Netflix tylko udaje, że kontynuacja Pewnego razu w... Hollywood jest filmem kinowym

Jakub Piwoński
2026/08/31 12:30
1
0

Kontynuacja Pewnego razu... w Hollywood z Bradem Pittem w roli głównej dostanie zaledwie 350 ekranów IMAX w USA. To mało.

The Further Mis-Adventures of Cliff Booth, jak brzmi oficjalny już tytuł filmu, to bez wątpienia jeden z najbardziej wyczekiwana produkcja Netfliksa. Łączy bowiem nazwiska, które same w sobie powinny być gwarancją dużego zainteresowania — za kamerą stanął David Fincher, scenariusz napisał Quentin Tarantino, a w głównej roli powróci Brad Pitt jako Cliff Booth. Kampania promocyjna powoli wchodzi w decydującą fazę. Okazuje się jednak, że wcześniejsze doniesienia o kinowej dystrybucji filmu trzeba nieco zrewidować

Pewnego razu... w Hollywood
Pewnego razu... w Hollywood

Tylko IMAX i zaledwie 350 ekranów

Produkcja rzeczywiście pojawi się w kinach, ale Netflix zdecydował się na wyjątkowo ograniczoną formę dystrybucji — film będzie wyświetlany wyłącznie w IMAX i to przez zaledwie dwa tygodnie, począwszy od 25 listopada. W Stanach Zjednoczonych ma trafić na około 350 ekranów, a więc znacznie mniej niż typowe szerokie premiery kinowe liczące tysiące ekranów. Co ciekawe, tak ograniczona dystrybucja ma być w dużej mierze efektem przesunięcia filmu Grety Gerwig Narnia.

GramTV przedstawia:

Netflix miał pierwotnie przeznaczone dla produkcji fantasy właśnie ekrany IMAX, a po zmianie terminu i przeniesieniu premiery na rok 2027 zdecydował się wykorzystać je właśnie dla filmu Finchera. Netflix próbuje więc budować klasyczną kinową premierę swojego potencjalnego hitu nieco przypadkowo. Ma to sens z punktu widzenia strategii streamingowego giganta. Netflix nie musi bowiem maksymalizować przychodów z biletów, ponieważ najważniejszym miejscem dystrybucji pozostaje jego własna platforma. The Further Mis-Adventures of Cliff Booth trafi na Netflix już 23 grudnia, czyli zaledwie miesiąc po rozpoczęciu kinowych pokazów.

Pozostaje jednak pytanie, czy widzowie rzeczywiście będą chcieli specjalnie wybrać się na ten film do kina IMAX. W przypadku Odysei Christophera Nolana było to niemal naturalne — ogromny ekran i format były częścią kinowego doświadczenia, którego trudno było zastąpić seansem w domu. W przypadku historii Cliffa Bootha trudniej na razie wskazać równie oczywisty powód, dla którego właśnie IMAX miałby być argumentem za zobaczeniem filmu na dużym ekranie.

Komentarze
1
wolff01
Gramowicz
Dzisiaj 12:45

No oczywiście że tak - to przecież kłóci się z ich modelem biznesowym. Jedyna szansa że albo reżyser to wynegocjuje albo widzowie wymuszą.

Najbardziej podoba mi się że kino wcale nie "umarło" po Covidzie - to tylko serwisy streamingowe chcą żebyś tak myślał.