Dying Light 2: Stay Human - recenzja. Gdzie zombiaki rąbią, tam głowy lecą.

Michał Myszasty Nowicki
2022/02/02 16:00

Nie do końca tak, jak miało być, ale i tak chcecie w to zagrać.

Jak pisałem w recenzji jedynki, była to gra, która stanowiła dla Techlandu przepustkę do pierwszej ligi. Po nieco topornym Dead Island poszli w kierunku, który niemal całkowicie mnie kupił. Wobec Stay Human miałem więc naprawdę ogromne oczekiwania, dodatkowo rozbudzane zapowiedziami - szczególnie z targów E3 w 2018 - poprawionych mechanizmów walki i parkouru oraz rozbudowanej mechaniki “żyjącego świata”. A potem pojawiła się afera z Chrisem Avellone, personalne roszady, z techlandowego obozu zaczęły dochodzić niepokojące wieści na temat prac nad grą i zacząłem się poważnie martwić. Zapewne zresztą nie ja tylko.

Trzeba było więc poczekać nieco dłużej, ale ostatecznie dostałem w swoje ręce Dying Light 2. Mam teraz za sobą ponad pięćdziesiąt godzin rozgrywki, ukończony główny wątek i sporo zadań pobocznych. I od razu przyznam, że jest naprawdę bardzo dobrze, choć nie do końca tak, jak oczekiwałem. Z czystym sumieniem mogę bowiem stwierdzić, że nie wszystko, co oglądaliśmy na zapisach rozgrywki sprzed kilku lat, znalazło się w finalnej wersji. Uspokoję wszakże tych, którym w tym momencie nerwowo drgnęła powieka - walka i parkour zostały dowiezione, a fabuła też jest nienajgorsza. Dying Light 2 nie jest jednak zapowiadaną trzy lata rewolucją, a po prostu ewolucją. Solidnie, ale bez niespodzianek.

Trudne sprawy i ukryta prawda, czyli dlaczego ja?

Zacznę tradycyjnie, czyli o fabule bez spoilerów. W pierwszej grze pełniła ona głównie rolę pomocniczą, spinając i popychając do przodu rozgrywkę. Jak na grę, która była przede wszystkim looter slasherem, była wszakże całkiem przyzwoita, zwłaszcza na pierwszych etapach gry. W dwójce opowiadana historia ma zdecydowanie większe znaczenie i choć znów nie uniknięto w kilku momentach wynikającej z pewnych fabularnych kalek przewidywalności, to jednak jako całość jest w mojej ocenie zdecydowanie lepsza. Mamy tu kilku ciekawych i niejednoznacznych bohaterów, nieźle posplatane wątki, czy parę mniej lub bardziej oczekiwanych zwrotów akcji. Co jednak najzabawniejsze, główny twist fabularny przewidziałem po jakiejś godzinie rozgrywki. Albo ja za dużo czytam i oglądam, albo…

Zresztą nieważne. Całość historii jest na tyle dobrze sprzedana, że przestała być jedynie przystawką do rozgrywki, a stała jej ważną, integralną częścią. Kiedy w grze akcji zamiast walczyć, biegnę do któregoś z enepców, by dowiedzieć się “co dalej”, oznacza to na tyle wysoki poziom zaangażowania w opowieść, że trudno go zignorować. Całość jest ewidentnie mocno inspirowana takimi seriami, jak Resident Evil, czy Metro, co widać nie tylko w niekiedy bardzo dosłownych odniesieniach, ale też nastroju niektórych sekcji fabularnych i eksploracyjnych. Dodatkowo, zazwyczaj w przełomowych momentach rozgrywki, musimy podjąć decyzje (często w ograniczonym czasie), które w pewien sposób wpływają na rozwój wydarzeń. Nie wywracają one może rozgrywki całkowicie do góry nogami, ale niekiedy będziemy decydować o życiu, czy śmierci bardzo ważnych dla fabuły postaci, co akurat wpływa na niektóre wydarzenia i sceny. Zrobiło się tak trochę bardziej erpegowo, a momentami nawet dawało się wyczuć klimat kojarzący się ze scenami z trzeciego Wiedźmina, czy choćby wspomnianego Metro.

Świat nie do końca żywy

I tutaj właśnie poczułem nieco niedosytu, wynikającego z oczekiwań rozbudzonych przez zapowiedzi oraz trailery sprzed niemal czterech lat. Które zresztą, nawiasem mówiąc, zostały przez Techland ukryte na YT, ale wciąż dostępne są wywiady, czy materiały różnych serwisów gamingowych. To wyraźny znak, że w projekcie gry zaszły duże zmiany. Wróćmy jednak do tematu. Spodziewałem się bowiem czegoś na kształt New Vegas, gdzie pewne decyzje dość jednoznacznie antagonizują wobec nas określone frakcje, tylko wykonanego na większą skalę. Wiecie, podpadam mocno espekom, no to już pozamiatane, zadań od nich nie dostanę, na przejętych przez nich terytoriach będą mnie gonić z pałą i dzidą, a na dodatek zintensyfikują działania wobec moich sojuszników. No i w ogóle, te wszystkie dramatyczne sceny z kolejkami po wodę, pałowaniem zwykłych obywateli, frakcyjnymi potyczkami na granicach… Przykro mi, ale niczego takiego nie widziałem. Ewidentnie sandboksowe gierki między frakcjami złożono tu na ołtarzu fabuły, co podkreśla jedynie symboliczny udział trzeciej z nich. Owszem, przewija się ona niemal od początku gry, ale lepszą okazję jej poznania dostajemy dopiero w ostatnich godzinach rozgrywki. Miałem więc nadzieję na pełen oryginalnych mechanik sandbox, a dostałem po prostu napędzane, na szczęście niezłą fabułą, Dying Light na sterydach. Trochę szkoda.

GramTV przedstawia:

No dobra, jakieś tam elementy pierwotnych założeń w Stay Human się ostały. Podczas eksploracji możemy zajmować w poszczególnych dzielnicach kluczowe obiekty (wieże ciśnień oraz radiowe, elektrownie) i następnie przekazać je jednej z dwóch frakcji. Odblokowuje to na przejętych w ten sposób terenach kolejne “usprawnienia”, które są charakterystyczne dla każdej z frakcji - jedne wspomagają nas w walce, podczas gdy drugie ułatwiają poruszanie się. Na takim terenie widzimy też za dnia więcej ludzi na ulicach (bo normalnie życie toczy się na dachach i w enklawach) oraz nieco mniej przemienionych. I to w zasadzie wszystko.

Komentarze
4
MisioKGB
Gramowicz
04/02/2022 11:01

Dzisiaj się przekonam jak to lata na PS5 :)

Muradin_07
The King of Iron Fist
02/02/2022 20:26
Xelos_Iterion napisał:

Hah, przecież to nie liczba minusów, lecz ich charakter stanowi o powadze problemu. No i do tego dochodzi cały czas kontrastowanie ich z pozytywami gry.

BestWishForYou napisał:

Tyle minusów i 9/10? Yyy

Bo i taka prawda - nigdy ocena nie była wyznacznikiem tyle plusów i tyle minusów, to taka ocena jest. 

Xelos_Iterion
Gramowicz
02/02/2022 18:02
BestWishForYou napisał:

Tyle minusów i 9/10? Yyy

Hah, przecież to nie liczba minusów, lecz ich charakter stanowi o powadze problemu. No i do tego dochodzi cały czas kontrastowanie ich z pozytywami gry.

BestWishForYou
Gramowicz
02/02/2022 17:20

Tyle minusów i 9/10? Yyy