Właściciele kin mają dość długich filmów. „Nie kręcicie dla siebie, tylko dla widowni”

Jakub Piwoński
2026/01/21 19:50
4
0

Coraz dłuższe seanse budzą sprzeciw kin i stawiają pytania o granice twórczej swobody.

Od pewnego czasu można zauważyć wyraźną zmianę w podejściu twórców do długości filmów. Reżyserzy coraz śmielej przekraczają granicę dwóch, a nawet trzech godzin, co jeszcze kilka lat temu było zarezerwowane głównie dla epickich widowisk. Ubiegłoroczny The Brutalist, trwający ponad 3,5 godziny, czy niedawny hit Avatar 3 pokazują, że długi metraż przestaje być wyjątkiem, a staje się nową normą. Coraz częściej słychać jednak głosy, że ta swoboda może mieć dla kin poważne konsekwencje.

The Brutalist
The Brutalist

Kinowe filmy powinny być krótsze?

Na problem zwraca uwagę Clare Binns, dyrektorka kreatywna brytyjskiej sieci kin studyjnych Picturehouse Cinemas, która wkrótce odbierze nagrodę BAFTA za wybitny wkład w kinematografię. W rozmowach z mediami apeluje ona do producentów o większą dyscyplinę metrażową i przypomina, że film powstaje przede wszystkim z myślą o widzach, a nie wyłącznie o ambicjach twórców.

Rozmawiam o tym z producentami i mówię im: "Powiedzcie reżyserom, że robicie ten film dla widowni, a nie dla reżyserów". Zawsze istnieją pewne wyjątki, ale oglądam wiele filmów i często w trakcie seansu pojawia się w mojej głowie myśl: "Z tego spokojnie dałoby się wyciąć 20 minut". Nie ma potrzeby, by filmy były aż tak długie.

W tle nie chodzi jednak o gust, lecz o twardą ekonomię. Długie filmy oznaczają mniej seansów w ciągu dnia, a tym samym mniejsze wpływy z biletów. Widzowie częściej też rezygnują z bardzo długich projekcji, co sprawia, że kina tracą podwójnie. Szczególnie dotkliwie odczuwają to małe, studyjne placówki dysponujące jedną lub dwiema salami – przy trzygodzinnym tytule mogą zaplanować zaledwie jeden wieczorny pokaz.

GramTV przedstawia:

Co istotne, problem nie dotyczy wyłącznie widowiskowych blockbusterów. W ubiegłym roku żaden z filmów nominowanych do Oscara w kategorii Najlepszy film nie trwał krócej niż dwie godziny, a rekordowy The Brutalist osiągnął aż 215 minut. W obecnym sezonie sytuacja jest nieco lepsza, ale wciąż wielu faworytów – takich jak Wielki Marty, Jedna bitwa po drugiej, Grzesznicy czy Frankenstein – wyraźnie przekracza 120 minut.

Zdaniem Binns to sygnał ostrzegawczy dla branży. Jeśli kina mają pozostać naturalnym domem dla ambitnego kina, twórcy muszą brać pod uwagę komfort widowni i realia repertuarowe. Krytycy tego pomysłu wskazują, że jest w tym ukryta pułapka – nawet jeśli twórcy nie będą tworzyć tak długich filmów, właściciele kin mogą wówczas… wydłużyć czas reklam.

Komentarze
4
Grimmjow D. Uchiha
Gramowicz
Dzisiaj 16:29

​Może tak zamiast o skrócenie czasu to będziecie prosić twórców o zwiększenie jakości produkcji, bo Dawno Temu w Ameryce mimo, że trwa 4 godziny ogląda się jednym tchem, podobnie z Ojcem Chrzestnym, na którym byłem niedawno i wydawało mi się, że trwa 15 minut. Z kolei żałosny Avatar mógłby faktycznie trwać 30 minut i większej różnicy by nie było. Kinematografia umiera na naszych oczach już od ładnych kilku lat, dobrych filmów jest jak na lekarstwo, wystarczy porównać sobie nomimacje do Oskarów w latach 90 i na początku '00 z tym co się teraz dzieje, Hollywood upadło, to już w Europie lepsze filmy aktualnie powstają. Syn kilka lat temu namówił mnie na anime i przerzuciłem się już na stałe, szkoda czasu na te fabularne pierdoły, ciągle to samo, świat gnije na naszych oczach, a kino zamiast walczyć z upadkiem moralności to dostosowuję się do tych żałosnych trendów. Zostanę Królem Piratów ! :)​

Grze
Gramowicz
Dzisiaj 07:57

Czytałem gdzieś info, skąd wzięły się max 90-cio minutowe seanse, a nawet krótsze.

Otóż w USA prowadzono badania i wyszło, że pewna specyficzna widownia, o której nie wolno pisać otwarcie, wg. tych badań nie była w stanie intelektualnie skupić się dłużej na fabule i usiedzieć w miejscu. Także godzina dzwadzieścia max.

Oczywiście badania robiono, jak rozumiem, w czasach, kiedy podejście do tej grupy ludzi było nieprzyzwoite w pewnych kręgach, np. kręgach badawczych. Niemniej, taką plotkę zasłyszałem.

Ava Ax
Gramowicz
Dzisiaj 02:06

Zamiast foteli, muszle. Albo pampersiaki w cenie biletu




Trwa Wczytywanie