Recenzja - konsole

Farm Expert 2018 - recenzja - po pachy w gnoju

Katarzyna Dąbkowska, 23 kwietnia 2018 16:30 1

Przeciętna gra mobilna z tragicznym portem na Switcha.

Polskie Farm Expert 2018 przywędrowało ze smartfonów prosto na Nintendo Switch. Jako darmowy produkt napędzany reklamami i ewentualnymi mikrotransakcjami było grą przeciętną, którą po ograniu wszystkich innych, lepszych symulatorów można się było zainteresować. Jako tytuł, za który twórcy żądają od nas papierka z wizerunkiem Władysława Jagiełły, jest jednak abominacją, która nigdy nie powinna była ujrzeć światła dziennego.

Przez lata na smartfonach pojawiła się masa świetnych, często nawet całkiem skomplikowanych tytułów, które aż proszą się o to, aby dać im drugą szansę i przenieść na mobilną konsolę z pełnym kompletem fizycznych przycisków. Nie mogą być to jednak proste, zrobione na odwal się porty, a najlepiej gdyby dodawały coś nowego, tak aby gracze nie czuli się oszukani płacąc za produkcję, która na komórkach jest za darmo. Farm Expert 2018 jest niestety najgorszym możliwym portem jaki można było zrobić.

Zacznijmy jednak od pozytywów. W grze czekają na nas cztery różne mapy, w tym jedna w Polsce, dwadzieścia różnych maszyn rolniczych, a sam tytuł został wydany z polskim tłumaczeniem. Tu niestety kończą się plusy i sięgamy do worka z wadami Farm Expert 2018. Co od razu Was uderzy to tragiczne, zupełnie nieprzemyślane sterowanie. Gra wykorzystuje jedynie analogi w Joy-Conach, przenosząc na nie dodatkowo rozwiązanie, które może i sprawdzało się na ekranie dotykowym, ale tu nie ma większego sensu. Otóż lewa gałka analogowa odpowiada za skręcanie prawo-lewo, zaś gaz i hamulec przypisano do ruchów góra-dół na prawym analogu. Jakby tego było mało, wszystkie inne komendy i akcje zostały na dotykowym ekranie, choć bez problemu moglibyśmy odczepiać naczepę czy kupować coś w sklepie wciskając przycisk na padzie. Tragedia, a jakby tego było mało, gry nie można uruchomić w trybie TV, bo przecież wtedy nie mamy jak dotykać ekranu dotykowego. Zresztą może to i lepiej, bo Farm Expert 2018 nie należy do gier ładnych czy dopracowanych. Oprawa graficzna przywodzi na myśl takie hity jak Maluch Racer czy Poldek Racer, z tym, że tu na ekranie wciąż coś się psuje czy zapomina doczytać. Nie wspominając już o takim hicie, jakim jest umieszczona centymetry przed naszym traktorem linia, powyżej której obraz się rozmazuje, co ma symulować głębię ostrości. Nie lepiej jest z oprawą audio, która po kilku minutach zmotywowała mnie do wyciszenia konsoli i włączenia sobie czegoś w radiu.

Sama rozgrywka to też niezłe bagno. Gra daje nam zadania, które musimy zaliczać, aby móc podążać dalej z rozgrywką. Ukończenie ich jest banalne, ale tylko wtedy kiedy wpadniemy na to jak to zrobić. Farm Expert 2018 nic nam niestety nie mówi, nie tłumaczy i nie wskazuje. Grając w ten tytuł czułam się, jakby to była staroszkolna przygodówka point’n’click, a ja głowiłabym się nad tym jak napompować oponę do Malucha. Jedyne co mogę w konstrukcji zadań dać na plus to dodatkowe, opcjonalne wyzwania. Kiedy gra każe nam przywieźć do magazynu skrzynki z jabłkami mamy dwie możliwe opcje: jechać i kupić je w sklepie lub kupić sadzonki, zasadzić drzewa i zebrać z nich owoce. Zajmie nam to więcej czasu, ale zgarniemy za to trochę więcej kasy niezbędnej do zakupów w kolejnych misjach. To jest w ogóle dziwne rozwiązanie, bo choć zadania dzieją się cały czas na jednej farmie, to jedyne co przechodzi pomiędzy nimi to stan naszego konta, a cały pozostały postęp się resetuje. Doprowadza to do tak durnych sytuacji, gdzie w jednej misji mamy za zadanie rozkręcić pastwisko z krowami, a w następnej je nakarmić, jednak zakupione wcześniej krowy znikają i musimy od nowa tracić na nie kasę.

Wykonywanie podstawowych zadań rolniczych również woła o pomstę do nieba. Sadzenie zboża to loteria, bo nie wiemy gdzie gra uzna, żeby wyrzucić nasiona, a na dodatek niektóre maszyny lubią same zmieniać kierunek jazdy, przez co tracimy dużo cennych surowców. Wnerwiające jest też robienie zakupów, które za każdym razem wymaga od nas ciągnącej się w nieskończoność wycieczki do sklepu. Inne gry farmerskie już dawno weszły na poziom “zamów sobie to z okienka z dostawą na farmę”, jednak tu nikt o takim rozwiązaniu nie pomyślał.

Jedyną w tej chwili konkurencją dla Farm Expert 2018 na Switchu jest Farming Simulator od studia Giants Software. Gra, które bije produkcję polaków pod każdym względem: 250 maszyn zamiast 20, sensowny gameplay, przemyślane sterowanie, możliwość gry na TV i tysiąc razy lepsza oprawa graficzna. Fakt, niemiecka gra kosztuje nieco więcej, ale jest pełnokrwistym symulatorem, a nie zrobionym na kolanie skokiem na kasę.

Jeśli doczytaliście do tego momentu to pewnie domyślacie się na jaką notę zasłużył Farm Expert. Ta gra to szrot jakich mało i bezczelny skok na kasę. Trzeba naprawdę nie mieć wstydu, aby żądać stówę za tytuł dostępny za darmo na smartfonach (albo za 23,99 bez reklam). Jeśli macie Switcha i czujecie w sobie zew farmera to mam dla Was dwie alternatywy: wspomniany już Farming Simulator albo fenomenalne Stardew Valley. Pod żadnym pozorem niech to jednak nie będzie Farm Expert.

Farm Expert 2018 Mobile (Switch)

  • różne mapy, w tym jedna w Polsce
  • pełno bugów
  • tragiczna oprawa audiowizualna
  • niejasne zadania
  • mało maszyn
  • okropne sterowanie niedostosowane do Switcha
  • brak możliwości uruchomienia gry w trybie telewizyjnym
Farmerska abominacja. 1.0
Pokemony, miejcie się na baczności - recenzja Yo-Kai Watch 3
Chwała Wodzowi! - recenzja Beholder 2
Śmierć autentyczności - recenzja filmu Narodziny gwiazdy
Gris - recenzja - pochwała karmi sztukę
najnowsze

Chwała Wodzowi! - recenzja Beholder 2

W Beholder 2 przenosimy się do totalitarnego państwa i zaczynamy karierę w Ministerstwie na samym dole urzędniczej drabiny - dokąd zajdziemy?