Oh, boy - recenzja God of War: Sons of Sparta

Adam "Harpen" Berlik
2026/02/20 11:00
0
0

To nie jest God of War, na którego czekałem. Nie jest to również aż tak zła, jak mówią, chociaż do hitu brakuje jej naprawdę sporo.

Niespodzianka!

Podczas ostatniego State of Play, które odbyło się w nocy z 12 na 13 lutego 2026 roku, firma Sony nie tylko zapowiedziała, ale od razu udostępniła God of War: Sons of Sparta. To nowa, zarazem pełnoprawna (fabularnie), jak i poboczna (pod względem rozgrywki) odsłona kultowej serii, którą tym razem zrealizowano w formie platformowej gry akcji z elementami metroidvanii w dwuwymiarowej, komiksowej oprawie. Odpowiedzialna za przygotowanie tego tytułu ekipa Mega Cat Studios (we współpracy z Sony Santa Monica) nie miała wcześniej doświadczenia ze wspomnianym gatunkiem, co niestety widać w God of War: Sons of Sparta.

God of War: Sons of Sparta
God of War: Sons of Sparta

O co tu chodzi?

God of War: Sons of Sparta to kanoniczna historia opowiadana przez dorosłego Kratosa (w angielskiej wersji językowej powraca TC Carson, w polskiej natomiast słyszymy Artura Dziurmana znanego z God of War z 2018 roku i God of War: Ragnarok) swojej córce Calliope. Angielski voice-acting stoi na przyzwoitym poziomie, rodzimy dubbing także nie ma się czego wstydzić.

Fabuła traktuje o losach młodych spartańskich wojowników, ponieważ na ekranie zobaczymy nie tylko Kratosa, ale także jego brata Deimosa (jego głos w polskiej wersji językowej czasem zanika, dobrze że dostępne są napisy). Chcący zostać pełnoprawnymi żołnierzami chłopcy muszą jednak najpierw odnaleźć jednego z zaginionych uczniów. Tak rozpoczyna się ich opowieść, w trakcie której przemierzają oczywiście Starożytną Grecję.

Czy jest co-op?

Szkoda, że kampanię można przejść jedynie w pojedynkę. Aż prosiło się o to, by twórcy zaimplementowali pełnoprawny tryb kooperacji. Ten zostaje odblokowany dopiero po dotarciu do napisów końcowych. Wówczas odblokowujemy serię wyzwań zaprojektowanych z myślą o współpracy dwóch graczy przy jednym ekranie.

God of War: Sons of Sparta
God of War: Sons of Sparta

Dawaj, chłopcze!

God of War: Sons of Sparta stara się zadowolić wszystkich. Dlatego też do wyboru mamy trzy poziomy trudności: chłopiec (boy, wiadomo - musi być), kadet i spartanin, a ponadto zaproponowano liczne opcje w zakresie dostępności, w tym - moim zdaniem - kluczową. Umożliwia ona bowiem wyświetlanie lub dezaktywowanie znaczników zadań na mapie świata. Jeśli więc chcemy, możemy korzystać jedynie z dziennika misji i szukać wskazanych celów na własną rękę. W drugim z wymienionych wariantów przydaje się odblokowywany mniej więcej w połowie kampanii aparat fotograficzny, dzięki któremu nie tylko umieszczamy własny znacznik na mapie, ale także dodajemy do niego zdjęcie, więc łatwiej nam się odnaleźć w tym labiryncie.

Spokojnie, (nie tak) zaraz się rozkręci!

Początek rozgrywki jest mało angażujący. Przez mniej więcej jedną trzecią całości gra robi wszystko, by do siebie zniechęcić czy to nudnym przemierzaniem poszczególnych obszarów, klepaniem tych samych mobków, a nawet znikomą liczbą walk z bossami. Im dalej jednak, tym jest lepiej, ale odnoszę wrażenie, że patrząc na opinię w internecie i materiały z rozgrywki mało kto będzie miał w sobie tyle samozaparcia, by przejść te nudne fragmenty.

Z czasem jednak wachlarz ruchów Kratosa zwiększa się, w efekcie czego gra zaczyna bawić coraz bardziej. Na drodze pojawiają się nowi, bardziej wymagający (nawet na najniższym poziomie trudności) wrogowie, a dochodzenie do ścian (czasem i dosłownie) nie jest już aż tak częste.

God of War: Sons of Sparta
God of War: Sons of Sparta

Za sprawą dostępnych umiejętności możemy wreszcie dostać się w pozornie niedostępne miejsca, niekiedy rozwiązując także proste zagadki środowiskowe. Na przykład strzelając z procy, co pozwala aktywować różnorodne platformy czy mechanizmy. Albo z użyciem podwójnego skoku czy też przy wykorzystaniu popiersia Likurga służącego do odkrywania ukrytych ścieżek czy też otwierania specjalnych bram. W międzyczasie zajmujemy się także dezaktywowaniem trującego gazu, podpalamy wiszące na ścianach pochodnie czy spalamy niewielkie krzaki.

Jak się walczy?

God of War: Sons of Sparta to gra, w której przez większość czasu eliminujemy wrogów za pomocą włóczni, ale możemy także atakować przeciwników z dystansu z wykorzystaniem wspomnianej już procy. Mamy podstawowy atak, który możemy ulepszać na drzewku rozwoju, a także specjalny, mocniejszy, wymagający odpowiedniej liczby punktów ducha. Oprócz tego warto blokować i - choć może przede wszystkim - parować, bo wówczas część utraconego życia możemy odzyskać z biegiem czasu, o ile ponownie nie damy się trafić. Do tego sukcesywnie, przy użyciu zebranych czerwonych kul, ulepszamy oręż i odblokowujemy nowe rodzaje ataków (system, także przez interfejs, przypomina ten z ostatnich pełnoprawnych części serii God of War, ale jest oczywiście uproszczony), na przykład z wyskoku.

Na bogów!

A propos skakania - niezwykle irytujące jest to, że nie możemy wejść na platformę ot tak, gdy przeciwnik stoi na jej skraju, bo będzie zrzucał nas za każdym razem (trzeba wówczas chwilę poczekać aż odejdzie). Inna sprawa to fakt, że w wielu miejscach oponenci potrafią nas zablokować na amen, nierzadko cudem udaje się wyjść z opresji. Tyle dobrego, że można wykonywać przewroty i przenikać w tym dwuwymiarowym świecie między oponentami z prawej strony ekranu na lewą lub odwrotnie (a nie zawsze jest to standardem w tego typu grach).

God of War: Sons of Sparta
God of War: Sons of Sparta

Ale nie jest źle, bo…

Poszczególne starcia (zwłaszcza z bossami!) są naprawdę ciekawe i angażujące, o ile na mapie pojawiają się nowi wrogowie albo starzy znajomi, lecz w nowych konfiguracjach. Nierzadko łapałem się bowiem na tym, że zamiast stawiać czoła napotkanym po raz kolejny tym samym przeciwnikom, wolałem obok nich po prostu przebiec. Tym bardziej, że początkowo (znów ta 1/3 gry!) leczenie jest bardzo ograniczone. W zasadzie energię życiową Kratosa regenerujemy wyłącznie poprzez wyprowadzanie nieco słabszego ataku, który zwiększa szanse na to, że z wrogów wypadną kule zdrowia. Dopiero po czasie zyskujemy dostęp do mikstury leczącej, której zawartość zaczyna ładować się wtedy, gdy nasz pasek życia jest pełny.

GramTV przedstawia:

Zaplanowana na około piętnaście do dwudziestu godzin (jeśli chcemy odblokować wszystkie sekrety i znajdźki, to musimy poświęcić jej jeszcze więcej czasu) produkcja jest dostępna wyłącznie na PlayStation 5 w cenie 134 złotych. Stosunek ceny do jakości w przypadku God of War: Sons of Sparta jest naprawdę dobry, ale miejcie na uwadze fakt, że to bardzo zachowawcza, momentami ślamazarna gra, której autorzy bali się zaryzykować tu i ówdzie (jeśli nie liczyć dziwnego fragmentu wymagającego dmuchnięcia w kontroler, serio!), by stworzyć dzieło “z duszą”. Niby wszystko jest tu na swoim miejscu, ale jednocześnie brakuje takiego mocnego tupnięcia, jakie miał Kratos (dosłownie) czy to z God of War z 2018 roku czy też God of War: Ragnarok, a także oczywiście we wcześniejszych częściach serii.

Graficzny minimalizm, niestety

Przesadą jest stwierdzenie, że God of War: Sons of Sparta mogłoby ukazać się na PlayStation pierwszej generacji. Dwuwymiarowej oprawie wizualnej brakuje jednak w wielu miejscach szczegółów. Doskonale rozumiem ten minimalistyczny zamysł, ale w dobie współcześnie wydawanych metroidvanii 2D aż chciałoby się zobaczyć młodego Kratosa przemierzającego znacznie bardziej klimatyczne i bogate w detale miejscówki. Zasadniczo z tej gry dało się wycisnąć znacznie więcej w każdym aspekcie.

God of War: Sons of Sparta
God of War: Sons of Sparta

Wydawać by się mogło, że God of War: Sons of Sparta z tak skromną grafiką zadziała płynnie bez problemu na zwykłym PlayStation 5. W istocie przez większość czasu gra działa bez zarzutu, ale w miejscach, gdzie musimy dezaktywować trujący gaz, co wymaga przemiany lokacji “w locie”, dochodzi do zauważalnego “chrupnięcia”. Na szczęście wtedy nie walczymy z przeciwnikami, więc wystarczy chwilę poczekać.

Podsumowanie

God of War: Sons of Sparta to średniak, który powstał ewidentnie po to, by podtrzymać zainteresowanie marką, a niespodziewana premiera w trakcie ostatniego State of Play sprawiła, że gracze od razu chcieli sprawdzić ten tytuł. Opinie są mieszane, a faktycznie mamy do czynienia z najgorzej ocenianą częścią serii, która powstała w zasadzie nie do końca wiadomo po co. Tym bardziej, że seria jest na ustach wszystkich od dawna i tak pozostanie, wszak mamy do czynienia z ikonicznym cyklem. Dlatego też o tym skoku w boku można już zapomnieć, zwłaszcza że podobno w 2027 roku pojawi się nowy, pełnoprawny God of War (takie są plotki), a poza God of War: Sons of Sparta na pokazie ogłoszono oficjalnie God of War Remake Trilogy.

6,0
To nie jest God of War, na którego warto było (nie) czekać. To nie jest również świetna metroidvania. To po prostu średniak.
Plusy
  • kanoniczna opowieść
  • angażujące starcia, zwłaszcza z bossami
  • odblokowywane w toku zabawy umiejętności zwiększające możliwości w zakresie eksploracji
  • liczne opcje dostosowywania z myślą o mniej doświadczonych graczach
  • przyzwoita cena 134 złote
  • angielski voice-acting i polski dubbing
  • tryb kooperacji, który...
Minusy
  • odblokowuje się dopiero po przejściu gry (nie da się grać razem w kampanii)
  • niezbyt bogata w detale, minimalistyczna grafika
  • początkowe godziny rozgrywki nie są zbyt ciekawe
  • irytujące stunowanie postaci gracza (niekiedy podczas walki czy też przy próbie wskoczenia na platformę)
  • w jednym miejscu zauważalne spadki płynności animacji
  • bardzo zachowawcza rozgrywka
Komentarze
0



Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!