Recenzja - konsole

Farming Simulator 19 - recenzja - to nie są traktory, których szukacie

Katarzyna Dąbkowska, 23 listopada 2018 17:00 0

Wieś jest piękna, ale ma też swoje wady.

Wsi spokojna, wsi wesoła!

Który głos twej chwale zdoła?

Kto twe wczasy, kto pożytki

Może wspomnieć zaraz wszytki?

- Jan Kochanowski

Wielu z was pewnie zastanawia się, za co gracze kochają Farming Simulator. Nie da się ukryć, że symulatory farmy to potężna kopalnia pieniędzy, która zarabia na siebie znacznie więcej niż przeciętny rolnik byłby w stanie uzbierać przez całe swoje życie. Jedni kochają te gry za maszyny, inni za dokładne odwzorowanie pracy rolnika. Mnie ten cykl urzekł swoim spokojem. Czasami warto przy kawce posiedzieć i bez hektolitrów juchy wyzbierać bawełnę z pola, nakarmić królika i pogłaskać Burka. Ot, tak po prostu cieszyć się urokami wirtualnej natury. Takie miało być Farming Simulator 19, ale coś chyba poszło jednak nie tak.

Farming Simulator 19 nie powinien zaskoczyć graczy, którzy mieli już do czynienia z poprzednimi odsłonami. Rozwiązania są mniej więcej takie same, przekładane kilkoma niezbyt znaczącymi dla samej mechaniki rozgrywki nowościami. Tu i ówdzie posilono się o odrobinę świeżości, które jednak nie stanowią totalnego przekierowania mechaniki na nowy tor. Wciąż jesteśmy tu początkującym rolnikiem, którego zadaniem jest rozbudowa swojej farmy.

Do wyboru mamy dwie całkiem sporej wielkości mapy. Każdą z nich można wykorzystać w trzech różnych trybach. Tryb kariery, zdecydowanie najpopularniejszy ze wszystkich, pozwala nam na początek naszej rolniczej przygody na już stworzonej farmie. Mamy do dyspozycji kilka pól, mamy również kilka maszyn rolniczych, które przydadzą się w powolnej rozbudowie imperium. Dwa kolejne są przy tym znacznie trudniejsze do realizacji i raczej nie zachęcą laików, którzy dopiero wkraczają na farmerską ścieżkę. Zaczynamy w nich od zera, kupując pierwsze budynki i maszyny, ciułając powoli grosze na misjach pobocznych czyli brudnych robotach u potentatów rolniczych.

Początkującym zdecydowanie życia nie umilą bardzo wąskie ścieżki, na których mieści się ledwie jeden samochód. Na zawiłych, wiejskich dróżkach widać setki przeszkód i przepaści mających na celu wyprowadzenie użytkownika ze stanu zen. Podczas jednej z misji pobocznych gra wymagała wykorzystania zbiornika z nienaturalnie wręcz wąskim przejazdem, który za każdym razem zawieszał ciężarówkę wysoko w górze i uniemożliwiał zjazd.

A jeśli o laikach mowa... Farming Simulatory w zasadzie od zawsze kulały pod względem zawiłości rozgrywki i samouczków. „Dziewiętnastka” wprowadziła niewiele nowości pod tym względem. Od poprzedniej odsłony minęło trochę czasu i Giants Software miało szansę tu i ówdzie coś naprawić. Zamiast tego kolejny raz dostajemy raczej marną replikę poprzednich samouczków, które w bardzo podstawowy sposób objaśniają nam zasady rozgrywki.

Farming Simulator 19 stawia na realizm. W zasadzie każdy nasz ruch ma tu znaczenie. Nie napełnimy zbiornika uprzednio nie zdejmując z niego pokrywy, nie wykosimy pola bez miliona podczepianych elementów. Nawet dla rolnika niektóre mechanizmy będą zbyt zawiłe, by z nich skorzystać bez pomocy z zewnątrz, której Giants jednak poskąpił i tym razem. Nie pomaga również niesamowicie marna inteligencja pomocników, którzy blokują się przy najmniejszych problemach i trzeba w zasadzie bezustannie kontrolować czy pomocnik A, B lub E wykonuje swoją robotę, czy może stoi gdzieś w łysym polu, bo na jego drodze znalazł się kawałek przyczepy.

Rozgrywka jedynie pozornie pozwala na wolną wolę. Początkowo nastawiona jest jedynie na uprawę roli. Upłynie sporo wody w Wiśle zanim będziecie mogli kupić pierwszą kurę. Choć będziecie mieć sporo kasy w kieszeni, jeśli nie podążacie wyrytą ścieżką i chcecie wybiec nieco przed szereg, będziecie musieli przeskoczyć przez wiele kłód podstawianych wam pod nogi. Produkcja oferuje jednak niesamowitą mnogość maszyn i misji pobocznych. Jedną z ważniejszych nowości jest możliwość hodowania koni, jednak w tym przypadku uzbrójcie się w cierpliwość. Minie sporo czasu zanim zdobędziecie pierwszego rumaka.

Farming Simulator 19 to nie tylko rozgrywki w pojedynkę. Gra proponuje również wspólną uprawę ze znajomymi, co w teorii powinno wprowadzać nieco ożywczej energii w to smutne solouprawianie. Rozgrywka online, przynajmniej w moim przypadku, stanowiła nie lada wyzwanie. Pomimo tego, że mam świetne połączenie internetowe, gra wciąż się blokowała. Ten tryb można uznać za świetny dla miłośników mniejszych i większych psikusów, wywracania maszyn i blokowania innym rozwoju w grze.

Farming Simulator 19 jest jednak najurodziwszym z dostępnych na rynku symulatorów farmy. Gra wygląda przepięknie. W oczy rzucają się świetnie wykonane i bardzo dokładnie odwzorowane maszyny i znacznie ładniejsze łany zbóż. Zmiana silnika graficznego wyszłaby zatem Giants na dobre, gdyby nie kilka poważnych błędów, które wołają o pomstę do nieba. Gra serwuje częste spadki liczby klatek na sekundę przeplatane z przenikaniem i okropnym doczytywaniem się tekstur. Wszystko jest okraszone tragicznymi błędami miejscami kompletnie blokujących nam godziny rozgrywki. Apogeum złości dane mi było osiągnąć podczas misji pobocznej, kiedy bale z zebranej bawełny najzwyczajniej w świecie zawisły gdzieś wysoko ponad maszynami i zablokowały możliwość zakończenia misji. Sama mapa jest również skonstruowana tak, że drogi asfaltowe są niemalże niewidoczne. Gra ma również tragiczną nawigację, co wymusza na nas ciągłe przyskakiwanie do telewizora w poszukiwaniu najlepszej trasy dojazdu do celu.

Farming Simulator 19 miało być wielką odmianą, powiewem świeżości wśród symulatorów farmy. Zamiast tego zaserwowano nam w zasadzie stare odsłony z kilkoma dodatkami przykryte płaszczem ładnej oprawy graficznej. Z tą Giants sobie jednak nie do końca poradziło. Chętnie ponownie usiądę za kółkiem John Deere'a, ale dopiero gdy deweloperzy załatają tę farmę. Chwilowo mam ochotę jedynie pogryźć pada, bo wieś tu nie jest ani spokojna, ani wesoła.

Farming Simulator 19 XONE

  • bardzo dużo misji pobocznych
  • sporo maszyn rolniczych
  • opcja hodowli nowych zwierząt
  • oprawa graficzna
  • sporo tragicznych błędów
  • spore spadki liczby klatek na sekundę
  • mapa
  • SI pomocników
  • niezbyt pomocna pomoc
  • bardzo długie ekrany wczytywania
Najładniejszy Farming Simulator, ale nie najlepszy. 5.5
Chwała Wodzowi! - recenzja Beholder 2
Śmierć autentyczności - recenzja filmu Narodziny gwiazdy
Gris - recenzja - pochwała karmi sztukę
Kosmiczni piraci kontra cały świat - recenzja Ancient Frontier: Steel Shadows
najnowsze

Co nowego w PlayLink?

Recenzja gier: Frantics, Wiedza to Potęga: Dekady, Szymparty i Planet of the Apes: Last Frontier.

Chwała Wodzowi! - recenzja Beholder 2

W Beholder 2 przenosimy się do totalitarnego państwa i zaczynamy karierę w Ministerstwie na samym dole urzędniczej drabiny - dokąd zajdziemy?