Recenzja - PC

Zabawa w mechanika - recenzja Car Mechanic Simulator 2015

Paweł Pochowski, 08 maja 2015 13:20 0

Ręce ubrudzone smarem i brud pod paznokciami - w Car Mechanic Simulator 2015 tego nie ma, auto naprawić możecie bez konieczności umorusania się po same łokcie, nie musicie także kłaść się pod silnikiem ani użerać z narzekającymi klientami. Choć to niekoniecznie akurat zaleta tej produkcji.

Pierwsza część "symulatora mechanika" wydana przez PlayWay była grą, od której budżetowość biła wprost po oczach, ale mimo wszystko w związku z brakiem sensownej konkurencji i całkiem niezłym podejściu do tematu produkcja przekonała do siebie wiele osób. Krytycy byli względem Car Mechanic Simulator 2014 dość surowi, nawet ja osobiśćie wystawiłem jej zaledwie 5.5 w dziesięciostopniowej skali, jednak graczom znacznie bardziej przypadła ona do gustu, stąd też ponad 1200 pozytywnych recenzji na Steam. To sporo, szczególnie, że negatywnych jest zaledwie 250. Biorąc pod uwagę niezłą sprzedaż (gra była nawet klasyfikowana na liście najlepiej sprzedających się pozycji na Steam, a to niezły wyczyn) jasne było, że z czasem powstanie nowa wersja.

I oto jest, trochę ponad rok po premierze Car Mechanic Simulator 2014 na rynku debiutuje nowa część gry - edycja 2015. Oczywiście próżno szukać w niej zmian dotyczących koncepcji na rozgrywkę. Nadal zajmujemy się naprawianiem samochodów, co przede wszystkim wymaga od nas zlokalizowania źródła problemu, odkręcenia kilkunastu części i śrubek, wymiany zużytego mechanizmu lub modułu, a następnie złożeniu wszystkiego do kupy. Red Dot Games poprawiło jednak swój tytuł zgodnie z zaleceniami graczy. Już sama ilość części, z których składają się pojazdy, urosła i to znacznie. Teraz sam silnik składa się z tylu podzespołów, ile poprzednio tworzyło całe auto. Doszła także możliwość naprawiania i wymieniania części karoserii, czego poprzednio wykonać się nie dało. To spory krok naprzód.

Zmienił się tryb zabawy dla pojedynczego gracza, a więc jedyna forma zabawy w tym tytule. Poprzednio zlecenia wpadały nam w zaplanowanej przez twórców kolejności, tym razem przydzielane są losowo w zapętlony sposób, dzięki czemu rozgrywka nigdy się nie kończy. Do naszego warsztatu dzwonią klienci zgłaszając chęć naprawienia auta wraz z krótkim opisem, co się z nim dzieje. To od nas zależy, którego ze zleceń się podejmiemy, a którego nie - część odrzucić musimy także ze względu na wymagany zbyt wysoki poziom doświadczenia, który rośnie wraz z przeprowadzonymi naprawami. Za każde zdobyte 1000 punktów doświadczenia możemy wykupić sobie jedną umiejętność - może to być chociażby tablet, dzięki czemu nie trzeba biegać do komputera po kupowanie nowych części, ale może to być także szybkie odkręcanie śrub, tester kompresji czy zwiększenie szansy na samodzielne naprawianie poszczególnych części, dzięki czemu nie musimy już każdorazowo kupować nowych. Co więcej, wraz ze wzrostem ilości posiadanych punktów doświadczenia otrzymujemy także dostęp do nowych miejsc, jak parking dla samochodów, lakiernia czy ścieżka diagnostyczna.

Wśród samochodów znaleźć można wiele różnych typów - są SUV-y, małe autka miejskie, amerykańskie mięśniaki, jak i nawet, dzięki najnowszemu i darmowemu DLC, popularny w Polsce Maluch. Auta niestety nie są licencjonowane, jednak każde z nich wzorowane jest na prawdziwych modelach, co widać na pierwszy rzut oka. Poszczególne samochody różnią się przede wszystkim budową silników, bo już na przykład zawieszenie skonstruowane jest bardzo podobnie w każdym z aut. Początkowo przystępując do naprawy mamy bardzo dokładne informacje dotyczące tego, co należy wykonać. Choć problem samochodu opisany jest dość ogólnie (hałas przy starcie, zepsute zawieszenie), na liście zadania podane są konkretne elementy, które musimy wymienić. Co więcej, w końcu nie musimy ich szukać na ślepo, ponieważ można je ładnie podświetlić, dzięki czemu już od samego początku wiemy czym i w jakiej kolejności trzeba się zająć. Nie zawsze jednak ratuje to od zbędnej pracy. Gdy przyszło mi wymienić tłok w silniku cała operacja zabrała znaczenie więcej czasu niż powinna, bo długo nie mogłem wpaść na to, jak tak właściwie dostać się do zepsutego elementu. Przy grzebaniu w samochodach przydaje się więc podstawowa wiedza dotycząca budowy silnika i poszczególnych podzespołów, działa to jednak w drugą stronę - nawet jeżeli początkowo całkowicie się na tym nie znamy, dzięki Car Mechanic Simulator 2015 możemy zdobyć podstawową wiedzę dotyczącą budowy samochodów. To akurat wielka zaleta gry.

Oczywiście nadal jest ona w kilku miejscach uproszczona. Możemy odkręcić kilka części w taki sposób, by ostatnia z nich lewitowała w powietrzu, nie przykręcona tak właściwie do żadnej innej. Z drugiej strony nie brakuje tu momentów, w których brak odpowiednich podpowiedzi ze strony gry. Jak przy wymianie oleju w samochodzie. Jeżeli wylejemy go na posadzkę ponieść musimy dodatkowe koszty związane z jej sprzątaniem. Da się ich uniknąć w prosty sposób, podstawiając zlewak do zużytego oleju pod silnik, ale trzeba na to wpaść samemu, a następnie udać się po stojący pod ścianą zlewak i podstawić go w odpowiednie miejsce. Dla początkujących może to być pewien problem. Zabawy nie ułatwia także interfejs, który nadal jest toporny, a przełączanie się pomiędzy poszczególnymi trybami działania gry (np. montażem, a demontażem podzespołów) jest trochę skomplikowane. Utrudnia to zabawę i choć da się do tego z czasem przyzwyczaić, z pewnością jest to element, który powinien zostać poprawiony od poprzedniej części gry. Tak się jednak nie stało.

Red Dot Games nie poradziło sobie także z wyeliminowaniem głównej wady gry - nudy i monotonni, która wkrada się do niej w miarę szybko. Owszem, część elementów jak ścieżka diagnostyczna czy zupełna nowość, możliwość kupowania starych aut, naprawiania ich i przerabianie, a następnie sprzedaż, dostępna jest dopiero po pewnym czasie i przy odpowiednim poziomie doświadczenia. By je jednak odblokować, robimy na okrągło to samo. Zlecenia wpadają w losowy sposób, przez co często zdarza się, że dwa czy trzy razy w niewielkim odstępie czasu naprawiamy podobną usterkę. Zresztą, nawet jeżeli zajmujemy się czymś innym zabawa wygląda bardzo podobnie, demontujemy może inną część, ale odkręcając śrubki w ten sam sposób, kupując nowe części identycznie jak przed chwilą, a następnie składając całość bez możliwości popełnienia jakiegokolwiek błędu i tylko w jednej możliwej kolejności.

Rok temu marzyłem o tym, by gra wykonana była z większym jajem, większym luzem - nic takiego jednak się nie zdarzyło. Nadal to dość poważny i skomplikowany symulator, który jednak w pewnych elementach jest zbyt ograniczony. Gra nie pozwoli nam źle złożyć auta, klient nigdy nie marudzi na dokonaną naprawę, nie da się także w żaden sposób z czasem zwiększyć poziomu trudności. Już samo ograniczenie czasowe dałoby efekt pracy "pod presją" - szczególnie, jeżeli np. za naprawę auta w krótkim czasie przewidziany byłby bonus w jakiejkolwiek postaci. Brakuje tu takich elementów czy wydarzeń specjalnych, przez co prędzej czy później gra się po prostu nudzi, bo nie znajdziemy w niej już nic nowego.

Względem Car Mechanic Simulator 2014 poprawiona została grafika i to znacznie. Car Mechanic Simulator 2015 przygotowane zostało na nowym silniku, co widać od razu. Gra jak i warsztat są teraz ładniejsze, choć nadal nasze miejsce pracy wygląda nie jak garaż, a jak sala operacyjna w szpitalu - tak tam jasno i czysto. Same autka wyglądają jednak ładniej, podobnie jak i ich poszczególne elementy. Dodatkowo na elementach karoserii czy zepsutych częściach pojawia się rdza i brud, dzięki czemu widać, że to auto, które jeździ po drogach i jest aktywnie używane. Niestety, nic dobrego nadal nie można powiedzieć o stronie dźwiękowej. Jest ona słaba, a piosenki są po prostu wkurzające, podobnie jak ostatnio korzystałem więc z muzyki samodzielnie puszczonej w tle, bo przy soundtracku z Car Mechanic Simulator 2015 długo bym nie wytrzymał.

Car Mechanic Simulator 2015 jest grą ulepszoną w stosunku do poprzedniej części - to nie podlega wątpliwości. Znacznie więcej części, lepsza grafika, możliwość odkręcania elementów karoserii czy kupowania zepsutych aut, naprawiania ich i dalszej sprzedaży to z całą pewnością ważne zmiany, które jednak na dłuższą metę nie są rozwiązaniem głównego problemu całej serii - nudy i monotonii, która już po kilku godzinach towarzyszy wykonywaniu tych samych napraw w kółko. Czuję, że formuła na tą produkcję powoli się wyczerpuje i jeżeli w następnej części nie znajdzie się porządnie przygotowany tryb scenariuszy czy dodatkowe tryby rozgrywki, a także coś przygotowanego z myślą o wielu graczach, może być słabo. Oczekuję także, że twórcy gry znajdą w końcu czas na stworzenie lepszego interfejsu i lepiej działającej kamery, bo obecnie obydwa elementy sprawiają sporo trudności. To jednak pieśń przyszłości. Car Mechanic Simulator 2015 otrzymuje wyższą niż poprzednik ocenę, bo to lepsza gra. Polecamy ją fanom majsterkowania i motoryzacji, szczególnie, jeżeli chcieliby dowiedzieć się czegoś o budowie samochodów lub jeśli z przyjemnością spędzili czas z poprzednią częścią serii. Ta także przypadnie im bowiem do gustu, szczególnie, że to pozycja dostępna za niewielkie pieniądze, a twórcy już pracują nad darmowymi rozszerzeniami. To się chwali.

Car Mechanic Simulator 2015 PC

  • samochody składają się ze znacznie większej ilości elementów
  • zlecenia są generowane losowo - można przyjąć więcej niż jedno, a niechciane odrzucić
  • możliwość kupowania, naprawiania i sprzedawania samochodów
  • ulepszony silnik graficzny
  • gra wskazuje, które elementy trzeba wymienić
  • niska cena i darmowe rozszerzenia
  • interfejs i kamera nadal sprawiają problemy
  • soundtrack równie słaby co rok temu
  • po dłuższym czasie do zabawy wkrada się monotonia i nuda
  • brak pomocy dla nieobeznanych w temacie
Car Mechanic Simulator jest jak naprawianie aut - czasem żmudne, ale dla fanów majsterkowania nie powinien być to problem 6.5
Infantylny humor i angażująca rozgrywka - recenzja Escape Doodland
Po siódme: nie kradnij, a przynajmniej nie daj się złapać - recenzja Thief Simulator
Na tę gorączkę nie ma szczepionki - recenzja Bad Dream: Fever
Morderca zawsze dzwoni dwa razy - recenzja The Works of Mercy
najnowsze