Chociaż o głośnym przejęciu Warner Bros. przez Netflixa mówi się głównie w kontekście filmów i seriali, istotną i ciągle niewyjaśnioną rolę odgrywają też gry.
Trudny koniec roku muszą mieć wszyscy pracownicy Warner Bros. Games – całe ostatnie 12 miesięcy były ciężkie, wliczając w to zwolnienia i zamknięcie Monolith Productions, a ich zakończenie to przejęcie całego Warner Bros. Discovery przez Netflixa. Zmiana właściciela to zawsze zagrożenie, ale też możliwości. W tym jednak wypadku trudno o jakikolwiek optymizm. Growa dywizja słynnej wytwórni filmowej, mimo wielu świetnych gier na koncie, znalazła się w niezwykle kłopotliwym położeniu – w żaden sposób nie pasuje do biznesu Netflixa. Zwolnienia, zmiana strategii, a może nawet zamknięcia całych studiów staną się faktem? Spójrzmy na to bardziej analitycznie.
Bez zbędnego przedłużania trzeba napisać wprost – Warner Bros. Games jest Netflixowi kompletnie niepotrzebny i w całym przejęciu nieistotny. Mimo że streamingowy gigant już kilka lat temu wszedł do świata gier i ma własną ofertę tytułów udostępnianych subskrybentom, nowy nabytek kompletnie nie pasuje do jego filozofii. Można to dosłownie wyczytać z wypowiedzi jakiej udzielił Gregory Peterson, co-CEO Netflixa.
Jesteśmy niesamowicie podekscytowani, ponieważ niektóre z ich projektów, Hogwarts jest tego dobrym przykładem, odniosły spory sukces i uważamy, że możemy to uwzględnić w naszej ofercie. Mają świetne studia i świetnych ludzi, którzy tam pracują. Uważamy, że zdecydowanie jest tam potencjał. Ale żeby było jasne, nie uwzględniliśmy tego w naszym modelu transakcyjnym.
GramTV przedstawia:
Netflix przejął Warner Bros. Discovery dla studiów filmowych, własności intelektualnych, oferty HBO czy bazy filmów. Nie dla gier, które nie miały tutaj żadnej wagi. One trafią do nowego właściciela jako dodatek, a w najgorszym przypadku problem do rozwiązania. Tutaj warto wspomnieć, że sam Netflix Games przeszedł w tym roku znaczącą restrukturyzację. Dział growy przejął nowy prezes, Alain Tascan, z doświadczeniem w Epic Games czy Ubisoft. Rozwiązane zostały też liczne umowy wydawnicze z zewnętrznymi firmami (podpisano też nowe, między innymi z Bloober Team), zamknięto Boss Fight Entertainment (mimo sukcesu Squid Games: Unleashed) czy sprzedano zespół Spry Fox. Do likwidacji poszło też wewnętrzne studio Blue Team, które pracowało nad grą AAA. Nowy prezes Netflix Games chce stawiać na gry sieciowe, dla dzieci, narracyjne, skierowane do masowego odbiorcy, a także produkcje z mocnym komponentem społecznościowym jak Roblox czy Fortnite.
Gdzie w tym wszystkim ma się odnaleźć Warner Bros. Games? Wydawca znany jest z dużych produkcji jak Suicide Squad, seria LEGO, Hogwarts Legacy czy Mortal Kombat. Na koncie ma również liczne gry mobilne na licencji Batmana, Harrego Pottera czy Gry o Tron. Wiele z nich radzi sobie całkiem nieźle, chociaż wyraźnie lepsze wyniki osiągają produkcje tworzone przez zewnętrzne studia jak Zynga, Scopely czy NetEase. To są jednak tylko udzielone licencje. Te rzeczy mogą mieć dla Netflixa pewną wartość, gdyż pozwolą poszerzyć własne portfolio tytułów o produkcje skrojone pod ich usługę i dodatkowo posiadające znaną licencję. Co jednak z grami AAA, z których słyną takie studia jak NetherRealm, Rocksteady, Avalanche czy TT Games? Netflix nie ma w tym obszarze żadnych kompetencji i ani jednego wydanego tytułu. Oczywiście Warner Bros. Games może być oknem na ten świat, ale pytanie czy nowy właściciel w ogóle jest tym zainteresowany.
Odpowiedź, w tym momencie, jest dosyć prosta – nie jest. Ale może to się zmienić. Studia Warner Bros. Games mają duże kompetencje w przenoszeniu znanych IP do świata gier wideo. Sama seria LEGO to ogromne pole do popisu, pozwalające mieszać ją z takimi IP jak Stranger Things czy Squid Games. Z drugiej strony szacuje się, że Netflix dotychczas dawał zielone światło tylko grom w budżecie do 5 mln dolarów. To tworzy nam scenariusz, w którym Warner Bros. Games zostanie przy życiu, ale dojdzie do cięć wydatków i przeskalowania studiów w stronę większej liczby gier, ale znacznie mniejszych, opartych na filmowych i serialowych IP oraz dystrybuowanych przez Netflixa. Każdy z tych scenariuszy jest możliwy. Przez jakiś czas raczej nie dojdzie do żadnych zmian, ale kiedy regulatorzy zatwierdzą transakcję, na pewno Netflix będzie chciał znacząco zmienić Warner Bros. Games. Połączenie z Netflix Games na pewno będzie tylko pierwszym, małym krokiem.
Tak naprawdę realna wartość wg mnie to ich dzial animacji, może dział gier no i wszystkie marki do których mają prawa. Bo ludzi co robili filmy to bym wywalił na zbity pysk.
WB to najgłupsza firma w branży w USA i choć konkurencje mają zacną bo taki Disney też wykańcza coraz kolejne kultowe marki, ostatnio padło na Predatora (zanim ktoś powie że to "sukces" proponuje zobaczyć ile "zarobił" - podpowiem 180 baniek co jest smiechem na sali). Zaslav od dłuższego czasu kombinował ze sprzedażą bo mając taki dług można tylko kombinować i on o tym wiedział gdy przejmował stery tej firmy. Dlaczego uważam że WB jest durne?
- mając tak potężne marki jak Superman czy Batman, zapatrzeni w MCU wciąż nie potrafili wykorzystać ich potencjału. Z perspektywy czasu lepiej już było ciągnąć to Snyderverse chyba. Oddali całe uniwersum gościowi u którego jedyny działający klucz to filmy w stylu Guardians of Galaxy. Który już udowodnił że, tak jak sam mówi, nie umi w Supermana. Gościa który zaczyna swoj reboot franczyzy od niszowego serialu, gdzie "podwalina" jego uniwersum jest przedstawienie Supermana jako ciołka i drugi sezon serialu który był tak slaby ze nawet najwięksi fani i wierni krytycy go zjechali, a jego kolejne projekty to wariacja nt. GoG z zapijaczona studentka z depresją (i jeszcze udają że to nie on jest reżyserem tylko wstawili nazwisko jakiejś postaci bez doświadczenia) oraz film o jednym z mniej popularnych przeciwników Batmana... przed filmem z Batmanem xD Kto wogóle tak zaczyna "nowe rozdanie"? Co więcej, tak jak daruszp wielokrotnie wspominałeś - mają gotowy klucz na udane uniwersum którego zdają się nie widzieć - animacje DC. Totalna porażka.
- dali zielone światło dla serialu Watchmen który był odrażającym wręcz festiwalem deptania materiału źródłowego w imię poprawności politycznej i agendy. Zmiany fabularne Snydera to przy tym pikuś i mimo wszystko jego filmowa adaptacja jest ogólnie uważana za udaną
- Mając Władce Pierścieni nie robią z tym nic, wypuścili mierną fabularnie baje o której wszyscy zapomnieli żeby tylko przedłużyć licencje. Film z Gollumem też wydaje się mocno naciągany i wątpliwe jest czy bedzie sukcesem, nawet biorąc pod uwagę kto przy nim pracuje
- mają Looney Tunes z którym nic nie robią sensownego
- Mają Harry-ego Pottera, złotą kurę. Tworzą serial i pierwszą ich decyzją jest obsadzenie roli która ni jak się ma do postaci książkowej - wywołując sceptycyzm u dużej grupy osób zainteresowanych projektem. Gdzie fani (ci sensowni, nie aktywiści - bo tych nigdy nie zadowolisz) właśnie wysoko cenią zgodność z książkami
- nie wspominajać o ich projektach growych (Sucide Squad, MultiVersus, niewykorzystanie potencjału Game of Thrones)
- apropo Games of Thrones - kolejna złota kura która i tak nie ocaliła ich finansowo. Tu też np. podjęli bzdurną decyzje o przerwaniu drugiego sezonu Rodu Smoka w momencie kulminacyjnym (przed ważną bitwą) co spowodowało duży niedosyt i spadek momentum
Można dalej wymieniać, ale co to zmieni jak teraz pozostaje płacz i zgrzytanie zębami.
dariuszp
Gramowicz
16/12/2025 16:21
Nogradis napisał:
Nazywanie WB Games "wydawcą bez wartości" jest tak ogromnym nadużyciem, że właściwie nie ma sensu odnosić się do reszty tekstu.
Zacznijmy od tego że to pytanie by prowokować. Ale realnie biorąc na siebie WB bierzesz na siebie ich dług i wszystkie problemy.
Tak naprawdę realna wartość wg mnie to ich dzial animacji, może dział gier no i wszystkie marki do których mają prawa. Bo ludzi co robili filmy to bym wywalił na zbity pysk.
No i cały top firmy który podejmował idiotyczne decyzje powinien wylecieć. Pozwolić animacji i działowi gier po prostu działać. Bo tam mają talent.
Shaylo
Gość
16/12/2025 10:59
Grze napisał:
Nie śledzę tematu. Czyli klamka zapadła? Doszło do sprzedaży?Czyli pohukiwania Trampka na nic się zdały?
Taki proces zajmuje nawet 1-2 lata. Nikt tego nie klepnie w miesiąc. Generalnie jestem opinii że przejęcie sie nie uda. No ale to moje zdanie