Polski gamedev dorobił się kilku marek – podkreślam, marek a nie gier – na najwyższym światowym poziomie. To można powiedzieć przede wszystkim o Wiedźminie i Cyberpunku. Mamy też odrobinę mniej cenione IP, ale też takie, które nieco się już zakurzyły, jak Call of Juarez czy Bulletstorm. Inne, niestety, trafiły w zagraniczne ręce – przede wszystkim Dead Island, Outriders czy Painkiller. Je świadomie pomijam, aby skupić się tylko na tym, co pozostaje w rękach rodzimego kapitału.
Jako redakcyjny ekspert od polskiej branży uważam jednak, że jeśli chodzi o budowanie dużych marek, polscy twórcy nadal mają spore pole do poprawy. Nie mówię o pojedynczych grach, a o IP, które rozwijane są w kilku produkcjach, a czasami nawet poza nimi, w formie książek, filmów czy seriali. Wybranie najlepszej dziesiątki miało więc momenty banalne, ale w kilku miejscach musiałem się nieco nagłowić, aby dobrze wybrać.
To sprawia, że najciekawsza w tym rankingu nie jest pierwsza pozycja, a cała dziesiątka – kto się w niej znalazł, a komu zabrakło jakości?
10. Green Hell – krajowy mistrz survivali
Największy i najpopularniejszy polski survival, który maksymalnie wykorzystał szczyt popularności tego gatunku. Green Hell kupiło do tej pory 12 milionów osób (dane z początku maja). Mimo aż 8 lat na karku produkcja Creepy Jar ani nie myśli, aby zwolnić tempo pozyskiwania nowych graczy. Sukces jest niekwestionowany i niezwykle imponujący. Prawdziwym sprawdzianem dla tego IP będzie premiera już powstającego sequela. Ona pokaże prawdziwą siłę tej marki – jeśli uda się powtórzyć sukces, powinniśmy poważnie rozważyć przesunięcie Green Hell na znacznie wyższą pozycję w tym rankingu.
9. This War of Mine – porzucony, ale nadal zachwycający wojenny klasyk
Myślę, że This War of Mine można nazwać sporym wyrzutem sumienia 11 bit studios. Gra odniosła wielki sukces i do dzisiaj świetnie się sprzedaje. Zaadaptowano ją również na planszówkę czy słuchowisko Łukasza Orbitowskiego, nie mówiąc już o wpisaniu do kanonu lektur. Niestety mimo tak ogromnego potencjału, warszawskie studio nie rozwinęło tego do poziomu jednego z największych wojennych IP, które do tematu będzie podchodzić zupełnie inaczej niż strategie, czy shootery. Zamiast tego zmarnowano mnóstwo czasu i pieniędzy na Project 8. Tyle dobrego, że 11 bit już oficjalnie ogłosiło, że wraca do This War of Mine. Mam nadzieję, że pozwoli to rozwinąć tę markę na poziom adekwatny do swojego potencjału.
8. Manor Lords – Fenomen city builderów
Teoretycznie nie powinienem pochylać się nad wczesnymi dostępami, ale sukces Manor Lords jest tak duży, że ciężko było przejść obok niego obojętnie. Jestem też przekonany, że po premierze pełnej wersji marka znacząco się rozwinie, dzięki rozszerzeniom czy wersjom konsolowym. Jestem też ciekawy czy studio Slavic Magic będzie miało ambicje, aby pójść z Manor Lords jeszcze dalej i tworzyć – samodzielnie lub z partnerem – inne gry w tym świecie. Możliwości jest wiele.
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!