Recenzja Weird West – chaos w samo południe

Smolak
2022/04/25 14:30

Weird West to ambitny, przyciągający uwagę projekt. Wiele osób sięgnie po tę grę ze względu na jej obecność w Game Passie.

Deszczowa niedziela, jesteście już po rosole. Z kuchni dochodzi zapach drugiego dania. Mama znowu smaży kotlety. Jakie? Te płaskie. Sennym okiem zerkacie na telewizor, na którym rozgrywa się stały spektakl niedzielnych popołudni – western. Większą estymą cieszą się wyłącznie Familiada i Teleexpress. No dobra, jeszcze skoki, ale to tylko w sezonie i jak Małysz dobrze skacze. I kiedy już mają Ci się zamknąć oczy, dostrzegasz, że dobrze znana sceneria piaszczystych miasteczek wygląda odrobinę inaczej. Zamiast zakurzonych twarzy rewolwerowców widzisz postać wilkołaka wgryzającego się w ciało humanoidalnej świni. Na drugim planie dostrzegasz dogasające ciała zombie, a grupa religijnych fanatyków przygotowuje się do odprawienia tajemniczego rytuału. Miasteczko spowija mrok. Dziki Zachód, który znałeś, zmienił się nie do poznania, jest inny, dziwny.

Recenzja Weird West – chaos w samo południe


Dziwny Zachód nie przestanie Was zaskakiwać

Weird West to gra, którą ciężko zamknąć w ryzach konkretnego gatunku. Sięgając po ten tytułów wiedziałem, czego się mniej więcej spodziewać, a i tak niejednokrotnie dałem się zaskoczyć. Twórcy bawią się różnymi konwencjami, starając się połączyć je w spójną całość. Ciężko jednak nie odnieść wrażenia, że przecenili swoje zaplecze, przez co stali się ofiarą własnych ambicji. Podobne odczucia towarzyszyły mi podczas ogrywania Seven: The Days Long Gone. To właśnie z grą polskiego studia Fool's Theory najbardziej skojarzył mi się Weird West. Obie produkcje zaoferowały mi dużą dawkę swobody, klimatyczne doświadczenie i godziny interesującego gameplayu, jednocześnie pozostawiając niedosyt i rozczarowanie z powodu niewykorzystanego potencjału.

Wizja Dzikiego Zachodu przygotowana przez WolfEye Studios jest nie tylko dziwna, ale też mroczna i brutalna. Przygodę rozpoczynamy w momencie napadu na posiadłość protagonistki. Bandyci zabijają jej syna i porywają męża. Z pozoru niewinna Jane okazuję się być byłą łowczynią nagród, która przez lata starała się pozostawić za sobą dawne życie. Motywowana zemstą musi zmierzyć się z demonami przeszłości i ponownie sięgnąć po broń. Szybko okazuje się bowiem, że w sprawę porwania zamieszane są potężne, nadnaturalne siły, a mąż bohaterki jest wyłącznie jedną z osób, które zostały porwane przez tajemniczą organizację.

, Recenzja Weird West – chaos w samo południe


Historia na pięć mrocznych opowiadań

Muszę przyznać, że początek historii mnie zaintrygował i wciągnął. Ciężki klimat przykuł mnie do monitora i z ekscytacją pochłaniałem kolejne misje. Pomimo tego, że szybko chciałem odkryć następne wątki fabuły, to nie odpuściłem sobie kilku aktywności pobocznych. Szeryf dobrze płacił za łatwe zlecenia, a u rusznikarza wisiała piękna, lecz droga strzelba. W końcu nie od dziś wiadomo, że warto poświęcić trochę czasu na dopakowanie naszej postaci. Dzięki temu w dalszej części gry powinno być nam łatwiej. Jakież było moje zdziwienie, gdy po jednej z misji okazało się, że to już koniec przygód Jane Bell. Kampania Weird West podzielona jest bowiem na pięć rozdziałów, a każdy z nich rozgrywamy inną postacią.

Należy jednak zaznaczyć, że pomimo tego, iż każdy z bohaterów opowie nam inną historię, to są one połączone wspólnym motywem. Ponadto postacie, których wątki ukończyliśmy, w kolejnych rozdziałach mogą wejść w rolę naszych sojuszników. Twórcy przewidzieli również sporo swobody względem podejmowanych przez nas decyzji. W każdej chwili możemy wystrzelać całe miasteczko, bądź pozbyć się istotnej dla fabuły postaci. Gra dostosuje się do naszego wyboru i wyciągnie odpowiednie konsekwencje. Jeśli zakochacie się w Weird West, to z pewnością docenicie możliwość badania poszczególnych wariantów rozgrywki.

, Recenzja Weird West – chaos w samo południe


W tym brutalnym świecie nie ma miejsca na sentymenty

W momencie, w którym rozpocząłem rozgrywkę drugą postacią, mój entuzjazm opadł. Przez te kilka godzin zdążyłem zżyć się z Jane. Zaczynanie od początku nową postacią wybiło mnie z rytmu. I chociaż nie można uznać tego za błąd, to taki sposób prowadzenia fabuły zupełnie do mnie nie przemawia. Nie potrafię skupić się na rozwoju postaci, wiedząc, że po kilku questach będę zmuszony się z nią pożegnać. Znacząco zaważyło to na ogólnym odbiorze gry. Nagle przestało mi zależeć na eksploracji i poświęcaniu czasu na aktywności poboczne. Przestały mnie obchodzić dolary, piękne strzelby i wysoki poziom reputacji. Wszystko wzięło w łeb, a zamiast uganiać się za skarbami, pędziłem do napisów końcowych.

Nie było jednak tak, że rozgrywka mi ciążyła. Misje fabularne zaprojektowane są w taki sposób, że w ich trakcie doświadczymy wszystkiego co najlepsze w Weird West. Twórcy postawili sobie za cel stworzenie gry dającej dużą swobodę w podejściu do wypełniania celów. Możemy się skradać i po cichu eliminować przeciwników, albo z miejsca rozpocząć strzelaninę w stylu rambo. Jeśli znajdziemy zamknięte przejście, to możemy spróbować sforsować zamek lub wykraść klucz od jednego ze strażników. Lokacje również zaprojektowane zostały w taki sposób, by oferować nam wiele dróg do osiągnięcia celu. Problem polega jednak na tym, że Weird West jest grą niezwykle chaotyczną. Pomimo tego, że gra oferuje wiele opcji, to i tak najlepiej sprawdza się metoda na szybkie wyczyszczenie mapy z wszystkich przeciwników.

, Recenzja Weird West – chaos w samo południe

GramTV przedstawia:

Komentarze
0

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!