Felieton

Gigabyte X570 Aorus Master - testujemy!

Maciej Rychta, 29.07.2019 15:30 0

Dziś mamy dla Was dużą rzecz – premierowe spotkanie z najnowszą płytą główną pod najnowsze procesory AMD Ryzen z serii 3000. 

Przedmiotem dzisiejszego testu jest bowiem X570 Aorus Master, który dzięki uprzejmości polskiej dywizji Gigabyte na kilka dni zagościł w moim labie. Płyta ta to zdecydowanie segment Premium co widać nawet po pudełku, jeszcze przed przyjrzeniem się samej płycie i oferuje naprawdę sporo – zarówno pod względem wyposażenia jak i wydajności.

Jako, że mam w rękach zupełną nowość zaczniemy klasycznie – od opisu zawartości pudełka.

Opakowanie i zawartość:

Foto 1:  Płyta i zawartość pudełka

Płyta zapakowana jest w typowe opakowanie w czarno-pomarańczowej kolorystyce klasycznej dla marki Aorus z przyjemną w dotyku fakturą. W środku znajdziemy piankową „ramkę” w którą włożona jest zapakowana w folię antystatyczną płyta główna, pod spodem znajdziemy arkusz A4 ciekawych czarno-pomarańczowych naklejek z logo marki, z których najbardziej ubawiła mnie ta z napisem (w luźnym tłumaczeniu): „Uwaga – przeszkadzanie graczowi skutkować będzie odwetowymi „prankami” ;) 

Zdjęcie naklejek w pełnej krasie macie poniżej:

Foto 2: Naklejki w całej okazałości.

Pod spodem mamy 2 drukowane instrukcje: skróconą wielojęzyczną i pełną w języku angielskim, płytę DVD ze sterownikami (halo - producenci - czy nie czas już na sterowniki na pendrive?), naklejkę w kształcie kostki gitarowej z logo Aorus i pod dodatkową przykrywką: podwójną (i również dwuzakresową), dającą się postawić antenę WiFi, 2 opaski typu „rzep”, 3 kołki dystansowe pod dyski M.2 oraz 3 śrubki do nich, 4 czarne kable SATA, 2 kable do podłączenia podświetlenia(1 adresowalny, 1 zwykły), G Connector (nakładkę na piny do POWER, RESET etc), dwa przewody z termistorami do pomiaru temperatury w 2 dodatkowych miejscach) oraz coś, co de facto jest miniaturowym mikrofonem na przewodzie, a opisane zostało przez GB jako „noise detection cable”i faktycznie mierzy poziom hałasu wewnątrz PC. Nie ma zaślepki portów (IO Shield), gdyż jest zintegrowana z płytą główną – lubię to!

Jak widzicie wyposażenie dość bogate i nieco ponad standard. Ale zostawmy to – czas na oględziny samej płyty głównej.

Foto 3: Obiekt testu: X570 Aorus Master już z CPU, ale jeszcze w folii

Wygląd i wrażenia:

Pierwsze wrażenie – strasznie ciężka. I faktycznie – waga pokazała równe 1,5kg. Spora w tym zasługa radiatorów na dyski M.2 i sekcji zasilania oraz wzmacnianych slotów PCI-E x16 i slotów na RAM. Zapewne należy założyć też, że sama płyta główna jest przynajmniej 8 warstwowa przy czym wiemy na pewno, że ma dodane 2 subwarstwy z miedzi w celu ograniczenia zakłóceń od linii PCI-Express 4.0. Kolejnym czynnikiem zwiększającym wagę jest tzw. back plate, czyli metalowa osłona zamocowana od spodu płyty i osłaniającą ją w mniej więcej w całości:

Foto 4: Spód płyty

Naprawdę solidny kawał sprzętu.

Wracamy na zasadniczą stronę płyty. Laminat w całości jest w kolorze czarnym z szarymi napisami. Do tego mamy stalowe osłony slotów i srebrne wstawki w osłonie portów oraz takież samo pokrycie radiatora chipsetu. Na tym tle odcinają się tylko 4 czerwone i 5 złoto-czarnych kondensatorów w sekcji audio. Można być rzec: nuda, ale można również powiedzieć: klasyczna elegancja.

Wszelakiej maści złącz i konektorów jest tak dużo, że opis ich zajął by mi więcej niż pierwsze uruchomienie płyty wraz z instalacją systemu, dlatego odsyłam do pełnej specyfikacji na stronach GB.

Z dziennikarskiego obowiązku należy napisać, że kluczowe cechy to:

  • podstawka AM4,
  • 4 sloty pamięci DDR 4 do 4400MHz włącznie (oficjalnie)
  • obsługa PCI Express w wersji 4.0, czyli z podwojoną przepustowością w stosunku do wersji 3.0,
  • 3 porty M.2 obsługujące dyski SATA i PCI-Express Gen 4
  • 6 portów SATA z obsługą RAID 0, 1 i 10
  • 3 sloty PCI-Express x16 i jeden x1.
  • 2 karty LAN: 1 GbE na układzie Intela + 2,5 GbE wykorzystującą układ Realteka oraz kartę WiFi 802.11ax + Bluetooth 5.0 2T2R również z układem Intela.
  • dedykowany przetwornik cyfrowo-analogowy (DAC) ESS Sabre wspierający kodek audio

ALC1220VB

  • 14 fazowa cyfrowa sekcja zasilania z układami Infineon
  • Gniazdo USB 3.2 Gen 2 typu C dla przedniego panelu

Co się wyróżnia wizualnie? Na pewno 3 duże radiatory dla dysków M.2, stalowe wzmacniane sloty PCI Express x16 i solidny radiator na chipsecie, pod którym, tak tak – znajduje się mały wentylator. Ci śledzący przecieki na temat konstrukcji na X570 wiedzą zapewne, że chipset pobiera około 15W (lub 11W w zależności od wersji chipsetu) i 95% modeli płyt głównych będzie go chłodzić aktywnie.

Foto 5: Skryty po radiatorem wentylator chipsetu

Zapewne po podłączeniu zasilania do płyty płyta wyróżni się jeszcze kolorem podświetlenia, ale to sprawdzę już za chwilę.

Konstrukcja:

 

Płyta jest zaprojektowana w formacie ATX w pełnej wielkości (305x244mm) i „wypchana” po brzegi wszelakimi złączami, slotami i pinami. Jest tego naprawdę dużo i widać, że Gigabyte nie oszczędzał. W sumie mamy 4 sloty PCI-Express (3x x16 + 1x x1) z czego wszystkie „16tki” są 4 generacji PCI-E i posiadają wzmocnienia, 3 gniazda dysków M.2 - wszystkie mogą działać w trybie PCI-E 4.0 i wszystkie posiadają radiatory, 4 sloty na RAM (również wzmacniane), rozbudowaną 14 fazową sekcję zasilania chłodzoną solidnymi radiatorami i wykorzystującą rurkę Direct Touch HeatPipe , solidną sekcję audio wzbogaconą o dodatkowy układ DAC, 6 portów SATA 3. To te z ważniejszych. Z tyłu bezpośrednio dostępne mamy dobrze opisane: 10 portów USB 2.0/3.1/3.2 w tym jeden typu C, 5 analogowych gniazd audio, 1 gniazdo optyczne S/PDIF, 2 gniazda SMA do podłączenia anten WiFi, również 2 gniazda RJ45 i 2 podświetlane przyciski : ClearCMOS i Q-Flash Plus.

Foto 6: Tylna osłona portów i komplet złącz

Na płycie wprawne oko wychwyci jeszcze kilka bonusów: dodatkowe 8 pinowe złącze zasilania ATX 12V, wyświetlacz kodów POST, kilka pól pomiarowych do pomiaru napięć, 4 dodatkowe diodki uproszczonego systemu diagnostycznego, przyciski Power i Reset oraz 2 mikro przełączniki hebelkowe do przełączania pomiędzy BIOSami i wyłączenia DualBIOS całkiem.

Foto 7: Przełączniki, wyświetlacz POST i pola pomiarowe

Przy okazji BIOSu warto dodać, że zapasowy układ (płyta ma dwie fizyczne kości BIOS) jest zamontowany w podstawce, co umożliwia w razie awarii łatwe wyjęcie i flash za pomocą zewnętrznego programatora.  Dodatkową pomoc przy flashowaniu oferuje system QFlash+ dostępny po wciśnięciu dedykowane przycisku na tylnej osłonie portów i pozwalający na aktualizację BIOS bez procesora, pamięci i karty graficznej.

Foto 8: Układy BIOS i diody wskazująca aktualnie działający

Oprócz tego mamy masę dodatkowych pinów i złącz (wentylatory, dodatkowe czujniki itd.)

Czy rozkład złącz gniazd itd. jest sensowny? To kwestia mocno indywidualna, ale w konstrukcji X570 Aorus Master specjalnych uchybień nie widzę, zwłaszcza mając na myśli rozkład slotów PCI-Express i M.2. Jeśli idzie o rozłożenie dodatkowych złącz to biorąc pod uwagę ich ilość i ograniczenia płyty (rozmiar, wymogi co do rozmieszczenia slotów RAM, PCI-E x16 i M.2, które muszą być maksymalnie blisko CPU aby skrócić ścieżki sygnałowe i zminimalizować ryzyko zakłóceń) to są rozmieszczone raczej tam gdzie być powinny tj. na dolnej i tylnej krawędzi płyty. Można by się zastanawiać czy 1 slot PCI-E x1 to nie za mało, ale zawsze możemy skorzystać z ostatniej „szesnastki”.

Statyczną prezentację mamy już za sobą – czas na uruchomienie płyty.

Następne zdanie ucieszy zapewne umiarkowanych zwolenników podświetlenia RGB w PC. Po włączeniu płyta podświetla się delikatnym pomarańczowym kolorem w zasadzie tylko w 2 miejscach: okolice tylnych portów IO (za sekcją zasilania) oraz sekcja audio gdzie podświetlony jest napis: ESS SABRE HiFi.

Foto 9: Podświetlona sekcja audio

Do tego mamy małą pomarańczową diodę określającą który z układów BIOS jest aktywny oraz podświetlony przycisk Power (podświetlony także gdy płyta jest wyłączona) i oczywiście wyświetlacz kodów POST (ale i jego jak i podświetlenie przycisku Power, też można w BIOS wyłączyć). I tyle. Żadnych migających LEDów na i pod radiatorami czy w slotach, nic pod spodem czy dookoła płyty. Estetyczny minimalizm. Mimo, że lubię ze smakiem zrobione (i dające się wyłączyć…) oświetlenie LED to takie podejście Gigabyte w tej płycie mi bardzo pasuje. Oczywiście podświetlenie można zmienić lub wyłączyć całkiem za pomocą oprogramowania RGB Fusion 2.0, ale niezależnie od tego w żaden sposób nie jest przesadzone czy przeszkadzające.

BIOS:

 

Standardowo u GB BIOS oferuje 2 tryby pracy: Easy

Foto 10: BIOS w trybie Easy

i Advanced przełączane typowo klawiszem F2.

Foto 11: BIOS w trybie Advanced

Nie ma się tu o czym specjalnie rozpisywać – wszystko widać jak na dłoni.

W trybie Advanced ustawień jest naprawdę dużo, wystarczająco nawet dla zaawansowanych tweakerów i overclockerów sprzętu. W BIOS oczywiście znajdziecie możliwość zmiany niemal  wszystkich parametrów CPU i RAMu czy też samego chipsetu włącznie z możliwością zmiany częstotliwości i dzielników dla magistrali Infinity Fabric. Przydatną cechą są „Ulubione”  - każda z opcji może być dodana do Ulubionych stanowiących oddzielną zakładkę w menu i dostępną pod klawiszem F11. W każdym momencie możemy też wywołać  SPD Info (podające informacje zapisane w modułach pamięci) za pomocą kombinacji: Ctrl+S. Nie zabrakło też Smart Fan 5 w którym możliwa jest regulacja wszystkich 7 gniazd wentylatorów.

 

 

 

 

Foto 12-16: Przykładowe screeny z BIOS.

Zabrakło mi za to w BIOS jedynie 2 opcji. Pierwsza to wyłączenie zintegrowanej karty WiFi/BT a druga to możliwości zmiany podświetlenia. Pierwsze wygląda na przeoczenie programistów i zapewne zostanie poprawione w kolejnych BIOSach, a brak zmiany podświetlenia zdaje się być celowym posunięciem. bo podobną sytuację mamy w recenzowanej wcześniej Z390 Aorus Pro.

Skoro już jesteśmy przy BIOSach – w ciągu ok. 2 tyg. przez wbudowanego Qflasha przewinęło mi się aż 4 wersje BIOSów i z każdą jest coraz lepiej – ogólnie rzecz ujmując. Najnowszy BIOS F5g dodaje nową wersję kodu AGESA oraz 3 profile obrotów wentylatora chipsetu. Tej opcji bardzo brakowało w poprzednich BIOSach, bo znacząco poprawia kulturę pracy tego małego szybkoobrotowego wentylatorka. Ale, żeby nie było tak różowo to nie znalazłem nigdzie opcji zmiany tych profili - wygląda na to, że płyta zmienia je automatycznie, ale niestety nie wiem wg. jakich kryteriów.

Foto 17: QFlash podczas pracy

Sama płyta uruchomiona i skonfigurowana startuje w około 25 sekund chyba, że zmienicie procesor – wtedy pierwszy start zajmuje jej aż o minutę więcej. To jedyna niepokojąca mnie cecha startu X570 Aorus Master z jaką się spotkałem, ale typowy użytkownik jej nawet nie zaobserwuje. Te 25 sekund to dość przyzwoity wynik, choć do czasu startu płyt pod Intela jeszcze daleka droga.

Wrażenia użytkowe i wydajność:

 

Jeśli czytaliście moją recenzję nowego Ryzena to wiecie, że opisywany właśnie X570 Aorus Master posłużył jako platforma testowa. I sprawowała się bez zarzutu. Lekkiego strach napędziła mi tylko przy pierwszym uruchomieniu i po zmianie CPU ze względu na wspomniany wcześniej wyjątkowo długi czas startu. Kompatybilność RAMu jest wzorowa, stabilność również. Przy tej okazji warto wspomnieć jednak o pewnym kłopocie trapiącym całą nową platformę (X570 i Ryzeny 3 generacji i karty Nvidii) – chodzi o błąd WHEA-Logger o id 17 widoczny w systemowym Podglądzie zdarzeń.

Foto 18: Podgląd zdarzeń i błąd WHEA

Błąd ten może powodować zawieszanie się PC, choć częściej (i taki przypadek wystąpił w mojej konfiguracji) samoczynny restart w PC w trybie idle (spoczynkowym). Przy czym, podkreślam, nie jest to błąd konkretnej płyty głównej a raczej całej platformy z naciskiem na karty Nvidii. Problem ten nie występuje z kartami AMD a Nvidia jest świadoma problemu i pracuje nad rozwiązaniem. Jeśli kogoś interesują szczegóły to zapraszam m.in. tutaj, ale sądzę, że problem zniknie wraz z nowymi BIOSami (a raczej aktualizacją AGESA w nich zawartą)  i/lub sterownikami.

W kwestii wydajności znacie moje podejście – 30 wykresów z różnicą 1-2 klatek na sekundę jest bez sensu. Wydajność jako taką porównywałem z płytą B450 Aorus M i cóż…jest bardzo podobnie. Czasem jedna platforma jest kilka punktów szybsza, czasem druga. Sporo oczywiście zależy (i zależeć będzie) od nowych BIOSów, ale na obecnym etapie wydajność jest w zasadzie identyczna. Oczywiście przewaga rysuje się wtedy kiedy zaczynamy rozbudowywać konfigurację lub używamy np. dysku w wersji PCI Express 4.0. Wtedy różnice są zauważalne i dobrze mierzalne.

Muszę jeszcze wspomnieć o podkręcaniu, którego wprawdzie sam nie robiłem, ale koledze uzyskanie stabilnego  4,4GHz na wszystkich rdzeniach na Ryzenie 7 3800 nie sprawiło najmniejszego kłopotu. Wymagane było tylko minimalne podbicie napięcia procesora. Stabilne 4,3GHz dla wszystkich rdzeni nie wymagało już podnoszenia napięcia i udało się je osiągnąć na BOXowym wentylatorze.

Temperatury, pobór mocy, hałas:

 

Jak pisałem przy okazji testu Ryzen 5 3600 – płyta jest ledwie ciepła. I tak – wiem, że 65 watowy CPU nie stanowi wyzwania, ale przy wyżej wspomnianych testach z podkręcania R7 3800 zarówno sekcja zasilania jak i reszta płyty były zaledwie ciepłe. W międzyczasie pojawiły się w Internecie informacje od użytkowników o przegrzewaniu się chipsetu X570 w niektórych płytach głównych przy zastosowaniu kart graficznych które wydmuchują ciepłe powietrze do dołu. Na testowanym egzemplarzu Gigabyte nic takiego nie wystąpiło. W prawdzie nie monitorowałem temperatury chipsetu na bieżąco, ale nie było żadnych zawieszeń czy samoczynnych restartów.

Co do poboru energii: różnica w stosunku do B450 wynosi kilka watów na niekorzyść X570. Platforma z X570 (w domyślnej konfiguracji, z włączonym podświetleniem itp.), Ryzen 5 3600, dyskiem Corsair MP600, 2x 8GB RAMu i GTX 1060 6GB w trybie spoczynku pobiera około 49W co uważam za znakomity wynik. Pod obciążeniem było to około 250W co jest porównywalne z innymi płytami na tym chipsecie.

Hałas. Pierwotnie miał być to fragment w którym bym sobie poużywał na Gigabyte za wentylator na testowanym Aorusie…Ale przyszedł wspomniany wyżej BIOS F5g i zamknął mi usta. O ile na pierwszych BIOSach wentylator był dobrze (za dobrze…) słyszalny, tak po aktualizacji w trybie bez obciążenia jest w zasadzie niesłyszalny. Po dłuższym obciążeniu zaczyna być go słychać, ale wtedy już nie przebija się np. przez hałas karty graficznej. Zatem uważam, że nie ma problemu. A przy okazji -  z niezależnych testów wynika, że tak naprawdę montaż wentylatora na chipsecie X570 w przypadku typowych konfiguracji nie ma sensu. Typowych tzn. wtedy kiedy nie podkręcamy mocno CPU i nie macie w komputerze przynajmniej 2 kart graficznych i RAIDu z dysków NVMe i 6 dysków SATA. Oczywiście takie konfiguracje się znajdą i producenci muszą się zabezpieczyć na taką ewentualność.  Stąd mamy wentylatorki na X570.

Podsumowanie:

 

Szczerze powiedziawszy chciałbym się do czegoś przyczepić w recenzowanej płycie, ale nie mam w sumie do czego. Płyta oferuje absolutnie topowy zestaw cech użytkowych i udostępnia w zasadzie maksimum możliwości chipsetu X570, który jest naprawdę elastyczny w konfiguracjach. Szerokie wykorzystanie PCI-Express w wersji 4.0 – jest (3x PCI-E x16 + 3x M.2). Porządna sekcja audio i zasilania – są. Dobra kompatybilność z RAMem – jest. Bogaty zestaw dodatków + sterowanie LEDami – jest. Nawet jest 6 SATA z czego współdzielenie linii z gniazdami M.2 prawie nie występuje (tylko jedno gniazdo (M2C) i to tylko podczas używania dysku PCI-E). Czyli wszystko jest – odwrotnie jak u pewnego kandydata z Białegostoku. O! Przypomniała mi się jedna rzecz: w 1 slocie M.2 dysk PCI-E nie działa o ile włożony jest CPU poprzedniej generacji. Ale to pewnie zaraz poprawią BIOSem.

Gigabyte X570 Aorus Master wymarzoną płytą pod nowe Ryzeny? Tak, gdyby tylko była minimalnie tańsza…

najnowsze