Po sieci krążą informację, jakoby miałoby dojść do skasowania z kanonu trylogii sequeli Gwiezdnych wojen.
W sieci ponownie rozgorzała dyskusja dotycząca przyszłości Gwiezdnych wojen. Tym razem źródłem zamieszania stały się plotki sugerujące, że Disney planuje usunięcie z kanonu trylogii sequeli i zastąpienie jej kinową adaptacją powieściowej trylogii Thrawna autorstwa Timothy’ego Zahna. W mediach społecznościowych szybko pojawiły się materiały przekonujące, że studio szykuje wielki reset uniwersum, ale wszystkie te rewelacje to jedynie spekulacje, które nic nie mają związanego z rzeczywistością.
Gwiezdne wojny
Gwiezdne wojny – trylogia sequeli nie zostanie wymazana z kanonu Star Wars
Cała fala plotek rozpoczęła się od wpisów nawołujących do uczczenia rocznicy trylogii Thrawna poprzez wyrzucenie sequeli z oficjalnego kanonu. Temat błyskawicznie podchwyciły kanały na YouTube nastawione na kontrowersje i generowanie emocji, jak Star Wars Explained oraz SW Centralized, które już usunęły swoje filmy. Pojawiły się nawet twierdzenia, że drugi sezon Ahsoki lub kolejne produkcje miałyby całkowicie wykreślić wydarzenia znane z nowych filmów.
Nie jest to jednak pierwszy raz, gdy część fanów przewiduje wielkie czyszczenie historii Gwiezdnych wojen. Po przejęciu Lucasfilm przez Disneya w 2012 roku studio faktycznie usunęło z kanonu dawne Expanded Universe, które dziś funkcjonuje jako Legendy. W tamtym czasie pojawiały się również teorie, że korporacja pozbędzie się także trylogii prequeli stworzonej przez George’a Lucasa.
Początkowo część tych obaw mogła wydawać się uzasadniona. Gwiezdne wojny: Przebudzenie Mocy mocno stawiał na nostalgię związaną z oryginalną trylogią i niemal całkowicie pomijał estetykę prequeli. Z czasem sytuacja jednak diametralnie się zmieniła. Disney coraz mocniej zaczął wykorzystywać elementy związane z tamtym okresem. Powrócił Darth Maul, ogromną rolę otrzymała Ahsoka Tano, a do uniwersum wrócili Hayden Christensen i Ewan McGregor.
Teraz podobny scenariusz dotyczy sequeli, ale wiele wskazuje na to, że historia ponownie zatacza koło. Pomimo kontrowersji finansowo nowe filmy okazały się ogromnym sukcesem. Przebudzenie Mocy zarobił ponad 2 miliardy dolarów i do dziś znajduje się w ścisłej czołówce najbardziej dochodowych filmów w historii kina. Cała trylogia wygenerowała ponad 4,4 miliarda dolarów wpływów, a wszystkie trzy części znalazły się wśród największych hitów box office.
Disney wyraźnie nie zachowuje się też jak firma planująca wyrzucenie tych produkcji do kosza. Od kilku lat kolejne książki, seriale i animacje rozbudowują wydarzenia związane z sequelami. Powieść Shadow of the Sith autorstwa Adama Christophera rozwija historię rodziców Rey, a Legacy od Madeleine Roux łączy wydarzenia z ósmego i dziewiątego epizodu.
GramTV przedstawia:
Również seriale coraz mocniej przygotowują grunt pod sequelową erę. Animowany serial Parszywa zgraja rozwijał wątek Projektu Necromancer i eksperymentów związanych z klonowaniem, które tłumaczą powrót Palpatine. Z kolei The Mandalorian wyraźnie nawiązywał do badań nad tworzeniem użytkowników Mocy poprzez eksperymenty na Grogu.
To szczególnie istotne w kontekście Dave’a Filoniego, który obecnie pełni funkcję współszefa Lucasfilmu. Część internetowych komentatorów przekonuje, że Filoni rzekomo nie znosi sequeli, jednak jego projekty regularnie budują połączenia z nową trylogią. Wystarczy wspomnieć, że film The Mandalorian & Grogu ma zawierać rasę Anzellan znaną właśnie z sequeli.
Przyszłość marki również wskazuje na dalszy rozwój tego okresu osi czasu. Shawn Levy pracuje nad filmem Star Wars: Starfighter, którego akcja rozgrywa się pięć lat po wydarzeniach z trylogii sequeli. Produkcja ma być jednym z najważniejszych elementów obchodów pięćdziesięciolecia marki Gwiezdnych wojen.
Powstają też kolejne książki i słuchowiska osadzone po wydarzeniach z Gwiezdnych wojen: Skywalker. Odrodzenie. Wśród nich znajdują się między innymi The Jaws of Jakku oraz The Last Order autorstwa Kwame Mbalia.
W praktyce oznacza to, że ponownie w sieci rozgorzała burza dotycząca nieprawdziwych informacji. Nie wiadomo, kto rozpoczął serię nieprawdziwych plotek, ale obecnie nie ma absolutnie żadnych przesłanek aby sądzić, że Disney zamierza kasować z kanonu jakąkolwiek produkcję, która już się tam znajduje, włączając w to filmy i seriale stworzone przez wytwórnię po tym, gdy przejęli Lucasfilm.