Kromlech - pierwsze wrażenia. Z tej mąki może być chleb

Adam "Harpen" Berlik
2026/03/27 10:00
0
0

Miał być czeski Gothic, może także Wiedźmin. A jest? Kromlech, po prostu Kromlech. Gra z potencjałem, ale - jak na razie - niewykorzystanym. Chociaż...

No właśnie. Z czym to się je?

Kiedy pierwszy raz zobaczyłem fragmenty rozgrywki z Kromlech, odniosłem wrażenie, że produkcji najbliżej do… najnowszych odsłon kultowej serii God of War. A to za sprawą umiejscowienia kamery, pasków życia i staminy nad sylwetkami wrogów i samego feelingu walki. W praktyce okazało się jednak, że tworzona przez Czechów gra miałaby zadowolić miłośników Wiedźmina czy też Gothica. To RPG akcji z perspektywy trzeciej osoby umiejscowione w świecie inspirowanym Europą z epoki żelaza, a zwłaszcza kulturą Celtów, ma jednak coś, co sprawia, że syndrom jeszcze jednej przygody jest tu jak najbardziej obecny.

Kromlech
Kromlech

Śmierć, śmierć, śmierć…

Całość zrealizowano bowiem w formie rogue-like’a, co dla wielu potencjalnych odbiorców może być nie lada zaskoczeniem. Kromlech jednocześnie stara się naśladować Gothica (na początku jesteśmy nikim, a zabić może nas dosłownie wszystko) i Wiedźmina (klimat jest inny, ale warto zwrócić uwagę na inspiracje kulturowe czy brutalny świat, w którym nic nie jest albo czarne, albo białe), ale na ten moment to po prostu Kromlech, o czym wspomniałem już na samym początku. I faktycznie niewykluczone, że za jakiś czas gra obroni się sama bez konieczności porównań czy krzykliwych tytułów w stylu “musicie w to zagrać, jeśli pokochaliście Geralta” albo “pozycja obowiązkowa dla fanów Bezimiennego”.

Praca, praca, praca…

A jest spora szansa na to, że tak właśnie będzie. Autorzy ze studia Perun Creative nie byli zachwyceni tym, że w momencie premiery Kromlech zebrał baty na Steamie. Wówczas gra miała w większości negatywne recenzje, a obecnie są one mieszane. To efekt pracy nad kolejnymi aktualizacjami wprowadzającymi oczekiwane poprawki i zmiany. Przede wszystkim zmniejszono poziom trudności - bohater otrzymał lepszą broń startową, ale nie sprawiło to, że Kromlech nagle zyskał easy mode. To wciąż naprawdę wymagający tytuł. Taki, w którym - niczym w Soulsach - trzeba nauczyć się tańczyć wokół przeciwnika, wyczuć moment na wyprowadzenie ciosu czy też blok bądź odskok.

W odróżnieniu jednak od kultowego Dark Souls, gdzie podpowiedzi były umieszczone na ziemi w dyskretny sposób, tutaj - ale to dopiero po wydaniu pierwszego patcha - pokuszono się o dodanie samouczka. Może nie wyjaśnia on wszystkich reguł zabawy, ale na początek wystarczy. Tym bardziej że odkrywanie niektórych mechanik na własną rękę może sprawić trochę frajdy miłośnikom hardkorowych tytułów, a takim z pewnością jest Kromlech.

Kromlech
Kromlech

Co prawda nieintencjonalnie, ale jednak Czesi nawiązali do jeszcze innego hitu From Software - Bloodborne. W pierwszej wersji Kromlech po śmierci oglądaliśmy bowiem przez kilkadziesiąt sekund ekran ładowania w formie czarnego ekranu z napisem “loading”. Ten stan rzeczy również uległ zmianie. Tym razem obserwujemy całkiem niezłą grafikę z dodatkowymi podpowiedziami, które można wykorzystać w trakcie zabawy. Samo wczytywanie produkcji przebiega teraz krócej aniżeli jeszcze kilka tygodni temu.

Są błędy, ale są też efekty!

Kromlech ma w sobie coś, co sprawia, że pomimo wszystkich mankamentów, trudno się od tej gry oderwać – wciągający system walki. Zanim zaczniecie otwierać szampana, musicie jednak wiedzieć, że nawet po łatkach zmieniających sposób poruszania się bohatera, wprowadzających ulepszoną mechanikę blokowania gardą lub tarczą, a także modyfikujących system odpowiadający za blokowanie kamery na przeciwniku, wciąż starcia przebiegają w dość dziwny sposób. To wynik nieco topornych animacji, poszczególnych ruchów protagonisty czy też trudnych do zdefiniowania aspektów. Nie zmienia to jednak faktu, że konfrontacje z wrogami naprawdę są angażujące.

GramTV przedstawia:

Szkoda tylko, że w Kromlech pojawia się rozwiązanie, które losowo generuje przeciwników na mapie po każdym rozpoczęciu zabawy. Czasem doprowadza to do sytuacji wymagających od nas przemierzania przez kilka minut pustych miejsc, a innym razem z kolei musimy stawić czoła grupie oponentów. A wierzcie, że pokonanie kilku niemilców w jednym starciu nie jest łatwe. Nawet pomimo faktu, że zadając zwykłe obrażenia z czasem napełniamy specjalny żółty pasek, dzięki któremu możemy wyprowadzić potężny atak w wybranym kierunku (co ciekawe, początkowo zamiast tego po prostu… kopałem przeciwników, wychylając gałkę do tyłu zamiast do przodu).

Kromlech
Kromlech

Z powyższym elementem zabawy wiąże się jeszcze jedna, ciekawa mechanika. Na naszej drodze już teraz stają różnorodni wrogowie, w tym opancerzeni. I to poprzez użycie dodatkowych ataków, po których znika wypełniony żółty pasek znajdujący się tuż nad życiem i wytrzymałością protagonisty, będziemy w stanie pozbawić wrogów elementów pancerza. To dodatkowy aspekt, który sprawia, że walki są różnorodne, bo… no właśnie, różnorodni są też nasi oponenci.

Jeden zgon to jeszcze nic

Kromlech w intrygujący sposób podchodzi do mechaniki śmierci. Tak, to rogue-like, ale nieco inny niż te, które znacie. Po śmierci nie tracimy wszystkiego, bo zostają nam odblokowane pasywne zdolności związane niejako z poziomami doświadczenia, do tego pozyskane na drzewku zdolności umiejętności czy talenty również nie przepadają, tak samo jak punkty szybkiej podróży. W zasadzie tracimy zdobyte po drodze rodzaje broni, zbroję, przedmioty do craftingu itp., ale tak czy owak z każdą próbą jesteśmy nieco silniejsi, choć nie da się tu nauczyć rozmieszczenia przeciwników na pamięć. Ale można stopniowo uczyć się taktyk na poszczególnych wrogów. I - teraz uwaga - jeden zgon to dopiero początek, bo żeby gra wymusiła na nas rozpoczęcie sesji od nowa, trzeba zginąć trzy razy. Ale nawet wtedy i tak będziemy kontynuować uprzednio rozpoczęte zadanie. Ciekawe, prawda?

Czas na kwestie techniczne

Na ocenę całości, w tym oczywiście grafiki i optymalizacji, przyjdzie jeszcze czas. Na ten moment warto powiedzieć, że na komputerze Actina wyposażonym w procesor Intel Core i5-14600KF 3,50 GHz, 32 GB RAM i kartę graficzną AMD Radeon RX 7800 XT 16 GB VRAM z monitorem 4K i odświeżaniem na poziomie 144 Hz produkcja na najwyższych ustawieniach graficznych w rozdzielczości 3840 x 2160 z włączonym FSR (tryb zbalansowany) działała w 70 do 90 klatkach na sekundę, czasem spadało poniżej tych wartości, ale wzrostu raczej nie odnotowałem. Sama oprawa wizualna nie jest najwyższej jakości, ale podoba mi się klimat panujący w okolicznym lesie czy też niewielkich wioskach. Gra już teraz potrafi zachwycić atmosferą.

Kromlech
Kromlech

Podsumowanie

Będzie dobrze? Mam nadzieję, bo Kromlech ma naprawdę spory potencjał, ale wymaga dopracowania niemalże w każdym aspekcie. Sam pomysł na rozgrywkę i gameplay loop przypadł mi do gustu, a walka już teraz potrafi wciągnąć. Poziom trudności wydaje się odpowiednio wyważony, ale trudno stwierdzić, czy autorzy potkną się gdzieś po drodze, czy też będą powoli zmierzać w odpowiednim kierunku i gra za jakiś czas stanie się hitem. Chciałbym, by tak było, bo widać, że to projekt tworzony z duszą, a nie kolejna gra produkowana od doskonale znanego wszystkim szablonu. Powodzenia.

Komentarze
0



Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!