Nowa gra Double Fine może pozwolić na wiele godzin świetnej zabawy, ale czegoś tu brakuje.
Po niecałym roku od premiery Keeper, studio Double Fine podzieliło się z nami kolejną produkcją, jaką jest Kiln - zręcznościowa “bijatyka”, w której wcielimy się w duchy i wraz z siedmioma innymi graczami podzielonymi na równe zespoły postaramy się wygasić piec drugiej drużyny. Na papierze jest to świetny pomysł - w praktyce również sprawdza się on nienajgorzej. Problem pojawia się, gdy spróbujemy poszukać innej zawartości…
Kiln
Gdzie reszta? Jesienią lub zimą
Po ukończeniu tutorialu w Kiln gra zaprasza nas do stworzenia własnego garnka (więcej o tym później). Następnie mamy możliwość wyszukania partnerów do rozgrywki w trybie “wygaszanie”. Double Fine konkretnie zaznacza tutaj wybór tego trybu, mimo że jest to jedyna opcja zabawy, co było dla mnie dezorientujące. Po spojrzeniu na plan nowości, jakie mają trafić do gry w najbliższym czasie okazało się, że na urozmaicenia zabawy poczekamy jeszcze kilka miesięcy. Roadmapa obiecuje wprowadzenie misji latem tego roku, a na przełomie jesieni i zimy mamy doczekać się nowych trybów.
Rozczarowało mnie to zdecydowanie najbardziej podczas całej mojej przygody z Kiln, ponieważ otrzymaliśmy pełną wersję produkcji, a zdania napisane w akapicie powyżej zdecydowanie na to nie wskazują. Przechodząc już do zawartości, jaka faktycznie trafiła w moje ręce, jest już zdecydowanie lepiej. W hubie gry znajdują się koła garncarskie, na których możemy oczywiście ulepić własny ceramiczny pojemnik służący nam za ciało - jako duch nie dotkniemy raczej zbyt wielu rzeczy.
Kiln
Tworzenie postaci… czyli garnka
Double Fine poświęciło naprawdę dużo czasu na system tworzenia “postaci”. W dowolny sposób możemy zmieniać kształt naszego garnka, co nie tylko wpłynie na jego wygląd, ale także statystyki oraz umiejętności. Jest ich cała masa i różnią się one przy zmianie kształtu oraz rozmiaru ceramiki. Niestety, twórcy Kiln nie pomyśleli o zaprezentowaniu nam skilli w inny sposób niż słowny. Musimy sprawdzać je własnoręcznie, co jest dość toporne.
Mamy do dyspozycji też sporo kosmetycznych dodatków niewpływających na rozgrywkę. Spora ich ilość jest dostępna od początku, a kolejne odblokujemy zdobywając doświadczenie w grach oraz kupując je za wirtualną oraz prawdziwą walutę. Jak można było się spodziewać, to te wspierające twórców finansowo zdecydowanie bardziej rzucają się w oczy. Mam w związku z tym mieszane uczucia, ponieważ Kiln samo w sobie kosztuje 79 złotych, a za zestawy mamy zapłacić nawet ponad połowę tej kwoty. Patrząc na całą sytuację przez pryzmat ewidentnie niedokończonej produkcji w kwestii dostępnych wariantów rozgrywki zdecydowanie nie wygląda to najlepiej. Mimo to, nie powinniśmy mieć problemu z ulepieniem pięknego i satysfakcjonującego nas naczynia.
Kiln
Ruszajmy na pole bitwy
Wskakując na arenę (dosłownie) możemy być wyposażeni w półkę nawet trzech garnków i zmieniać je w trakcie całego meczu. Jest to miłe urozmaicenie, ponieważ możemy dostosować się do strategii przeciwników oraz trudności, jakie stawia przed nami wylosowana mapa. W praktyce jednak przyłapałem się na wybieraniu za każdym razem jednego rodzaju naczynia, aby czuć się komfortowo i przyzwyczaić się do konkretnego stylu gry.
GramTV przedstawia:
Skutki decyzji podjętych przy kole garncarskim powrócą do nas podczas starć na arenie. Nasze garnki mają dwie statystyki - życie oraz pojemność. Im większe naczynie stworzymy, tym łatwiej będzie nam pomieścić duże ilości wody - niestety, stanie się to kosztem naszej odporności na ciosy rywali. Do tego dochodzi oczywiście szybkość poruszania się oraz możliwość przeciśnięcia się przez wąskie przejścia, jakie znajdziemy na arenach. No właśnie, arenach...
Kiln
Po wyszukania starcia w Kiln zostaniemy przeniesieni na jedną z kilku stworzonych przez twórców map, które stanowią główne urozmaicenie rozgrywki. Nie są to bowiem płaskie kształty, a miejsca wyróżniające najbardziej pomysłowymi rozwiązaniami. Raz trafimy na wysepki oddzielone pływającymi statkami, w kolejnym meczu przyjdzie nam turlać się po taśmociągach niczym z fabryki, a jeszcze innym razem będziemy tańczyć na parkiecie - nawet wbrew własnej woli. Wszystko to świetnie współgra z wachlarzem dostępnych naczyń, ponieważ to od ich rozmiaru zależy, jak łatwo poradzimy sobie z trudnymi do wykonania skokami oraz ciasnymi przejściami, których nie brakuje.
Warto oczywiście wspomnieć, jak opisana zawartość prezentuje się pod względem graficznym. Otóż, jest to moim zdaniem jeden z dwóch największych plusów Kiln. Całość wygląda bardzo klimatycznie, postacie posiadają ogrom dopracowanych animacji, a fizyka wody, ognia oraz oczywiście naczyń została wykonana świetnie. To samo mogę powiedzieć również o wszystkich efektach towarzyszących naszym atakom, ponieważ nie brakuje w tej kwestii błysków, podświetleń, a także wizualizacji mieczy i innych broni.
Kiln
Optymalizacja do poprawy
Kiln testowałem zarówno na komputerze wyposażonym w procesor 12th Gen Intel(R) Core(TM) i5-12400F z 2,50 GHz, 16 GB RAM i kartę graficzną NVIDIA GeForce RTX 3060 w rozdzielczości 1920x1080, jak i na laptopie13th Gen Intel(R) Core(TM) i5-13450HX (2.40 GHz) z 16 GB RAM i NVIDIA GeForce RTX 5060 Laptop GPU.Mocniejszy sprzęt nie miał najmniejszych problemów z “udźwignięciem” produkcji, lecz z pewnością przeszkadzały długie ekrany ładowania, które nie mają większego uzasadnienia - gra wczytuje na raz jedną, niewielką mapę. Z kolei na przenośnym urządzeniu mogłem poczuć jego coraz głośniejszą pracę, co bywało frustrujące i utrudniało dłuższą rozgrywkę. Niemniej, na żadnym ze sprzętów nie zaobserwowałem spadku klatek na sekundę.
Fabuła
Jak na tytuł bez misji fabularnych oraz zakończenia, Kiln zaskoczyło mnie pozytywnie pod względem “historii”. W mapach znajdziemy tu nawiązania do m.in. Ateny, Hermesa, a w przyszłości dołączy do nich także Hades. Oprawa wizualna również współgra z mitologią grecką, a naszym przewodnikiem oraz władczynią przedstawionego nam świata jest Seledyn, która zdaje się być wymyśloną boginią specjalizującą się właśnie w ceramice. Nie brzmi to jak coś rewolucyjnego, lecz ciężko mi nie docenić takich “smaczków” od Double Fine.
Kiln
Podsumowanie
Kiln to produkcja, którą ciężko mi ocenić. Z jednej strony mamy tutaj rozgrywkę pozwalającą na godziny dobrej zabawy ze znajomymi lub też solo oraz świetną grafikę. Z drugiej natomiast, tytuł wydaje się niedokończony pod względem zawartości, jaką powinniśmy zobaczyć na premierę. Warto również zaznaczyć, że nie jest to produkcja dla wszystkich. Osoby szukające relaksu po ciężkim dniu lub nie przyzwyczajone do intensywnej rywalizacji i niezbyt łatwego progu wejścia raczej nie mają tu czego szukać. Nie znajdziemy tutaj też żadnego celu - naszym jedynym zadaniem jest dobra zabawa. Warto dodać, że tytuł trafił przy okazji premiery do Game Passa.
7,0
Jeśli Kiln przypadło wam do gustu, a znudzicie się jedynym dostępnym trybem, warto wpaść pod koniec roku. Do tego czasu Double Fine powinno uzupełnić tytuł o zapowiadaną zawartość.
Plusy
Tryb rywalizacji 4v4
System lepienia własnych garnków
grafika
różnorodność map
angażujący gameplay
Minusy
Więcej niż 1 tryb gry otrzymamy dopiero za wiele miesięcy
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!