Jeżeli myśleliście, że aktorska adaptacja One Piece nie może być lepsza, to jak najszybciej sprawdźcie odcinki drugiego sezonu.
Jeszcze większa drużyna
Pierwszy sezon One Piece pokazał, jak powinno tworzyć się aktorskie adaptacje anime. Chociaż te powstają już od wielu lat, głównie na rynku japońskim, to Hollywood również miało swoje próby, gdzie większość kończyła się spektakularnymi klapami, żeby tylko wspomnieć o Dragon Ballu czy Rycerzach Zodiaku. Co przeważyło nad sukcesem serialu Netflixa, to obecność Eiichiro Ody w produkcji. Twórca oryginalnej mangi nadzorował cały projekt i wszystkie pomysły twórców serialu, musiały najpierw otrzymać od niego akceptację. Nic więc dziwnego, że z końcowego produktu zadowoleni byli nie tylko fani, ale również widzowie, którzy wcześniej nie mieli okazji zetknąć się z przygodami załogi Słomkowego Kapelusza. Teraz, po dwuipółrocznej przerwie, na platformie debiutuje długo oczekiwany drugi sezon One Piece, nad którym ciążyła jeszcze większa odpowiedzialność. To właśnie ten sezon miał zadecydować, czy serial stanie się wyznacznikiem dla wszystkich kolejnych aktorskich ekranizacji popularnych mang i anime, czy też stanie się synonimem straconej szansy i festiwalem błędnych decyzji twórców, jak miało to miejsce w przypadku drugiego sezonu The Last of Us od HBO. Na szczęście nowe epizody One Piece nie tylko trzymają poziom poprzednich, ale większość z nich jeszcze bardziej podnosi poprzeczkę, że po ich obejrzeniu będziecie marzyć, aby Wasze ulubione anime otrzymało podobną jakościowo ekranizację w niedalekiej przyszłości.
One Piece
Po skompletowaniu załogi i pokonaniu Arlonga, Monkey D. Luffy (Iñaki Godoy) i reszta wyruszają na Grand Line, przeżyć kolejne niezwykłe przygody. Zanim jednak do tego dojdzie, muszą uzupełnić swoje kurczące się zapasy. Roronoa Zoro (Mackenyu) ma okazję nabyć nowe miecze, Nami (Emily Rudd) znaleźć jakieś ubrania, Sanji (Taz Skylar) zdobyć prowiant, a Monkey lepiej poznać historię Gold Rogera. W mieście dochodzi jednak do konfrontacji z klaunem Buggym (Jeff Ward), który zebrał nową załogę i pragnie zdobyć nagrodę za Luffy’ego. Ich śladem podąża również Smoker (Callum Kerr), pułkownik marynarki z Logue Town, a także jego prawa ręka Tashigi (Julia Rehwald), która specjalizuje się w legendarnych mieczach. Ostatecznie Słomkowi unikają marnego losu i znów wypływają w morze, gdzie napotykają zdziwaczałego latarnika, niebezpiecznego wieloryba, walczących ze sobą gigantów, gadającego renifera, odważną księżniczkę, despotycznego króla, a także zupełnie nowych łowców piratów, znanych jako Baroque Works.
Gdy w poprzednim sezonie konstrukcja fabularna była dosyć jasno rozłożona pomiędzy wprowadzaniem nowych postaci i ich historii, którzy na końcu mieli dołączyć do załogi Luffy’ego, tak drugi sezon prezentuje większe lub mniejsze, ale zamknięte historie fabularne, znane w mandze i anime jako „arc-i”. Niektóre wątki, jak ta z wielorybem, czy też z tajemniczym miastem, gdzie hołubi się piratów, trwają po jednym odcinki, ale są też takie które trwają dwa, a nawet trzy. Co istotne, nie są to osobne, hermetyczne fabuły, ale twórcy zadbali o pewną ciągłość, więc kolejne wydarzenia i kłopoty bohaterów wynikają z poprzednich, a i prowadzą do następnych sytuacji i problemów. Jest w tym jeszcze większa spójność niż w przypadku pierwszego sezonu i na każdym kroku czuć, że ta historia żyje, a wraz z nią bohaterowie cały czas ewoluują. Nie ma tu miejsca na stagnacje, przeciąganie wątków, czy też jakiekolwiek zapychacze, czyli fillery. Można wręcz odnieść wrażenie, że drugi sezon One Piece ma jeszcze szybsze tempo prowadzenia akcji i rzadko kiedy twórcy pozwalają sobie na jakiekolwiek przestoje. Ale to nie oznacza, że cały sezon wypełniony jest tylko scenami akcji, choć przez pierwszą połowę może tak się wydawać. Jednak to, co najlepsze, twórcy pozostawili niemal na sam koniec.
One Piece
Twórcy aktorskiego One Piece doskonale rozumieją, że Monkey D. Luffy mógłby być zbyt irytujący, głównie poprzez swoje zachowanie, gdyby serial skupiał się głównie na nim. Już pierwszy odcinek pokazuje, że ta historia będzie obracać się wokół całej załogi Słomkowego Kapelusza, ale cały sezon rozkłada wątki tak, aby każdy otrzymał swój czas, jak i wielką chwilę chwały. Luffy pozostaje więc postacią głównie komediową, ale też liderem z prawdziwego zdarzenia, który ma generować epickie momenty, szczególnie w scenach akcji i to się znakomicie sprawdza. Dużo emocji wprowadza także Zoro, czyli największy zabijaka w załodze, który w trzecim odcinku rozprawia się z przeważającymi siłami przeciwników, co podkreśla jego niezwykłe, szermiercze zdolności. Sanji również ma okazję się wykazać, a nawet Usopp, który w końcu swoje słowa może przekuć w czyny. Tym razem trochę mniej do działania ma Nami, choć ciężko byłoby narzekać na jej wątek, który po prostu ogranicza jej zdolności, ale wciąż rozbudowuje tę postać.
Chopper niebieskonosy renifer
To, co jednak serial ma najlepszego, to nowe postacie, zarówno przyjaciół Luffy’ego, jak i jego przeciwników. Trzeba jednak mieć na uwadze, że każdy „arc” ma inne postacie i tylko wybrani pojawiają się na przestrzeni całego sezonu. Szybko można polubić Smokera i Tashigi, którzy w drugim sezonie zastępują Garpa, Koby’ego i Helmeppo, którzy również pojawiają się w nowych odcinkach, ale nie pełnią żadnej większej roli. Świetny jest także latarnik Crocus, czy dwa giganty, które walczą ze sobą na wyspie Elbafu. Bohaterowie poznają także pierwszych łowców z Baroque Works, na czele z Miss Wednesday, która okazuje się zupełnie kimś innym, niż początkowo można przypuszczać. Postać staje się jedną z najistotniejszych person tego sezonu i wprowadza sporo ciekawej dynamiki do załogi. Tym bardziej że twórcy w końcu mogą zarysować pierwsze wątki romantyczne, które są subtelne, ale na tyle sugestywne, a przy tym ekscytujące, że wprowadzają dodatkowe dramatyczne warstwy do konkretnych bohaterów. Warto również wspomnieć o Mr. 3, Miss Valentine, Miss Golden Week, czy Mr. 9, którzy stanowią ciekawych antagonistów, zarówno pod względem swojego wyglądu, jak i niezwykłych mocy.
One Piece
GramTV przedstawia:
Prawdziwa zabawa zaczyna się dopiero w ostatniej historii, trwającej aż przez trzy odcinki, rozgrywającej się w ośnieżonym królestwie Drum, którym rządzi okrutny Wapol. Choć nie będę zdradzał szczegółów fabularnych, to jak łatwo się domyślić, Luffy i jego załoga muszą obalić bezwzględnego króla. Otrzymujemy tu nie tyle piracką historię, co pełnoprawne epickie fantasy z ruchem oporu, widowiskowymi walkami i rozumnymi stworzeniami. Jednym z nich jest Chopper, rozmawiający po ludzku renifer z niebieskim nosem, który został lekarzem. Niemal cały siódmy, przedostatni odcinek poświęcony jest jego historii i to zdecydowanie najlepszy epizod w całej historii aktorskiego One Piece. Jeżeli myśleliście, że odcinek „Doorman” z serialu Wonder Man od Marvela to najlepsze, co w serialach można obejrzeć w tym roku, to epizod „Bandera Renifera” to zmienia. Otrzymujemy niemal godzinną historię małego renifera, który został odrzucony przez swoje stado z powodu swojej inności i zostaje przygarnięty przez lekarza Hiriluka, który musi ukrywać się przed Wapolem. To niesamowicie wzruszający opowieść o sile determinacji, wyciągania wniosków z błędów i nietypowych rodzicielskich relacjach, że to aż nie przystoi podejmować tak złożone wątki i jeszcze przedstawiać je w tak głęboki sposób w serialu, który chwilę wcześniej opierał się głównie na szalonych scenach walk.
One Piece
Ten odcinek jedynie pokazuje wybitność One Piece. To nie tylko piracki akcyjniak, gdzie liczą się efektowne sceny, ale jest tu również miejsce na bardziej złożone i trudne tematy, ale przedstawione w emocjonujący i angażujący sposób. Oczywiście dużo w tym zasługa specyficznego świata, gdyż tylko tutaj gadający renifer z niebieskim nosem i czerwonym kapeluszu na głowie, marzący jednocześnie o zostaniu piratem, jak i lekarzem, nie jest niczym dziwnym. Jednak ogromna w tym wszystkim zasługa osób, które stworzyły Choppera. Jego animacje stoją na najwyższym poziomie, dzięki czemu bohater jest ekspresyjny, a przy tym niezwykle uroczy. Złości się i wybucha płaczem, jest nieśmiały i naiwny, ale ma wielkie serce, co też podkreśla jego relacje z przybranym ojcem. Do tego skrywa pewien sekret, dzięki któremu nie wydaje się aż tak bezbronny, jak w swojej oryginalnej formie. Chopper na długo pozostanie ulubieńcem fanów One Piece i bez trudu skradnie serce każdego widza, a jego odcinek zapisze się w historii serialowego świata, jak należy tworzyć adaptacje anime i mang. To naprawdę coś niezwykłego, ale można to w pełni zrozumieć dopiero wtedy, gdy obejrzy się ten epizod.
Aktorska perfekcja
Ponownie jestem pod ogromnym wrażeniem, jak twórcy przykładają się do najmniejszych detali, aby jak najwierniej odtworzyć elementy znane z mangi i anime. Scenografie, a przede wszystkim charakteryzacja i kostiumy bohaterów, choć dziwnie wyglądają w aktorskiej formie, to są wierne oryginałowi i koniec końców ta ich dziwność staje się jednym z największych unikatowych atutów serialu. Dobrze też prezentują się efekty specjalne i to nie tylko te podczas scen walk. Cała realizacja zasługuje na oklaski, gdyż widać, że twórcy chcą tworzyć adaptację, a nie zupełnie nową wersję, która jedynie inspiruje się dziełem Ody. Pod tym względem w porównaniu do pierwszego sezonu nic się nie zmieniło i serial zadowoli fanów, a reszta widzów otrzyma możliwość zapoznania się z tym barwnym, ekscentrycznym światem i bohaterami.
One Piece
Również aktorstwo stoi na bardzo wysokim poziomie. Iñaki Godoy w żadnym momencie nie przegina, nie staje się karykaturą i dzięki temu nie irytuje jako Monkey D. Luffy, a wręcz przeciwnie, potrafi oddać złożone emocje swojego bohatera, ale również beztroskę, czy humor. Emily Rudd i Mackenyu nadal wyśmienicie sprawdzają się w swoich rolach, a Taz Skylar oraz Jacob Romero otrzymali więcej momentów, aby się wykazać i robią to w spektakularny sposób. Świetnym nowym nabytkiem do obsady jest Charithra Chandran jako Miss Wednesday, która szybko łapie chemię z resztą Słomkowych, co też procentuje w dalszej części sezonu. Ale również wiele drugoplanowych aktorów spisało się fantastycznie i ze świecą szukać kogokolwiek, kto po pierwsze byłby nietrafionym castingiem, a po drugie nie poradziłby w swojej roli. Ale na osobne brawa zasługuje Mikaela Hoover, który użycza swojego głosu Chopperowi. Bez niej ta postać nie byłaby tak żywa i jednocześnie ludzka.
One Piece nie tylko nie zepsuł się w drugim sezonie, co stał się serialem o wiele lepszym. Twórcy otrzymali jeszcze lepszy, ciekawszy materiał do zaadaptowania i doskonale poradzili sobie ze swoim zadaniem. Nie tylko pod względem szalonej, a przy tym efektownej akcji z nadprzyrodzonymi elementami, wprowadzaniem barwnych, niejednoznacznych postaci, czy też rozwijaniu tego ekscentrycznego świata, ale przede wszystkim pod względem kreowania emocji i poruszania skomplikowanych, głębokich tematów. Jeżeli w poprzednim sezonie historia Sanjiego była dla Was wyciskaczem łez, to poczekajcie na odcinek poświęcony Chopperowi, który jest jednym z najlepszych epizodów jakiegokolwiek serialu w ostatnich latach. Jako wielki fan Naruto po obejrzeniu drugiego sezonu One Piece zamarzyłem, aby również historia Uzumakiego i jego dziwięcioogoniastej bestii otrzymała podobną aktorską ekranizację w przyszłości. Ten projekt może wydawać się trudniejszy do realizacji od One Piece z powodu bardziej skomplikowanych walk i mocy bohaterów, ale jeżeli kiedykolwiek miałby powstać, to chciałbym, żeby odpowiadała za niego ekipa od One Piece.
9,0
Drugi sezon One Piece oferuje jeden z najlepszych odcinków ostatnich lat. Chopper zostanie pokochany przez miliony widzów na całym świecie.
Plusy
Chopper i jego odcinek to jest zupełnie inny poziom
Dobrze łączy poszczególne rozdziały w jedną spójną historię podróży bohaterów
Ciągły rozwój bohaterów
Ciekawe wątki każdej z głównych postaci
Charyzmatyczni, a przy tym ekscentryczni przeciwnicy
Nowe postacie są doskonałe, nawet jeżeli pojawiają się tylko w jednym odcinku
Nie boi się podejmować trudnych i skomplikowanych tematów
Walka Zoro z trzeciego odcinka zasługuje na osobne uznanie
Perfekcyjne kostiumy i charakteryzacje
Świetne sceny akcji
Wysoka jakość produkcyjna
Ścieżka dźwiękowa jest jeszcze lepsza
Tytaniczna praca twórców, aby serial był jak najwierniejszy oryginalnej mandze i anime
Minusy
Nieliczne wątki są mniej ciekawe
O wiele mniejsza rola niektórych istotnych postaci z pierwszego sezonu
W pierwszej połowie sezonu tempo jest miejscami zbyt szybkie
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!