InformacjeRecenzja - PC

This is the Police 2 zaskakuje, bo sądziłem że formuła się wyczerpała

... Kamil Ostrowski

Skompromitowany gliniarz na zesłaniu, butelka whisky, śnieżyca i komisariat pełen skłóconych, niekompetentnych funkcjonariuszy. Brzmi jak zabawa?

Wielu z nas dałoby wiele, żeby znaleźć się w skutym lodem Sharpwood – fikcyjnego podupadłego miasta, gdzieś na północnej granicy USA. Późny listopad, gęste opady śniegu, szklanka whisky opróżniana gdzieś w drewnianej chacie na przedmieściach – przyznacie, że brzmi to zachęcająco, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że dla rozgrzanych letnim upałem Polaków byłoby to zapewne jak powrót do dobrze znanych warunków atmosferycznych. Inaczej jest w przypadku Jacka Boyd’a – ten skompromitowany komendant policji z dużo większego i bardziej słonecznego Freeburga (luźno wzorowanego na Los Angeles, bądź jakimś innym mieście w Kalifornii) jest to zsyłka. Chłopina po przebojach, jakie zafundował mu przestępczy półświatek do spółki z szemranymi politykami, musiał się ukryć na spowitej lodem północy. O ile graliście w pierwszą część This is the Police to wiecie, że sam Jack nie jest rzecz jasna święty. Miał swój wkład w skorumpowanie układu rządzącego Freeburgiem – od gracza tylko zależy, jak zinterpretował jego rolę. O ile mnie pamięć nie myli, była ona całkiem pokaźna i ciężko jest staruszka usprawiedliwiać. Jak przekonacie się grając w sequel, zupełnie inaczej widzi to stary mundurowy.

Nie będę zdradzać zbyt wiele z fabuły, bo jest ona jednym z głównych składowych napędzających This is the Police 2. Napiszę tylko tyle, że w wyniku mieszkanki zbiegów okoliczności, umiejętności perswazji i dzięki pomocy nieoczekiwanych sojuszników Jack Boyd znowu staje na czele miastowej policji. Tym razem jednak właśnie w Sharpwood, a nie we Freeburgu. Czy stanowi to taką znowu wielką różnicę? Miasto to miasto – ma swoje jasne i ciemne strony. Półświatek, przestępczość zorganizowana jak i „spontaniczna”, złe myśli nawiedzające ludzkiego ducha, słabości charakteru – gdziekolwiek zbierze się większa grupa ludzi, tam bez problemu znajdziemy wszystkie z wymienionych.

Twórcy gry z Weappy Studio bardzo szybko dają nam do zrozumienia, że nieco się w This is the Police pozmieniało. Od razu praktycznie zostajemy rzuceni w mechanikę, która stanowi największe novum drugiej części gry. Tym razem w niektórych miejscach przyjdzie nam pokierować swoimi podkomendnymi w systemie walki turowej, bardzo podobnym do tego znanego z serii XCOM. Nasi podopieczni przemieszczają się za osłony, skradają, używają paralizatorów, aresztują, strzelają, wybijają okna, skaczą przez płotki, negocjują i tak dalej. Oczywiście tego typu atrakcje zarezerwowane są dla najistotniejszych przestępstw, w których istnieje potrzeba przeprowadzenia taktycznej akcji. W pozostałych przypadkach mechanika jest identyczna jak w „jedynce”. Jakieś 80% czasu wciąż spędzamy nad mapą miasta, przydzielając funkcjonariuszy do bieżących zadań, jak również starając się zebrać odpowiednie tropy w otwartych śledztwach. Im lepiej będziemy się spisywać, tym więcej funkcjonariuszy będziemy w stanie zatrudnić, a już zatrudnionych wyposażymy w lepszy sprzęt: pałki, paralizatory, granaty dymne, itd.

Z czasem pojawiają się znane już i lubiane rozterki. Jack Boyd jeszcze we Freeburgu miał dosyć giętki kręgosłup moralny, a długi okres samotnego picia, rozczulania się nad sobą i rozpamiętywania jak to „zły, korupcyjny układ” wystawił go do wiatru, wcale nie podbudowały jego etycznej postawy. Wobec czego gdy pojawia się okazja, aby zarobić trochę grosza, Jack Boyd nie waha się długo. Oczywiście im dalej w las, tym trudniej jest się oprzeć pokusie, a jednocześnie motywacja do robienia świństw jest coraz większa. Tym bardziej, że pieniądze i bycie draniem tak bardzo ułatwia życie nie tylko nam, ale i wszystkim policjantom, a skoro i policjantom, to również mieszkańcom, prawda? Prawda?

Podobnie jak w przypadku pierwszej części, mocno pochwalić muszę aktorstwo. Wyobraźnię gracza pobudzają proste plansze, przypominające wstępne wersje szkiców plakatów i właśnie głosy bohaterów. Twórcy celowo nie stymulują naszego wzroku, aby pozwolić wyobraźni działać. Dzięki temu część „cut-scenowa” bardziej niż z grami komputerowymi, kojarzy się z czytaniem książki, czy też może raczej słuchaniem audiobooka.

Recenzując niecałe dwa lata temu This is the Police wystawiłem grze solidne 8.0/10) nigdy nie sądziłbym, że doczekamy się kontynuacji. Solidna policyjna historia w stylu noir wciągnęła mnie wtedy i ku mojemu zaskoczeniu, bawiłem się znakomicie aż do gorzkiego, ponurego końca. This is the Police 2 powiela najlepsze pomysły z pierwszej części, dodając trochę nowości, a jednocześnie delikatnie grzęźnie z powodu fabularnej kuli u nogi, jaką jest związanie się z postacią Jacka Boyda i konieczność postawienia go znowu w roli komisarza miejskiej policji.

Kiedy jednak już przełkniemy tę gorzką i wielką pigułę, dostaniemy po raz kolejny coś unikatowego – niejednoznaczną moralnie opowieść o szarej rzeczywistości, znaczeniu większych i mniejszych gestów dla percepcji własnej roli w społeczeństwie (z moralnego punktu widzenia), a także sporo ciekawego główkowania i odrobinę taktyki. No i śnieg, nie możemy zapomnieć o śniegu, bo w tych okolicznościach przyrody jest to niezaprzeczalny atut. This is the Police 2 jest bardzo, bardzo dobre. Warte jest zamknięcia się w klimatyzowanym pomieszczeniu i zarwania kilku wieczorów. Dobra policyjna opowieść zawsze będzie w cenie.

PCThis is the Police 2

  • Przyjemna mechanika walki turowej
  • Ciężki, trudny klimat
  • Kawał dobrej, policyjnej historii i świetne aktorstwo
  • Główny zrąb historii wydaje się być boleśnie niewiarygodny
  • Niektóre cut-sceny i dialogi potrafią delikatnie przynudzić

Porządna historia, miła mechanika, rozbudowany system walki - czego chcieć więcej?

Najnowsze
Lubisz nas?