Pisarz musiał powrócić do swojej poprzedniej powieści, aby zachować fabularną ciągłość z trylogią o Jedynym Pierścieniu.
J.R.R. Tolkien nie tylko stworzył jedno z najbardziej wpływowych uniwersów fantasy w historii, ale też nie wahał się wracać do już opublikowanych książek i je przepisywać, jeśli wymagała tego spójność wykreowanego świata. Jednym z najlepszych przykładów takiego podejścia jest historia rozdziału „Zagadki w ciemności” w Hobbicie, który powstał niemal od nowa, aby usunąć dużą nieścisłość względem Władca Pierścieni.
Władca Pierścieni
Tolkien przepisał rozdział z Hobbita, aby bardziej pasował do wydarzeń z Władcy Pierścieni
Od lat zwraca się uwagę na to, że obie książki różnią się nie tylko skalą, ale i tonem. Hobbit był pomyślany jako lżejsza, baśniowa przygoda pełna smoków, goblinów i humoru, bardziej skierowana do dzieci, podczas gdy Władca Pierścieni stał się mroczną, rozbudowaną opowieścią o wojnie, władzy i zepsuciu. Ta różnica szybko zaczęła rodzić pytania o spójność fabularną całego Śródziemia, zwłaszcza w kontekście Jedynego Pierścienia.
Kluczowym problemem okazało się pierwsze spotkanie Bilba Bagginsa z Gollumem. W znanej dziś wersji historii, po pojedynku na zagadki Bilbo ucieka z jaskini, a Gollum wpada w furię, gdy odkrywa, że stracił swój ukochany pierścień. To wydarzenie rozpoczyna jego tragiczną drogę, która później prowadzi bezpośrednio do wydarzeń z Władcy Pierścieni.
Pierwotnie jednak wyglądało to zupełnie inaczej. W pierwszym wydaniu Hobbita stawka w zagadkach była jasna, a Gollum po przegranej zamierzał uczciwie oddać pierścień. Gdy nie mógł go znaleźć, zgodził się po prostu odprowadzić Bilba na zewnątrz, a obaj rozstali się bez wrogości. Taki obraz Golluma kompletnie nie pasował do późniejszej wizji postaci, opętanej obsesją na punkcie Pierścienia.
GramTV przedstawia:
Ta rozbieżność była nie do pogodzenia z historią rozwijaną we Władcy Pierścieni. Obsesja Golluma stanowi fundament całej historii, podkreśla niszczącą moc Pierścienia, napędza działania Saurona i ostatecznie prowadzi do jego zagłady. Bez niej cała opowieść traciłaby sens.
Dlatego w latach czterdziestych ubiegłego wieku Tolkien zdecydował się przepisać rozdział „Zagadki w ciemności” i przesłał nową wersję wydawcy. Zmienione wydanie Hobbita ukazało się w 1951 roku i to ono obowiązuje do dziś, stając się również podstawą ekranizacji Petera Jacksona.
Jak opisuje The History of The Hobbit, autor rozważał jeszcze dalsze poprawki w latach sześćdziesiątych, które miałyby upodobnić ton Hobbita do Władcy Pierścieni. Ostatecznie zrezygnował z tego pomysłu, uznając, że doprowadziłoby to do powstania zupełnie innej książki, niż tej, którą czytelnicy zdążyli pokochać.
@Gregario Ja pisalem o trylogii ksiazek Tolkiena czyli Wladcach Pierscienia a nie o pocietej na 3 czesci ekranizacji Hobbita.Po prostu ze wzgledu na to,ze syn tolkiena sprzedal licencje na ekranizacje serialu dla nieudacznikow z Amazona musieli oni zrobic taka wersje Hobbita pod graczy komputerowych grajacych w pewna strategie z uniwersum Srodziemia.Te rzeczy ktore wlaczono do ekranizacji sa jak najbardziej w Silmarilionie,ktory tlumaczy cala geneze i ontologie swiata.
Przemyślenie z początku mojego poprzedniego komentarza odnosiło się do wzmianki w newsie o "Hobbicie" Petera Jacksona. Ja bym chyba tego 3-częściowego filmu nie nazwał ekranizacją, ale...
Natomiast wspomnienie o "trylogii" dotyczyło twojego komentarza i właśnie "Władcy pierścieni". Z tego co pamiętam "Władca pierścieni" to jedna powieść składająca się z sześciu ksiąg i pocięta przez wydawcę na trzy tomy.
Rzepiór
Gramowicz
03/02/2026 08:44
@Gregario Ja pisalem o trylogii ksiazek Tolkiena czyli Wladcach Pierscienia a nie o pocietej na 3 czesci ekranizacji Hobbita.Po prostu ze wzgledu na to,ze syn tolkiena sprzedal licencje na ekranizacje serialu dla nieudacznikow z Amazona musieli oni zrobic taka wersje Hobbita pod graczy komputerowych grajacych w pewna strategie z uniwersum Srodziemia.Te rzeczy ktore wlaczono do ekranizacji sa jak najbardziej w Silmarilionie,ktory tlumaczy cala geneze i ontologie swiata.
Gregario
Gramowicz
03/02/2026 05:25
Hmm, nie wiem, czy filmowego "Hobbita" Jacksona nazwałbym ekranizacją. Jak by nie patrzeć, dodano tam wiele rzeczy, których w książce nie było.
Rzepiór napisał:
Profesor literatury angielskiej niczego nie stworzyl a jedynie i az jak Umberto Eco po prostu wlaczyl ekspercka wiedze akademicka do obiegu popkultury.Hobbita napisal dla swojego malenkiego syna a Trylogia to efekt koszmaru obu wojen swiatowych.Natomiast to co zrobil Amazon z dziedzictwem np. Silmarillionu wola o pomste do nieba.