Recenzja - konsole

PlayStation Classic - bilet do krainy nostalgii? Recenzja

Michał Grabowski, 27 listopada 2018 16:00 3

Szkoda zmarnowanego potencjału, ponieważ PlayStation Classic mogło być o wiele lepszym gadżetem dla fanów retro...

Zacznę może od krótkiej opowieści.

Kiedy byłem małym Muradinem bardzo chciałem mieć GameBoya. Przedziwny zbieg okoliczności w moim małym miasteczku sprawił, że w trakcie wizyty w sklepie elektronicznym dobrze znany mi sprzedawca powiedział: „Nie mamy GameBoyów, ale mamy TO” i wyciągnął wielkie pudło z napisanym na nim PlayStation. Chwilę później mogłem sobie przetestować kilka wersji demonstracyjnych na podłączonym do telewizora PSXie i nastąpiło olśnienie. Dla chłopaka, który do tej pory grał w gierki na Pegasusie był to milowy krok w świecie gier. Nawet bieganie w kółko (!) i brak jakiejkolwiek wiedzy na temat tego czym tak właściwie jest ogrywany tytuł sprawiało frajdę. Nawet pad był jakiś inny. Taki z gałkami i wibracjami, gdy wydarzyła się jakaś nieprzyjemna sytuacja mojej bohaterce. Dostałem ultimatum – albo biorę sprzęt, albo wracam do domu bez niego.

Chwilę później wyszedłem z wielkim pudłem, dodatkowym padem, kartą pamięci i pierwszą częścią kultowego Raymana. Pegasusa z zestawem kardridży sprzedałem, a za zdobyte pieniądze kupiłem kilka archiwalnych numerów PlayStation Magazynu z wersjami demo i trzeciego Crasha Bandicoota.

Co ciekawe, mam ten sprzęt w swoim domu po dziś dzień i co jakiś czas wyruszam w nostalgiczną wyprawę do czasów dzieciństwa. Czasami, gdy nie mam do niej dostępu, to mogę odkurzyć swoje PlayStation Portable, na którym posiadam kilka klasyków w sam raz na długie wyprawy pociągiem. Ewentualnie można pobawić się na PlayStation 3, gdy PSX daleko, a PSP rozładowane.

Dlaczego od tego zacząłem? Ano dlatego, iż testując PlayStation Classic cały czas nie mogłem się pozbyć wrażenia, że jest to sprzęt zwyczajnie… niepotrzebny. A przynajmniej dla mnie, gdy możliwości do grania w klasyki z ery pierwszego PlayStation mam aż nadto.

W małym pudełku stylizowanym na to z oryginalnego PlayStation znajdziemy:

  • Zminiaturyzowaną wersję konsolki PlayStation
  • Dwa pady podłączane do konsoli z końcówkami USB
  • Kabel HDMI
  • Kabel do zasilający USB
  • Kilka dodatkowych instrukcji obsługi, zasad bezpieczeństwa itp.

I to właściwie tyle, bo i fajerwerków trudno byłoby się spodziewać. Zadanie sprzętu jest proste – mamy podłączyć i wrócić do czasów młodości. Problem w tym, że do całego zestawu nie jest dołączony jakikolwiek adapter, który pozwoliłby podłączyć kabel USB do kontaktu. Rozumiem, że w dzisiejszych czasach ten standard został wprowadzony na dobre w komórkach, ale lepiej dać furtkę wyjścia na wypadek, gdyby ktoś go zwyczajnie przy sobie nie posiadał. Co do długości kabli również można byłoby dyskutować. O ile w przypadku padów nie jest ona zbyt krępująca, tak przy podłączeniu konsoli do telewizora lub monitora trzeba już pójść na kompromis. Tym bardziej, że często przyjdzie nam korzystać z przycisków na samej konsolce, a to już może sprawiać pewne problemy.

Jeden przycisk odpowiadający za włączenie i wyłączenie konsoli, drugi za powrót do menu głównego i trzeci pozwalający na zmianę dysku (w przypadku takich gier jak np. Metal Gear Solid czy Final Fantasy VII). Z pewnością dałoby radę ułatwić poruszanie się po interfejsie PlayStation Classic, tylko chyba zabrakło Sony pomysłu. Chyba aż za bardzo chciano oddać ducha tamtych czasów zachęcając graczy do częstego wstawania i „resetowania” konsoli, ale dziś chyba lepszym rozwiązaniem byłoby ustawienie prostej kombinacji Start i Select. Tym bardziej, że większość gier i tak jej nie wykorzystuje.

Po podłączeniu konsoli do ekranu i odpaleniu sprzętu pozostaje wybrać język konsoli i naszym oczom ukazuje się ekran wyboru gry oraz kilka opcji dodatkowych takich jak wybór stanu zapisu gry, wznowienie od momentu powrotu do menu głównego czy instrukcja obsługi. Trudno o rozczarowanie, ale brak dodatkowych trybów wyświetlania, wygładzania czy też stylizacji na stare telewizory CRT smuci. Inną sprawą jest fakt, że różne tytuły działają na PlayStation Classic różnie. Jedne z nich mają problemy z nietypowym przyspieszaniem, a inne działają tak jakby były spowolnione o klatkę czy dwie względem oryginałów. Możliwe, że to wynik ograniczenia sprzętowego konsolki, bo teoretycznie gry powinny działać lepiej lub porównywalnie ze stanem oryginalnym. Może również na ten stan rzeczy wpływać fakt, iż część emulowanych gier jest w wersji amerykańskiej, a część w europejskiej, gdzie standardy wyświetlania również były różne.

Czy te oczy moga klamac... chyba nie.

Innym tematem są wybrane przez Sony gry, które pojawiły się w zachodniej wersji PlayStation Classic. Tutaj zdania są podzielone. Z mojej perspektywy mógłbym powiedzieć, że nie wygląda to aż tak źle, jak faktycznie mogłoby. Dlaczego? Wiele z tych tytułów, które znajdują się na liście, ogrywałem na PSXie za młodu, więc większość idealnie się pokrywa z moimi preferencjami. Rozumiem również problemy z licencjami oraz chęć dołączenia do zestawu gier, w które nie zagramy w odświeżonej wersji w najbliższym czasie (choć to dość zabawne widząc na liście Final Fantasy VII…). Ale brak takich klasyków jak Tony Hawk’s Pro Skater 2, Vargant Story czy Crash Team Racing boli i to dosłownie, gdy odpala się po wielu latach Rainbow Sixa czy Destruction Debry, które postarzały się przeokrutnie. Wszystko wygląda tak, jakby Sony wzięło kilka tytułów z łapanki tylko po to, aby wypełnić listę zamiast faktycznie spytać się graczy, które kultowe gry by ich interesowały.

Niewątpliwym plusem jest jednak to, że każdą rozgrywkę możemy przerwać i wznowić od momentu, w którym ją zakończyliśmy. To o tyle ułatwia sprawę, że wcale nie trzeba korzystać z systemu zapisu, jeśli chcielibyśmy po dłuższej chwili spędzonej przy Final Fantasy VII zrobić dwie rundki arcade w Tekkena. Wadą tego rozwiązania jest niewątpliwie to, że na takie rozwiązanie przewidziano tylko jeden slot, co w pewien sposób zamyka drogę do zabawy w szybkie zapisywanie i wznawianie rozgrywki. Bez problemu jednak można zapisywać i wczytywać swoje stany rozgrywki w starym stylu. Każda gra posiada osobny slot w pamięci reprezentowany przez oryginalne oznaczenia na starych kartach pamięci, co z pewnością dodaje całości uroku.

Teraz jednak warto odpowiedzieć sobie na ważne pytanie – czy warto zainteresować się PlayStation Classic?

Jeśli macie w rodzinie chrześniaka, któremu nie wiecie co kupić pod choinkę, albo kolegę-gracza i macie problem z doborem odpowiedniej gry, która mu się spodoba, to wybór PlayStation Classic wcale nie jest takim złym pomysłem. Zestaw gier jest przyzwoity, a całość wraz z padami może być całkiem gustownym, który dumnie można położyć na półce i raz na jakiś czas odpalić, aby przenieść się w nostalgiczną wyprawę do czasów pierwszego PlayStation. Dosłownie, ponieważ jeszcze bez DualShocków.

Sęk w tym, że brak kilku dodatkowych funkcji oraz zamknięta struktura PlayStation Classic sprawiają, iż trudno jest zachęcić do jej kupienia posiadaczy poprzednich konsol Sony. Ci mogą przebierać w o wiele większym zestawie klasyków w wersji analogowej lub cyfrowej, w zależności od wybranej platformy. Dla tych osób Classic będzie tylko namiastką tego, co faktycznie oferował PSX w czasach swojej świetności. Więc jeśli można sobie podłączyć swój własny sprzęt do telewizora i włożyć płytkę, to po co wydawać kasę na półprodukt?

Czy mogę mówić o rozczarowaniu? Niezupełnie, ale spodziewałem się po PlayStation Classic czegoś więcej niż tylko emulacji kilku gier oraz możliwości ich zapisu. Szkoda.

Pocałunek potwora, czyli jak przestać być nieudacznikiem - recenzja filmu Venom
Największe momenty E3, które okazały się niewypałami
God of War - wrażenia z pokazu prasowego
Piractwo czy alternatywa dla remasterów?
najnowsze