To nie pierwsza klapa science fiction w karierze Ridleya Scotta. Ale te filmy jakimś cudem zawsze spadają na cztery łapy

Jakub Piwoński
2026/09/01 07:00
0
0

Najnowszy film reżysera, Gwiazdozbiór Psa, zaliczył rozczarowujący start w kinach. Historia pokazuje jednak, że w przypadku Ridleya Scotta wynik finansowy nie zawsze mówi wiele o tym, jak jego filmy zostaną zapamiętane.

Najnowszy film Ridleya Scotta, Gwiazdozbiór Psa, miał być wielkim powrotem twórcy do science fiction. Na razie trudno jednak mówić o wielkim sukcesie. Jak wiemy, produkcja z Jacobem Elordim i Joshem Brolinem zarobiła podczas pierwszego weekendu zaledwie około 8 milionów dolarów w USA, a na rynkach zagranicznych dołożyła 11,3 miliona. Przy budżecie sięgającym około 100–110 milionów dolarów droga do finansowego sukcesu zaczyna wyglądać wyjątkowo stromo.

Łowca Androidów
Łowca Androidów

Ridley Scott już wcześniej zaliczał bolesne porażki

Jak warto jeszcze raz podkreślić, Gwiazdozbiór Psa jest przy tym pierwszym filmem Scotta osadzonym w świecie po apokalipsie, ale oczywiście nie pierwszym jego podejściem do science fiction. Film opowiada o Higu, który po pandemii niszczącej większość ludzkości próbuje przetrwać w Kolorado wraz ze swoim psem i byłym żołnierzem granym przez Josha Brolina. Produkcja bazuje na powieści Petera Hellera z 2012 roku i łączy postapokaliptyczne kino przetrwania z bardziej kameralną historią o samotności.

Wystarczy jednak spojrzeć na wcześniejsze filmy Scotta, żeby zobaczyć, że finansowe potknięcia w science fiction nie są dla niego niczym nowym. Pierwszy Obcy z 1979 roku ostatecznie okazał się sukcesem zarabiając 79 mln dolarów, choć jego otwarcie wyniosło zaledwie około 3,5 miliona dolarów (budżet produkcji szacowano na około 11 milionów). Film z czasem stał się jednak jednym z najważniejszych dzieł gatunku i dziś trudno wyobrazić sobie historię science fiction bez jego wpływu.

GramTV przedstawia:

Znacznie bardziej skomplikowana była historia Łowcy androidów. Film z Harrisonem Fordem początkowo nie odniósł oczekiwanego sukcesu komercyjnego. Po latach jego status zmienił się diametralnie co dziś jest jednym z największych “zwrotów akcji” w historii kina. Produkcja, już po debiucie finalnej wersji reżyserskiej, jest uznawana za jeden z fundamentów cyberpunkowego science fiction i jeden z najbardziej wpływowych filmów w dorobku Scotta. To zresztą dobry przykład na to, że reżyser potrafi stworzyć dzieło, którego znaczenie rośnie długo po zejściu z kinowych ekranów.

Nie wszystkie jego science fiction miały jednak podobną historię. Prometeusz był dużym sukcesem, zarabiając ponad 400 milionów dolarów przy budżecie wynoszącym około 125–130 milionów. Przez długie lata będąc najbardziej kasowym filmem z serii. Z kolei Obcy: Przymierze tego losu nie podzieliło — przy budżecie około 97 milionów dolarów zebrał około 241 milionów na świecie, co było wynikiem za małym, by jednoznacznie mówić o sukcesie. Zdecydowanym hitem okazał się jednak Marsjanin – to zarówno jeden z najbardziej utytułowanych filmów SF reżysera, jak i ten, który najlepiej poradził sobie w kinach, bo zarobił ponad pół miliarda dolarów.

I właśnie dlatego wynik Gwiazdozbioru Psa warto traktować z pewnym dystansem. Film może okazać się finansową porażką, ale kino Ridleya Scotta ma wyjątkową zdolność do życia własnym życiem długo po premierze. Łowca androidów czy Obcy są najlepszymi przykładami tego, że nawet chłodne przyjęcie albo rozczarowujący wynik w kinach nie musi być końcem historii filmu.

Komentarze
0



Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!