Do czterech razy sztuka - recenzja Xenoblade Chronicles: Definitive Edition [Switch 2]

Jakub Zagalski
2026/07/06 16:30
0
0

Xenoblade Chronicles: Definitive Edition - Switch 2 Edition to już czwarta wersja jednej z najlepszych gier jRPG w dziejach. Wersja najładniejsza, najpełniejsza i warta polecenia nie tylko nowym odbiorcom.

Do czterech razy sztuka - recenzja Xenoblade Chronicles: Definitive Edition [Switch 2]

Wydane w 2010 roku na Wii Xenoblade Chronicles zostało później przeniesione na małe ekrany Nintendo 3DS, a na dziesiątą rocznicę doczekało się "definitywnej edycji" na pierwszego Switcha. W recenzji tamtej wersji pisałem, że jeżeli nie graliście w Xenoblade Chronicles, a ciągnie was do japońskich gier fabularnych, zakup Definitive Edition jest obowiązkowy. Technicznie jest niemal wzorowo – nowa grafika nie przykryła wszystkich niedociągnięć, ale pod względem audiowizualnym to pierwsza liga remasterów. To samo tyczy się mniejszych i większych poprawek, które umilają życie współczesnemu odbiorcy. Na taką definitywną edycję warto było czekać.

Sześć lat później znowu musiałem zasiąść do Xenoblade Chronicles: Definitive Edition, ale tym razem z dopiskiem Switch 2 Edition. Bez owijania w bawełnę - nie był to dla mnie przykry recenzencki obowiązek, ale prawdziwa przyjemność z obcowania z jednym z moich ulubionych jRPG-ów w najlepszej formie. Przygody Shulka, Reyna, Fiory i reszty ekipy są nie tylko ładniejsze i płynniejsze (czego można się było spodziewać po remasterze na mocniejszym sprzęcie), ale sensownie rozbudowane o elementy, które pozytywnie wpływają na rozrywkę.

Po staremu, ale ładniej

Trzonem "nowej" gry jest Definitive Edition z pierwszego Switcha, która poza grafiką w wysokiej rozdzielczości wprowadziła szereg usprawnień i nowych mechanizmów, takich jak Expert Mode (narzędzie służące do zarządzania punktami doświadczenia), widoczny pasek HP, poprawioną mapę/nawigację, czytelniejsze menu itp. Do tego dochodził nowy dodatek fabularny (epilog) Future Connected. Wszystko to powróciło w najnowszej wersji Xenoblade Chronicles, które dorzuciło do pieca jeszcze więcej. Na pierwszy ogień idzie oczywiście oprawa wizualna. Xenoblade Chronicles: Definitive Edition - Switch 2 Edition w trybie stacjonarnym działa w standardzie 4K/60FPS. W trybie przenośnym udaje się utrzymać 60 klatek animacji na sekundę (choć nie zawsze) przy rozdzielczości 1080p. Wizualnie nie ma tu jakiejś rewolucyjnej zmiany w porównaniu do poprzedniej Definitive Edition, ale tekstury w 4K naciągnięte na leciwe modele cieszą oko. Jest ostrzej, wyraźniej i na szczęście nie tak sztucznie, jak to zrobiono w niedawno wydanym na Switch 2 Xenoblade Chronicles X.

Na plus zaliczam wygląd scenek przerywnikowych, które prezentują się zacnie w wyższej rozdzielczości i z płynniejszą niż wcześniej animacją. Sporą zaletą są też krótsze czasy ładowania. Graczom pamiętającym oryginalne Xenoblade Chronicles z pewnością spodoba się również pełne udźwiękowienie scenek Heart-to-Heart (oryginalni aktorzy nagrali ścieżki po japońsku i angielsku), co stanowi bardzo sympatyczne uzupełnienie i ukłon w stronę fanów.

Jazda!

Ale Xenoblade Chronicles: Definitive Edition - Switch 2 Edition to nie tylko mniejsze i większe usprawnienia i unowocześnienia wprowadzone do sześcioletniej edycji szestastoletniej gry. Choć twórcy spokojnie mogliby poprzestać na ulepszeniu grafiki i kilku kosmetycznych zmianach (taki tytuł i tak się sprzeda), Switch 2 Edition wprowadza do gry zupełnie nowy mechanizm znacząco wpływający na rozgrywkę zarówno w podstawce jak i w dodatki Future Connected. Mowa o Ether Jet – nowym pojeździe, którego nie powstydziłby się Anakin Skywalker mknący przez pustynię w poszukiwaniu swojej matki w Ataku Klonów.

GramTV przedstawia:

Ether Jet funkcjonuje w Switch 2 Edition jako w pełni grywalny pojazd przyspieszający eksplorację rozległego świata. Nie stanowi przy tym stuprocentowej ochrony przed przypadkowymi adwersarzami, którzy kręcą się po okolicy i mogą nas wciągnąć do walki, jeśli przemkniemy za blisko ich rewiru. Ale Ether Jet to nie tylko przydatny środek transportu. Wraz z dodaniem go do gry twórcy opracowali opcjonalne wyścigi w formule Score Attack (zbieranie kryształów na czas) i Battle Race (klasyczny wyścig z przeciwnikami). Stanowią one nie tylko umilacz czasu/odskocznię od głównych zadań, ale źródło pozyskiwania zupełnie nowych strojów.

Ciąg dalszy nastąpi

Dodanie Ether Jet i wszystkiego, co się z nim wiąże (nowe wyzwania, przedmioty, przyjemniejsza i szybsza eksploracja) to w moich oczach główny powód, by sięgnąć po Switch 2 Edition, nawet jeśli miało się już do czynienia z którąś z wcześniejszych wersji. Graficznie i dźwiękowo ta edycja wypada najlepiej ze wszystkich, więc jeśli od dłuższego czasu chcieliście się dowiedzieć, o co tyle hałasu z tym Xenoblade Chronicles, to macie teraz doskonałą okazję. Plusem jest fakt, że posiadacze Definitive Edition z pierwszego Switcha mogą dokupić upgrade do Switch 2 Edition za 42,50 zł.

Taka sama kwota obowiązuje (preorder w eShop) w przypadku nadchodzących ulepszeń dla Xenoblade Chronicles 2 i 3, które ukażą się odpowiednio 30 lipca i 3 grudnia. Już wiemy, że nowe wersje tych gier również nie będą się ograniczać do graficznego lifftingu, ale będą zawierać różne nowe elementy wpływające na rozgrywkę. Dodając do tego niedawną zapowiedź zupełnie nowej gry Xenoblade Genesis (premiera: 2027) nie posiadam się z radości jako fan serii, który jednocześnie zastawia się nad sposobem wydłużenia doby o kilka godzin.

9,1
Moja ulubiona gra stała się jeszcze lepsza
Plusy
  • Ether Jet
  • Dodatkowy voice acting
  • Podrasowane scenki przerywnikowe
  • 4K
  • Upgrade w rozsądnej cenie
Minusy
  • Graficznie jest ładniej, ale bywają słabsze momenty
  • Niestabilne 60FPS
Komentarze
0



Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!