Counter-Strike to rywalizacja – nie ma wątpliwości. Ale na Boga – rywalizacja na serwerze, a nie na pięści.
Najwyraźniej jednak niektórzy patrzą na to inaczej. Ale jak to się popularnie mówi – play stupid games, win stupid prizes.
Uderzenie rywala i dożywotni ban w Counter-Strike’u
Cała sprawa tyczy się turnieju Counter-Strike’a 2 o nazwie CAGGTUS Leipzig, który miał miejsce w ostatni weekend w Lipsku. Po finałowym spotkaniu członkowie obu ekip zostali zaproszeni na scenę, by zgodnie z tradycją uścisnąć sobie dłonie w geście fair play. Niby nic, ale to właśnie wtedy wydarzyła się rzecz zaskakująca. Otóż jeden z pokonanych graczy, a przy okazji streamer, Maurizio „MAUschine” Webera, zamiast podać dłoń Fabianowi „Spidergumowi” Salomonowi, spoliczkował reprezentanta Regnum4Games. Powodem zdarzenia miały być rzekomo słowne prowokacje po spotkaniu, które pod terminem trash talk uznaje się za element esportowego folkloru.
Nie tym razem. MAUschine został szybko poproszony przez prowadzącego imprezę o opuszczenie sceny, ale to był dopiero początek problemów. Głos zabrali bowiem niemieccy organizatorzy, Fragster oraz liga DACH, którzy ogłosili, iż Weber otrzymuje karę w postaci 10-letniego zawieszenia. Już samo to oznaczało praktycznie koniec elektronicznej rywalizacji, niemniej i to nie koniec. Sprawą zainteresowało się bowiem Esports Integrity Commission, które postanowiło jeszcze zaostrzyć werdykt. Komisja ds. integralności esportu nałożyła na niemieckiego zawodnika dożywotnią dyskwalifikację. Możliwe, że podobny ruch wykona platforma FACEIT.
W komunikacie opublikowanym przez ESIC możemy wyczytać:
Esports Integrity Commission nałożyła dożywotni zakaz na Maurizio „MAUschine” Webera w następstwie ataku na scenie podczas wydarzenia CAGGTUS LEIPZIG.
Incydent, który był szeroko rozpowszechniony i wyraźnie udokumentowany, obejmował przemoc fizyczną wobec innego uczestnika w środowisku wydarzenia na żywo; stanowi to jedno z najpoważniejszych naruszeń Kodeksu Postępowania ESIC.
Sankcja ta zabrania panu Weberowi uczestnictwa w jakimkolwiek charakterze we wszystkich wydarzeniach członkowskich ESIC na całym świecie. Sprawa ta podkreśla stanowisko ESIC dotyczące zerowej tolerancji dla przemocy oraz zaangażowanie komisji w ochronę bezpieczeństwa graczy i uczciwości rywalizacji we wszystkich wydarzeniach członkowskich.
GramTV przedstawia:
Najbardziej absurdalne w tym wszystkim jest to, że CAGGTUS Leipzig nie było żadną dużą imprezą. Był to po prostu lokalny turniej, w którym nie było nawet nagród pieniężnych. Zamiast tego zwycięzcy mogli liczyć na… bilety na przyszłoroczną edycję imprezy. Ale kto wie, może MAUschine’owi szczególnie na nich zależało?
Absolwent dziennikarstwa sportowego na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Pasjonat esportu, piłki nożnej i polityki. Od 2026 roku redaktor Gram.pl.