Na Netflixie możemy obejrzeć nowy serial science fiction wyprodukowany przez braci Duffer. Oceniamy, czy na tej produkcji mogą bawić się dobrze nie tylko seniorzy.
Potwory starości
Najbardziej oczekiwany finał ostatnich lat, czyli finałowy sezon Stranger Things, zawiódł wiele osób. Zamiast spektakularnego zwieńczenia otrzymaliśmy produkcję skupioną na emocjach bohaterów i wielu fabularnych skrótach, które rozzłościły fanów, spodziewających się ogromnej bitwy z Pożeraczem Umysłów. Tym samym bracia Duffer dołączyli do twórców Gry o tron, którzy wiele lat wcześniej również zdenerwowali widzów pośpiesznym i mało logicznym finałem kultowej już serii fantasy. Przed Dufferami trudna droga odkupienia, aby ich nazwisko znów stało się gwarantem jakości. Pierwszym do tego krokiem jest najnowszy serial The Boroughs, który co prawda bracia nie reżyserowali, ani też nie pisali scenariuszy, ale współprodukowali. Dodatkowo najnowsza propozycja od Netflixa ma wiele wspólnego ze Stranger Things, choć tym razem celuje w o wiele starszą grupę docelową. Czy The Boroughs ma szansę stać się hitem na miarę poprzedniego dzieła Dufferów? Oczywiście, że nie, ale to nadal kawał solidnego science fiction, które warto sprawdzić.
The Boroughs
Po śmierci żony Sam Cooper (Alfred Molina) trafia do The Boroughs, osiedla dla seniorów w Nowym Meksyku. Początkowo zgorzkniały mężczyzna, który wciąż pogrążony jest w żałobie i chce wyłącznie doczekać swoich ostatnich dni, nawiązuje relację z Jack’iem Willardem (Bill Pullman). Niedługo później zostaje zaatakowany przez jednego z mieszkańców, który ostrzega go przed tajemniczą, złowrogą siłą. Wkrótce umiera również jeden z mieszkańców The Boroughs, a Sam odkrywa, że w miasteczku grasuje potwór. Do Coopera dołącza emerytowany lekarz Wally Baker (Denis O'Hare) oraz była dziennikarka Judy Daniels (Alfre Woodard), którzy chcą dowiedzieć się, kto lub bardziej co zagraża mieszkańcom osiedla spokojnej starości i co wspólnego ma z tym jego zarządca, czyli Blaine Shaw (Seth Numrich).
Serial czerpie inspiracje z lat 50. ubiegłego wieku, kiedy to amerykański sen spełniał się dla osób, którym udało się wyrwać z miasta i zamieszkać na malowniczym, kolorowym i idealnie skomponowanym osiedlu, gdzie zawsze świeci słońce, a sąsiad z uśmiechem na ustach powie „dzień dobry”. Właśnie takim miejscem wydaje się The Boroughs, ale właściwi twórcy serialu, czyli Jeffrey Addiss i Will Matthews, od samego początku dają widzom znać, że pod fasadą życia z marzeń kryje się przerażająca i niepokojąca prawda. Otrzymujemy więc tu klasyczny klimat znany chociażby z Żon ze Stepford, czy Miasteczka Wayward Pines, a serial nawet czerpie trochę z atmosfery innego hitu science fiction romansującego z horrorem, czyli Stamtąd. Co jednak odróżnia wszystkie te tytuły od The Boroughs, to postawienie w centrum historii seniorów. To już drugi w ostatnich miesiącach serial Netflixa, po Czwartkowym Klubie Zbrodni, który opowiada o starszych ludziach, którzy ani myślą zakładać ciepłe kapcie i rozsiadać się wygodnie na fotelu przed telewizorem.
The Boroughs
Co najważniejsze, serial nie traktuje ich protekcjonalnie, jak ma to miejsce w wielu innych produkcjach. Bohaterowie jak Sam, Renee, czy Jack są pełnoprawnymi postaciami, ze wszystkimi swoimi zaletami i wadami, również tymi obarczonymi wiekiem. The Boroughs ucieka więc od komediowych stereotypów dotyczących seniorów, prezentując ich pełne emocjonalne spektrum, ale również pragnienia, marzenia, czy konflikty. Serial nie pomija jednak kwestii ich wieku, podkreślając ich zmęczenie życiem, czy problemy ze zdrowiem, ale ma to służyć przede wszystkim rozbudowaniu historii i poszczególnych wątków tych postaci, a nie jako żart, czy część zabawnych sytuacji, których w The Boroughs wcale dużo nie ma. Serial podkreśla, że społeczeństwo traktuje starszych ludzi niczym dzieci, co stanowi ciekawą paralelę do Stranger Things, gdzie młodzi bohaterowie również byli ignorowani przez dorosłych, chociaż ostrzegali przed nadciągającym zagrożeniem. To jeden z najciekawszych motywów nowego serialu Netflixa, który dodatkowo podbudowany jest groźbą zamknięcia bohaterów w centrum medycznym, przywodzącym na myśl połączenie hospicjum z więzieniem. Addiss i Matthews nie uciekają więc w swojej produkcji od trudnych tematów, krytykując podejście do starszych ludzi, którym łatwo odebrać podmiotowość wyłącznie pod pretekstem opieki i wsparcia w codziennym życiu.
Bliskie spotkanie
Nawet jeżeli nie interesują Was te tematy, to The Boroughs ma do zaoferowania świetną atmosferę, która przywodzi na myśl nie tylko Stranger Things, ale również dzieła Stevena Spielberga, jak Bliskie spotkania trzeciego stopnia, czy E.T. Serial czerpie też sporo z Kokonu od Rona Howarda, chociażby pod względem swojej tematyki, ale nie brakuje również odniesień do kultowego Goonies, choć The Boroughs jest zdecydowanie mniej przygodowe, a bardziej oparte na wątkach science fiction i tajemnicy. Pomimo wszystkich tych analogii serial nie jest pustą kopią, która jedynie czerpie inspiracje, a nie daje nic w zamian. Wręcz przeciwnie i sam motyw starości dodaje paradoksalnie wiele świeżości do znanych motywów z kina sci-fi.
The Boroughs
GramTV przedstawia:
Nie wszystko jednak w The Boroughs wyszło tak dobrze. Twórcom nie udało się odpowiednio zbalansować tempa prowadzenia tej historii, co jest niestety jednym z najgorszych elementów serialu. Początkowo fabuła jest dosyć prosta, polegająca na odkryciu tajemniczego, paranormalnego zagrożenia i próbie przetrwania, ale w kolejnych odcinkach opowieść staje się bardziej skomplikowana i widać, że twórcy nie zawsze mieli odpowiedni pomysł, jak urozmaicić historię. Addiss i Matthews podeszli ambitnie do połączenia horroru o potworach z filozoficzną opowieścią o cyklu życia, starzeniu się, obsesji na punkcie młodości, ale też lęku przed przemijaniem i potrzeby odnalezienia sensu na ostatnim etapie życia. Tyle że te motywy potrafią rozmyć się pod wpływem rozwoju historii, która w pewnym momencie zaczyna bardziej skupiać się na potworach i motywach science fiction. Serial cierpi też na klasyczny problem powtarzania wielokrotnie tych samych zdarzeń i tłumaczenia ich, aby widz ani na moment nie zgubił się w fabule. Taka nadmierna ekspozycja negatywnie wpływa na odbiór całej produkcji.
Na szczęście The Boroughs ma jeszcze asa w rękawie w postaci świetnej obsady. Alfred Molina doskonale sprawdza się w swojej roli, jako seniora, który musi wykazać się sprytem i odwagą, aby ludzkość mogła przetrwać atak dziwnych maszkar. Świetna jest także Alfre Woodard jako Judy, która wnosi do swojej postaci emocjonalną głębię. Na drugim biegunie jest Clarke Peters jako Art oraz przede wszystkim Denis O’Hare grający Wally’ego, którzy zapewniają sporą dawkę humoru. Na wyróżnienie zasługuje także Geena Davis, czy Seth Numrich, którzy jeszcze bardziej podnoszą aktorski poziom serialu Netflixa.
The Boroughs szybko zrywa łatkę serialu będącego Stranger Things z seniorami. To serial, który nie ucieka od trudnych tematów starości, ale też ich nie trywializuje, a wszystko to oparte na motywach horroru science fiction, który przywodzi na myśl klasyki, ale i poprzednią produkcję braci Duffer. Serial Addissa i Matthewsa nie rewolucjonizuje gatunku, ale korzysta ze sprawdzonych schematów i rozwiązań, aby opowiedzieć ciekawą i wciągającą historię, która cierpi jednak na pewne problemy, żeby tylko wspomnieć o nieodpowiednim tempie, czy też zbyt rozwleczonych wątkach lub nadmiernej ekspozycji. Netflix zyskał więc kolejną ciekawą propozycję science fiction, która spodoba się nie tylko widzom w starszym wieku.
7,0
The Boroughs to oparte na emocjach science fiction z potworami, które przede wszystkim opowiada o starzeniu, żałobie i potrzebie odnalezienia sensu życia.
Plusy
Świetna, charyzmatyczna obsada z rewelacyjnym Alfredem Moliną na czele
Oryginalne wykorzystanie motywu starości w ramach horroru science fiction
Klimat inspirowany klasykami gatunku, ale również Stranger Things
Dużo serca i empatii wobec starszych bohaterów
Udane połączenie grozy, melancholii i humoru
Intrygujące komentarze dotyczące przemijania, samotności i społecznego wykluczenia seniorów
Świetna chemia między bohaterami
Minusy
Trochę za dużo podobieństw do Stranger Things
Momentami przeciągnięta i przekombinowana fabuła
Niektóre zwroty akcji są bardzo przewidywalne
Za dużo ekspozycji w dialogach
Nierówne tempo, szczególnie w pierwszych odcinkach
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!