Pierwszy sezon Battlefield 6 trwał dłużej niż planowano, a Battlefield Studios obiecało poprawki według sugestii społeczności. Czy te zmiany faktycznie zostaną wprowadzone, przekonamy się w najbliższych tygodniach.
… ale również i dla społeczności, bowiem część nowości ponownie wyląduje w grze w trzech transzach.
Pierwszy sezon Battlefield 6 trwał dłużej niż planowano, a Battlefield Studios obiecało poprawki według sugestii społeczności. Czy te zmiany faktycznie zostaną wprowadzone, przekonamy się w najbliższych tygodniach.
Na razie jednak skupmy się na tym, co niedługo – drugi sezon w Battlefield 6 wystartuje już 17. lutego, a ja miałem okazję trochę pobiegać po niemieckich kompleksach militarnych. Dobra wiadomość jest taka, że pierwsze wrażenie jest pozytywne. Szkoda jednak, że te potencjalnie najciekawsze kąski z kolejnych etapów sezonu nadal pozostają dużą niewiadomą.
To może najpierw wyjaśnię, dlaczego pewne rzeczy pozostają niewiadomą. W ramach przedpremierowego ogrania dwóch meczy na mapie Contaminated w trybach Conquest i Escalation mogliśmy przetestować tylko pierwszą z trzech zaplanowanych na drugi sezon aktualizacji Battlefield 6: m.in. nową broń, pojazd (czyli uwielbianego przez graczy śmigłowca Littlebird) oraz nową mechanikę, która jest głównym źródłem zamieszania.
Mowa tu o gazie VL-7, który ma powodować pewnego rodzaju halucynacje, a oddziały NATO mają przeszkodzić siłom Pax Armata w szerokim dostępie do tej broni biologicznej. Łatwo się domyśleć, że nie wszystko idzie zgodnie z planem i dochodzi do wycieku gazu. Zadaniem obu stron konfliktu jest przejęcie niemieckiej bazy z zachowaniem najwyższej ostrożności. W tym celu żołnierze otrzymują maski przeciwgazowe, z którymi również należy się obchodzić dość ostrożnie – filtry nie działają bowiem wiecznie.
Przechodząc od fabuły do wrażeń z rozgrywki: mapa Contaminated pozytywnie mnie zaskoczyła. W porównaniu do map znanych z premiery Battlefield 6, takich jak Mirak Valley czy niemieckie pole bitwy w górach, ta oferuje znacznie większą różnorodność ataku dzięki korytarzom i podziemnym bunkrom. Właśnie tam kluczową rolę odgrywa gaz VL-7, który pojawia się na punktach, czyniąc grę bardziej chaotyczną. Ograniczona widoczność i zużyty filtr maski powodują, że gaz wpływa na percepcję postaci, zamieniając przeciwnika w sojusznika.
W efekcie, gra drużynowa będzie tu jeszcze bardziej nagradzana – posiadanie wsparcia do regeneracji filtrów czy zwiadu do wykrywania przeciwników staje się niezbędne. Co więcej, detale takie jak pokrycie munduru i broni pomarańczowym pyłem po kontakcie z gazem budują klimat. Korzystanie z maski dodatkowo ogranicza widoczność przez efekty kondensacji na wizjerze. To drobiazgi, ale bardzo pozytywnie wpływają na zabawę.
Tutaj również ważna uwaga, bowiem mechanika związana z trującym gazem oraz noktowizją trafi również do trybu Gauntlet w REDSEC, także trochę więcej różnorodnosci będzie w ramach kolejnych misji w jednym z lepszych (moim zdaniem) trybów zabawy w Battlefield 6.
Swoją drogą ze wszystkich miejscówek na mapie Contaminated najbardziej spodobał mi się bunkier leżący po zachodniej stronie mapy z dwóch powodów. Pierwszym jest fakt, że można do niego podejść z kilku różnych miejsc pozwalając na ewentualne otwarcie drogi na trzy różne punkty w zależności od potrzeb naszej drużyny. Dlatego też zamiast walczyć w tunelu (ja wiem, Metro) czy atakować środek, który odbić jest najtrudniej lepiej zacząć właśnie od tego miejsca i pójść chociażby w stronę spalonego lasu. Wtedy mając dwa punkty można próbować walczyć o resztę.
Z drugiej natomiast strony wszelkie okopy oraz mniejsze osłony w połączeniu z oddziałami walczącymi po obu stronach sprawiają, że widok tego typu starć za pomocą drona potrafią zaskoczyć. I chyba właśnie za takie obrazy można pokochać Battlefielda.
Przechodząc sprawnie do tego, co nowy sezon ma do zaoferowania pod względem uzbrojenia, to mamy tutaj do wykorzystania całkiem sporą liczbę nowych broni i gadżetów.
Począwszy od powracającego z Battlefield 2042 karabinu szturmowego VCR-2, zupełnie nowego karabinu maszynowego M121 A2 oraz DMRa CRT-CPS, który może również przypominać DM7 z BF 2042, choć lepiej wypada on pod kątem stosunku rate of fire do obrażeń. Dodatkowo nowy gadżet dla zwiadowców w postaci HTI-MK2 (pistoletu służącego do niszczenia gadżetów oraz dronów), a także wyrzutnia 9K38 Igła, ponieważ w jakiś sposób trzeba będzie z tymi latającymi maluchami sobie radzić.
Niestety, co do reszty zabawek z nowego sezonu (czyli dwóch wersji Scorpionów) będzie trzeba poczekać do drugiej części sezonu…
Największym jednak problemem, który widzę w przypadku przedsmaku drugiego sezonu w Battlefield 6 jest fakt, że tak naprawdę mogliśmy bawić się tylko i wyłącznie w ramach pierwszej części tego, co nowy sezon ma do zaoferowania.
To, co na razie można wywnioskować to fakt, że mapa Contaminated sprawia wrażenie o wiele atrakcyjniejszej w odróżnieniu od innych, otwartych aren dostępnych w nowym Battlefieldzie. W kwestii balansu jednak z tyłu głowy mam zawsze to, że ogrywanie nowości w ramach sezonowych aktualizacji wygląda zupełnie inaczej bawiąc się w ramach matchmakingu z losowymi graczami. Zwłaszcza, gdy pojawi się dodatkowo baza Hagental.
I tutaj na pierwszy plan wychodzi to, jak będzie w praktyce działała mechanika związana z gazem VL-7 – trudno było bowiem mi wyłapać jakąś konkretną regułę kryjącą się za nią i na ile będzie ona pomagała poszczególnym stronom. Na pewno jest klimatycznie, a walka w gazie przy umiejętnym wykorzystaniu umiejętności supportów (regeneracja maski za pomocą torby z zaopatrzeniem) oraz reconów (wskazywanie przeciwników) będzie znacząca. W kwestii nowej broni natomiast mam wrażenie, że gracze najlepiej przyjmą nowego DMRa, czyli GRT-CPS – dość wysoki rate of fire w połączeniu z odpowiednimi obrażeniami sprawia, że prawdopodobnie udało się znaleźć zagubione ogniwo między skrajnymi brońmi na osi. Z drugiej strony powracający niejako VCR-2 to również dość mocny karabin szturmowy, ale tutaj zdecydowanie na krótkim-średnim dystansie przy odpowiednim ustawieniu modyfikacji.
Najmniej natomiast chyba leżał mi z całości lekki karabin maszynowy M121 A2, ale to zrzucam na karb tego, iż dużo „złego” w tej kategorii zrobił mi z jednej strony DSR-IAR i RPKM, które są zdecydowanie lepszym rozwiązaniem niż bieganie z czymś cięższym. Nie mniej jednak zapewne fani będą mieli kolejną, cięższą zabawkę do wbijania rang. I tak – Little Bird w odpowiednich rękach będzie mieszał mocno na polu bitwy jak za dawnych lat.
Szkoda jednak, że ostatecznie nie było okazji sprawdzić m.in. jak będzie w praktyce wyglądała rozgrywka w ramach wydarzenia z noktowizorami, które pojawi się w drugiej części sezonu. Otóż byłoby fajnie sprawdzić coś, co chyba aktualnie najbardziej „grzeje” społeczność nie mówiąc już o tym, że bardzo chętnie zobaczyłbym te specjalne tryby albo w formie permanentnego modyfikatora do zabawy albo chociaż powracających weekendów. Tym bardziej, że gracze polubili m.in. zimowe wydarzenie na mapie Empire State. A inna sprawa, że wraz z drugim sezonem ma powrócić coś na kształt dobrze znanych Operacji, więc jest spora szansa na kolejny, fajny powrót do lubianej formuły.
Natomiast mam nadzieję, że sezonowo z czasem zacznie pojawiać się przynajmniej jedna, odświeżona mapa z poprzednich odsłon Battlefielda. Co prawda informacje na temat powrotu Golmud Railway to nie jest szczyt marzeń (zdecydowanie wolałbym Operacja Metro, bo tak – lubię ten meat grinder), ale to już jest krok w bardzo dobrą stronę i znak, że coś się dzieje. Jestem w stanie więc zrozumieć pewne zirytowanie społęczności, choć z drugiej strony nadal jest to dobra alternatywa dla płatnych paczek z mapami. Z drugiej strony jeśli bezpośrednia konturencja potrafi tych map wrzucić momentami więcej, to Battlefield Studios powinno mocniej skupić się na powrotach ulubieńców graczy z poprzednich gier. Zawartości będzie dzięki temu zdecydowanie więcej.
Czekam z dużym zainteresowaniem na 17 lutego, gdy pojawi się aktualizacja Battlefield 6. Czy uda się przytrzymać graczy przy grze dłużej? Czas, jak zwykle, pokaże.
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!