Recenzja

Osiem opowieści, jedna gra - recenzja Octopath Traveler

therionee, 25.06.2019 14:30 0

Octopath Traveler nie było projektowane z myślą o PC – i to widać – niemniej jest to gra warta uwagi, zwłaszcza jeśli czujecie nostalgię za erą gier 16-bitowych.

https://www.youtube.com/watch?v=VyAEqKbB-Pw

 

Octopath Traveler, wydane w ubiegłym roku na Nintendo Switch, okazało się bardzo dobrym japońskim RPG-iem. Przeniesienie gry na PC było miłą niespodzianką ze strony Square Enix. Choć tytuł ten w wersji na Switcha oceniliśmy na 8/10 punktów, nie oznacza to, że warto bez zastanowienia sięgnąć po niego na PC. Odstraszać może przede wszystkim cena - 250 złotych. Pecetowy port oferuje właściwie dokładnie to samo, co wersja na Switcha. Nie przygotowano dodatkowych zadań czy lokacji, natomiast na fanów czekał zestaw tapet do ustawienia sobie na pulpicie. Miły drobiazg, ale nic ponadto.

Octopath Traveler to gra w stylu "HD-2D", w której połączono pixel art ze współczesnymi efektami, oświetleniem i cieniami w czasie rzeczywistym, nieco przesadzonym efektem bloom, realistyczną wodą, chmurami i warunkami pogodowymi. Zastosowano ciekawy zabieg: wybrano małą głębię ostrości, więc wyraźnie widzimy tylko miejsce, w którym aktualnie przebywają nasi bohaterowie, prezentowani jako dwywumiarowe sprite'y w trójwymiarowym otoczeniu, natomiast to, co widać na samym przedzie lub w tle jest bardzo rozmyte. Gra nie wymaga mocnego sprzętu i powinny poradzić sobie z nią bez problemu starsze maszyny nawet na wysokich ustawieniach (wyciągną przy tym 60 klatek na sekundę), ale jeśli potrzeba, można dodatkowo w opcjach graficznych dostosować antyaliasing, postprocessing, cienie, tekstury i efekty. Może trochę szkoda, że nie da się zmienić głębi ostrości, gdyż stylistyka gry, która na przenośnej konsoli miała swój urok, na PC nie prezentuje się tak dobrze. Na plus warto odnotować, że w grze można wykorzystywać zarówno pada, jak i klawiaturę oraz mysz oraz dostosować sterowanie do własnych upodobań.

Bardzo dobrze zrobiony port to jednak nie wszystko. To, co na Switchu działało, na dłuższą metę na PC nie bawi aż tak dobrze. Nie chodzi tylko o oprawę wizualną, ale też o konstrukcję gry: grindowanie, które przy dłuższych posiedzeniach nuży oraz sposób, w jaki przedstawiona jest historia.

 

 

W Octopath Traveler możemy pokierować ośmioma bohaterami, z czego każdy ma własny cel do zrealizowania. Przykładowo, łowczyni H'aanit wyrusza w podróż, by odnaleźć swego mistrza, który wybrał się na łowy na złowrogą bestię zwaną Redeye, lecz nie wrócił; Tressa, która ma smykałkę do handlu, pragnie zwiedzić świat i zdobyć doświadczenie jako wędrowny kupiec; Ophilia ma za zadanie odbyć świętą pielgrzymkę z Płomieniem; uczony Cyrus wyrusza na poszukiwanie zaginionej księgi - i tak dalej. Niestety, historie postaci nie splatają się w jedną całość (czasem tylko o siebie zahaczają), a towarzysze nie wykazują specjalnego zainteresowania sobą wzajemnie. Gra oferuje zatem raczej osiem osobnych opowieści, a nie jedną, podzieloną na wiele wątków. Można więc skupić się tylko na tych bohaterach, których historie nas zaciekawiły.

Wybór drużyny nie sprowadza się jednak tylko do kwestii opowieści. Każda z postaci ma unikatowe ataki i umiejętności specjalne, czasem wręcz trudno wybrać, która najbardziej przydałaby się w zespole. Ophilia specjalizuje się w leczeniu (więc dołączenie jej jest bardzo wskazane), może też poprosić, by jakiś NPC podążał za nią; Cyrus z łatwością odkrywa słabe punkty przeciwników i umie określić dokładnie liczbę ich punktów życia, a także może dowiadywać się różnych rzeczy o NPC-ach, co z kolei pozwala mu znajdować ukryte przedmioty albo np. zyskiwać zniżki w karczmie; H'aanit może chwytać potwory na polu walki, a później je przyzywać, w miastach z kolei może wyzywać ludzi na pojedynek; Tressa jest dobra w szukaniu zgubionych pieniędzy, okradaniu przeciwników w trakcie walki, może kupować rozmaite przedmioty od wszystkich NPC-ów po okazyjnych cenach - i tak dalej. Na starcie gramy tylko jedną postacią - od początkowego wyboru zależy, w którym punkcie zaczniemy i co będziemy musieli zrobić najpierw. Kolejni bohaterowie dołączają do naszej drużyny później. Na towarzyszy, których zaprosimy do grupy, nie jesteśmy skazani na zawsze, możemy ich wymienić na innych, lecz jeśli chcemy dotrzeć do zakończenia, w którym wszyscy się spotykają i łączą siły w bardzo trudnym lochu, trzeba ukończyć wszystkie wątki fabularne.

 

 

Skoro można zmieniać postaci w drużynie wedle uznania i poznać historie każdej z nich bez konieczności rozpoczynania rozgrywki od nowa, teoretycznie powinna być to dobra wiadomość. Niestety, postaci, które nie wędrują wraz z nami, nie zdobywają doświadczenia, trzeba więc zmieniać skład drużyny i zbierać punkty od nowa dla świeżo dołączonych, biegać między lokacjami i co chwila wdawać się w losowe potyczki z potworami. Ileż można? Na Switchu, grając np. podczas podróży przez (załóżmy) 30 minut ma to sens, bo możemy rozegrać kilka walk, zapisać progres i kontynuować zabawę później. Natomiast jeśli gramy na PC, chcielibyśmy poświęcić na grę np. cały dzień, to grind szybko zacznie nudzić. Spędzenie w ten sposób kilkudziesięciu godzin nie jest szczególnie pasjonujące. Cóż, trzeba po prostu umieć dawkować sobie przyjemności.

Gdy wędrujemy przez lokacje, nie widać, w którym miejscu czeka na nas walka, po prostu przenosimy się znienacka na pole bitwy. Co prawda można uciec, można też dołączyć do drużyny postać, która ograniczy liczbę potyczek, ale to wygląda dość dziwnie, że słusznych rozmiarów przeciwników nie da się dostrzec z daleka. Niezbyt podoba mi się ta mechanika, natomiast sama walka w Octopath Traveler jest bardzo dobrze zrealizowana. Akcje wykonywane są w turach. Każdy z przeciwników ma tarczę z numerem oraz kilka "słabości", których wykorzystanie pozwoli obniżyć obronę i ogłuszyć wroga, opóźniając jego ruch. Na początku nie wiemy jednak, na co są wrażliwe poszczególne potwory, więc trzeba atakować je na różne sposoby, by odkryć ich słabe punkty metodą prób i błędów. Jeśli mamy w drużynie Cyrusa, dzięki jego umiejętności analizy bez trudu odkryjemy, w jaki sposób najlepiej atakować danego przeciwnika. Przykładowo, jeden z wrogów może być podatny na ataki kosturem, ogień i kwas, natomiast używanie na nim miecza albo ataków lodowych nie przyniesie szczególnie dobrych efektów. Wiedza ta jest szczególnie ważna podczas walk z bossami, którzy potrafią być bardzo wymagający i jeśli nie będziemy skutecznie zbijać ich tarcz, to będzie nam dużo trudniej przeżyć. W osłabianiu wrogów znakomicie pomaga system boostowania, pozwalający wykonać kilka ataków pod rząd.

 

Zbierając doświadczenie, awansujemy, co przekłada się na coraz więcej punktów zdrowia i many, wybieramy nowe umiejętności i dodatkowe cechy. Im dalej, tym dłużej trwa zdobywanie punktów, by awansować na kolejne poziomy i odblokować kolejne umiejętności. Konieczne będzie też zbieranie pieniędzy na lepsze wyposażenie i zapasy coraz lepszych przedmiotów jednorazowego użytku.

 

 

Chociaż Octopath Traveler na PC nie sprawdza się tak dobrze, jak na Switchu, to muszę przyznać, że dobrze się bawiłam, przemierzając zróżnicowane lokacje, przeżywając wraz z postaciami ich historie i słuchając bardzo przyjemnej muzyki. Przedstawione opowieści zaciekawiły mnie, chociaż nie wciągnęły bez reszty - odniosłam wrażenie, że trochę za dużo jest nic nie wnoszących dialogów, które bardzo długo się ciągną, doceniam natomiast, że można wybrać zarówno angielskie, jak i japońskie głosy z angielskimi napisami. Polubiłam turowy system walki, możliwość kombinowania z różnymi umiejętnościami bohaterów w drużynie, odkrywanie słabości przeciwników, natomiast niezbyt przypadł mi do gustu system losowych potyczek oraz to, że nie widać, ile dokładnie przeciwnikowi zostało życia i aby się tego dowiedzieć, trzeba mieć w drużynie Cyrusa i zmarnować jego turę na analizę przeciwnika. Octopath Traveler nie jest idealne – odstraszać może grind i wygórowana cena - jednak można w grze spędzić mile czas.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Octopath Traveler

  • Bardzo dobry port
  • Osiem opowieści w jednej grze
  • Ciekawy system walki
  • Interesujące wyzwania
  • Wygórowana cena
  • Losowe potyczki
  • Grind
  • Miejscami zbyt rozdmuchane dialogi
Gra sprawdzi się lepiej na Switchu, zwłaszcza w podróży, niemniej pecetowy port jest bardzo dobrze zrealizowany i oferuje tę samą frajdę z gry - byle tylko umieć dawkować sobie przyjemności. 7.5
najnowsze