Felieton

Microsoftu kolejna walka o Japonię

Mateusz Mucharzewski, 05.02.2020 08:15 1

Xbox nigdy nie był popularny w Japonii. Microsoft podejmuje jednak kolejną próbę podboju tego rynku. Tym razem szanse na sukces są większe.

Japonia i Xbox to nie jest zbyt dobrana para. Gracze w Kraju Kwitnącej Wiśni preferują sprzęty swoich lokalnych firm - Sony i Nintendo. Wypracowane przed laty marki nigdy nie miały problemów z poradzeniem sobie ze słabo wspieranym w Japonii Xboksem. Na tym też polega problem Microsoftu - koncentrując się na największych rynkach (Stany Zjednoczone i Wielka Brytania) często zapomina o mniejszych krajach. Oczywiście w Japonii sprzedaje się ogromne liczba gier, ale chyba rozumiecie o co mi chodzi. Tam potrzeba indywidualnego podejścia, a nie globalnego myślenia. Nic więc dziwnego, że Microsoft przegrywa rywalizację. Nikt jednak nie powiedział, że gigant z Redmond nie podejmie kolejnej próby. Ba, tym razem może być skuteczna.

Na wstępie powiedzmy sobie wprost - Microsoft po kilku latach marazmu podjął kolejną próbę walki o rynek japoński. To trwa, chociaż nie jest to specjalnie medialny temat. Oznacza to, że walka o ten kraj toczy się głównie na poziomie rozmów biznesowych. Dopiero w przyszłości zaczniemy obserwować wielkie ogłoszenia, które sprawią że działania Microsoftu zaczną być głośno komentowane. Chciałbym jednak, aby czytelnicy gram.pl o takich rzeczach wiedzieli więcej, głównie dzięki obserwowaniu działań biznesowych poszczególnych firm. Jak zawsze powtarzam, one najlepiej pokazują dokąd zmierza rynek i czym będziemy się ekscytować na imprezach pokroju E3 czy Gamescomu. 

Xbox od odejścia Dona Mattricka przechodzi gruntowną przemianę. Phil Spencer dokonał ogromnej transformacji i skierował tę markę znacznie bliżej graczy. Efektem tego jest chociażby Xbox One X, niesamowicie atrakcyjny Game Pass czy coraz większa liczba własnych produkcji. To pozwoliło na uatrakcyjnienie oferty i dotarcie do nowych graczy. Ostatnio z kolei pisałem o ogromnym rozwoju Xbox Game Studios. To inwestycja, która będzie przynosić plony przez wiele lat. Już teraz widać jak wiele gier potrafią dostarczać studia first party, a to i tak dopiero część możliwości jakie ma Microsoft. Teraz przyszła pora na wzmożone działania na lokalnych rynkach. Tym razem strategia jest nieco inna niż przed laty. Przypomnijmy początki Xboksa 360. Wtedy Microsoft walczył o rynek tytułami na wyłączność jak Lost Odyssey czy Blue Dragon. To nie wypaliło pokazując, że w Japonii potrzeba dużo bardziej kompleksowych działań. Ich szczegóły poniżej.

Lost Odyssey

Dowodzący dywizją Xboksa Phil Spencer wie, że aby osiągnąć sukces potrzeba długookresowego planu działania. W związku z tym obecna strategia mocno różni się od tej z ubiegłych lat, kiedy Microsoft próbował coś zdziałać pojedynczymi strzałami. Najlepiej zacząć od tego, aby na stałe zapuścić korzenie w Japonii. Idealnie nadaje się do tego własne studio, które będzie dostarczać produkcje na wyłączność. W tym momencie warto przytoczyć jedną z wypowiedzi Phila Spencera (wywiad dla Eurogamera w czasie zeszłorocznego X0).

“Patrzę na różnorodność geograficzną naszych studiów. Podoba mi się fakt, że mamy teraz trzy studia w Wielkiej Brytanii. Możesz się cofnąć o dekady i pokazać że Wielka Brytania miała ogromny wpływ na kształt branży jak żaden inny kraj. Uwielbiam to, że jesteśmy tutaj tak silni. Teraz mamy studio w Kanadzie i kilku obszarach USA. Myślę jednak, że mamy dziurę w Azji. Powiedziałem to Mattowi [Matt Booty, szef Xbox Game Studios - przyp. red.] jak i publicznie. Chciałbym mieć większy wpływ na nasz własny zespół w Azji. Nic nie jest bliskie realizacji, a więc nie traktujcie tego jako zapowiedź czegokolwiek. Jeśli jednak przewidujesz gdzie jesteśmy z naszymi studiami, to jest wielka okazja dla nas.”

Microsoft posiada obecnie 14 własnych studiów (+ dział wydawniczy współpracujący z zewnętrznymi ekipami) i podkreśla, że jeszcze nie skończył z kupowaniem. Najczęściej jednak mówi się o poszukiwaniu różnorodności, która jest szczególnie ważna dla Phila Spencera. Uważa on, że kluczem do sukcesu jest dywersyfikacja portfolio i docieranie z ofertą do różnorodnych gustów. Nie powinno więc dziwić poszukiwanie nowego nabytku poza USA, Kanadą czy Wielką Brytanią. Ostatnio zresztą więcej mówiło się o tym, że Microsoft rozglądał się studiem w Polsce. Przypomnę jednak, że pisałem o tym na łamach gram.pl już rok temu w TYM TEKŚCIE. Wtedy temat różnorodności był mocno grany. Dzisiaj różnica jest tylko taka, że sygnały nastawienia na Japonię są dużo wyraźniejsze. Kilkukrotnie mówił o tym Spencer jak i Booty.D4 to ostatnia gra zrobiona dla Microsoftu w całości w Japonii (w produkcję ReCore zaangażowane były trzy studia, z czego jedno było z Japonii).

Jaka ekipa byłaby najlepszym rozwiązaniem dla Microsoftu? Wydaje się, że Platinum Games, które pracuje jednocześnie nad kilkoma wieloma i wydaje kilka bardzo dobrych gier rocznie. Ostatnia inwestycja chińskiego Tencentu sprawia jednak, że przejęcie przez Microsoft wydaje się nierealne (podobno obie firmy rozmawiały o ewentualnej inwestycji). Dalej mamy From Software, które może zapewnić Xboksowi spory napływ fanów. To jednak na pewno będzie bardzo duży i drogi zakup. Moim zdaniem odpada również zakładanie studia od podstaw, ponieważ jest to bardzo czasochłonne. Na tym może odpuszczę sobie typowanie. Fakty są takie, że Microsoft wyraźnie sugeruje, iż jest poważnie zainteresowany kupnem studia w Japonii (ewentualnie w innym azjatyckim kraju, np. Korei). Kwestią czasu jest dokonanie jakiejś transakcji.

Kupno studia w Japonii to nie jedyna rzecz, nad którą pracuje Microsoft. Równie ważne jest budowanie relacji z lokalnymi firmami. Te bardzo często pomijają Xboksa w swoich planach, przez co PlayStation pozyskuje “darmowe” gry na wyłączność. Aby ograniczyć to zjawisko Phil Spencer ostatnio regularnie jeździ do Japonii i coraz więcej rozmawia z lokalnymi firmami. Efekty widać chociażby na E3, gdzie na konferencjach Xboksa coraz częściej widzimy gry od firm z Azji (np. koreański Black Desert Online). Tego będzie więcej, o co dba sam szef Xboksa.

Phil Spencer od dłuższego czasu regularnie chwali się wyjazdami do Japonii. W styczniu spędził tam tydzień. Podobna wycieczka miała miejsce w październiku i nie była jedyną w 2019 roku. Efekty tego widać już teraz. Na zeszłorocznym X0 Microsoft ogłosił, że do usługi Xbox Game Pass trafią trzy części serii Yakuza, które dotychczas omijały tę platformę. Do tego dochodzi 10 odsłon Final Fantasy. Z kolei na E3 2019 dowiedzieliśmy się, że Phantasy Star Online 2, dotychczas dostępne tylko w Japonii, pojawi się na zachodzie. Tych zapowiedzi nie byłoby bez długookresowego budowania relacji. Te mogą być ważniejsze niż pojedyncze tytuły na wyłączność, ponieważ zapewnią Xboksowi znacznie szerszy dopływ gier ze znanych marek.Jeden z ostatnich efektów budowania pozycji Xboksa w Japonii.

Nie da się nie zauważyć, że Japonia to jeden z rynków, które dla Phila Spencera są bardzo ważne. To nie tylko efekt dotychczas słabej pozycji. To kolejny etap odbudowy marki po tym, co zostawił po sobie Don Mattrick. Przypomnijmy sobie, że Xbox od czasu zmiany władzy regularnie się rozwija. Jedną z pierwszych rzeczy jakie zrobił Phil Spencer było stworzenie Xboksa One X, który z jednej strony napędził sprzedaż, z drugiej pozwolił odciąć się od wizerunku słabego pod względem mocy sprzętu, który nie nadążał za PS4. Później Spencer skupił się na zwiększeniu liczby gier na wyłączność i odbudowie Xbox Game Studios, kupując wiele nowych ekip. Kreowanie pozycji w Japonii to kolejny krok. Nie da się przecież wszystkiego zrobić od razu.

Plan na Japonię jest więc prosty. Dwutorowe budowanie pozycji poprzez kreowanie relacji z lokalnymi firmami oraz stworzenie własnych studiów. Pierwsze pozwoli na relatywnie szybkie nadrobienie zaległości do Sony i Nintendo, drugie na pozyskanie treści na wyłączność. Brzmi to jak bardzo rozsądny plan. W dodatku już teraz widzimy jego pierwsze pozytywne efekty. Oczywiście osobną kwestią pozostaje to czy Japończycy dadzą się skusić na Xboksa. Myślę, że mimo bardzo słabej pozycji marki jest to możliwe. Potrzebna jest jednak oferta mocno dostosowana do lokalnego rynku. Najlepszym tego dowodem może być bardzo dobry start usługi streamingowej xCloud w Korei Południowej, który dla wielu może być ogromnym zaskoczeniem. To jednak na tyle duży i ciekawy temat, że poświęcę mu osobny tekst.

najnowsze