Recenzja The Last of Us Part I - pół kroku do perfekcji

ManolitoPL
2022/08/31 17:00

Możecie mówić, że ten remake w ogóle nie był potrzebny, ale ja po jego przejściu nie mam żadnych pretensji, że poświęcono na niego czas.

The Last of Us jest chyba jedyną grą w historii, która otrzymała swoją wersję dedykowaną trzem generacjom z rzędy (nie mówiąc o Skyrimie czy GTA V, bo kolejne edycje niewiele różniło). Był oryginał na PS3, później remaster na PS4, a teraz dostajemy remake na PS5. Sporo jak na produkcję, która już w dniu pierwszej premiery, w 2013 roku, odstawała o kilka długości od konkurencji pod kątem jakości oprawy wizualnej. Wokół Part I będzie więc krążyć dyskusja o tym, czy ten remake w ogóle jest potrzebny. To jednak i tak nic nie zmieni. Gra jest i zaprasza wszystkich na niezapomnianą przygodę pełną emocji, łez i adrenaliny.

Skoro to już trzecie wcielenie The Last of Us, nie będzie to klasyczna recenzja opisująca czym jest ta grę. Pokrótce przypomnę, że mówimy o historii pierwszego spotkania Ellie i Joela. Mężczyzna dostaje zadanie przetransportowania młodej dziewczyny, która z jakiegoś powodu stanowi dużą wartość dla Świetlików. Tak zaczyna się długa przeprawa pełna mnóstwa emocjonujących scen, niekiedy nawet wyciskających zły. W tle oczywiście rozwija się szczególna relacja między obiema postaciami. Początkowo widać spory dystans, a Joel myśli jedynie o wypełnieniu zadania i powrocie do dawnego życia. Ellie również jest skryta, nie wychyla się i stara głównie nie przeszkadzać. Obserwowanie ewolucji obu postaci jest bardzo ciekawe zwłaszcza widząc do czego to doprowadziło w Part II.

Od premiery 9 lat temu minęło w branży gier sporo czasu. Jak bardzo widać to po The Last of Us? To co mnie początkowo zaskoczyło to wyjątkowo wolne tempo w pierwszej połowie gry. Później już to się zmienia, ale przez spory czas więcej jest chodzenia przez lokacje niż walki. Ta też w większości opiera się na skradaniu i unikaniu otwartego konfliktu. Nadal jednak wrażenie robi różnorodność rozgrywki jaką zaserwowali scenarzyści. W The Last of Us nawet z pozoru bardzo spokojne momenty mogą w ułamku sekundy nabrać niesamowitego tempa. To rzecz, którą Naughty Dog robi fantastycznie. Tutaj nikt nie buduje napięcia. Czasami po prostu nagle coś się dzieje i spokojna scena zamienia się w wodospad adrenaliny. Pod tym względem jeszcze większe wrażenie robi to co deweloper przygotował aż 9 lat temu. To nadal budzi ogromny podziw.

GramTV przedstawia:

Pójdą dalej. Na palcach jednej ręki można policzyć inne gry, które tak fantastycznie prowadzą historię pod kątem pracy kamery, gry aktorskiej, zwrotów akcji czy generowania emocji. Na pewno God of War, Red Dead Redemption 2 i oczywiście The Last of Us Part II. To tylko pokazuje jak fantastyczną i przełomową robotę wykonało Naughty Dog projektując oryginał. Może więc remake nie jest konieczny, ale jego istnienie sprawia, że wiele osób po raz pierwszy sprawdzi ten tytuł i odkryje jak fantastyczna jest to przygoda. Ja w szczególności dobrze pamiętam dwa mocne momenty - wybitny prolog i jeszcze jedna scena mniej więcej w połowie gry. Mimo że wiedziałem co tam się wydarzy, odświeżone Part I równie mocno ukłuło w serce. Zresztą w każdym momencie, chociaż wiedziałem jak zaraz potoczy się historia, moje wrażenia były prawie takie same jak grając na PS3. Prawie, bo remake podobał mi się nawet bardziej.

Nie będę jednak ukrywać, że wyżej cenię Part II. Jedynka nie ma aż tylu mocnych i zapadających w pamięci scen. To jednak znacznie skromniejsza opowieść, w której przez większość czasu Joel i Ellie podróżują samodzielnie, tylko do czasu od czasu trafiając na innych ludzi. Postaci dodatkowych oczywiście nie brakuje, ale Part II ma wyraźnie większą skalę, wynikającą głównie z prowadzenia narracji wokół dwóch bohaterek będących w zupełnie innej sytuacji i towarzystwie. To, że jedna poluje na drugą też sprawia, że scenariusz jest bardziej emocjonujący. Nadal jednak mówimy o dwóch absolutnie wybitnych grach, a więc to że jedną cenię nieco wyżej niż drugą niewiele zmienia. Part I to nadal, mimo 9 lat na karku, coś absolutnie wybitnego.

Komentarze
5
Xeoo
Gramowicz
01/09/2022 21:48
Crad999 napisał:

Też kompletnie nie rozumiem jej fenomenu, ale też się nie cieszę z tego, że Naughty Dog spędził czas na robienie remake'u gry, którego (wg mnie przynajmniej) nie potrzebowała, zamiast pracować nad czymś nowym. Lub nad jakąś kontynuacją. ROI jest tutaj bardzo wątpliwe.

Xeoo napisał:

Tak czy siak ciesze się że fani będą mogli wrócić do ich ukochanej gry ;)

Ciągle lepiej dostać taki niepotrzebny remake (zdecydowanie za wcześnie na to) niż takiego potworka jak remaster gta :)

Crad999
Gramowicz
01/09/2022 14:19
Xeoo napisał:

Tak czy siak ciesze się że fani będą mogli wrócić do ich ukochanej gry ;)

Też kompletnie nie rozumiem jej fenomenu, ale też się nie cieszę z tego, że Naughty Dog spędził czas na robienie remake'u gry, którego (wg mnie przynajmniej) nie potrzebowała, zamiast pracować nad czymś nowym. Lub nad jakąś kontynuacją. ROI jest tutaj bardzo wątpliwe.

wolff01
Gramowicz
01/09/2022 08:20
wolff01 napisał:

Można dystkutować czy remake był potrzebny czy nie... mnie przeraża że za 15 godzinną grę, którą teoretycznie możesz kupić poniżej 300 zł trzeba teraz dać 300 zł :/

Sorry, miałem napisać poniżej 100 zł, chodziło mi o The Last of Us Remastered.

wolff01
Gramowicz
01/09/2022 08:19

Można dystkutować czy remake był potrzebny czy nie... mnie przeraża że za 15 godzinną grę, którą teoretycznie możesz kupić poniżej 300 zł trzeba teraz dać 300 zł :/

Xeoo
Gramowicz
31/08/2022 21:59

Ja jakoś ciągle nie mogę zrozumieć fenomenu tej gry. Ograłem zapomniałem, kolejna gra o zombie z jakąś tam historią i średnim gameplayem (Może teraz będzie lepiej  bo jednak ten fabularny potworek będący częscią drugą gameplay miał lepszy). Days gone czy taki god of war  mi sie o wiele bardziej fabularnie podobały. Może dlatego że ograłem ją dopiero na ps 5.

Tak czy siak ciesze się że fani będą mogli wrócić do ich ukochanej gry ;)