Od lat wyśmiewana scena Titanica została zakwestionowana. Reżyser filmu zachowałby się kompletnie inaczej

Jakub Piwoński
2026/01/03 11:30
0
0

James Cameron ponownie prowokuje dyskusje o słynnej scenie swojego filmu katastroficznego.

Jedna z najbardziej komentowanych – i wyśmiewanych – scen w historii kina mogła potoczyć się zupełnie inaczej. Chodzi oczywiście o finał Titanica Jamesa Camerona i słynny moment, w którym Jack umiera w lodowatej wodzie, podczas gdy Rose dryfuje na drewnianych drzwiach. Przez lata widzowie zastanawiali się, czy bohater grany przez Leonardo DiCaprio naprawdę musiał zginąć. Teraz sam reżyser zdradził, jak on poradziłby sobie w tej sytuacji – i mimowolnie podsycił dyskusję o alternatywnej wersji tej sceny.

Titanic
Titanic

James Cameron komentuje scenę z Titanica

W rozmowie z The Hollywood Reporter Cameron został zapytany, co zrobiłby, gdyby sam znalazł się na Titanicu jako pasażer drugiej klasy w chwili zderzenia z górą lodową. Reżyser nie uciekał od szczegółów i przyznał, że przeanalizowałby sytuację chłodno i bez sentymentów. Jego plan nie zakładał heroicznego dryfowania w wodzie ani desperackiej walki na pokładzie.

Zdaniem Camerona kluczowy byłby moment, w którym szalupy ratunkowe zostały już opuszczone na wodę. Reżyser uważa, że wielu pasażerów nie wierzyło, iż statek naprawdę zatonie, dlatego nie decydowało się na skok do lodowatego oceanu. On sam zrobiłby inaczej – wskoczyłby do wody tuż obok odpływającej łodzi, licząc na to, że załoga nie pozwoli mu utonąć na oczach innych.

GramTV przedstawia:

Gdybyś wiedział na pewno, że statek zatonie, wskakiwałbyś do wody obok łodzi, gdy tylko odpłynie – tłumaczył Cameron. – Czy naprawdę pozwoliliby ci utonąć, kiedy Titanic wciąż jest obok, a wszyscy patrzą? Wciągnęliby cię na pokład. Łódź numer cztery byłaby do tego idealna.

Choć wypowiedź reżysera dotyczyła hipotetycznego scenariusza, trudno nie odnieść jej do finału Titanica. Słowa Camerona po raz kolejny otwierają debatę o tym, czy Jack i Rose mogli zachować się inaczej – i czy kultowa, często parodiowana scena na drzwiach była jedynym możliwym rozwiązaniem dramaturgicznym. Pozostaje jednak pytanie, czy plan zakładający skok do wody i liczenie na empatię współtowarzyszy niedoli, rzeczywiście miałby szansę powodzenia.

Komentarze
0



Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!