Screamer - recenzja. Nie ma zabawy bez ryzyka

Studio Milestone podjęło pewne ryzyko, ale dzięki temu Screamer stał się bardzo innowacyjną grą. Pytanie tylko czy dla każdego?

Już podczas ubiegłorocznego Gamescomu dostrzegłem, że Screamer będzie bardzo mocnym powiewem świeżości w gatunku zręcznościowych gier wyścigowych, ale wiedziałem też, że dość ryzykowne podejście w tworzeniu kilku elementów, może być zbyt wysokim progiem wejścia dla części graczy. Po prawie czterdziestu godzinach z grą, stwierdzam, że to produkcja, której trzeba dać szansę, niezależnie od tego czy lubi się klimaty anime czy też nie.

Screamer
Screamer

Screamer głośno krzyczy i warto go usłyszeć

Screamer nie jest remake’iem starej gry wyścigowej, ani nie jest też żadną kontynuacją. To coś zupełnie innego. Gdybym miał krótko wytłumaczyć czym jest ta produkcja, to powiedziałbym, że jest to fabularna gra wyścigowa z elementami bijatyki. Jednak taki powierzchowny opis byłby dość krzywdzący, bo choć jest to przede wszystkim arcade’ówka w której dobra zabawa i szalone ściganie wybijają się ponad jakikolwiek realizm, to Screamer skrywa w sobie zaskakująco dużo głębi na wielu płaszczyznach, która czyni grę innowacyjną w swoim gatunku.

Screamer
Screamer

Na pierwszy rzut oka Screamer wygląda jak klasyczna gra wyścigowa. Mamy tutaj pojedynczy wyścig, samotne czasówki, wyścigi drużynowe, multiplayer online, a także rozgrywkę na podzielonym ekranie i tu uwaga – nawet do czterech graczy lokalnie, co nieco mnie zaskoczyło, pozytywnie oczywiście. Jest też tryb o nazwie Turniej i zdecydowanie jest to serce całej produkcji. Turniej to nic innego jak kampania fabularna, w której poznajemy losy kilku ekip oraz jej zawodników, tak zwanych Screamerów. Tutaj warto poświęcić trochę uwagi z kilku powodów. Po pierwsze, poprzez historię, wydarzenia i wyścigi zarówno te przed jak i w trakcie turnieju, poznajemy kolejne mechaniki i możliwości kierowców oraz ich samochodów. Co więcej, wszystko łączy się fabularnie i jest sensownie uzasadnione, więc zamiast zwykłego “odblokowałeś boost, możesz go używać po przyciskiem X”, dokładnie dowiadujemy się skąd pojawia się konkretna umiejętność, dlaczego działa tak, a nie inaczej i czemu akurat ten konkretny bohater potrafi ją aktywować, a inny nie. Tak, Screamerzy mają tutaj swoje specjalne zdolności, dlatego w innych trybach warto zastanowić się, który z nich będzie dla nas najlepszym wyborem do ścigania. W przypadku kampanii, ścigamy się tymi zawodnikami, których dana scena dotyczy, co przy okazji pozwala poznać dogłębnie możliwości każdej postaci i jej wozu.

Screamer
Screamer

To nie jest tylko opowieść o wyścigach

Po drugie – sama fabuła. Spodziewałem się prostej historii o wyścigach z tajemniczym Mr. A, choć w nieco poważniejszym tonie, co sugerował przedpremierowy zwiastun. Otrzymałem za to w wielu momentach jazdę emocjonalną i masę plot twistów. Przyznaję, udało im się mnie niejednokrotnie zaskoczyć. Oczywiście nie mogę niczego zdradzić ze względu na spoilery, ale mogę powiedzieć, że warto się z nią zapoznać i jest to coś znacznie więcej niż tylko pretekst do rozgrywania kolejnych wyścigów. Historia rozpoczyna się skromnie od ogłoszenia turnieju w którym można wygrać 100 miliardów, ale z każdym kolejnym epizodem robi się tylko ciekawiej. Bardzo dobrze napisano postacie, dlatego zapadają w pamięć. Mają swoje humorki, cele, podejście do różnych tematów i co ważne możemy się z nimi utożsamiać lub kompletnie nimi gardzić, nie są nijacy, a to w opowieści moim zdaniem jest dość ważne. Wówczas śledzi się fabułę zupełnie inaczej, często kibicując konkretnym bohaterom.

Screamer
Screamer

Fabuła jest zrealizowana poprzez krótkie filmowe wstawki anime oraz poprzez dialogi w statycznych scenkach. Całość została w pełni zdubbingowana i teraz uwaga, bo uważam, że jest to świetnie rozwiązane, bohaterowie mówią w swoich językach. Oznacza to, że w jednej scenie możemy posłuchać jak postać mówi po francusku do włoszki, a ich rozmowę komentuje jeszcze ktoś inny po japońsku, angielsku albo niemiecku. Tu kolejny plus, ponieważ to nie jest takie widzi mi się reżysera gry, a jest to w konkretny sposób uzasadnione fabularne, więc tym bardziej robi to wrażenie. Osobiście takie rozwiązanie bardzo mi się spodobało. Zapytacie teraz “ale jak mówią po włosku albo japońsku, to jak mam ich zrozumieć jak nie znam takich języków?”. Uwaga, uwaga: Screamer posiada polskie tłumaczenie w formie napisów. Oczywiście nie jestem w stanie zweryfikować czy wszystkie języki zostały poprawnie przetłumaczone, bo sam ich nie znam, ale całość czytało się bardzo dobrze, wszystkie zdania były składne, więc zakładam, że przekładem zajął się raczej człowiek, a nie sztuczna inteligencja.

Screamer
Screamer

Muszę jeszcze poruszyć sceny anime, ponieważ te zostały wykonane naprawdę fenomenalnie. Bardzo dobrze się to oglądało i po zakończeniu całej historii marzy mi się teraz tylko jedno – chcę zobaczyć pełnoprawne, wyścigowe anime w świecie Screamera. Dodatkowo dubbing robił robotę w wielu momentach, a głos nieocenionego Troya Bakera był zdecydowanie najbardziej wyrazistym i ten aktor spokojnie może sobie dorzucić do portfolio kolejną udaną rolę. Żeby jednak nie było aż tak różowo i słodko, to muszę się przyczepić nieco do proporcji między przerywnikami, a ściganiem w trakcie trwania kampanii. Niecierpliwych graczy uczulam, że jest tu sporo czytania/słuchania i może odrobinkę za dużo w niektórych momentach. W sensie czasem zdążyłem ostygnąć po ostatnim gorącym wyścigu i nieco wybić się z wyścigowego rytmu, zaczytując się w sporą ilość dialogów między bohaterami. Mam jednak wrażenie, że im dalej tym zmagania startują częściej i jest bardziej intensywnie, ale warto mieć to na uwadze. Oczywiście jak kogoś to nie interesuje to jest opcja pominięcia wszystkich scenek, ale nadal uważam, że warto jednak uważnie prześledzić całość historii. Niektóre sceny prosiły się również o kilkanaście sekund więcej anime, aby lepiej dać wydźwięk pewnym sytuacjom. Finalnie i tak wyszło naprawdę bardzo dobrze. Uważam, że to jedna z najlepszych historii jakie przedstawiono w zręcznościowych grach wyścigowych.

Screamer
Screamer

Innowacyjne sterowanie

Wiem, sporo było o fabule, ale nie można było tego pominąć, ponieważ jest ona bardzo ważną częścią Screamera. Przejdźmy jednak do samej jazdy, która jest kluczowym elementem zabawy. Najnowsze dzieło studia Milestone wprowadza innowacyjne sterowanie dwoma analogami. Lewa gałka odpowiada za delikatny skręt, dobry do łagodnych łuków, z kolei prawa pozwala nam bardzo wygodnie panować nad driftem. To najbardziej ryzykowne rozwiązanie w całej grze, które może być przeszkodą dla wielu graczy. Osobiście nie miałem problemów, ponieważ jestem przyzwyczajony do obsługi obu gałek dzięki graniu w MotoGP (tam balansuje się dodatkowo ciałem zawodnika), więc łatwo było mi się w to wstrzelić, ale zdaję sobie sprawę z tego, że dla wielu osób może to być na początku dość dziwne. Dlatego też tryb fabularny jest tak ważny. To właśnie poprzez niego można przyzwyczaić się do tego nietypowego sterowania, a przy okazji to właśnie tam odblokowuje się kolejne mechaniki, bohaterów i ich fury oraz elementy do modyfikowania pojazdów.

Screamer
Screamer

Po pierwszych wrażeniach z Gamescomu napisałem, że można wyścigi ukończyć sterując jedną, lewą gałką. Muszę teraz cofnąć te słowa, ponieważ w Kolonii pokazano nam te najłagodniejsze i najłatwiejsze tory. Teraz okazuje się, że na wielu obiektach ciężko wyrobić się bez driftu i lecenia bokiem, ale moim zdaniem sprawdza się to naprawdę dobrze. Jak tylko wyczułem już sterowanie obiema gałkami to byłem zaskoczony flow jakie można uzyskać śmigając na kolejnych torach. Jazda staje się wtedy naprawdę przyjemna i płynna. Twórcy pomyśleli o tak zwanym trybie jednej ręki, więc można coś takiego włączyć w opcjach i wtedy zarówno normalny skręt oraz drift są pod jednym analogiem, ale mam wrażenie, że zmienia się wtedy nieco czułość sterowania i panowanie nad samochodem staje się nieco bardziej chaotyczne. Osobiście polecam podstawowy, dwugałkowy styl jazdy, który potrafi dostarczyć mnóstwo fajnej zabawy. Co ciekawe, Screamer wykrył także moją kierownicę Logitech G RS50, ale nie do końca radził sobie z jej obsługą, choć sam wychwycił odpowiednie przypisanie przycisków. Mimo wszystko nie sądzę, aby jazda na kierownicy była wygodna i nawet gdyby to zadziałało, to zdecydowanie wybrałbym pada.

Screamer
Screamer

To, że jest to gra arcade, nie oznacza że hamulec jest zbędny. Jest bardzo wiele miejsc w których warto go używać, aby precyzyjnie wjechać w zakręt lub skróty, które umieszczone są na trasach. Te oczywiście dają sporą przewagę, ale gładkie wjechanie w nie, wymaga sporej zręczności. Gra jest dynamiczna i oferuje bardzo wysokie poczucie prędkości. Łatwo popełnić błąd, przestrzelić jakiś punkt i wypaść z trasy, a to dość ważne w kontekście kilku mechanik, np. Overdrive o którym opowiem za chwilkę.

Screamer
Screamer

GramTV przedstawia:

Kierowcy i samochody autorskiego projektu Milestone, to w przypadku tej gry jedność. Mają oni swoje specjalne umiejętności, ale wszystko jest na tyle dobrze zbalansowane, że trudno uzyskać przewagę jakimś konkretnym zawodnikiem. To raczej indywidualna kwestia jaki styl jazdy nam odpowiada. Jeden z kierowców będzie miał dodatkowy boost, inny dodatkowy atak strike, a jeszcze innemu będzie się ładował szybciej pasek entropii poprzez drift i tak dalej. Jedyne wyraźne różnice są między liderami zespołów, a “zwykłymi” członkami ekipy. Samochody dowódców są wyraźnie szybsze i z nimi faktycznie ciężej rywalizować, ale to nie znaczy, że się nie da. No właśnie, tutaj dochodzimy do tego, że Screamer to nie tylko czyste ściganie, to także sroga batalia.

Screamer
Screamer

Wyścigowa wojna

Podczas zawodów wszyscy walczą o zwycięstwo, ale droga do tego celu to już inny temat – wszystkie chwyty są dozwolone. Możemy spychać, blokować i przede wszystkim rozwalać rywali atakami strike. Oczywiście my też możemy zostać zniszczeni. Wszyscy jednak pojawiają się po chwili na torze i mogą kontynuować pościg. To odnawianie się jest fabularnie uzasadnione, więc nie mogę powiedzieć dlaczego tak się dzieje. Generalnie można kogoś spowolnić wypadkiem, ale nie da się go zniszczyć całkowicie. Aby jednak móc wykonać to wszystko, należy korzystać z systemu Echo. Są dwa paski: jeden odpowiada za przyspieszenie, które po aktywacji ładuje ten drugi oraz wykorzystuje energię do aktywacji tarczy ochronnej, z kolei ten drugi odpowiada za wykonywanie ataków. Wszystko sprowadza się do zarządzania dostępnymi zasobami.

Screamer
Screamer

Jako, że podczas wyścigu sporo się dzieje i tak naprawdę do samej mety nie możemy być pewni zwycięstwa (zwłaszcza na wyższym poziomie trudności), to musimy decydować czy lepiej jest włączyć przyspieszenie, czy może zachować trochę energii na awaryjną tarczę, aby uniknąć rozbicia. A może warto kogoś zaatakować w kluczowym momencie? Możemy też nie trafić i wszystko przepadnie. Screamer to nie tylko wysokie tempo, ale także taktyka i najzwyczajniej w świecie warto w trakcie jazdy myśleć oraz próbować przewidywać pewne sytuacje. Jest też wspomniany przeze mnie wcześniej tryb Overdrive, który jest czymś w rodzaju “skilla ulti”. To potężne narzędzie, które sprawia że samochód staje w płomieniach, zyskuje niesamowite przyspieszenie, mocniejsze hamulce oraz krótkotrwałą ochronę. Po drodze możemy zmieść każdego kto nawinie nam się pod koła, jeśli jednak ta krótka tarcza zniknie, wówczas wszystko w rękach naszej zręczności, bowiem każdy, choćby drobny kontakt z bandą kończy się eksplozją.

Screamer
Screamer

Możliwości prowadzenia wyścigu jest sporo, a warstwa taktyczna moim zdaniem mocno urozmaica zabawę i czyni tę grę jeszcze bardziej wyjątkową. Żeby być dobrym Screamerem, musimy być szybcy, precyzyjni, przebiegli i wytrwali. W trakcie zabawy nie było nic, co w jakiś sposób zniechęcałoby mnie do dalszej jazdy – naprawdę kawał dobrej roboty. Problematyczne były jedynie cztery misje kampanii fabularnej, w której tempo ładowania energii do pasków, trwało zbyt długo jak na wyznaczone cele, co zmusiło mnie do wielokrotnego powtarzania misji. Mimo wszystko to tylko cztery sytuacje na ponad 70 misji, ale wiedzcie że się w nich pomęczycie i zmniejszenie poziomu trudności na łatwy nic wam nie da.

Screamer
Screamer

No właśnie, poziom trudności. Już średni potrafi być wymagający, ale najtrudniejszy to istne szaleństwo. Przeciwnicy nie mają litości, a tym bardziej w zawodach drużynowych gdzie kilku członków ekipy zbiera punkty za eliminowanie przeciwników i pozycje w wyścigu. Wtedy naprawdę ciężko walczyć o wygraną, ale gdy uda się osiągnąć cel, satysfakcja jest nieoceniona. To jest już jednak tryb dla wariatów. Myślę, że ten pośredni jest dobrym wyważeniem dla osób, które chcą się dobrze bawić, mieć wyzwanie, ale niekoniecznie wylewać z siebie siódme poty. Sama sztuczna inteligencja rywali stoi na bardzo dobrym poziomie, choć zdarzają im się czasami drobne wpadki i kilka razy rzuciło mi się w oczy jak lider wyścigu używał ataku strike, chociaż nikogo przed nim nie było, po czym wpadał głupio w bandę. Nie są to jednak częste sytuacje, a sama specyfika gry sprawia, że w żadnym wypadku nie jest to uciążliwe. Tu i tak każdy chce się w pewnym sensie pozabijać.

Screamer
Screamer

Informacje dodatkowe

Samochody możemy modyfikować poprzez wstawianie elementów innych drużyn, ale są to jedynie zmiany kosmetyczne. Możemy zmieniać błotniki, maski, lusterka, felgi, spoilery i tym podobne rzeczy. Czasem zmienia się kształt, a czasem sam kolor, ale da się z tego coś fajnego skonstruować. Grafika w Screamerze jest stylizowana, ale bardzo ładna, zwłaszcza pokryte kolorowymi neonami miasto Neo Rey. Futurystyczny klimat całej produkcji idealnie pasuje do założeń gry. Wygląda to po prostu dobrze i jest spójne ze światem przedstawionym, a do tego styl graficzny sprawia, że nawet za kilkanaście lat Screamer się nie zestarzeje. Soundtrack jest dobrany do stylu konkretnych ekip, więc posłuchacie zarówno ostrego rocka, jak i radosnego popu. Nie wszystkie kawałki wpadły mi w ucho, ale ogólnie pasują one do rodzaju rozgrywki i danych drużyn.

Screamer
Screamer

Grałem na komputerze ACTINA, który jest wyposażony w procesor czternastej generacji Intel Core i5-14600KF 3.5 – 5.3 GHz, kartę graficzną RTX 4070 TI Super 16 GB i 64 GB pamięci RAM DDR5, w rozdzielczości 2K i na maksymalnych ustawieniach graficznych. Gra działała bez zarzutu i miałem stabilne 120 klatek na sekundę z włączoną synchronizacją pionową. Co ciekawe, technicznie gra jest bardzo dobrze wykonana. Na przestrzeni prawie 40 godzin trafiłem tylko na dwa błędy. Raz nie załadował mi się dźwięk w wyścigu, ale szybki restart zawodów przywrócił wszystko do normalności i jeden raz po użyciu Overdrive pad nie przestał mi wibrować do końca zawodów. Obie sytuacje miały miejsce raz i nigdy później nie wystąpiły.

Screamer
Screamer

Podsumowanie

Nie wyobrażam sobie, aby Screamer nie pojawił się podczas tegorocznego The Game Awards na koniec roku. Wiem, że konkurowanie z Forzą Horizon 6 będzie niesamowicie trudne, ale nominacja powinna być obowiązkowa. Screamer to najbardziej innowacyjna produkcja z gatunku gier wyścigowych arcade od lat. Do tego solidnie wykonana, z wielowarstwową historią, świetnymi mechanikami i naprawdę dynamiczną rozgrywką. Wiem, że nie wszyscy lubią anime, wiem że niektórych może przerazić obsługa dwóch gałek analogowych, ale to powinien być must have dla fanów szybkiej jazdy i rozwałki. Osobiście bardzo cieszy mnie, że studio Milestone nie zepsuło mojego pozytywnego pierwszego wrażenia z Gamescomu. Dowieźli temat i zaoferowali nawet więcej niż się spodziewałem. Nie pozostaje mi nic innego jak zachęcić was do ścigania, które ma w sobie coś wyjątkowego.

Screamer
Screamer

8,5
Screamer to najlepsza gra studia Milestone i najświeższa arcade'ówka od lat.
Plusy
  • Świetna, wielowarstwowa fabuła
  • Wstawki anime na bardzo wysokim poziomie
  • Innowacyjny system sterowania dwoma analogami
  • Bardzo dynamiczna, płynna i przyjemna rozgrywka
  • Taktyka i zarządzanie zasobami mają równie duże znaczenie co tempo jazdy
  • Klimatyczny soundtrack, pasujący do stylu rozgrywki i konkretnych drużyn
  • Tryb Overdrive to jedna z najbardziej satysfakcjonujących mechanik
  • Bardzo dobry stan techniczny (oprócz dwóch wymienionych w tekście błędów)
  • Solidna polonizacja w postaci napisów
  • Każda mechanika ma swoje uzasadnienie fabularne
  • Wysoki poziom trudności, ale satysfakcjonujący
  • Świetny, futurystyczny design samochodów
Minusy
  • W kampanii czasami jest za dużo mniej znaczących rozmów, a za mało ścigania
  • Niektóre sceny domagają się więcej wstawek anime zamiast statycznych ujęć
  • Niektóre cele misji są bardzo trudne do wykonania, przy danym tempie ładowania energii
  • Tryb jednej ręki mógłby być nieco bardziej dopracowany
  • SI czasami wykonuje dziwne, choć nieszkodliwe akcje
Komentarze
0



Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!