Recenzja - konsole

Knack 2 - recenzja - może za trzecim razem się uda?

Katarzyna Dąbkowska, 05 września 2017 09:30 1

Po świetnym Ratchet i Clank prosiliśmy o więcej platforówek. Więc Sony dało nam Knacka 2...

Nikt nie spodziewał się, że po średnio przyjętym przez media i graczy Knacku Sony zdecyduje się inwestować jeszcze w tę markę i niespełna cztery lata później dostaniemy jego kontynuację. Knack 2 jest faktycznie lepszą grą od swojego poprzednika, jednak do miana dobrej platformówki wciąż mu niestety daleko.

Akcja gry została osadzona kilkanaście lat po wydarzeniach z jedynki. Dla niezaznajomionych z tematem śpieszę z wyjaśnieniem: grający główne skrzypce dzieciak imieniem Lucas wraz ze swoim przyjacielem Knackiem wspólnie uratowali świat przez zagładą. Przez jakiś czas był spokój i wszyscy żyli długo i szczęśliwie, jednak pewnego dnia rodzinne miasto Lucasa, Newhaven, zostało zaatakowane przez wrogie roboty. Chłopak wraz z Knackiem postanawiają stawić im czoła i raz na zawsze pokonać wroga. Pierwszego Knacka krytykowano między innymi za zupełnie nieciekawą historię, dlatego też przy drugiej części twórcy zwrócili się do Marianne Krawczyk, scenarzystki gier z serii God of War, aby przygotowała skrypt do ich gry. Jest lepiej niż w jedynce, to trzeba jej oddać, jednak wciąż jest to zupełnie niewciągająca i nużąca opowieść o niczym. Ratujmy świat, pokonajmy złe gobliny, pokonajmy jeszcze gorsze gobliny, znajdźmy to i wyłączmy tamto. Nie oczekuję od platformówki zagmatwanego scenariusza na miarę trzeciego sezonu Twin Peaks, ale byłoby miło, gdyby coś tam się jednak działo.

Największą zaletą Knacka 2 jest sam Knack. Pierwszą grę można było traktować jako swego rodzaju tech-demo, pokazujące grafikę i fizykę jakie potrafi policzyć PlayStation 4. W dwójce jest jeszcze lepiej: nasz bohater składa się z jeszcze większej ilości elementów, jest fenomenalnie animowany, a całe jego cząsteczkowe ciało zachowuje się niesamowicie w trakcie walki. Choć gębę ma nieciekawą, to na szczęście kamera zawieszona jest z perspektywy trzeciej osoby, więc podczas gry możemy cieszyć oko świetną animacją. Sam Knack też ma kilka sztuczek w rękawie. Największą jego mocą jest możliwość zmniejszania się poprzez wyrzucenie zbędnych cząsteczek tak, aby wchodzić w niedostępne dla dużego Knacka miejsca i rozwiązywać przeróżne zagadki logiczne. Wraz z postępem rozgrywki będziemy też odkrywali nowe surowce, z których Knack może brać swoje cząsteczki i na przykład stawać się niewidzialny dla laserów czy napakowany kamieniami, dzięki czemu zadaje więcej obrażeń. Już któryś raz przewija mi się tu motyw walki, bowiem Knack 2 to taka platformówka na pół gwizdka - przez większość czasu walczymy z atakującymi nas goblinami, robotami czy robakami. Nawet sterowanie, z obowiązkowymi unikami na prawym analogu, bardziej przypomina to z serii God of War, aniżeli z Super Mario czy LEGO.

Kolejnym błędem jedynki były straszna monotonia i chodzenie wciąż po tych samych lokacjach. W dwójce trochę to poprawiono i poszczególne rozdziały znacząco różnią się od siebie, jednak wciąż chodzenie przez godzinę po dżungli czy kopalni, w której każdej pomieszczenie wygląda tak samo, a wszystko składa się z kilku zmieniających się tekstur, potrafi zanudzić nawet najbardziej wytrwałych. Sytuacji nie ratują też same projekty poziomów i trasy, które przyjdzie nam pokonywać. Co jakiś czas trafimy w miejsce, w którym możemy zrobić coś więcej, niż tylko parcie do przodu, jednak przez większość gry idziemy cały czas wyraźnie wyznaczoną ścieżką. Jedyne co na nas czeka na planszach to poukrywane w różnych zakamarkach skrzynie (po 8-10 na rozdział), w których znajdują się specjalne karty, dzięki którym Knack może zdobywać nowe gadżety. Nie obyło się też oczywiście bez obowiązkowego drzewka rozwoju: za pokonywanie przeciwników i niszczenie skrzynek dostajemy specjalne punkty, które zapełniają okrąg w lewym dolnym rogu ekranu. Po zapełnieniu go cztery razy dostajemy punkt do wykorzystania na ulepszenia Knacka takie jak zwiększenie mocy, szybsze poruszanie czy dodatkowe ataki.

Jeśli doszliście do tego momentu, to macie pewnie przed oczami obraz gry słabej, której pod żadnym pozorem nie wolno dotykać, ale w sumie to nie do końca tak jest. Wspomniana wcześniej walka jest szybka i całkiem przyjemna, choć czasami jest jej po prostu za dużo. Pojedynki stają się jeszcze lepsze, kiedy uruchomimy grę w trybie kooperacji na jednym ekranie. Pierwsza część już miała co-opa, ale zrobiony był na odwal się i nie porywał. W dwójce kooperacja jest już taka jak być powinna: dwóch takich samych bohaterów o tych samych zdolnościach walczących ramię w ramię. Fajnie, że twórcy pomyśleli o osobach grających we dwójkę i dali Knackowi specjalne ataki, które aktywuje się tylko grając we dwójkę. Kolejne co zasługuje na pochwałę to oprawa graficzna, jednak nie jej styl, a jakość wykonania. Gra korzysta z mocy PlayStation 4 Pro, renderując się w rozdzielczości 4K - obraz jest ostry jak żyleta, a poszczególne elementy Knacka wprawione w ruch w tak wysokiej rozdziałce wyglądają po prostu obłędnie, zwłaszcza, że wszystko to dodatkowo wspiera HDR. Na zwykłej PS4 gra działa w 1080p i czasami udaje jej się dobić do 60 klatek, jednak głównie oscyluje gdzieś pomiędzy 45 a 55 FPS-ami. Na szczęście możemy w ustawieniach włączyć blokadę 30 klatek i mieć przez cały czas rozgrywki stały framerate. Tak samo na PS4 Pro możemy w ustawieniach wybrać, czy dodatkowa moc ma iść na rozdzielczość (4K) czy na stałe 60 klatek na sekundę (1080p). Bardzo podoba mi się to, że coraz więcej deweloperów daje nam możliwość takiego wyboru.

Niespecjalnie wiele dobrego mogę za to powiedzieć o tym, co dobiega do nas z głośników telewizora. Knacka 2 ukończyłam z polskim dubbingiem i co do niego nie mam żadnych zastrzeżeń. Polscy aktorzy dubbingowi w większości dubbingów brzmią jakby czytali bajkę dla dzieciaków, a że Knack 2 stara się w sumie być taką bajką, to sprawdzili się tu idealnie. Świetnie też niski, poważny głos Knacka gryzie się z jego małą, słodką formą. Tego samego nie mogę niestety powiedzieć o oprawie muzycznej, a to ją będziemy przez większość czasu słyszeć. Zupełnie niezapadające w pamięć motywy muzyczne, dobierane chyba losowo, bo ani nie pasują do akcji, ani do lokacji w której jesteśmy - jednym słowem, bieda. A wystarczyło zaprosić do współpracy Granta Kirkhope’a czy Davida Wise’a (legendy dawnego Rare) i już piałabym z zachwytu nad wykonaną przez nich robotą.

Knack 2 jest pod każdym względem lepszy od swojego poprzednika, jednak wciąż nie czyni go to dobrą, wartą polecenia grą. Być może zepsuły mnie gry Nintendo, w których gameplay, a nie grafika stoją na pierwszym miejscu, jednak w Knacku brakuje mi tego specjalnego czynnika, który uczyniłby go czymś więcej, aniżeli kolejną grą, o której zapomnę za tydzień. Jeśli szukacie dobrych platformówek na PlayStation 4 z opcją grania we dwójkę to w pierwszej kolejności sprawdźcie gry LEGO od Warner Bros. A jeśli szukacie wybitnych platformówek, to zostało Wam tylko dołączenie do fanklubu wąsatego hydraulika.

Knack 2 PS4

  • animacja Knacka
  • głosy postaci
  • poprawiony tryb kooperacji
  • wciąż lepszy niż oryginał
  • muzyka w tle
  • długie, nużące etapy
  • powtarzalność
  • mdła historia
  • lokacje, które wyglądają tak samo
Lepszy od poprzednika, ale nie czyni go to dobrą, wartościową grą. 6.0
Resident Evil 2 2019 - recenzja. Więcej niż remake
Piękna i monotonna metroidvania - recenzja gry Feudal Alloy
Niezły kocioł! - recenzja filmu Asteriks i Obeliks: Tajemnica magicznego wywaru
Japońskie przyłożenie - recenzja Travis Strikes Again: No More Heroes
najnowsze