Felieton

Ogromny rozwój Xbox Game Studios – Microsoft po cichu buduje giganta

Mateusz Mucharzewski, 29.11.2019 11:00 1

Microsoft ma jasny cel – zbudować największe i najbardziej zróżnicowane portfolio gier od studiów first party. Wydaje się, że uda się zrealizować ten cel.

Kiedy na zeszłorocznym E3 Phil Spencer poinformował, że Microsoft chce stawiać większy nacisk na gry ekskluzywne, można było odnieść wrażenie że to tylko PR-owa gada. Jak chwilę później ogłosił przejęcie czterech ekip i utworzenie jednej od postaw, zrobiło się poważnie. Mało kto jednak spodziewał się wtedy, że po półtorej roku Xbox Game Studios stanie się takim gigantem. O jego wielkości nie świadczą jednak tylko przejęcia. To co się dzieje udowadnia, że cel Microsoftu jest prosty – znacząco odjechać konkurencji. Niewiele wskazuje na to, aby miało się to nie udać. Oczywiście osobną kwestią pozostaje jakość stworzonych gier. O tym jednak przekonamy się w przyszłości.

Zeszłoroczne zakupy nowych studiów to wielki zwrot w trwającym od wielu lat procesie zamykania kolejnych ekip. W ciągu dwóch ostatnich generacji Microsoft pożegnał się z wieloma renomowanymi zespołami jak Ensemble Studios czy Lionhead. Z listy ekip first party wykreślono również mniejszych deweloperów jak Press Play, Lift London (zamknięcie) czy Twisted Pixel (wykup managerski). Nawet nowe otwarcia (343 Industries oraz The Coalition) były głównie wynikiem tego, że gigant z Redmond rozstał się z Bungie i Epic Games. Zmiana trendu nastąpiła po tym, jak władze nad marką Xbox przejął Phil Spencer. Zastąpił on znienawidzonego przez graczy Dona Mattricka i zmienił kierunek rozwoju konsoli na znacznie bliższy graczom. Ci jak wiadomo oczekują więcej gier na wyłączność. Potrzeba ich również do rozwoju takich usług jak Game Pass, który jest jedną z najlepszych (jak nie najlepszą) rzeczy jakie trafiły się branży w tej generacji. Po to są własne studia. Najbardziej zainteresowanych tematem może rozczarować, że po zeszłorocznym wyniku (6 przejęć i jedno nowe otwarcie) w tym udało się kupić tylko jedną ekipę (Double Fine) i również jedną zacząć budować od zera (World’s Edge, które zajmie się marką Age of Empires). 2019 rok był jednak okresem wytężonej pracy, w którym udało się zbudować równie dużo, a może nawet i więcej niż w zeszłym. O tych mało medialnych osiągnięciach będzie ten tekst.

Na ten moment Microsoft posiada 14 studiów first party. Samo to brzmi imponująco. Do tego dochodzi dział wydawniczy, który nawiązuje współprace z zewnętrznymi deweloperami (efektem jest chociażby niedawno ogłoszone Tell Me Why od DONTNOD Entertainment). Nawet nie będę próbował porównywać tego z Sony, ponieważ zestawienie dwóch liczb może być bardzo mylące. W końcu trudno postawić znak równości między poszczególnymi studiami. Przykładowo Microsoft ma dwie ekipy od gier wyścigowych (Playground Games i Turn 10), z kolei Sony tylko jedną (Polyphony Digital). Niby różnica tylko jednego studia, ale patrząc po liczbie wydanych gier jest to przepaść. Duet giganta z Redmond dostarczył w tej generacji aż 6 części serii Forza (+3 duże dodatki do Forzy Horizon 3 oraz 4). Sony z kolei ma tylko jedne, jedynie przyzwoicie (średnia 75%) ocenione Gran Turismo Sport. Dodanie do tego DriveClub od zamkniętego Evolution Studios niewiele zmienia. Z drugiej strony twórcy PlayStation mają tak utytułowane zespoły jak Naughty Dog czy Sony Santa Monica. Microsoft jeszcze nie dorobił się aż takich gigantów. Zwykłe spojrzenie na liczbę studiów potrafi więc być mylące.

Microsoft w tym roku dużo nie przejmuje, ale robi inne rzeczy. Mniej spektakularne, ale równie ważne – mocno inwestuje w już posiadane zespoły. Efekty już widać. Na listopadowym X019 nową grę zapowiedziało Rare. Jeszcze niedawno było to mniej istotne studio zepchnięte do roli twórców Kinect Sports. W tej generacji wydało za to Rare Replay i Sea of Thieves, które mimo średniego przyjęcia do teraz jest mocno rozwijane i dawno uporało się z problemami wskazywanymi przez recenzentów. Mimo tak dużego zaangażowania w już wydany projekt deweloper był w stanie zapowiedzieć nowy tytuł. Wszystko dlatego, że obecnie Rare to już nie jest mały zespół, a liczący ponad 250 pracowników moloch. Wzrost zatrudnienia to również temat w innych studiach. Ninja Theory buduje nawet nową siedzibę, aby pomieścić wszystkich ludzi. Playground Games z kolei mocno rozwija drugi, niezależny team zajmujący się grą action RPG (mówi się, że to nowe Fable), a podobno po cichu już tworzy trzeci. Nic dziwnego, że obecnie dostępnych jest kilkadziesiąt ofert pracy w tym studiu.

W tej sytuacji ciekawe jest nie tylko zatrudnianie nowych osób. Często istotne jest to, jacy to są ludzie. Przykładowo niedawno szeregi inXile Entertainment zasilił Ray Cobo, który ma na koncie wiele lat pracy w Blizzardzie, między innymi jako lead producer World of Warcraft. Playground może za to pochwalić się kilkoma byłymi pracownikami Rockstar Games. O dużych wzmocnieniach The Initiative pisałem w tekście poświęconym studiom deweloperskim z Santa Monica. Można tak wymieniać długo. W wielu przypadkach wiemy, że nowi pracownicy w dużym stopniu mają odpowiadać za dotychczas największe bolączki konkretnych ekip. Przykładowo zarządzający Undead Labs nie ukrywają, że po przejęciu przez Microsoft najbardziej zależało im na świetnych animatorach, ponieważ z tym State of Decay 2 miało sporo problemów. Takich właśnie dostali.

Efekty wzmocnienia studiów widać już teraz. Najświeższym przykładem jest The Outer Worlds. Wprawdzie nie jest to gra na wyłączność, ale Microsoftowi mocno zależało na tej produkcji. Efektem są bardzo wysokie noty, zachwyty graczy i świetna sprzedaż. Nie jest to może AAA, ale widać efekty dodatkowego budżetu. Dotychczasowe gry Obsidian Entertainment cechowało mnóstwo błędów. The Outer Worlds nie ma ich specjalnie dużo. Kolejną taką produkcją może być Wasteland 3. Gra na Gamescomie zrobiła bardzo dobre wrażenie, zdobywając wiele wyróżnień. Sam Brian Fargo przyznaje w wywiadach, że duża w tym zasługa Microsoftu. Dzięki dodatkowym pieniądzom udało się między innymi przesunąć premierę o pół roku. Według słynnego dewelopera to może pozwolić zwiększyć średnią not nawet o 10 punktów procentowych. Dodatkowo gigant z Redmond oferuje inXile dostęp do swoich zasobów – między innymi zespołów testerów i lokalizacji. Nawet chwalony przez dziennikarzy intuicyjny UI w Wasteland 3 to zasługa wewnętrznego teamu specjalistów w tej dziedzinie. Dodatkowo zastrzyk gotówki pozwolił również na nagranie głosów postaci czy ulepszenie walki. Brian Fargo potwierdza też to, co mówi Matt Booty, szef Xbox Game Studios – studia dostają bardzo dużą swobodę. Microsoft daje warunki, a jedyne czego oczekuje to dobrych gier. Kolejnym tego dowodem jest Grounded od Obsidian Entertainment. Projekt zaczął mały zespół jeszcze przed przejęciem. Mimo wszystko gigant z Redmond pozwolił na jego dokończenie, zamiast nakazać skupienie się na większych produkcjach.

Niezależność artystyczną widać nie tylko po niedawno zapowiedzianych projektach. Booty czy Spencer regularnie twierdzą, że ich ekipy mogą robić gry jakie chcą. Na pewno pomaga w tym Game Pass, który ściąga z deweloperów część odpowiedzialności za wynik finansowy. Z drugiej strony ostatnie premiery jak Gears 5, Forza Horizon 4 czy The Outer Worlds były dużymi sukcesami finansowymi. Ciekawym zagadnieniem jest również współpraca między studiami. W mediach społecznościowych regularnie widzimy zdjęcia przedstawicieli wszystkich szefów ekip wchodzących w skład Xbox Game Studios, którzy spotykają się aby omówić bieżące sprawy. Rare z kolei jakiś czas temu informowało o delegacji z Obsidian Entertainment. Raczej nie było to spotkanie towarzyskie. Tym bardziej ciekawie brzmią słowa Phila Spencera. Szef marki Xbox zdradził, że nie widzi przeszkód aby jedno studio robiło grę z serii stworzonej przez inny zespół. Możliwe, że niedługo zobaczymy tego efekty. Conker od Double Fine brzmi świetnie. Tym bardziej, że za ostatnio reaktywowane marki Rare (Killer Instincts, Battletoads czy Perfect Dark na Xboksie 360) odpowiadały zewnętrzne ekipy.

Na koniec warto przejść do konkretów. Najlepiej o ogromnym rozwoju Xbox Game Studios świadczą premiery przewidziane na 2020 rok. Na sam koniec generacji Microsoft przygotuje:

7 produkcji na wyłączność od studiów first party
- Bleeding Edge
- Halo Infinite (również na nową konsolę)
- Grounded
- Minecraft Dungeons
- Gears Tactics (przy współpracy ze Splash Damage)
- Microsoft Flight Simulator (przy współpracy z Asobo Studio)
- Battletoads (przy współpracy z Dlala Studios)

2 remastery
- Age of Empires III: Definitive Edition
- Wasteland Remastered

2 gry na wyłączność od studiów third party
- Ori and the Will of the Wisps
- Tell Me Why

2 multiplatformowe tytuły od studiów first party
- Psychonauts 2
- Wasteland 3

Razem 13 gier. Wszystkie trafią w dniu premiery do usługi Game Pass i to jeszcze w 2020 roku. Otwarte pozostaje pytanie co jeszcze ma w planach Microsoft. Na pewno coś jest, ponieważ Halo Infinite to za mało na start konsoli nowej generacji. Już teraz jednak widać ogromny potencjał drzemiący w Xbox Game Studios. Trudno to nawet porównać do oferty Sony. To zresztą i tak początek, ponieważ mimo przejęć i zatrudnienia wielu nowych ludzi potrzeba czasu, aby przyniosło to efekty w postaci kolejnych gier. W tym momencie ponownie warto wrócić do tego, co niedawno powiedział Matt Booty. Według niego Microsoft jest tak pewny siebie, że nie musi zostawiać żadnych gier na później. Dlatego Grounded czy Tell Me Why nie poczekają na nową generację. Nie ma zresztą takiej potrzeby, ponieważ Xbox posiada jeszcze wiele niezapowiedzianych gier, z dużymi markami jak Fable czy Forza na czele.

Wszystko to wygląda bardzo obiecująco, ale jak zwykle w takich sytuacjach potrzeba czasu na weryfikację. Pierwszy efekt zmian, czyli The Outer Worlds, okazał się wielkim sukcesem. Gracze są zachwyceni, a sprzedaż powyżej oczekiwań (w październiku nr 2 na liście amerykańskich bestsellerów NPD Group). Premiera Wasteland 3 również zapowiada się na bardzo udaną. Jak jednak będzie w dłuższej perspektywie na razie nie wiemy. Widać jednak, że Microsoft będzie miał w najbliższych latach ogromne portfolio gier. Wszystko wskazuje na to, że pod tym względem wyraźnie wyprzedzi Sony. Jeśli japońska korporacja znacząco nie zwiększy nakładów na inwestycje w nowe produkcji, będzie odstawać.

Pamiętajmy jednak, że ciągle nie wiemy dwóch rzeczy. Po pierwsze, niewykluczone że twórcy PlayStation nie poprzestali na kupnie Insomniac Games i również mocno się zbroją. Druga sprawa to jakość. Microsoft może mieć mnóstwo gier, ale czy będą na takim poziomie jak najważniejsze produkcje Sony? Czas pokaże. Teraz wiemy jedno - nowa generacja zapowiada się fascynująco.

najnowsze