Recenzja filmu Missing. Gdy nic nie jest takie, jakie się wydaje

Radosław Krajewski
2023/04/01 18:00
0
0

Druga część serii Searching wreszcie trafiła do polskich kin. Oceniamy, czy to kolejny mrożący krew w żyłach thriller.

Kryminalne zagadki screenlife

Pomimo szumnych zapowiedzi Timura Bekmambetova, reżysera Straży nocnej i Wanted – Ścigani, że screenlife będzie przyszłością kina, to ostatecznie technika stała się wyłącznie niezauważalną ciekawostką. Żywotność screenlife okazała się jeszcze krótsza niż found footage, czy filmów nagrywanych iPhonem. Pandemiczny okres dobitnie pokazał, że filmowcy nie rozumieją potencjału tej techniki i zaczęli powoli ją uśmiercać kolejnymi covidowymi produkcjami, o których chyba każdy wolałby zapomnieć. Na szczęście kolejne życie screenlife może dać Missing, czyli druga część serii zapoczątkowana przez Searching. Chociaż za film odpowiada dwójka młodych, debiutujących reżyserów, to Missing jest dojrzalsze, bardziej wciągające i jeszcze lepiej zrealizowane od swojego poprzednika. To produkcja po prostu lepsza od Searching, która pokazuje, że niewielkim kosztem przy ogromnym pokładach kreatywność, można stworzyć jeden z najbardziej angażujących thrillerów ostatnich lat.

Kryminalne zagadki screenlife, Recenzja filmu Missing. Gdy nic nie jest takie, jakie się wydaje

Osiemnastoletnia June (Storm Reid) nie najlepiej dogaduje się ze swoją matką Grace (Nia Long). Dziewczyna prawie nie pamięta swojego ojca (Tim Griffin), który zmarł, gdy June była mała. Grace wraz ze swoim chłopakiem Kevinem (Ken Leung) udaje się na wakacje do Kolumbii. W tym czasie nastolatka imprezuje i korzysta z wolności, pilnowana wyłącznie przez prawniczkę-przyjaciółkę jej matki, Heather (Amy Landecker). Jednak gdy Grace i Kevin nie zjawiają się na lotnisku o ustalonej porze, June zaczyna się niepokoić. Dziewczyna odkrywa, że jej matka zaginęła, a Kevin nie jest do końca tym, za kogo się podaje. Nastolatka zatrudnia Kolumbijczyka Javiego (Joaquim de Almeida), zwykłego pracownika na zlecenie z aplikacji, aby pomógł jej odszukać matkę. June nie wie jednak, że sprawa ma drugie dno, a jej matka przez lata skrywała straszliwą tajemnicę.

GramTV przedstawia:

Nie wierzyłem, że po Searching, jakikolwiek inny film wykorzystujący screenlife, będzie potrafił podobnie igrać z widzem, angażując w sprawę, a jednocześnie nie wpaść w pułapkę zbytniej efektowności, która wywołałaby istny chaos. Ale jednak to się udało i Missing to film jeszcze lepszy od poprzedniczki. Może to zasługa Nicholasa D. Johnsona i Willa Merricka, młodych, początkujących reżyserów, którzy rozumieją internet i jak się po nim prawidłowo poruszać. Może to kwestia nastoletniej bohaterki, która „ogarnia” sieć i najróżniejsze aplikacje, więc prowadzone przez nią śledztwo jest dynamiczne, zwarte i pozbawione dłużyzn. A może po prostu Missing to wciągający kryminał, który mógłby zadziałać niezależnie od obronnej formy i konwencji.

Z Missing jest trochę jak z teoriami spiskowymi. Im bardziej zaczynamy się w nie zagłębiać i analizować, tym czujemy coraz większą ciekawość, ale i podniecenie zdobywaniem zakazanej wiedzy, czy wywoływaniem endorfin, gdy wszystko zaczyna układać się w jedną, wielką całość. Doskonale rozumie to duet Johnson & Merrick, którzy w podobny sposób prowadzą napisaną przez siebie historię w filmie. Wraz z June powoli odkrywamy kolejne tajemnice, zarówno Kevina, Grace, jak i postronnych osób, które biorą udział w całym tym przedsięwzięciu. W zaangażowaniu widza bezsprzecznie pomaga oglądanie reakcji dziewczyny na odkrywanie kolejnych rewelacji dotyczących matki i jej kochanka. Wszystko to sprawia, że od Missing ciężko się oderwać, siedząc, jak na szpilkach i czekają na kolejne poszlaki, aby wraz z bohaterką odkryć tajemnicę zaginięcia.

Komentarze
0

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!