Na premierę nowego Wiedźmina przyjdzie nam jeszcze długo poczekać. Jeżeli jednak podobały wam się poprzednie odsłony przygód Geralta, jest spora szansa, że spodoba wam się też The Blood of Dawnwalker.
Co prawda w tym wypadku opowieść tyczyć będzie się nie wiedźminów, a wampirów. Niemniej gry łączy postać jednego z reżyserów.
The Blood of Dawnwalker
The Blood of Dawnwalker jak Wiedźmin 3? Twórcy nie boją się porównań
Zarówno Wiedźmina 3: Dziki Gon, jak i The Blood of Dawnwalker reżyseruje Konrad Tomaszkiewicz. Ten w maju 2021 roku opuścił CD Projekt RED i już nieco ponad pół roku później powołał do życia własne studio – Rebel Wolves. To właśnie ono odpowiada za TBoD, w czym pomagają też inni byli pracownicy REDÓW. To nie tylko brat Konrada, Mateusz Tomaszkiewicz, ale również Daniel Sadowski, Jakub Szamałek oraz Bartłomiej Gaweł. Niemniej sama ekipa jest znacznie mniejsza niż to, co miało miejsce w CD Projekcie. I dla szefa Zbuntowanych Wilków nie jest to bynajmniej wada.
Tomaszkiewicz poruszył ten temat podczas rozmowy z The Game Business:
Praca ze 150 osobami wygląda zupełnie inaczej niż z 500. W Rebel Wolves mamy 160 pracowników, wliczając w to administrację, dział wydawniczy i tak dalej. Cały czas przebywam wśród tych ludzi. Pracuję z każdym ramię w ramię, rozmawiam z każdym... Znam wszystkich. Gdy masz 500 osób, sam szczebel zarządzający liczy ponad 100 osób – przy Cyberpunku było to 125. Nie da się wtedy znać każdego ani pracować z każdym na co dzień. Proces twórczy i sama frajda z pracy są wtedy inne. A ja nie chciałem już dłużej tak funkcjonować. Chcę pracować tak, jak robiliśmy to w przeszłości: w mniejszym gronie, wspólnie zmagając się i walcząc o najlepsze rozwiązania w każdym aspekcie gry. Ja tworzę, a nie jestem tylko kimś na szczycie, kto testuje gotową grę i jest odcięty od ludzi
Co istotne, deweloper nie chce bynajmniej, by Rebel Wolves znacząco się rozrosło. Ma to związek właśnie ze wspomnianą chęcią robienia rzeczy “po staremu”, ale też z obawą, że wpłynie to na funkcjonowanie całego studia. Zamiast tego, jeżeli chodzi o to, gdzie widzi on zespół za dekadę, to chciałby on, by pod względem liczebności nie zmieniło się zbyt wiele. Zmienić się ma za to finansowanie, bo celem jest zaliczenie tak udanego debiutu, by pieniądze zarobione The Blood of Dawnwalker mogły sfinansować przyszłe działania.
GramTV przedstawia:
O swoich planach założyciel studia mówi tak:
Naszą wizją jest utrzymanie zespołu w obecnym rozmiarze. Być może będziemy potrzebowali pomocy w niektórych obszarach po premierze tej gry, więc pewnie trochę urośniemy. Boję się jednak, że jeśli powiększymy się mocniej, stracimy tę komunikację i procesy, które mamy teraz. Chcę, żeby za 10 lat Rebel Wolves miało dokładnie taką samą wielkość.
Chcę sprzedać [tyle egzemplarzy – przyp. red.] Blood of the Dawnwalker, abyśmy mogli zabezpieczyć produkcję kolejnych dwóch gier i tworzyć unikalne rzeczy. Nie mam wizji budowania wielkiej korporacji, która będzie robić pięć gier jednocześnie i stanie się gigantem. Chcę pozostać małym studiem. Chcę czerpać radość z robienia gier dokładnie tak, jak robię to teraz.
W związku z długą historią Tomaszkiewicza z Wiedźminem nieodzowne są porównania z hitową serią CD Projekt RED. Szczególnie, że zaprezentowane fragmenty rozgrywki The Blood of Dawnwalker zdają się podobne do tego, co znamy z Dzikiego Gonu. Ba, nawet fryzura głównego bohatera TBoD, Coena, przypomina tę, którą w W3 nosił na głowie Geralt. Jak zatem były pracownik REDÓW czuje się z nieuchronnymi przecież porównaniami do jednej z najlepszych gier w historii branży?
Bardzo komfortowo. Jestem naprawdę pewny naszej gry – podsumował Tomaszkiewicz.
Absolwent dziennikarstwa sportowego na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Pasjonat esportu, piłki nożnej i polityki. Od 2026 roku redaktor Gram.pl.
Ja bym chciał żeby byli lepsi niż Wiedźmin 3. Np. żeby mieli ciekawszy otwarty świat który fakt faktem jest największą słabością Wiedźmina.
Wiedźmin ma szereg znaków zapytania ale często takie znaki zapytania prowadzą do śmieci do sprzedania. Bo wiedxmiński ekwipunek jest za dobry.
Dodatkowo poza questami nie ma za bardzo czym się zająć ponieważ Wiedźmin 3 nie jest sandboxem. To gra RPG z naciskiem na historię która ma otwartą mapę.
Tak naprawdę niewielkim kosztem można przewyższyć Wiedźmina 3 w wielu aspektach.