Forza Horizon 6 - recenzja. Wstawaj samuraju, mamy Japonię do zwiedzenia

Po wersji preview złośliwi mówili, że Forza Horizon 6 to tak naprawdę Forza Horizon 5,5 na nowej mapie. Przyznaję, że jest w tym sporo racji, ale czy to źle?

Forza Horizon 6 - mokry sen fanów gier wyścigowych arcade. Gracze musieli czekać długie lata na Japonię jako główną lokację, ale w końcu mogą dać upust swojej radości, ścigając się na terenach jednego z najbardziej rozchwytywanych i charakterystycznych miejsc na świecie. Rzecz w tym, że poza zmianą mapy, sam core gry nie przeszedł równie mocnej metamorfozy, ale nie uważam też, że jest to minus gry.

Forza Horizon 6
Forza Horizon 6

Recenzujemy najnowsze wyścigi Forza Horizon 6

Forza Horizon 6 to gra w której od pierwszych minut poczujecie się jak w domu, oczywiście o ile graliście w poprzednie odsłony serii. Produkcja rozpoczyna się dokładnie tak samo jak ostatnie części, czyli krótkim, efektownym prologiem, w którym sprawdzicie kilka różnorodnych lokacji i fur, by po wszystkim stworzyć własną, spersonalizowaną postać. Po konkretnym przejęciu sterów nad grą, w pierwszej chwili nie dostrzeżecie zbyt wielu zmian. Interfejs jest taki sam, większość trybów zabawy również, nawet podobnie prezentuje się schemat rozgrywki, czyli po przejechaniu kilku wyścigów i zebraniu punktów Horizon, odblokowujemy jeden główny wyścig pokazowy jako zwieńczenie pewnego etapu. Po jego ukończeniu odbieramy opaskę sugerującą jaki mamy poziom. W taki oto sposób działamy w zasadzie przez całą grę i można uznać to za główny cel zabawy. Oczywiście gra oferuje znacznie więcej doświadczeń aniżeli tylko Festival Horizon, ale rozłożymy sobie na czynniki pierwsze po kolei poszczególne aktywności, zaczynając właśnie od festiwalowego.

Forza Horizon 6
Forza Horizon 6

Witamy w kolejnej edycji festiwalu

Głównych wyścigów festiwalu Horizon jest zaledwie kilka i dostęp do kolejnych odblokowujemy po zebraniu odpowiedniej ilości punktów o czym wspomniałem wyżej. Aby tego dokonać, musimy brać udział w różnego typu wyścigach, w których nagrodą są właśnie wspomniane punkty lub wykonywać szybkie aktywności w postaci przejeżdżania przez foto radary, odcinki pomiarowe, drift w wyznaczonych miejscach lub skoki. Gdy zbierzemy odpowiednią liczbę punktów, wówczas zyskujemy dostęp do wyścigu pokazowego, który jest zwieńczeniem naszych wysiłków. Te podzieliłbym na dwa rodzaje – wyścigi w których faktycznie musimy zmierzyć się z jakimś wyzwaniem i wyścigi czysto pokazowe. Już pierwsze wyzwanie wyglądało jak klasyczna Gymkhana, w której w porcie musieliśmy śmigać między kontenerami i innymi przeszkodami, jednocześnie walcząc o najlepszy czas. Takie zadanie faktycznie wymagało skilla i precyzji, więc jego ukończenie było satysfakcjonujące.

Forza Horizon 6
Forza Horizon 6

Było też zadanie nastawione wyłącznie na efekciarstwo jak wyścig z wielkim Gundamem. Jako fan tych mechów naturalnie się jarałem, ale był to wyścig do bólu oskryptowany i poprowadzony tak, aby gracz go wygrał. Pomijając kilka wyraźnych sugestii po drodze, to niech tego najlepszym przykładem będzie, że Gundam dziwnym trafem metr przed metą się zepsuł i w końcu można było go wyprzedzić. Jak się domyślacie, w trakcie wyścigu zawsze był o kilka kroków przed nami. Osobiście wolę pierwszy rodzaj wyzwań, czyli takie, które faktycznie wymagają ode mnie wysiłku, ale muszę przyznać, że jeśli chodzi o fun i efektowność to misja z Gundamem i późniejsza ze startem rakiety kosmicznej robiły wrażenie.

Forza Horizon 6
Forza Horizon 6

Mam jednak zastrzeżenia do tempa zdobywania punktów i kolejnych opasek w tym festiwalu. Do przedostatniej opaski w zasadzie wystarczy kilka-kilkanaście wygranych wyścigów, aby odblokować kolejny etap i event specjalny, ale gdy przyszło walczyć o opaskę legendarną, to nagle proporcje zmieniły się diametralnie i zaczął się koszmarny, mozolny grind. Nie wiem skąd pomysł na tak drastyczną zmianę tempa progresji, ale w połowie robienia dosłownie drobiazgów dla 10 dodatkowych punktów (a trzeba było zdobyć ponad 7 tysięcy) zacząłem odczuwać zmęczenie. Na szczęście w takich przypadkach mogłem odpocząć oraz sięgnąć po inne aktywności i przyznam szczerze, że „druga kampania” bo tak bym ją nazwał zrobiła na mnie lepsze wrażenie.

Forza Horizon 6
Forza Horizon 6

Forza bawi i uczy

Festival Horizon to oczywiście szaleństwo i czysta zabawa, ale jest też coś takiego jak Discover Japan. To seria luźnych, mało wymagających wyścigów, ale za to napakowana ogromną ilością wiedzy i ciekawostek. Dzięki wyścigom z tej kategorii, nasza narratorka opowiada nam po drodze o miejscach, które zwiedzamy, o charakterystycznych lokacjach, a nawet podszkoli z historii wspominając o starych czasach jak choćby popularny japoński okres Edo. Choć licznik czasu bił nieubłaganie, tak był on ustawiony na tyle wysoko, że była to idealna aktywność do luźnej, niekoniecznie pospiesznej jazdy, aby zaczerpnąć pięknych widoków i przy okazji dowiedzieć się fajnych rzeczy. Aaa, tutaj jeszcze dodam, że wielkim dla mnie plusem jest nasz bohater i jego historia. Nie przybywamy do Japonii jako gwiazda, tylko zwykły gość, który dopiero zaczyna się wkręcać w ten wyścigowy świat, ucząc się co i jak. Podsumowując, ta duża aktywność zrobiła na mnie jeszcze większe wrażenie niż festiwal, ale mimo wszystko obie kampanie zostały zrealizowane bardzo dobrze i spełniają swoje zadanie z nawiązką, czyli dostarczają bardzo dobrej rozrywki. Przypominam, że to nie jest symulator nastawiony na wyniki i urywanie jednej tysięcznej, a samochodówka, która ma pozwolić spędzić fajnie czas osobom, które kochają motoryzację i oczekują dobrej, niezobowiązującej zabawy.

Forza Horizon 6
Forza Horizon 6

Forza Horizon 6 oferuje także kilka innych mniejszych aktywności, jak na przykład rozwożenie jedzenia w możliwie jak najkrótszym czasie. Coś podobnego widzieliśmy w polskim JDM: Japanese Drift Master i tak, pewnie będzie tu jeszcze kilka porównań. Ta aktywność jest czystym zapychaczem, niczym wyjątkowym i prawdę mówiąc sięgałem po nią najrzadziej. Znacznie bardziej kusiły mnie nowe Time Attacki. To miejsca w których przekraczamy dany punkt i bez żadnego wczytywania oraz zbędnych okienek od razu walczymy o najlepsze czasy samochodem, którym aktualnie się poruszamy. Fajna i szybka aktywność tylko miejsc w których możemy taką rozpocząć jest bardzo mało. Liczę na to, że po premierze gry będzie ich znacznie więcej, ponieważ jest to świetna zabawa dla osób, które chcą porządnie przetestować możliwości swojej fury i powalczyć o te tysięczne sekundy niczym w grach symulacyjnych.

Forza Horizon 6
Forza Horizon 6

Koniec bycia królem po godzinie gry

Forza Horizon 6 w swojej prostocie jest mimo wszystko dość obszerna więc muszę tutaj wspomnieć o kilku elementach za jednym razem. Mamy do wyboru kilka rodzajów wyścigów – szosowe, terenowe, przełajowe, uliczne w dzień i uliczne w nocy albo drag race, czyli śmiganie po prostej na wyznaczonym odcinku – swoją drogą też bardzo fajna aktywność. Mam nadzieję, że niczego nie pominąłem. Teraz do tych wyścigów podczepię system progresji, ale tym razem dotyczący zdobywania samochodów, których w grze jest 550 na start, więc niesamowicie dużo. To co mnie niesamowicie ucieszyło to spowolnione tempo nabywania fur. Rzecz w tym, że niezależnie od wybranej kategorii wyścigowej, gra początkowo podpowiada nam słabsze i starsze samochody do wyścigów. Kasa na początku też nie wpada do naszego portfela jakoś specjalnie szybko, więc szansa, że błyskawicznie dostaniemy Lamborghini czy inne Ferrari jest raczej bardzo mała. Wszystko zaczyna się na zasadzie od zera do bohatera. Jasne, pozostają losowania, które nadal są częścią gry, ale mam wrażenie, że kuponów dostajemy mniej niż w poprzedniej odsłonie, a i nagrody są bardziej stonowane.

Forza Horizon 6
Forza Horizon 6

GramTV przedstawia:

Uważam że to duży plus, ponieważ należałem do tej grupy osób, która nie czuła poczucia rozwoju po tym jak gra od pierwszych etapów rzucała w twarz wypasionymi furami za kilka milionów. Forza Horizon 6 wyhamowuje na tym polu i zaczyna dawać poczucie, że sami musimy sobie na coś fajniejszego zapracować. Nadal łatwiej zdobywać nowe wozy niż w takim The Crew Motorfest, ale to nie jest festiwal przytłaczających nagród jak w piątym Horizonie. Ponadto oprócz klasycznego kupowania samochodów w salonie lub od graczy na rynku wtórnym, na japońskich ulicach rozstawione są liczne perełki, które można nabyć w promocyjnych cenach. Nie są to jednak punkty jednorazowe, więc jeśli kupicie jakiś samochód, przeniesiecie się np. do punku festiwalu, a następnie znowu pojedziecie do tego samego miejsca to znowu będzie wystawiony jakiś samochód do kupienia. Podtrzymuję zdanie z wersji preview – wolałbym, aby były to jednorazowe strzały na zasadzie „wow, ale mi się trafiło, ale odkryłem samochód, ekstra”. A tak, mając sporo kasy można spamować te punkty i kupować wóz za wozem. W szóstce powracają także wraki rozsiane po mapie, a także kilka rzadkich samochodów, które są ulokowane w bardzo szczególnych miejscach i są do zdobycia za darmo.

Forza Horizon 6
Forza Horizon 6

Naturalnie Forza Horizon 6 oferuje aktywności online i tutaj nie będzie zaskoczenia. Jeśli graliście w piątkę to pobawicie się dokładnie tak samo. Mimo wszystko wyróżnię aktywność Stunt Party, gdzie gracze muszą wspólnie walczyć o najlepszy wynik. Brałem w tym udział kilka razy i musze przyznać, że wszystkie trybiki powinny jakoś działać, bowiem gdy raz dwie osoby odpadły to nie udało nam się zmieścić w czasie podczas zbierania punktów. Poza klasycznymi wyścigami, to była moja druga ulubiona aktywność.

Forza Horizon 6
Forza Horizon 6

Wszędzie Simsy

Wszędzie popularny housing dotarł i tutaj, dlatego w przerwie od wyścigów możecie udekorować sobie swoją posiadłość albo garaż. Tak jak w grach MMORPG takie aktywności mnie nie kręciły, tak tym bardziej nie zmieniła tego Forza Horizon 6, ale obiektywnie rzecz biorąc uważam, że Playground games przygotowało tryb budowania bardzo solidnie. Raz, że możliwości ustawiania poszczególnych elementów jest bardzo wiele, podobnie jak samych przedmiotów, to jeszcze obsługa tego wszystkiego była bardzo łatwa, intuicyjna i przyjemna. Mimo wszystko przyznaję, że w trybie budowy nie spędziłem zbyt dużo czasu, ponieważ zwyczajnie mnie to nie kręci. Wiecie, poustawiam sobie coś raz i potem o tym zapominam, skupiając się na ściganiu. Tak czy inaczej, tryb budowania oceniam na plus za ogrom możliwości jakie oferuje oraz łatwość zarządzania obiektami.

Forza Horizon 6
Forza Horizon 6

Welcome to Japan!

Zanim przejdziemy do mięsa w postaci samej jazdy to zatrzymajmy się przy największej zmianie jaką zaoferowała gra, a mianowicie przy mapie. Tak, jest największa w całej serii. Tak, Tokio jest największym miastem ze wszystkich jakie pojawiły się w którejkolwiek Forzie Horizon. Tak, mapa jest imponująca i robi główną robotę w całej tej produkcji. Po nudnym i nijakim Meksyku, który był najgorszą mapą ze wszystkich Horizonowych – moim zdaniem oczywiście – Japonia rozwala system na każdym polu. Przede wszystkim jest bardzo różnorodna i niezależnie od tego czy śmigałem w ścisłym centrum miasta, czy po autostradach, czy po jakiś innych okolicznych wioskach, nie czułem żadnej monotonii. Natura i architektura jest na tyle bogata, że cieszy oko za każdym razem, a już na pewno jest fantastyczną odskocznią od pustynnych terenów.

Forza Horizon 6
Forza Horizon 6

Ponadto konstrukcja mapy idealnie nadaje się dla fanów różnego rodzaju jazdy. Są odcinki szybkie, są odcinki kręte, wzniesienia, tereny płaskie, z przeszkodami, bez przeszkód, tory wyścigowe – dosłownie na tej mapie każdy znajdzie coś dla siebie. Całość jest spójna i przemyślana za co duży plus. Jak z kolei wypada samo Tokio? Równie dobrze. Miasto jest szczegółowe, budynki, reklamy i neony są bardzo solidnie wykonane, przez co na każdym kroku wiadomo gdzie aktualnie przebywamy. Nocą oczywiście wygląda jeszcze lepiej niż w dzień, gdy wszystko jest pięknie rozświetlone, ale tak czy inaczej robi bardzo dobre wrażenie.

Forza Horizon 6
Forza Horizon 6

Tutaj jednak ważna uwaga. Samo miasto jako konstrukcja owszem to robi wrażenie, ale bardziej przypomina jednak grę Ghostwire Tokyo. Ruch uliczny oczywiście jest, ale nie spodziewajcie się zatłoczonych ulic. Zdaję sobie jednak sprawę, że raczej wynika to z dwóch powodów. Po pierwsze technologicznych. Gdyby rzucić graczom gigantyczny ruch uliczny to pewnie połowa pecetów stanęłaby w płomieniach. Druga sprawa to dynamika rozgrywki. Chcielibyście non stop rozbijać się na licznych samochodach? Pewnie nie, a z czasem stałoby się to frustrujące, dlatego osobiście przyjmuję ten mniejszy ruch uliczny bez większego marudzenia.

Forza Horizon 6
Forza Horizon 6

Czy mapa oddaje ducha Japonii? Zdecydowanie tak, ale klimat kraju kwitnącej wiśni jest tutaj realistyczny. Już tłumaczę do czego zmierzam. Takie JDM: Japanese Drift Master miało bardzo klimatyczną mapę, jednak była ona bardziej skondensowana, a twórcy starali się upchnąć maksimum charakterystycznych dla Japonii elementów, przez co nie było miejsca, żeby coś nie kojarzyło się z Japonią. Mapa w Forza Horizon 6 jest większa, więc wszystko nie jest zbite, a charakterystyczne punkty są rozsiane w wielu różnych miejscach mapy. Dlatego czasami będziecie jechali drogą między drzewami, która mogłaby równie dobrze być polską drogą, by dopiero po wyjechaniu z niej trafić na jakieś zabudowania skonstruowane zgodnie z tamtejszą architekturą. Mimo wszystko podtrzymuję, że mapa jest fantastyczna i robi w tej grze naprawdę gigantyczną robotę.

Forza Horizon 6
Forza Horizon 6

Jedyna rzecz, która trochę mnie razi to momentami zbyt szerokie drogi, które akurat do Japonii już tak dobrze nie pasują. Może i machnąłbym na to ręką, ale jeśli twórcy obiecali wierność w przypadku tworzenia mapy, to oczekuję jej w każdym aspekcie i jeśli miałbym się ścigać na wąskiej drodze to proszę bardzo, nawet jeśli będę się rozbijał non stop o barierki. Tak czy inaczej, mapa jest wyśmienitym kawałkiem tego tortu. Na koniec dodam jeszcze, że świetnym pomysłem i zarazem nieco zmarnowanym jest dron. Tak, możemy odpalić drona, którym zwiedzimy okolice, spojrzymy na nasz samochód z innej perspektywy lub obejrzymy jakieś ładne miejsce. To jest fantastyczna rzecz, ale mocno ograniczona. Dron wznosi się niewiele ponad dach naszej fury i choć można obracać kamerą to jednak nadal ogranicza podziwianie niektórych widoków. Co więcej, gdy się zagapimy i będzie jakiś uskok to dron spadnie i już nim nie wlecimy z powrotem na górę, trzeba go będzie zresetować. Z kolei na festiwalu nie może przelecieć nad tłumem za barierkami, przez co nie zobaczycie z bliska fajnego Gundama. Wiem, to nie jest główny element gry, ale jak już zrobili coś takiego, to szkoda, że tak po macoszemu.

Komentarze
1
wolff01
Gramowicz
Dzisiaj 14:15

Wygląda na bezpieczną kontynuacje co nie znaczy źle. Ja skipnąłem 5 więc pewnie przy 6 będę się lepiej bawił niż wielu innych graczy (sam fakt ile od czasu "czwórki" pojawiło się nowych aut). Tak naprawdę myslę że gracze poza samą Japonią liczą po prostu na usprawnienie tego co w grze było krytykowane i nie zepsucie tego co działało :)

A z tym niestety różnie co czytam. Podobno mocno poprawiono oprawę dzwiękową a pamiętam jeszcze z FH4 że najgorętsze dyskusje dotyczyły nierealistycznych/marnych "dzwięków silnika" poszczególnych modeli. Więc to na plus. Niestety też chyba nie wszystko się udało i wciąż kilka "klasyków" pozostaje jako stare modele (np. Toyota Trueno) i pamiętają kilka generacji wstecz (szkoda zwłaszcza że dotyczy to killku japońskich klasyków), choć są też takie które dostały nowe modele np. Nissan Silvia. No i tuning też chyba nie jest tym co było obiecane, ale tu mam coś czutkę że przynajmniej jeden z DLC będzie dotyczył albo kultury driftowania albo ogólnie street racingu. Każdy inny scenariusz byłby zmarnowaniem okazji. I o ile nie mają w planach czegoś zwariowanego, to może drugim DLC będzie... Okinawa?

Czekam - największe pytanie czy mój komp to udźwignie na w miarę sensownych ustawieniach.