Wysokie oceny, stary problem. W przypadku tego filmu Netflix znów nie potrafił się powstrzymać

Jakub Piwoński
2026/01/18 10:30
0
0

Łup zbiera dobre oceny, ale jest zbyt… łopatologiczny.

16 stycznia na Netflixie premierę miał nowy film z Benem Affleckiem i Mattem Damonem – Łup, wyreżyserowany przez Joe Carnahana. Produkcja zebrała całkiem dobre opinie: na Rotten Tomatoes 83% krytyków oceniło ją pozytywnie. Mimo to film nie uniknął pewnych typowych dla produkcji Netflixa problemów.

Łup
Łup

Matt Damon przyznaje, że postacie filmów Netflix muszą tłumaczyć widzowi fabułę

Jak zauważa dziennikarz World of Reel, Łup korzysta z typowych dla Netflixa rozwiązań narracyjnych, polegających na nadmiernym tłumaczeniu fabuły w dialogach, tak aby nawet widz oglądający film „jednym okiem” mógł bez trudu nadążyć za historią. W filmie widać to w sposób wyraźny.

To zjawisko było już wcześniej opisywane. Kilka lat temu magazyn N+1 ujawnił, że Netflix naciskał na twórców, by bohaterowie wprost mówili, co się dzieje, ponieważ wielu widzów ogląda filmy w tle, korzystając z telefonu. Platforma miała też wymagać, aby pierwsze pięć minut filmu zawierało wyraźną dawkę akcji lub dramatyzmu, by zatrzymać odbiorcę.

GramTV przedstawia:

Co ciekawe, potwierdził je sam Matt Damon w podcaście The Joe Rogan Experience. Aktor stwierdził, że filmy Netflixa muszą powtarzać kluczowe informacje nawet kilka razy, bo widzowie często „wiszą na telefonach”. Dodał też, że platforma nalega, by każdy film zaczynał się od mocnej sceny. Obecny w podcaście Ben Affleck zauważył jednak, że sukces niektórych seriali pokazuje, iż nie trzeba stosować takich sztuczek, by przyciągnąć widzów.

Film Łup opowiada historię grupy doświadczonych funkcjonariuszy, którzy po latach pracy na granicy prawa zostają wciągnięci w pozornie prostą operację przejęcia cennego łupu. Film jest dostępny w bibliotece Netflix.

Komentarze
0



Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!