InformacjeRecenzja - konsole

O krok bliżej ideału - recenzja Divinity: Original Sin II - Definitive Edition

... Małgorzata Trzyna

Wydanie Definitive Edition to doskonały powód, by jeszcze raz zwiedzić Rivellon.

Kiedy Larian Studios ogłaszało, że przygotowuje Divinity: Original Sin II Definitive Edition, zapowiedziało tysiące zmian i poprawek. W wersji PC, która ukazała się w ubiegłym roku, Sławek nie znalazł zbyt wielu wad - grze było blisko doskonałości, oferuje ona wciągającą, dojrzałą, nieszablonową fabułę, świetnie zarysowane postacie, sporo humoru i satysfakcjonujący system walki. Więcej o samych bohaterach, historii i potyczkach przeczytacie w naszej poprzedniej recenzji (pod którą mogę podpisać się obiema rękami). Grę oceniliśmy wówczas na 9,5 i zdecydowanie nie była to przesada. Dla fanów RPG-ów, którzy uwielbiają wysilanie szarych komórek i nie stawiają na zręczność, a taktykę, jest to wręcz pozycja obowiązkowa. Jedyne, co mieliśmy do zarzucenia, to brak polskiej wersji językowej (problem ten rozwiązano już w kwietniu) oraz niezbyt czytelne instrukcje w dzienniku zadań. Jeśli zatem gra była niemal idealna, skąd te wszystkie poprawki? No cóż, nigdy nie ma tak dobrze, żeby nie mogło być lepiej. Twórcy postanowili posłuchać fanów, którzy zwracali uwagę na rozmaite szczegóły i podpowiadali, co ulepszyć.

Pierwszym problemem, jaki należało rozwiązać, było zaprezentowanie mechanik rządzących rozgrywką w przystępny sposób. Z tego właśnie względu twórcy zaprojektowali niewielki, dodatkowy poziom pod pokładem statku, na którym budzimy się na początku zabawy. Stopniowo dowiadujemy się, jak radzić sobie z zamkniętymi drzwiami, jak przesuwać przedmioty zagradzające przejście, jak wykorzystać je, by nacisnąć przycisk na podłodze i odblokować sobie dalszą drogę, co przydaje się na dalszych etapach, gdy natykamy się na rozmaite zagadki. Mamy też okazję przekonać się, jak działa rozlany olej i jak go taktycznie wykorzystać podczas pierwszej walki. Larian Studios zadbało o to, by samouczek był integralną częścią przygody, nie zabrakło więc tutaj dodatkowych elementów fabularnych i nowych NPC-ów. Ci, którzy mają już wszystko w jednym palcu, mogą jednak równie dobrze pominąć ten etap.

Drugą ważną zmianę można dostrzec jeszcze przed rozpoczęciem właściwej rozgrywki. Jeśli na myśl o taktycznej walce i wczytywaniu gry bez końca w celu uporania się z wrogiem cierpnie wam skóra, nie musicie się już martwić, że poziom trudności was przerośnie. Jedną z nowości w Definitive Edition jest tryb opowieści, przygotowany specjalnie z myślą o graczach, którzy wolą spędzać mniej czasu na spuszczaniu łomotu tałatajstwu zawadzającemu na drodze, bardziej skupić się na dialogach i poznawaniu historii postaci. Nie oznacza to, że dodano przycisk, dzięki któremu wszyscy wrogowie po rozpoczęciu potyczki poddają się i popełniają rytualne samobójstwa. Nie oznacza to też, że możemy używać byle jakiego wyposażenia i liczyć na to, że i tak nasi bohaterowie wszystko przyjmą na klatę bez uszczerbku na zdrowiu, a zardzewiałym scyzorykiem położą jednym ciosem każdego przeciwnika. Wrogowie są nadal na tyle inteligentni, by rzucać ataki obszarowe na drużynę, wykorzystywać elementy otoczenia, wspinać się na wyżej położone miejsca w celu uzyskania premii do obrażeń z dystansu, uciekać z pomocą magii, wzmacniać swe pancerze czy uwziąć się na NPC-a, którego mamy chronić. Niemniej walka na tym poziomie trudności nie stanowi wielkiego wyzwania i nawet jeśli nie zawsze podejmowałam najmądrzejsze decyzje (zapominałam, jakiego typu obrażenia zadaję zwykłym atakiem, przez co niechcący leczyłam przeciwnika, albo przez przypadek nakładałam mu pozytywne efekty), nie miałam problemu ze zwyciężaniem, o ile oponenci nie mieli dużo wyższego poziomu ode mnie. Oczywiście, zbyt niski poziom trudności też może nie być zbyt pasjonujący, ale można go zmienić w dowolnym momencie.

Walka to jednak tylko jeden z elementów rozgrywki. Drugi, nie mniej ważny, to kombinowanie, jak wypełnić rozmaite zadania. Twórcy nie dają zbyt szczegółowych podpowiedzi i często trudno domyślić się, co tak właściwie trzeba zrobić, nawet z pomocą dziennika. W dzienniku można śledzić zadania i sprawdzić, jakie cele mamy do zrealizowania, przejrzeć zadania ukończone, przeczytać ostatnie dialogi, sprawdzić instrukcje z samouczka i nie tylko. W opisach misji brakowało mi jednak kluczowych informacji otrzymywanych podczas rozmów z NPC-ami - nie chodzi tu o prowadzenie za rączkę i szczegółowe instrukcje, ale jeśli wcześniej NPC mówił, że jaskinia, gdzie mamy znaleźć przedmiot fabularny, znajduje się na północny wschód od obozu, należałoby się spodziewać, że właśnie ten szczegół zostanie zapisany, zamiast enigmatycznego wyjaśnienia, że potrzebujemy specjalnej broni. W przypadku Labiryntu Gargulca z kolei nie zamieszczono żadnego wpisu i nie wiem, czy tak miało być, czy to przeoczenie. Niemniej dziennik został zmieniony na lepsze, teraz możemy wybierać interesujące nas zadania i otrzymać informacje, gdzie znajduje się znacznik danej misji, co spowoduje zaznaczenie interesującej nas flagi oraz pojawienie się strzałki na mini-mapie, co znakomicie ułatwia orientowanie się w terenie.

Mimo poprawek, ciągle łatwo się pogubić. Twórcy nie wyróżniają w żaden sposób kluczowych NPC-ów ani kupców mających najbogatszy wybór towarów (w grze można handlować niemal z każdym), trzeba więc ręcznie przygotowywać sobie znaczniki z opisami. Jak wygodne jest pisanie z pomocą pada, wiadomo - tu wygrywa zdecydowanie klawiatura. Co gorsza, pierwsza próba zostawienia własnego znacznika skończyła się zawieszeniem się gry. Przy kolejnej wszystko już działało bez problemu, ale ta przygoda skutecznie zniechęciła mnie do szczegółowego opisywania każdego zakamarka.

Zwiedzając Rivellon, możemy zebrać gigantyczne ilości łupów, co oznacza, że musimy starannie zarządzać ekwipunkiem. Twórcy zadbali o ułatwienia - w Definitive Edition możemy zyskać dostęp do przedmiotów w plecaku każdego z towarzyszy bez przełączania się między nimi oraz zaznaczyć kilka przedmiotów naraz i dodać ich do towarów przeznaczonych na sprzedaż.

Skoro już mowa o sterowaniu, muszę pochwalić Larian Studios za dołożenie starań, by gra była jak najprzyjemniejsza, jeśli używamy kontrolera. Warto jednak pamiętać, że obsługa padem nie jest równie wygodna, jak z pomocą myszki. Wskazanie dowolnego przedmiotu w ekwipunku, wybranie opcji w menu, umiejętności z paska albo najechanie na przeciwnika z pomocą myszki podczas walki to kwestia ułamka sekundy, padem wykonywanie wszystkich drobnych czynności jest nieco bardziej czasochłonne. Sterowanie za pomocą pada bywa także uciążliwe podczas walki, kiedy trzeba wycelować we wroga, a wskaźnik jak na złość przesuwa się wszędzie, tylko nie na niego.

Kolejną bardzo ważną zmianą w Divinity: Original Sin II - Definitive Edition w porównaniu z pierwotną wersją jest znaczące przebudowanie aktu III oraz rozwinięcie wątku Zwierza - krasnoludzkiego bohatera. Wdawanie się w szczegóły byłoby spoilerem, ale dzięki zmianom historia jest bardziej spójna, możemy lepiej zrozumieć motywy postaci. Przedsięwzięcie było o tyle skomplikowane, że potrzeba było nagrać ponownie mnóstwo kwestii dialogowych. Oczywiście, nie będę przeprowadzać analiz, by rozliczyć twórców z obietnicy, że w grze zmieniono blisko 150 tysięcy słów. Ekipa przyjrzała się także walkom i dodała kilka starć, w tym potyczkę z Krakenem (wcześniej jego pojawienie się i zniknięcie w wodzie było rozczarowujące). Zmieniono także balans statystyk wyposażenia czy systemie postępów i tempa awansowania. Docenią to przede wszystkim osoby, które już posiadają grę w swych bibliotekach na PC i mieli okazję ją ukończyć; na szczęście nie trzeba dopłacać, by cieszyć się poprawkami, wystarczy pobrać aktualizację i ponownie wybrać się do Rivellonu. Nic też nie stoi na przeszkodzie, by pozostać przy oryginalnej wersji.

Na konsolach, podobnie jak na PC, gra pozwala także na wspólną zabawę na podzielonym ekranie oraz w maksymalnie czteroosobowej grupie przez sieć. Dołączyć i rozłączyć się można w dowolnym momencie. Fani rywalizacji również znajdą coś dla siebie w trybie Areny, gdzie do wyboru mamy rozmaite postaci (również te, którymi nie da się pokierować w kampanii). Na arenie można także bawić się w trybie hot seat i przetestować na przyjacielu rozmaite umiejętności. Jednak nie wszystkie funkcje obecne na PC znalazły się na PS4 i Xboksie One - ze względów technicznych konsolowa wersja nie oferuje trybu Mistrza Gry.

Ostatnią rzeczą, która pojawia się w wersji Definitive Edition, jest nowy, miniaturowy towarzysz - Sir Lora, czyli wiewiórka, która wykorzystuje naszą drużynę jako ochroniarzy. Sir Lora wypełnia bardzo ważne zadanie. Jest to bonus dla przedpremierowych zamówień na Definitive Edition oraz drobny prezent dla osób, które już wcześniej kupiły grę na PC.

Grą można cieszyć się w polskiej wersji językowej (napisy). Początkowo brak tej wersji mógł zniechęcić część osób, jednakże po paru miesiącach od premiery przygotowano oficjalne spolszczenie. Oczywiście, na konsolach jest ono dostępne od razu, więc nie trzeba obawiać się, że znajomość angielskiego okaże się niewystarczająca, by dobrze bawić się w grze. Trudno jednak nie zauważyć, że tu i ówdzie ucięło wyrazy, które prawdopodobnie się nie zmieściły, a że przewijania brak, pozostają niedokończone instrukcje. Nawet pod paskiem umiejętności mamy "Przytrzymaj X, aby".

Podsumowując - Larian Studios wykonało świetną robotę, przygotowując Divinity: Original Sin II Definitive Edition. Już wcześniej była to bardzo dobra gra, teraz jest udoskonalonym prawie-ideałem. To ciągle ta sama produkcja, oferująca wciągającą fabułę i satysfakcjonujące walki. Ulepszenia w wątku fabularnym, postępach i balansie, usprawnienia w dzienniku zadań czy zarządzaniu ekwipunkiem sprawiają, że aż chce się wrócić do Rivellonu. Dzięki wprowadzeniu najniższego poziomu trudności i samouczka także mniej zaprawieni w bojach gracze mogą śmiało sięgać po ten tytuł. Obsługa z pomocą pada nie jest tak wygodna jak korzystanie z klawiatury i myszki, ale można przywyknąć. Na korzyść wersji PC przemawia jednak tryb Mistrza Gry, nieobecny na konsolach. Gdyby nie drobne problemy techniczne i okazjonalne crashe, byłoby pełne 10/10.

PlayStation 4Divinity: Original Sin 2

  • ulepszenia w wątku fabularnym, który już wcześniej był świetny
  • dodatkowe walki i zmienione niektóre potyczki
  • dodatkowy poziom-samouczek wyjaśniający działanie najważniejszych mechanik
  • nowy, najniższy poziom trudności - tryb fabularny
  • poprawki w dzienniku uprzyjemniające rozgrywkę
  • poprawki w zarządzaniu ekwipunkiem
  • polska wersja językowa
  • ulepszenie do wersji Definitive Edition dostępne za darmo jako aktualizacja dla posiadaczy wersji PC
  • tryb hot-seat na Arenie
  • gdzieniegdzie ucięte opisy w polskiej wersji językowej
  • obsługa na padzie nie tak wygodna jak na klawiaturze i myszce
  • okazjonalne crashe
  • drobne błędy techniczne podczas walk

O krok bliżej boskości.

Najnowsze
Lubisz nas?