InformacjeRecenzja - konsole

Najlepsza gra wyścigowa w 2018 roku? Recenzja F1 2018.

... Michał Grabowski

Jeden z lepszych sezonów w Formule 1 oraz gra, która dopracowuje już dobrze znane elementy i wprowadza kilka nowości - oto F1 2018.

Nie jestem wielkim fanem gier wydawanych sezonowo. Zawsze mam wrażenie, że z roku na rok zmiany w tego typu produkcjach są wyłącznie kosmetyczne, a wiele z nich opiera się głównie na aktualizacji składów poszczególnych drużyn. Nie inaczej było w przypadku licencjonowanej serii F1 od Codemasters, która miewała swoje wzloty i upadki, a ubiegłoroczną edycję można uznać za jedną z najlepszych.

Czy udało się przeskoczyć wysoko zawieszoną przez ubiegłoroczną edycję poprzeczkę? Jak najbardziej!

Enginereed Insanity:

Podczas ogrywania F1 2018 cały czas miałem wrażenie, że Codemasters nawet nie próbowało na nowo odkrywać tego, co już świetnie się sprawdziło. Przynajmniej nie na pierwszy rzut oka, bo wiele z nich tkwi właściwie głęboko w rozgrywce. Wierniejsze odwzorowanie zachowania bolidów ze względu na różne czynniki czy wprowadzenie manualnego zarządzania ERS sprawia, iż zwykłe ściganie zamienia się czasami wręcz w wojnę na torze. Nadal bardzo miło wspominam pojedynek w Hiszpanii między moim kierowcą a Danielem Ricciardo, który prowadziłem przez prawie trzydzieści okrążeń. Dopiero po drugiej zmianie opon udało się odskoczyć na bezpieczną odległość prowadzonym przeze mnie McLarenem.

„McLarenem? Przecież ten samochód nawet nie walczy o czołówkę”.

Każda drużyna ma inne drzewko rozwoju bolidu, a każda nowa opcja pojawia się dopiero po opracowaniu ulepszenia. Musiałem więc skupić się na rozwoju skrzydła, przez które mój zespół wyraźnie odstawał od reszty. W odróżnieniu jednak od ubiegłorocznej edycji o wiele łatwiej przychodzi zdobywanie punktów rozwoju za udział w sesjach treningowych, kwalifikacjach, wyścigach oraz wypełnianiu zadań zlecanych przez drużynę. Nie trzeba już chomikować kątem punktów po to, aby wykupić po trzech wyścigach spore ulepszenie, a i czasami zdarzało się, iż kolejka rozwijanych przeze mnie elementów samochodu zwyczajnie była zapchana. Z drugiej strony jednak posezonowe regulacje sprawiają, iż trzeba dość uważnie wybierać ulepszenia, które mają zostać dostosowane do wymogów organizatorów. Oznacza to również przetasowania w stawce i faktycznie – te mogą czasami zaskakiwać. Raczej nie ma co się spodziewać nagłego spadku Ferrari czy Mercedesa na dno tabeli, ale te kilka pozycji w górę czy w dół działa na wyobraźnię.

Zmiany dotknęły również sferę negocjacji w sprawie nowych kontraktów z drużynami. Z jednej strony pojawia się czynnik wartości kierowcy – im lepsze wyniki, tym więcej można ugrać przy kolejnych rozmowach. Mogą to być m.in. umiejętności zespołowe, które w poprzedniej odsłonie wymagały „wyjeżdżenia” kolejnych poziomów lub też poziom trudności zadań zlecanych przez ekipę czy fotel pierwszego kierowcy. Nic nie stoi również na przeszkodzie, aby już w pierwszych negocjacjach podjąć rozmowy z nowym zespołem. Warto jednak pamiętać, że trzy spalone próby propozycji kontraktu wiążą się z pozostaniem na starych zasadach, co w perspektywie kariery nie jest zbyt komfortowe.

The Battle Is On:

To, co również zauważą zwłaszcza weterani serii F1 od Codemasters to fakt, że sztuczna inteligencja kierowców jest o wiele bardziej agresywna niż w poprzednich częściach. Na przykładzie wcześniej wspominanego przeze mnie pojedynku z Ricciardo, jak również innych wyścigach wyraźnie widać, że przeciwnicy szukają swoich możliwości. Czasami zjeżdżają szybciej na zmianę opon tylko po to, aby nadgonić na świeższej mieszance. To sprawia, iż trudno jest być pewnym swojej pozycji… i to bardzo dobrze! Właśnie ten element nieprzewidywalności oraz walki na torze sprawił, że każdy kolejny weekend wyścigowy był ekscytujący.

Dużą rolę zaczyna również odgrywać odpowiednio przepracowany okres sesji treningowych. Zdarzyło się bowiem, iż średnio przejechany program symulacji wyścigu sprawił, że moja drużyna bardzo dziwnie dobrała strategię wyścigową na bazie zgromadzonych danych. Podobnie jest w przypadku, gdy mocno szarżowałem po torze, aby dogonić kierowców Red Bull Racing – inżynier powiedział wprost, że w takim tempie prawdopodobnie mój silnik wyzionie ducha, a później zasugerował zmianę w strategii z inną mieszanką, aby zagrać „na czas”. Takie szczegóły jeszcze mocniej utwierdzają mnie w przekonaniu, iż zmiany w serii F1 idą w dobrym kierunku.

Liczyłem natomiast na nieco więcej w przypadku przeprowadzanych wywiadów, a dokładnie ich znaczenia w dalszej rozgrywce. Po pewnym czasie świetnie wiedziałem, które odpowiedzi pomogą podbić morale zespołu inżynierów (które wpływa na opracowywane przez nich ulepszenia), a które zwiększą reputację u włodarzy zespołu. Innym problemem jest to, iż Codies przygotowali kilka różnych sytuacji, w których Claire może przepytać nas z wydarzeń na torze. Szkoda, że nie pokuszono się również o wywiady na podium czy tuż po wycofaniu się z wyścigu. Wyobraziłem sobie mojego kierowcę narzekającego na gościa, który postanowił z całym impetem władować się w mój samochód… Może wtedy sens rywalizacji byłby o wiele większy?

Mimo, że dodano możliwość wybrania dodatkowego rywala na torze (pierwszym jest zawsze nasz kolega z drużyny), to nadal opiera się on na prostym punktowaniu tego, jak poszło kierowcy w kwalifikacjach i wyścigu. Oczywiście, pojawia się również aspekt zgarnianej reputacji, ale problemy z ewentualnym pokonaniem przeciwników pojawia się właściwie dopiero na wyższych poziomach trudności. Tam faktycznie różnice między samochodami mogą sprawić, że dogonienie takiego Mercedesa czy Ferrari na prostej będzie niezwykle trudne, a obrany na celownik Hamilton czy Vettel będzie powoli uciekał punktowo w rywalizacji.

„What a mental guy!”

Inną opcją jest możliwość rozegrania wyścigów w trybach wieloosobowych – rankingowych i nierankingowych opartych na Superlicencji zliczającej poziom gracza, jego aktualne miejsce w rankingu oraz rating związany z bezpieczeństwem na torze.

I tu wolę już na przyszłość przestrzec wszystkich, którzy mają zamiar ścigać się po sieci – przygotujcie ssobie dzbanek melisy, ponieważ będą się zdarzać często kolizje, na które nie będziecie mieli większego wpływu. Przynajmniej do momentu, w którym serwery będą zaludnione, a wskaźniki związane ze stylem jazdy kierowców będą o wiele lepiej dobierały tych z wyższych poziomów. O ile nie miałem większych problemów ze znalezieniem sesji przed premierą gry, a połączenie w trakcie w trakcie zabawy było stabilne, tak brak możliwości ukończenia wyścigu przez niefrasobliwość kierowców kręcących „bączki” po kolizji ze ścianą tylko i wyłącznie frustrował.

Wydaje mi się, że o wiele lepszym rozwiązaniem w takim wypadku byłoby zwyczajne przejście w stan ducha, aby inni kierowcy nie musieli obawiać się, że ktoś zepsuje im dobry wynik. W moim przypadku straciłem co najmniej dwa-trzy dobre przejazdy… co nie zmienia faktu, iż będę próbował dalej. Codemasters mocno wchodzi w esport, a to oznaczać może również próbę dalszego docierania elementów składających się na tryby wieloosobowe w F1 2018. Zawsze można również rozegrać małe mistrzostwa ze znajomymi, jeśli będziecie mieli dość zabawy w losowe wypadki na torze z udziałem losowych graczy.

Inną formą zabawy, połączona jest z sieciową rywalizacją (poniekąd) jest Event Mode. To nic innego jak możliwość rozegrania scenariuszy przygotowanych przez twórców. W pierwszym z nich Carlos Sainz (kierowca Renault) musiał przebić się na co najmniej ósmą pozycję w wyścigu na Spa Francorchamps w Belgii. Możliwość późniejszego porównania wyniku z innymi graczami na całym świecie sprawia, że zabawa nabiera rumieńców. Nie mogę się doczekać kolejnych wyzwań, bo ten tryb ma naprawdę duży potencjał!

Zachód słońca nad torem Monza…

Jak już wspomniałem wcześniej we wrażeniach, F1 2018 prezentuje się naprawdę wybornie, gdy przychodzi moment ścigania się na torze. W porównaniu z ubiegłoroczną edycją całość prezentuje się nieco bardziej realistycznie i traci pewną sterylność, którą cechowało F1 2017. Szkoda tylko, że twórcy nie pokusili się jednak o nowe animacje oraz poprawienie modeli już istniejących kierowców. Przez to czasami miałem wrażenie, że gram w dobrze skrojoną modyfikację wykorzystującą już istniejące elementy, a nie nową grę. Podobnie może zaskakiwać fakt, iż wraz z nową prezentacją Formuły 1 nie udało się uzyskać licencji na wykorzystanie charakterystycznych ramek wykorzystywanych podczas transmisji. Szkoda.

Nie zmienia to jednak faktu, iż wszystko prezentuje się naprawdę dobrze a na niektóre elementy można zwyczajnie przymknąć oko. Podobnie ma się również temat udźwiękowania, które tym razem w dużej mierze wykorzystuje nową kompozycję Bryana Tylera i… robi ona piorunujące wrażenie, a także odpowiednio podnosi adrenalinę przed wyścigiem. Świetnie również wpasowują się nowe oraz już istniejące kwestie wypowiadane przed inżynierów. Sprawiają one wrażenie o wiele lepiej wpasowywać się aktualną sytuację na torze, jak również o wiele rzadziej zdarza się, aby komunikat był powtarzany wręcz do znudzenia.

Rzutem na taśmę po mistrzostwo

Ostatecznie muszę przyznać, że F1 2018 zrobiło na mnie piorunujące wrażenie. Zmiany zaproponowane przez Codemasters w tym roku to w dużej mierze kolejne szlify i dążenie twórców do tego, aby oddać w ręce graczy najlepszy symulator Formuły 1. Taki, który pogodzi zarówno niedzielnych fanów ścigania się po torach, jak również wielbicieli wyciskania siódmych potów ze swoich wirtualnych maszyn. Najlepsza gra wyścigowa 2018 roku? Na pewno jedna z lepszych, choć na tym polu trudno tak naprawdę o konkurencję.

Świetnie jest widzieć Codemasters w najlepszej formie od lat, a F1 2018 jest tylko i wyłącznie potwierdzeniem tej oto formy.

Mimo pewnych problemów, na które można przymknąć oko, fantastycznym uczuciem jest odkrywać ulubione tory na nowo, a także głowić się nad dalszym rozwojem wybranej przeze mnie drużyny. Mam jednak nadzieję, iż w przyszłych latach powrócą legendarne tory oraz możliwość rozegrania testów młodych kierowców. Wydaje mi się, że to chyba ostatnie elementy tej układanki, aby osiągnąć perfekcję. A tymczasem... wracam na tor walczyć dalej o mistrzostwo świata.

PCF1 2018

  • Rozwinięty tryb kariery
  • Możliwość negocjowania kontraktów
  • Mniejszy grind punktów rozwoju
  • Odwzorowanie zachowania samochodów na torze
  • Obsługa ERS
  • Agresywna walka na torze
  • Wprowadzenie systemu Superlicencji w multiplayerze
  • Grafika oraz udźwiękowienie.
  • Brak dużych zmian w animacjach między wyścigami
  • Wywiady
  • Pewne problemy w multiplayerze (nic, czego patche nie załatwią).

Najlepsza odsłona serii F1 od Codemasters. Oby za rok było jeszcze lepiej!

Najnowsze
Lubisz nas?