: białym, kolorowym (głównie czarnym), osobom homoseksualnym, transpłciowym oraz imigrantom. Niestety wiele z tych żartów jest dosyć prosta i toporna, a na domiar złego reżyser Michael Tiddes kompletnie nie radzi sobie z tym, aby odpowiednio je wykorzystać w kontekście całego filmu. Przez co część żartów na zwiastunie działało o wiele lepiej niż w samej produkcji. Mimo to produkcja potrafi pozytywnie zaskoczyć, żeby tylko wspomnieć o świetnym żarcie z serii Oszukać przeznaczenie na początku filmu.
Stara gwardia kontra nowa ekipa
Nowy Straszny film jest zarówno kontynuacją, legacy sequelem i czymś na wzór rebootu. Z jednej strony mamy więc powrót niemal wszystkich bohaterów z pierwszego filmu, nawet jeżeli nie ma to najmniejszego sensu, tym bardziej biorąc pod uwagę wydarzenia z poprzednich odsłon serii, jak i zupełnie nowe postacie. Gdy dobrze ponownie zobaczyć na ekranie Annę Faris, Reginę Hall, Marlona i Shawna Wayansów, tak wiele innych postaci znanych z oryginału zostało potraktowanych po macoszemu. Wielu z nich pojawia się zaledwie w kilku scenach i szybko ginie, a co gorsza, ich śmierci nie są szczególnie spektakularne. W tym kontekście szczególnie szkoda Dave’a Sheridana jako agenta specjalnego Doofy’ego, który powinien otrzymać swój wielki moment i ponownie przemienić się w przystojnego i pewnego siebie eks-zabójcę. Gdy stara gwardia jeszcze jako tako daje radę, tak nowi bohaterowie, z dwoma wyjątkami, jest tragiczna. Córki Cindy Campbell to po prostu tanie parodie bohaterek z Krzyku, podobnie jak dzieci Brendy, na czele z Dei graną przez Sydney Park, która służy wyłącznie jako figura do wyśmiewania tzw. “kultiry woke”, ani na moment nie stając się pełnoprawną postacią.
Straszny film (2026)
GramTV przedstawia:
Jeżeli już gdzieś szukać pozytywów w nowych bohaterach, to w Jacku granym przez Camerona Scotta Robertsa. Aktor doskonale wiedział, jaką rolę odgrywa i to mu wyszło bez zarzutów. Jeszcze lepsza jest Ruby Snowber, która jako jedyna z całej obsady nie szarżuje i odgrywa swoją rolę, jakby miała rzeczywiście zagrać w Krzyku, a nie w Strasznym filmie. Większego szału nie robią role Anny Faris, Reginy Hall, a tym bardziej Marlona Wayansa, którzy co prawda starają się odtworzyć swoje role z pierwszej części serii, ale często wychodzi im to z mizernym skutkiem. Szczególnie charakterystyczny śmiech Marlona nie ma w sobie już tej głębi i dźwięczności, najczęściej po prostu irytuje, a w półtora godzinnym filmie pojawia się niestety kilkukrotnie.
Na początku Strasznego filmu otrzymujemy scenę, która wprost mówi, że ta franczyza doskonale zdaje sobie sprawę, do kogo jest kierowana, bezpośrednio obrażając widzów, nazywając ich głupkami. Ciężko się na to obrażać, gdyż żaden Straszny film nie był produkcja wysokich lotów i każda produkcja żerowała na najniższym humorze, ale szósta odsłona podnosi pod tym względem poprzeczkę jeszcze wyżej. To zdecydowanie najgorsza odsłona serii, która w fatalny sposób zrzyna z Krzyku 5 i innych horrorów, niewiele dodając od siebie. Te kilka udanych żartów to zdecydowanie za mało, aby film potrafił dostarczyć pożądanej dawki rozrywki. Jako fan pierwszego i trzeciego Strasznego filmu liczyłem, że szóstka będzie tegoroczną Nagą bronią, która pokaże, że gatunek parodii jeszcze nie zginął i wciąż można go reanimować. Niestety takie projekty pozwalają myśleć, że zeszłoroczny obraz z Liamem Neesonem był po prostu wypadkiem przy pracy, a nie nową regułą. Szkoda zmarnowanego potencjału.
3,0
Straszny film 6 niesamowicie rozczarowuje. Gdybym chciał obejrzeć Krzyk 5, to obejrzałbym Krzyk 5, a nie jego nieudolną i tanią parodię.
Plusy
Kilka udanych, a przy tym odważnych żartów
Postacie Ruby Snowber i Camerona Scotta Robertsa pozytywnie wyróżniają się na tle reszty
Dobrze było zobaczyć jeszcze raz oryginalną obsadę pierwszego Strasznego filmu…
Minusy
…szkoda, że wielu z nich nie zostało wykorzystanych
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!