W styczniu każdy rok wydaje się zapowiadać ekscytująco, ale tym razem faktycznie może on być bardzo udany – również dla polskiej branży gier wideo.
Poprzednia dekada była okresem wielkich sukcesów polskich twórców gier. Dzięki dziesiątkom wspaniałych produkcji branża rozkwitła i stała się symbolem nowoczesnej, krajowej gospodarki. Sukces okazał się jednak zgubny – bańka inwestycyjna i spadek formy spowodowały, że lata 20. XXI wieku są czasem mniejszych i większych rozczarowań, korekty i problemów. Ostatnie dwa lata były nieco lepsze, chociaż pozbawione efektu wow. W 2026 roku może jednak przyjść długo wyczekiwane odbicie.
Wysoko postawiłem sobie poprzeczkę, bo teraz będę musiał to udowodnić. Nie brakuje mi jednak argumentów – oferta polskich deweloperów na ten rok zapowiada się wyjątkowo ciekawie. Oczywiście musimy pamiętać, że część gier zostanie opóźniona, a niektóre okażą się rozczarowaniem. Jeśli jednak nie wydarzy się jakaś katastrofa, czeka nas wiele bardzo dobrych premier. Aby lepiej uporządkować ten temat, wszystkie gry podzieliłem na 5 kategorii. Zacznijmy od tej największej i najambitniejszej.
Nowe wcielenie wilka
Wydarzeniem roku powinna być premiera The Blood of Dawnwalker. Od czasu pierwszego Wiedźmina to zdecydowanie największy debiut – zespół niezwykle utalentowanych i doświadczonych deweloperów, wielkie pieniądze i pomysł na nowe, mroczne fantasy. Studio Rebel Wolves deklaruje, że premiera gry odbędzie się w tym roku, a więc jeśli nie dojdzie do jakichś opóźnień, powinien to być główny kandydat do miana najlepszej polskiej gry roku i najlepszego RPG – globalnie, a nie tylko w kraju. W tej kategorii może dojść do lokalnej rywalizacji z Lords of the Fallen II. Tutaj jednak jest kilka wątpliwości. Przede wszystkim czy premiera faktycznie wydarzy się w tym roku i jak powinniśmy oceniać “polskość” tej gry, która w dużym stopniu powstaje za granicą. Inna sprawa czy CI Games, po bardzo wielu wpadkach, wreszcie spełni oczekiwania.
Lords of the Fallen II
Kolejną dużą premierą, znowu z gatunku RPG, jest Valor Mortis od One More Level. Gra wygląda świetnie i zbiera bardzo dobre opinie u osób, które zdecydowały się sprawdzić zeszłoroczne demo. Soulslike to trudny gatunek, ale ciągle brakuje w nim dużego hitu, którego nie stworzyło FromSoftware. Krakowski deweloper może więc być porównywany do Lies of P, które jest zdecydowanie najlepszym soulslike’em nie od studia, które ten gatunek stworzyło. Jeszcze większą premierą od Valor Mortis może być zapowiedziany na zeszłorocznym The Game Awards powrót serii Tomb Raider. Lara Croft będzie odrestaurowana w warszawskich biurach Flying Wild Hog. Legacy of Atlantis to remake, ale nadal jest to wielkie wydarzenie dla krajowej branży.
GramTV przedstawia:
Teoretycznie w sektorze wysokobudżetowym powinniśmy wspomnieć jeszcze o StarRupture powstałym kosztem około 40 mln złotych. Tutaj jednak nie będziemy się zatrzymywać na długo, bo produkcja Creepy Jar to pierwsza tegoroczna, duża premiera (nie tylko polska), dzięki czemu grę już znajdziemy na Steamie – jak widać po pierwszych chwilach, mamy już pierwszy krajowy sukces w tym roku. Niech to będzie dobry prognostyk na dalszą część roku. Z większych gier, chociaż niekoniecznie uznawanych za klasyczne AAA, powinniśmy jeszcze wspomnieć głośną strategię Systemic War czy nieco mniej znane, ale ciekawie prezentujące się War Mechanic od nowego zespołu Chronospace Games.
Valor Mortis
Małe, ale z wielkim potencjałem
Przechodzimy do segmentu mniejszych gier, które jednak już teraz wzbudzają ogromne nadzieje. Na pierwszym miejscu musi się znaleźć Mouse P.I. For Hire – obecnie 20. miejsce na globalnej liście życzeń Steama, najwyżej ze wszystkich polskich gier. Zainteresowanych tym ekscytującym shooterem polecam moją rozmowę z ekipą Fumi Games, z której możecie dokładnie poznać wizję debiutującego dewelopera. Równie duże szanse na sukces ma osadzony w polskich realiach lat 90. Holstin. Sonka mocno przeciąga prace, ale długo już nie powinniśmy czekać. Pod koniec zeszłego roku deweloper dokonał istotny ruch, podpisując umowę wydawniczą z Team 17, które wspomoże produkcję – również finansowo, bo fundusze zaczęły się kończyć. Mamy więc dwóch mocnych kandydatów do miana najlepszej gry indie premium 2026 roku.
Mouse: P.I. For Hire
W tym segmencie mamy jeszcze kilka innych gier, które jeszcze nie są tak głośne jak Mouse czy Holstin, ale przy każdej prezentacji zainteresowanie nimi znacząco rośnie. Pierwszy tytuł to Into the Fire od Starward Industries, które po premierze Niezwyciężonego miało trudny czas, ale z nowym projektem może się mocno odbić. To samo można powiedzieć o krakowskim Plot Twist, które wraca z voxelowym Erosion, który zachwyca świetnym art style’em oraz dynamiczną rozgrywką. W tym samym segmencie gier mamy jeszcze inne, warte wspomnienia tytuły – staroszkolny horror Phase Zero, warszawski jRPG Sacrifire oraz mój faworyt, uroczy Truckful. Kandydatów na hity nie brakuje, chociaż szczerze mówiąc nie każda z tych gier będzie na tyle medialna, aby być sukcesem nie tylko artystycznym, ale też sprzedażowym.
Na koniec tego segmentu wspomnę jeszcze grę, która ma ogromny potencjał na wielki hit sprzedażowy, chociaż w kraju jeszcze nie mówi się o niej dużo. Mowa o Everwind, które ekspresowo buduje wishlistę na Steamie. Gra łączy elementy sandboksowe z survivalem i RPG, tworząc mieszankę idealną pod rozgrywkę w kooperacji oraz, co obecnie bardzo ważne, streamerów. Demo opublikowane na zeszłorocznym Festiwalu Dem Steama wzbudziło duży entuzjazm. W zupełnie innym miejscu jest Band of Crusaders, które z racji gatunku może zainteresować Czytelników Gram.pl. Ten debiut zespołu Virtual Alchemy to mroczny RPG, który póki co promuje się dosyć skromnie, stąd nie jest jeszcze dobrze znany. Możliwe, że do czasu.
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!