Po ponad dziesięciu latach fani tego komiksowego superbohatera doczekali się kolejnej gry, którą można postawić na tej samej półce co trylogię od Rocksteady.
Hołd dla Mrocznego Rycerza
Ostatnie lata dla fanów Batmana nie były tak udane, jak mogły by być. Otrzymaliśmy tylko jeden kinowy film, pomimo zapowiedzi aż dwóch kolejnych, które nadal znajdują się w produkcji, a animowany serial Batman: Mroczny mściciel wyraźnie podzielił publiczność. Jeszcze gorzej wyglądało to w przypadku gier, gdzie po zakończeniu trylogii Batman Arkham, gracze otrzymali jedynie dwie odsłony przygodówek od The Telltale Series, a także nieudany spin-off Gotham Knights, o którym wielu graczy wolałoby zapomnieć. Po drodze pojawiło się jeszcze gorsza Liga Sprawiedliwości, która szczególnie rozzłościła fanów Mrocznego Rycerza tym, jak potraktowali ich ulubieńca. Na horyzoncie nie było widać żadnej nowej produkcji o Batmanie, która mogłaby stać się kontynuatorem sukcesu trylogii Arkham. Aż do teraz, gdy nieoczekiwanie to TT Games, czyli specjaliści od gier z LEGO, postanowili rzucić rękawice i podjąć się wyzwania, stworzenia kolejny tytuł o najpopularniejszym superbohaterze ze stajni DC i w ramach klockowego świata, zrealizować grę, która będzie czerpać pełnymi garściami nie tylko z filmów i komiksów o Batmanie, ale również brać poszczególne mechaniki z tytułów Rocksteady. LEGO Batman: Dziedzictwo Mrocznego Rycerza to gra, na którą fani tego bohatera od dawna zasługiwali.
Fani trylogii Arkham odnajdą się w LEGO Batman: Dziedzictwo Mrocznego Rycerza jak w domu
Gdy poprzednie trzy części LEGO Batman przedstawiały zupełnie nową historię, inspirowaną komiksami, tak przy Dziedzictwie Mrocznego Rycerza TT Games podeszło do sprawy zupełnie inaczej. Studio wzięło różne motywy nie tylko z powieści graficznych, ale również filmów oraz gier Rocksteady. Produkcja rozpoczyna się dzieciństwem Bruce’a Wayne’a, żeby chwilę później płynnie przejść do treningu dorosłego już bohatera pod okiem Ligi Cieni i samego Ra’s al Ghula, a następnie zaoferować otwarte Gotham i walkę z Jokerem, Bane’em, Trującym Bluszczem, czy nieco mniej znanymi złoczyńcami, jak Firefly, Kite-Man, czy Czarna Maska. LEGO Batman: Dziedzictwo Mrocznego Rycerza pełnymi garściami czerpie z Batmana Tima Burtona, trylogii Christophera Nolana, a także najnowszej odsłony od Matta Reevesa. W przeciwieństwie do LEGO Gwiezdne wojny: Saga Skywalkerów gra nie oferuje adaptacji wspomnianych filmów, ale bierze z nich poszczególne elementy i tworzy swoją własną historię, będącą prawdziwym hołdem dla dziedzictwa Batmana. Twórcom udało się stworzyć opowieść, która odhacza wszystkie najważniejsze etapy z długiej historii Mrocznego Rycerza i jedynie można mieć żal, że fabuła kończy się tak szybko.
Główną kampanię można spokojnie przejść w nieco ponad dziesięć godzin, a po jej ukończeniu trudno nie odczuć niedosytu. Gdy pierwsze rozdziały są naprawdę długie, a przejście misji zajmuje nawet po pół godziny, tak w drugiej połowie poszczególnie etapy przechodzi się błyskawicznie, a rozdziały postępują po sobie zdecydowanie zbyt szybko. I to pomimo odblokowywania zupełnie nowych postaci i ich umiejętności. Widać, że TT Games pracowało w pośpiechu i ostatnie rozdziały są mniej dopracowane, ale nadrabiają to pomysłami na zagadki środowiskowe, czy właśnie wprowadzeniem nowych postaci i ich zróżnicowanych zdolności, które możemy wykorzystać zarówno w walce, jak i za ich pomocą rozwiązać zagadki rozsiane po całym Gotham. Na szczęście w trakcie trwania kampanii fani będą mogli zmierzyć się z wieloma ikonicznymi przeciwnikami, a niektóre walki z bossami posiadają nawet po dwa etapy, które wymagają od gracz nieco innego podejścia, niż zwykłego okładania pięściami przeciwnika i unikania jego ataków. Nie spodziewajcie się jednak zbyt skomplikowanych walk, gdyż ich zróżnicowanie polega głównie na używaniu gadżetów i umiejętność i bohaterów.
Walka w LEGO Batman: Dziedzictwo Mrocznego Rycerza jest bardzo mocno inspirowana serią Arkham
Walka w LEGO Batman: Dziedzictwo Mrocznego Rycerza znacząco różni się od tego, co TT Games nam do tej pory oferowało. Deweloperzy wzięli system od Rocksteady i zaimplementowało go do swojej gry, dzięki czemu Batman, jak również jego kompani, czyli Jim Gordon, Robin, czy Catwoman, mogą korzystać z uników, posiadanych gadżetów, czy pułapek znajdujących się na arenach, a także z charakterystycznych dla trylogii Arkham kontr. W LEGO Batman otrzymujemy więc niemal ten sam system walki, który został tylko nieznacznie uproszczony i dostosowany do familijnej produkcji, więc różniący się głównie brakiem brutalności, choć nadal posiadający tę samą płynność walki, czy podobny ciężar zadawanych ciosów, szczególnie podczas wykonywania finiszerów. Pojedynki sprawiają więc masę frajdy, a dzięki różnym bohaterom do wyboru, nie nudzą nawet pod koniec, gdy liczba walk staje się o wiele większa.
Arkham Style
Dużą nowością jest również możliwość „czyszczenia” areny z wrogów wyłącznie przy pomocy skradania. Podobnie jak w Batman: Arkham, również w tej produkcji Mroczny Rycerz może po cichu podkradać się do przeciwników i ich eliminować. Nie tylko bezpośrednio podchodząc do nich od tyłu, ale również korzystać otoczenia, aby dostać się na specjalne i doskonale znane fanom gier Rocksteady półki, z których można likwidować przeciwników. Dziedzictwo Mrocznego Rycerza jest więc kontynuatorem rozwiązań znanych z serii Arkham i fani tamtych produkcji mogą być zaskoczeni, jak udanie TT Games zaimplementowało tamte mechanizmy do z pozoru prostej gry, oferując niespotykany dotąd poziom rozgrywki w produkcjach z LEGO.
Jak przystało na grę LEGO nie zabrakło też bardziej humorystycznych momentów
Gra oferuje też trzy poziomy trudności, więc tym razem poziom wyzwania jest większy, o ile skusimy się na najtrudniejszy z nich. Oprócz klasycznego, który nie różni się niczym od poprzednich gier z serii LEGO, możemy wybrać również Mściciela w pelerynie, a także poziom Mroczny Rycerz. Środkowy poziom trudności obiecuje odpowiedni balans między walką i fabułą, ale wciąż oferuje nieograniczoną liczbę żyć, przy większej liczbie przeciwników. Prawdziwa zabawa zaczyna się dopiero wraz z Mrocznym Rycerzem, gdzie większość misji ma ograniczoną liczbę żyć od góry zablokowaną na trzech, a gracz musi poradzić sobie z jeszcze większymi siłami wrogów. To właśnie na tym poziomie trudności okienko kontr jest pod względem czasu bardziej ograniczone, a wymaga też od gracza większej liczby ataków, aby pokonać pojedynczego przeciwnika. Nadal LEGO Batman: Dziedzictwo Mrocznego Rycerza jest dosyć proste, ale najwyższy poziom trudności przynajmniej daje namiastkę tego, co znaliśmy z serii Arkham.
Tytuły od TT Games przyzwyczaiły nas również do licznych etapów platformowych oraz zagadek środowiskowych. Tych pierwszych w nowym LEGO Batman dużo nie ma i fani bardziej zręcznościowego podejścia mogą wykazać się głównie podczas walk, likwidując przeciwników po cichu, zamiast używać argumentu siły. I tutaj mam trochę pretensji do twórców, że akurat nie zaimplementowali do swojej gry genialnych etapów Stacha na Wróble z gier Rocksteady. Tutaj aż prosiło się o różne szalone poziomy, w których gracz mógłby przetestować swoją zręczność. Kiepsko wypadają też zagadki, których rozwiązanie jest zbyt banalne i polega głównie na użyciu którejś z umiejętności bohaterów lub znalezienia przedmiotu, który znajduje się zaledwie kilka metrów od samej zagadki. Trzeba jednak przyznać, że przynajmniej proste mini gry, jak hakowanie, czy włamywanie do sejfów, są całkiem przyjemne i nie nudzą nawet pod koniec gry.
Po Gotham możemy poruszać się na piechotę, szybując lub sterując Batmobilem
Jak wszystkie współczesne gry LEGO, również Dziedzictwo Mrocznego Rycerza oferuje graczom otwarty świat pełne różnych aktywności. Już w czasie przechodzenia kampanii, w przerwie od kolejnych fabularnych misji, Batman i jego kompani muszą wykonać kilka różnych zadań, będącymi wprowadzeniem do pobocznych aktywności. TT Games przygotowało zarówno wyścigi, jak i czasowe wyzwania walki oraz zręcznościowe. Nie brakuje również zagadek Riddlera, a także zbierania najróżniejszych znajdziek, w tym ulepszeń dla Batmana i jego drużyny. Aktywności jest na tyle dużo, że ukończenie produkcji na 100% powinno zająć od 20 do 30 godzin. Jak w innych grach LEGO, większość z nich jest dosyć prosta, ale nie brakuje też bardziej skomplikowanych łamigłówek, wymagających dłuższego pomyślenia. Zresztą już samo skąpane w nocy Gotham oferuje mnóstwo atrakcji dla graczy i fani bez trudu odnajdą słynne budynki, czy też zauważą charakterystyczne easter eggi, wyłącznie przemierzając ulice miasta.
Dużo znajdziek, mało postaci
Gotham możemy eksplorować zarówno w Batmobilu lub Batmotorze, ale również pieszo, czy szybując nad ulicami, korzystając z linki z hakiem. To kolejny element zaczerpnięty wprost z serii Arkham, gdzie całą mapę możemy przemierzać wyłącznie szybując i odbijając się od gzymsów budynków, dokładnie jak w grach Rocksteady. Gdy jednak nam się to znudzi, możemy zasiąść za sterami Batmobilu i korzystając z dopalacza, siać mały chaos na ulicach zdegenerowanego miasta, po drodze taranując inne samochody. Jeżeli jest jakiś minus tego rozwiązania, to dosyć duże odległości między misjami, wiec w drugiej połowie produkcji tracimy sporo czasu, aby dostać się z jednego punktu do drugiego, aby aktywować nową misję. Jednak sama eksploracja Gotham jest równie przyjemna, jak w Arkham Knight te jedenaście lat temu, a samo miasto tak bogate w detale i klimatyczne, że z przyjemnością szybuje się nad drapaczami chmur, czy przejeżdżając słynnymi mostami Batmobilem.
Produkcja oferuje też wyzwania czasowe
GramTV przedstawia:
Dużą zmianą w LEGO Batman: Dziedzictwo Mrocznego Rycerza w porównaniu do reszty gier od TT Games jest ograniczona liczba postaci. Gdy LEGO Gwiezdne wojny: Saga Skywalkerów oferowało setki najróżniejszych bohaterów, a kolejne pojawiały się w paczkach DLC, tak na premierę najnowszy tytuł studia oferuje tylko siedmiu bohaterów. Oznacza to, że nie możemy zagrać Bane’em, Dwiema Twarzami, Clayface’em, czy nawet zwykłym policjantem lub mieszkańcem Gotham. To spory krok wstecz w stosunku do innych gier LEGO. Decyzję o ograniczonej liczbie postaci można byłoby zrozumieć w przypadku kampanii, ale nie przemierzając otwarty świat. Twórcy zapowiedzieli już pierwszy dodatek, który wprowadzi grywalnego Jokera i Harley Quinn, ale co z innymi kultowymi złoczyńcami? Wszystko wskazuje na to, że nie będzie dane nam się w nich wcielić.
Brak wielu postaci ratuje nieco możliwość odblokowania strojów do siedmiu grywalnych bohaterów. Niestety zmienianie stroju nie wpływa na umiejętności postaci, ani też nie odblokowuje niczego nowego i służy wyłącznie za element kosmetyczny. Miło jednak zobaczyć Batmana w strojach znanych z filmów, gier, czy też komiksów, a także innych, bardziej zwariowanych alternatywnych wersjach, podobnie jak Robina, Batgirl, czy Nightwinga, ale wciąż ciężko nie czuć rozczarowania, że gra narzuca na siebie ograniczoną liczbę bohaterów, gdy już pierwsze LEGO Star Wars dawało nam dziesiątki postaci do wyboru. Skiny możemy zmienić nie tylko wśród bohaterów, ale również ich pojazdów i tak Batmobil może stać się tym samym czołgiem znanym z Mroczny Rycerz powstaje, jak i charakterystyczną limuzyną z wielkim skrzydłem na środku znaną z Batman Forever. Podobnie jak w przypadku postaci, zupełnie nie wpływa to na arsenał pojazdu, jak i jego sterowanie.
LEGO Batman: Dziedzictwo Mrocznego Rycerza pozwala na walkę z ikonicznymi przeciwnikami
Gra posiada też system rozwoju postaci i w grze zbieramy specjalne ulepszenia WayneTech, dzięki którym możemy kupić umiejętności na ogólnym drzewu zdolności, który obowiązuje wszystkich bohaterów. Możemy wybrać, czy wolimy usprawnić walkę, czy też zwiększyć mnożnik zbieranych klocków, które robią tu za walutę, czy też zwiększyć obszar ich zbierania. W drzewku odpowiadającym za walkę zwiększymy poziom zdrowia lub odblokujemy umiejętności, które pozwalają płynniej pokonywać przeciwników, jak możliwość wykonywania obaleń podczas szybowania. Nie jest to jednak nic, co diametralnie zmieniłoby system walki. Nieco inaczej wygląda rozwój gadżetów. Za wykonywane misje otrzymujemy specjalne ulepszenia, które pozwolą nam rozwinąć posiadane przez bohaterów gadżety. Chociażby u Batmana możemy zwiększyć liczbę wstrzeliwanych batarangów, czy wydłużyć czas ogłuszenia przeciwnika rzuconym batarangiem. Z kolei u Catwoman zwiększymy siłę bicza, a u Batgirl odblokować drona, który wspomoże nas w walce. To miłe urozmaicenie rozgrywki, które wprowadza nowe sposoby na poradzenie sobie z przeciwnikami, dodając trochę głębi do systemu walki.
Piękno Gotham
Pod względem graficznym LEGO Batman: Dziedzictwo Mrocznego Rycerza urzeka swoim pięknem. Oczywiście, nadal to gra od TT Games, więc fotorealistycznej grafiki nie ma co tu szukać, ale to zdecydowanie spory krok wprzód w porównaniu do LEGO Gwiezdne wojny: Saga Skywalkerów. Modele i animacje postaci zostały wykonane z dużą dbałością, a wystarczy rzut oka na Gotham z lotu ptaka, aby docenić pracę deweloperów. To nie tylko dobrze wykonana techniczna robota, ale przede wszystkim artystyczna, przyciągając swoim mrocznym klimatem, ale jednocześnie tworząca swoją własną atmosferę poprzez wykorzystanie niebieskich i granatowych barw, które wyróżniają grę na tle serii Arkham, czy nawet filmów o Batmanie. Na konsolach produkcja oferuje dwa tryby graficzne, czyli Fidelity w 4K z 30 FPS-ami oraz Wydajności w 1080p z 60 klatkami na sekundę. Testując oba tryby nie zauważyłem żadnych nagłych ani większych spadków płynności. Trzeba jednak dodać, że grając w kooperacji zawsze jesteśmy skazani na tryb Wydajności, ale działający tylko w 30 FPS-ach.
Chociaż to gra w stylistyce LEGO, to nie ma w niej aż tylu kolorowych momentów
TT Games przyłożyło się również do technicznej strony gry. LEGO Batman: Dziedzictwo Mrocznego Rycerza ma niewiele błędów, a nie natrafiłem również na żaden, który zepsułby, czy utrudniłby rozgrywkę, a już tym bardziej przejście historii. Oczywiście, jak w każdej grze z duńskimi klockami, tutaj również zdarza się, że postać zablokuje się na jakimś obiekcie, czy tekstury zaczną przenikać, gdy źle ustawimy kamerę, ale to pomniejsze problemy, które pojawiają się sporadycznie, o ile ktoś celowo nie zacznie „psuć” gry.
LEGO Batman: Dziedzictwo Mrocznego Rycerza to list miłosny do fanów superbohatera DC i prawdziwy sukcesor serii Arkham. Gra ma swoje bolączki, głównie wynikające z rodowodu gier z serii LEGO od TT Games, ale już samo przejście przez różne epoki życia Batmana dostarcza sporo zabawy, a zaimplementowanie mechanik znanych z gier Rocksteady sprawiło, że to najlepsza, najbardziej ambitna i satysfakcjonująca gra na licencji duńskich klocków. Osoby, które uwielbiają Mrocznego Rycerza nie mają nawet nad czym się zastanawiać i w nowe LEGO Batman muszą zagrać. Reszta musi odpowiedzieć sobie na pytanie, czy liczba zmian, zarówno tych pozytywnych, jak i negatywnych, w przypadku tej odsłony w porównaniu do poprzednich gier z serii LEGO jest na tyle kusząca, aby od razu wskoczyć do Batmobila i wyruszyć do Gotham, aby powstrzymać przestępczość na ulicach miasta.
8,5
LEGO Batman: Dziedzictwo Mrocznego Rycerza to najlepsze, co mogło spotkać fanów superbohatera DC od czasu Batman: Arkham Knight od Rocksteady.
Plusy
Świetna historia, łącząca w sobie motywy z filmów, komiksów i gier Rocksteady
Siedmiu zróżnicowanych bohaterów, posiadających swoje własne zdolności
System walki inspirowany serią Batman: Arkham
Wprowadzenie mechanik skradania, również wziętych żywcem z gier Arkham
Prosty, ale rozwijający rozgrywkę system rozwoju postaci
Ogromne Gotham pełne różnych aktywności
Mnóstwo easter eggów do odkrycia
Masa strojów i skinów pojazdów do odblokowania
Trzy poziomy trudności do wyboru
Oprawa graficzna, szczególnie styl artystyczny
Pełny polski dubbing
Dobra optymalizacja na konsolach i brak większych błędów
Najbardziej ambitna i dopracowana gra z serii LEGO
Minusy
Główna historia kończy się zbyt szybko
Za krótkie misje w drugiej połowie gry
Tylko siedem grywalnych postaci (kolejne dwie otrzymamy w płatnym DLC)
Stroje mają wyłącznie charakter kosmetyczny
Zbyt proste zagadki środowiskowe
Za mało etapów platformowych
Duże odległości między misjami w drugiej połowie gry
Najwyższy poziom trudności nadal nie jest bardzo wymagający
Drobne błędy i glitche graficzne
Gdzie jakiś zręcznościowy etap ze Strachem na wróble?
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!